Wakacje na "Zielonej Polanie"

Dziś zapraszam Was na wirtualną wycieczkę po naszej miejscówce wczasowej.
"Zielona Polana" zachwyciła nas wieloma pozytywami. Bliskością od jezior, wszechobecną ciszą, pięknym, niezaśmieconym lasem iglastym i mądrze pomyślanym rozwiązaniem dot. ulokowaniem wczasowiczów. 


Nasz budynek składał się z bodajże z ośmiu mieszkań w skład których wchodziły dwa pokoje. Jeden z aneksem, drugi z balkonem, oraz łazienką. Część mieszkań miała kominki i zadaszone tarasy, my nie mieliśmy ani jednego, ani drugiego bo nad naszą głową na tarasie było dorobione zadaszenie, więc przy deszczu nie mogliśmy posiedzieć. 



Jeśli chodzi o plusy jeszcze : 
- widać, że gospodarze dbają o swój dorobek. Jest czysto, chociaż zdecydowanie przydałby się jakiś chociaż mały odkurzacz na każdym domku, bo wchodzi się i wychodzi w butach i po 4 dniach nasze "obejście" było już ostro zapiaszczone, a miotła niezbyt sobie z tym radziła. 


- dużo rozrywek dla dzieci : trampolina, zjeżdżalnia, przy każdym domku piaskownica, są dwie huśtawki. Gospodarze mieszkają na terenie "Zielonej Polany", i posiadają bardzo duży dom. Mogliby pomyśleć o przygotowaniu w jednym ze swoich pomieszczeń jakiejś mini świetlicy z możliwością obejrzenia bajki na dvd, pogrania w planszówki. Powiedzmy, że byłaby otwarta w deszczowe dni, a tych podczas naszego wyjazdu było dość sporo i dzieciaki trochę jednak się nudziły. 





Na terenie posesji stoi kilka rowerów. Stoją i w deszczu i w słońcu, więc rdza dość mocno je już nadjadła. Można by pomyśleć o jakimś pomieszczeniu dla nich i zlikwidowaniu opłaty za wypożyczenie ich. Od nas nie wzięli, ale ponoć opłata za godzinę to 2 zł. My jeździliśmy dość krótko, bo po godzinę, półtorej. Ale dla zapalonych rowerzystów - dla mnie opłata bez sensu. 

Ogromny minus dla Pani właścicielki. Ledwo weszliśmy do domku, położyliśmy walizki a Pani usiadła z kajetem i wołała o opłaty. Dotychczas na naszych wyjazdach zawsze było tak, że właściciele sami mówili, żeby spokojnie się rozpakować, przyjść jak będziemy mieć wolną chwilę. A tu sytuacja wyglądała tak, jakbyśmy mieli jej uciec i nie zapłacić. Brzydko wyszło. Niesmak pozostał. 

Z drobiazgów w łazience brak podstawowych środków czystości jak płyn do wc czy gąbka do przetarcia zlewu, który wiadomo przy myciu rąk po całodziennej zabawie w piasku - brudzi się. 

Nasza ocena w skali od 1 do 10 to : 

5. 


Mimo tego, że odpoczęliśmy nie zamierzamy kolejny raz skorzystać z usług tego miejsca. Bywaliśmy w lepszych za podobną (lub niższą cenę) i właściciele nie należą do tych, których wspomina się miło. 







część zdjęć pochodzi ze stronki : KLIK  tam też znajdziecie namiary, jeśli jednak mielibyście ochotę się tam wybrać :) 
Zdecydowanie jest to lepsza opcja dla zmotoryzowanych, bo do sklepu czy miasta dość daleko. Dobra baza wypadowa na Kaszuby : Kościerzyna, Wdzydze, Czarlina (skąd można popłynąć stateczkiem po jeziorze). 





5 komentarzy:

Sabina Trzęsiok-Pinna pisze...

Bardzo tam fajnie, chętnie bym się wybrała. Może kiedyś będę miała okazję :).

MatkaBezKitu pisze...

Bardzo często jest tak jak piszesz, jeszcze nie wniosłaś bagaży a już w progu drzwi właściciel stoi i czeka na gotówkę:)

Mother and son pisze...

Nam sie zdarzylo to pierwszy raz. I dlatego taki niesmak.

Mother and son pisze...

Fakt, okolica ladna :)

Magda Bartoszkowo pisze...

Piękne miejsce! Może kiedyś uda nam się je odwiedzić :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger