września 18, 2017

Mała gaduła straciła głos. Czyli zapalenie krtani na pokładzie.

Mała gaduła straciła głos. Czyli zapalenie krtani na pokładzie.
Zapalenia krtani u dzieci mogą być wywoływane zarówno przez wirusy, jak i przez bakterie. U nas po wykonaniu badań krwi na szpitalnej IP wyraźnie wyszedł wirus. Obyło się zatem bez antybiotyku, co niezmiernie mnie cieszy. W zależności od źródła zakażenia, różnią się przebiegiem i siłą. 
Bartek już drugi lub trzeci raz ma zapalenie krtani. Wierzcie lub nie, ale tak milcząco - szeptająca gaduła jest dla mnie mega dziwnym zjawiskiem. Zwykle nie zamykająca się buźka od piątku dość mocno zamilkła, szeptała. 
W sobotę siedząc na Blog Matters zdecydowałam, że muszę wracać do mojego Misia. Gorączkował, płakał za mną. Mąż radził sobie świetnie, ale nie zmieniło to faktu, że moje matczyne serce wolało do małego choruska. Radość w Jego zachorzałych oczkach na widok mamy - nie do opisania. 


U maluszków najczęściej występują:
  1. ostre, kurczowe zapalenie krtani - infekcja wirusowa, na którą zazwyczaj zapadają maluchy między 1. a 3. rokiem życia
  2. zapalenie nagłośni - gwałtowna choroba wywoływana przez bakterie, zwykle atakuje dzieci w wieku 2-7 lat
  3. podgłośniowe zapalenie krtani - dolegliwości wywołane przez wirusy najczęściej obserwowane są u maluchów do 3. roku życia.



Większość ostrych infekcji krtani u dzieci rozpoczyna się według standardowego scenariusza: Twoje dziecko obudzi się w nocy z napadem szczekającego kaszlu, nie może wydobyć z siebie głosu i ma problem z zaczerpnięciem powietrza. 



U nas zaczęło się chrypką, gorączką i stratą głosu. 


Co wtedy zrobić? Najważniejsze to nie wpadaj w panikę, tylko pomóż dziecku w złapaniu oddechu. Najlepiej otul brzdąca kołderką i wyjdź z nim na balkon lub stań w otwartym oknie.

U nas pomaga uspokojenie i przytulenie. Faktycznie trzymanie nerwów na wodzy ma tu ogromne znaczenie. 


Zimne powietrze obkurcza śluzówkę i dziecku łatwiej będzie oddychać. Atak duszności złagodzi również wilgoć. Pójdź z dzieckiem do toalety i odkręć gorącą wodę, by pomieszczenie wypełniło się parą. Sprawi ona, że krtań przestanie się zwężać i malec zacznie swobodniej oddychać. Pamiętaj, by podczas napadu kaszlu i duszności nie dawać maluszkowi niczego do picia, gdyż dziecko może się zakrztusić.

Gdy tylko zauważysz u swojego szkraba pierwsze objawy infekcji krtani, nie zwlekaj z wizytą u lekarza. Jeśli dziecko ma napad kaszlu i zaczyna się dusić, natychmiast zadzwoń po karetkę lub zawieź szkraba na pogotowie. Moja matczyna intuicja podpowiedziała mi niemal od razu, że to zapalenie krtani. Cieszę się, że nie czekaliśmy do poniedziałku z wizytą na IP.

Być może Twojemu dziecku trzeba będzie podać środki obkurczające krtań. Może się też zdarzyć, że maluch ze względu na swój poważny stan przez kilka dni będzie musiał przebywać w szpitalu, gdzie otrzyma tlen. Każdy przebieg choroby jest inny.

Typowe leczenie zapalenia krtani polega na podawaniu dziecku syropów, które złagodzą kaszel. Przyjmowanie przez dziecko antybiotyku jest zasadne tylko w sytuacji, gdy za infekcję odpowiadają bakterie (co zdarza się stosunkowo rzadko). My dostaliśmy przykaz robienia inhalacji z pimucortu lub nebbudu. 

Jeśli maluch ma temperaturę, zaaplikuj mu również środki przeciwgorączkowe zwracając uwagę na odpowiednią dawkę. Infekcja trwa zwykle około 7 dni. Jednak już po pierwszej dobie napady silnego kaszlu oraz duszności znacznie łagodnieją. Bartek męczy się od piątku. Apetyt ma średni, bo ciężko mu przełykać i narzeka na ból gardła. Pije wodę i herbatki litrami, więc nawilżamy wysuszoną śluzówkę. 

W czasie leczenia ważne jest również stworzenie odpowiednich warunków w domu. Przede wszystkim nie odkręcajcie grzejników na maksa, lepsza jest temperatura około 20 stopni C, oraz nawilżone powietrze w pomieszczeniu. Aby poprawić samopoczucie warto również regularnie wietrzyć pokój w którym dziecko przebywa i będzie spać. 



września 14, 2017

Nie pociesza mnie to. Czyli TOP 7 czego lepiej nie mówić starającej się o dziecko.

Nie pociesza mnie to. Czyli TOP 7 czego lepiej nie mówić starającej się o dziecko.
Kolejny miesiąc za nami. Kolejny, który zakończył się brutalnie, nim do końca straciłam nadzieję, że może jednak będzie inny. Nie był. Nienawidzę robić testów ciążowych. Nienawidzę tej małej, jednej, samotnej, czerwonej kreseczki, która pulsuje mi w oczach. Widzę ją jeszcze długo po tym jak już pudełko zalegnie w koszu. Zgiń, przepadnij śmieciu!

Ostatnio wywiązała się rozmowa ze znajomą. Od słowa do słowa i padło "Zobacz, oni też się starali, już stracili nadzieje, a jednak się udało". Ja wiem, że nie miała nic złego na myśli, wiem, że ludzie w takich momentach myślą, że rozlewają na zbolałe serce miód, który ma podziałać jak super glue. Niestety nic bardziej mylnego. 

Oto przed Wami lista zdań, stwierdzeń, których nie należy wypowiadać w celu próby pocieszenia kobiety, która co miesiąc musi patrzeć na tą jedną, cholerną kreskę.

1. Zobacz, inni byli w podobnej sytuacji i im się udało. 

Zwłaszcza, że każda sytuacja jest inna, każda kobieta jest inna, każda ma inne dolegliwości, choroby. Żadna sytuacja nie jest podobna. Jednej wystarczy jednomiesięczne wspomaganie lekami, a u innej nie da ono żadnego rezultatu. Porównywanie do tych, którym los się odwrócił nie wywołuje pozytywnego podniecenia i radości. Raczej ukłucie bolesnej zazdrości. U mnie wywołuje za każdym razem moczenie pod powiekami. 

2. Przecież macie już jedno.
Skoro się staramy to znaczy że chcemy ta miłość pomnożyć, podzielić się z nią z kimś jeszcze.  Bez sensu. Jeśli podjęliśmy decyzję, że chcemy mieć kolejnego potomka oznacza, że jest to ten argument możesz schować do kieszeni. 

3. Ja zaszłam w ciążę już przy pierwszej próbie

Super, szkoda że mi się nie udało. Twoje szczęście nie poprawiło mi niestety nastroju.

4. Nie powinnaś się tak stresować – to nie ułatwia zajścia w ciążę

Wiem. Słyszałam to od lekarzy kilkadziesiąt tysięcy razy. Myślicie, że to takie proste? Gdyby ktoś wymyślił guzik wyłączający myślenie na ten temat byłabym Mu dozgonnie wdzięczna i na pewno korzystałabym z niego. Ja na serio chciałabym zajść niespodziewanie. 

5. Przecież starania o dziecko są bardzo przyjemne

Przyjemne, jeśli nie musisz tuż po obudzeniu mierzyć temperatury, wyliczać codziennie dni płodnych i planować najlepszego terminu na zbliżenie. Zero spontaniczności. Czy mi jej brakuje? Oczywiście, że tak i to, że ktoś stara się o dziecko nie oznacza, że uprawia sex tylko w "TE" dni. 

6. I jak udało się wam wreszcie?

Nie, nie udało. 

7. Przecież jest in vitro i adopcja. 
Zabieg in vitro jest tak drogi, że nie przechodzi mi nawet przez myśl, że kiedykolwiek mogłabym się mu poddać. Jeśli zaś chodzi o adopcję - owszem mogłabym się jej podjąć. Ale ta decyzja musi być podjęta wspólnie. 

września 13, 2017

Najładniejsze fryzury dla przedszkolaka.

Najładniejsze fryzury dla przedszkolaka.
Postanowiłam, że przez okres jesienno - zimowy spróbujemy zapuścić włoski Bartka. Rozglądam się teraz za fajnymi fryzurkami, planując co zrobimy na Jego głowie kiedy już będą odpowiedniej długości. Oto przed Wami kilka fryzurek, które mnie zachwycają.























Ciekawe jak długo starczy mi cierpliwości, żeby nie stwierdzić, że jednak idziemy do fryzjera :)
Bartek przy intensywnych treningach, na które teraz zaczęliśmy chodzić strasznie się poci na głowie, więc może mnie to wkurzyć i plan legnie w gruzach ;)

A jakie fryzurki Wam się podobają? Jakie noszą Wasi synkowie? :) Pochwalcie się! 

września 11, 2017

Czy warto wybrać się do Playground Arena w Gdańsku? Nasza opinia.

Czy warto wybrać się do Playground Arena w Gdańsku? Nasza opinia.
W niedzielę wybraliśmy się do nowo otwartej sali zabaw Playground Arena, która mieści się na Stadionie Energii Gdańsk, przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk 1. 
Dojazd nawet komunikacją miejską nie stanowi dużego problemu, wystarczy wsiąść w tramwaj o numerze 10, który kursuje między innymi z Gdańska Głównego czy też Gdańska Stoczni. 

Na dzień dobry musimy się rozebrać. Ubrania zostawić można w dość małych szafeczkach, buty natomiast stoją niedbale rozrzucone tuż przy wejściu na salę. I tu pojawia się pierwszy minus. Przydałyby się wycieraczki, jakieś szafki na buty, świetnym rozwiązaniem byłyby woreczki, w których można powiesić swoje obuwie. Niedbale rozwalony salon obuwniczy nie robi dobrego wrażenia.

Drugą kwestią jest bardzo mało miejsca na to, aby usiąść i się ubrać / przebrać / rozebrać. Jest tylko jedna ławka. Warto by postawić jeszcze ze dwie, bo mieliśmy problem przy ubieraniu, bo zrobił się tłum i dziecko nie miało gdzie przebrać butów. 

Kiedy meldowaliśmy się w recepcji podeszły do pani dwie dziewczynki. Z ust jednej z nich padły słowa, które mnie zmartwiły. "Proszę Pani, a my się tu trochę nudzimy". 

Bartek wleciał na salę z uśmiechem na ustach i z takowym wyszedł. Kazał sobie obiecać, że jeszcze tam wrócimy i dziś wspomina jak świetnie sie bawił. 

Co znajdziemy na sali? 
Małpi gaj. I to nie byle jaki. Prócz standardowych wspinaczek, możemy pozjeżdżać na różnego rodzaju zjeżdżalniach, prostych i kręconych. Bartkowi bardzo podobała się ta kręcona :) 




W głebi małpiego gaju znajduje się piracki statek, a dookoła niego są armatki z których możemy postrzelać miękkimi piłeczkami. Zapewniam Was, że tatusiom ta zabawa również się spodoba. Jedyne co - ostrzegam - są dość głośne. Pośrodku statku znajduje się także taki zassysacz piłeczkowy, który wydmuchuje je górą, kiedy wpadną do rury. Genialna zabawa!


Na sali zabaw nie może zabraknąć basenu z piłeczkami. Mam świra na ich punkcie, bo Barti jak był młodszy często wychodził z tego typu atrakcji z katarem. Jak patrzyłam na te brudne, wyblakłe kulki mroziło mi krew w żyłach. Ale w Playground Arena kuleczki są piękne! Czyste, kolorowe. Widać, że nowe. Tu zawału nie dostałam! Wręcz przeciwnie ogarniał mnie spokój ducha :) 


Na środku basenu jest drzewo - zjeżdżalnia z tunelem. Super pomysłowe i wygląda bajecznie. 

Jest też coś dla starszaków i dla dzieciaków lubiących szaleć na drabinkach, równoważniach itp sprzętach. Wszystkie konstrukcje są bardzo przemyślane, ale! Tuż za nimi stoi samotne drzewo, które jak stwierdził mój małżonek jest bez sensu. Czemu? Zamiast drzewa na środku można by wykorzystać tą przestrzeń na stworzenie mini boiska z bramką do piłki nożnej! W końcu jesteśmy na stadionie ;) 


Playground Arena oferuje zabawę dla dzieci w każdym wieku. Od maluchów, przez średniaków do starszaków. W strefie maluszka znajdziecie autka z mini torami, domek Smerfów, wielkie klocki, warto też wspomnieć, że cały plac jest wyłożony miękkimi puzzlami, jeśli więc maluch się przewróci nie zrobi sobie krzywdy. 


Jeśli przyciśnie Was potrzeba fizjologiczna czeka na Was bardzo miłe zaskoczenie! W toalecie znajdziecie sedes z podnóżkiem i nakładką dla dzieci ! Wielkie brawo! :) 

Jedyne co, to powiem Wam, że jeśli macie około 1,60 m wzrostu jak ja, możecie mieć problem ze skorzystaniem z toalety dla dorosłych. Jest zadziwiająco wysoko umiejscowiona, co jest dość niekomfortowe. 

Dla zmęczonych dzieci (lub rodziców) czeka kącik czytelniczy oraz stoliczki i fotele wypoczynkowe. Na minusik brak bufetu z kawą, herbatą, ciastkiem na przekąskę. Warto o tym pomyśleć!

Ogólnie powiem Wam, że to jedna z fajniejszych sal zabaw na których byliśmy. Jeśli utrzyma się taki poziom jakiego doświadczyliśmy w niedzielę na pewno będziemy wszystkim polecać jej odwiedzenie. A i sami zawitamy tam nieraz, bo jak wspominałam Bartek był zachwycony! 



września 07, 2017

Rodzicu! Nie puszczaj dziecka z katarem do przedszkola!

Rodzicu! Nie puszczaj dziecka z katarem do przedszkola!
Wywiązała się dziś nie przyjemna dyskusja na Instagramie. Dyskusja podczas której zostałam zlinczowana za to, że skrytykowałam matkę za to, że posłała swojego syna do przedszkola z katarem. 
Warto uwzględnić fakt, że matka ta nie pracuje (ma młodsze dziecko w domu), a jej wytłumaczenia brzmiały m.in tak, że syn ma dziś ważne zajęcia  w przedszkolu i nie chciała, żeby je opuścił i że rano czuł się dobrze, miał tylko "lekki" katar. A i jeszcze, że inni rodzice też puszczają chore i jakby Ona miała nie puścić swojego to w miesiącu dwa-trzy dni był w przedszkolu. 



Usłyszałam standardowe : "Nie pouczaj mnie i każdy wie jak wychowywać swoje dziecko". 
Szkoda, że zaprzecza sama sobie, bo jednak biorąc przykład z innych "mądrych" rodziców pokazuje, że chce brać z nich przykład. Szkoda, że zły. 

Wczoraj miałam zebranie z rodzicami w przedszkolu. Najpierw z dyrekcją, potem z wychowawczynią. Obie panie z naciskiem podkreślały, że nie należy przyprowadzać dziecka z katarem do przedszkola, bo od kataru zaczyna się lawina. 
Dla jednego dziecka to "tylko" katar, a dla innego katarem się nie skończy tylko bedzie to zapalenie płuc. 

Wiadomo, każdy z nas pracuje, nie każdy ma możliwość wzięcia zwolnienia na dziecko, co więcej zdaje sobie sprawę, że lekarze nie dają zwolnienia "na katar". My akurat z katarem nie lecimy do lekarza, mam sprawdzony arsenał po który sięgam jak tylko widzę, że coś się zaczyna. Nie mówię tu o katarze alergicznym, bo nauczyłam sie już go rozpoznawać i na niego stosuje inne środki. 

Drogi rodzicu. Twoje dziecko żyje w grupie społecznej o zróżnicowanym poziomie odporności. Czy chciałbyś, aby Twoje dziecko bawiło się (bez możliwości zabrania go) w jednym pomieszczeniu z zagilowanym na pół twarzy rówieśnikiem? Widzisz to oczami wyobraźni? Każde kichnięcie, każde kaszlnięcie to moment, w którym milion zarazków leci na Twoje dziecko. Bo ktoś pomyslał tak jak Ty. Przecież ma tylko katar. TYLKO?!



Katar (o ile nie alergiczny) to zawsze zwiastun zbliżającej się infekcji. Dziecko jest osłabione i nawet jeśli rano stało na nogach, odebrane popołudniu może mieć już zaczerwienione oczka, gorączkę. A cały dzień spędziło wśród dzieci, więc zdążyło wyprątkować zarazki i pozarażać. Może też pochorować się opiekunka/wychowawczyni i będą musieli np. pomieszać grupę z inną. Chciałbyś tego? 

Jeśli Twoje dziecko ma katar zostań z nim w domu. Znajdzcie doraźną opiekunkę (może jakaś sąsiadka na emeryturze mogłaby posiedzieć z maluchem?) może babcia, albo ciocia? 

Nie trafiają do mnie argumenty pt. "Jak pójdzie do szkoły, też będziesz trzymać w domu z katarem"? 
My dorośli jakoś sobie radzimy z kichaniem, załzawionymi oczami. A dzieci? Polegują na ziemi, męczą się. Czy nie lepiej byłoby takiemu maluszkowi w domu? 

Weźcie sobie do serca to. Nie bierzcie przykładu z rodziców, którzy przyprowadzają chore/zakatarzone dziecko do placówki. Jeśli wszyscy będziemy tak robić, nigdy nie wyjdziecie z błędnego koła chorób. 

września 06, 2017

Jesienne rady. Przepisy na domowe syropki na przeziębienie i wzmocnienie.

Jesienne rady. Przepisy na domowe syropki na przeziębienie i wzmocnienie.
Sezon grypowy czai się za rogiem, nie dajmy się jednak zwariować. Zacznijmy hartować i wzmacniać. Poniżej przedstawiam Wam kilka domowych sposobów na to jak sprawnie i szybko rozprawić się z osłabieniem i pierwszymi objawami przeziębienia. Kuracje te są też polecane dla kobiet w ciąży i karmiących. 

Dreszcze, katar, kaszel lub ból gardełka? Babcine sposoby oparte na naturalnych składnikach wciąż mają swoich zwolenników.
Jeśli i Twój brzdąc ma pierwsze objawy przeziębienia, sięgnij do apteczki i przygotuj dla niego inhalację, płukankę, kąpiel albo leczniczą miksturę. Większość z nich nadaje się dla dzieci już po pierwszym roku życia. Pamiętaj jednak, że jeśli po kilku dniach nie ma poprawy, trzeba odwiedzić pediatrę.

SYROP Z CEBULI.
Skutecznie mobilizuje organizm malca do walki z przeziębieniem i hamuje rozwój dalszych infekcji.
Cebula bowiem jest skarbnicą naturalnych olejków eterycznych o działaniu bakteriobójczym. Zawiera także witaminę C, wzmacniającą system odpornościowy.

Jak przygotować?
Pokrój cebulę w plastry, zasyp 2-3 łyżkami cukru i pozostaw na 24 godziny w ciepłym miejscu by puściła sok. Podawaj dziecku 3 razy dziennie po łyżeczce.

Ze względu na właściwości wzdymające nie serwuj smykowi, który nie obchodził pierwszych urodzin.



EUKALIPTUSOWA INHALACJA
Udrożnia nos, działa przeciwbakteryjnie i upłynnia zalegającą wydzielinę ułatwiając jej odkasływanie.

Jak przygotować?
Do naczynia z wrzątkiem wlej nie więcej niż 8 kropli olejku eukaliptusowego. Postaw miskę w bezpiecznym miejscu i usiądź w pobliżu z dzieckiem, tak by mogło wdychać unoszące się opary. Samym olejkiem możesz skropić pościel malucha lub pieluszkę, którą powiesisz na łóżeczku.

Jest to skuteczna metoda na udrożnienie noska, jednak silne działanie olejków sprawia, że można stosować ją dopiero u dwulatka, u młodszych dzieci polecane są inhalacje z rumianku lub tymianku.



KĄPIEL W TYMIANKU
Rozgrzewa i udrażnia zatkany nosek.
Napar ma działanie bakteriobójcze i wykrztuśne. 10 minut ciepłej kąpieli będzie doskonałą kuracją w początkowej fazie przeziębienia.

Jak przygotować?
4 stołowe łyżki suszonego ziela tymianku zalej 2 litrami wrzątku. Zaparzaj przez 15 minut. Następnie wlej napar do wanny z ciepłą wodą, a potem wykąp w roztworze malca.

Kąpiel można stosować nawet u niemowląt, zioło tymianku bardzo rzadko uczula.



MLEKO Z MIODEM
Napój o działaniu rozgrzewającym oraz napotnym.
Zawiera m.in. żelazo oraz witaminy A,B,C wzmacniające i mobilizujące organizm do walki z infekcjami.

Jak przygotować?
Do kubeczka z ciepłym mlekiem dodaj dwie łyżeczki miodu i dobrze wymieszaj.

Mikstura jest smaczna i bardzo szybko działa, jednak miód i mleko to silne alergeny, więc nie należy podawać małym alergikom i dzieciom poniżej 3 roku życia.



SYROP CZOSNKOWY
Leczy wszelkie infekcje układu oddechowego.
Czosnek, dzięki zawartości bakteriobójczej allicyny, uznawany jest za naturalny antybiotyk.

Jak przygotować?
Rozgnieć 12 ząbków czosnku, zalej sokiem z dwóch cytryn i 0,5 litra przegotowanej, lekko ostudzonej wody. Odstaw w ciepłe miejsce na dobę.
Następnie przecedź, dodaj 3-4 łyżki stołowe miodu. Przechowuj w lodówce w zakorkowanej butelce. Choremu maluszkowi podawaj jedną łyżkę po śniadaniu i jedną po kolacji.

Syrop można podawać już w drugim roku życia, o ile nie stwierdzono alergii na cytrusy i miód.


SOK Z BURAKÓW
Jest polecany przy suchym kaszlu i chrypce. Działa wykrztuśnie, oczyszcza drogi oddechowe z wydzieliny. Zapobiega dalszemu rozwojowi infekcji.

Jak przygotować?
Przekrój duży burak ćwikłowy i wytnij w nim dwa spore otwory.
Wsyp do nich cukier i wstaw do lekko nagrzanego piekarnika.
Wytworzony w zagłębieniach sok podawaj dziecku trzy razy dziennie po jednej łyżeczce.

Sok z buraczków jest całkowicie bezpieczny i nie zaszkodzi nawet 6 miesięcznemu niemowlęciu.




września 03, 2017

Kiedy możesz na to pozwolić swojemu dziecku? Kiedy świadomie go nie skrzywdzisz?

Kiedy możesz na to pozwolić swojemu dziecku? Kiedy świadomie go nie skrzywdzisz?
Do stworzenia tego wpisu zainspirowało mnie moje wzburzenie. Spowodował je filmik na Instagramie przedstawiający 5 miesięcznego synka mojej znajomej skaczącego w skoczku. 


Kiedy nie zrobisz krzywdy dziecku wsadzając je do skoczka? 

Skoczki to dość nowy gadżet. Popularność zyskały dopiero nie dawno. A szkoda, że w ogóle zostały popularne. Skoczki mamy różne. Może być zamontowane pod sufitem lub taki stacjonarny stojący na podłodze. 


Dziecko w nim siedzi i odpychając się nóżkami od podłogi skacze w osi pionowej (góra-dół).

Wszyscy wiemy, że nie należy przyśpieszać rozwoju dziecka. Dziecko naturalnie uczy się skakać w wieku dopiero około 2 lat. A na opakowaniach takich skoczków widnieje informacja, że są one polecane dla dzieci od 6/10 miesiąca życia.  Struktury amortyzujące wstrząsy pojawiające się przy skakaniu na pewno nie są jeszcze wtedy u dziecka dojrzałe! Jak zapewne się domyślacie, negatywnie odbije się to na kręgosłupie i stawach(szczególnie stawach nóżek) dziecka. Należy zwrócić też uwagę, że dziecko odbija się od palców stóp, co powoduje, że (tak jak w chodziku) uczy się nieprawidłowego obciążania stóp, oraz w przyszłości może chodzić na paluszkach. Kolejnym podobieństwem do chodzika jest to, że dziecko w skoczku ma nieprawidłowe ustawienie miednicy, a co za tym idzie nieprawidłowo ją obciąża, co może skutkować zaburzeniami. Dodatkowo dziecko wsadzone np. do skoczka nie może samo z niego wyjść, co rozwija w nim poczucie zależności od innych, zmniejsza jego kreatywność, a mniejsza różnorodność bodźców i mniej doświadczeń (poprzez pozostawanie w jednym miejscu) hamują jego ogólny rozwój. Czy jesteście w stanie poświęcić dobro dziecka dla jego chwilowego uśmiechu? Nie da się ukryć - większość maluchów z radością korzysta ze skoczków. Jednak zastanówmy się, czy nie można wywołać jego uśmiechu w inny sposób? Być może bardziej angażujący nasz czas i wymagający pomysłowości, ale o ile zdrowszy! Nie, nie przekonuje mnie odpowiedź "Przecież nie wsadzam dziecka na cały dzień, tylko na kilka minut. Swojego spokoju i jego radości". Te kilka minut to o wiele za dużo. 

Kiedy mogę kłaść dziecko na poduszkę? 

Zakupując kołderkę dla niemowlaka, często w komplecie otrzymujemy cieniutką poduszeczkę. Również podczas zakupu niemowlęcej pościeli w zestawie nie brakuje poszewki na poduszkę. Nic w tym dziwnego. Poduszka jest elementem składowym każdej pościeli, ma za zadanie umilić sen jej użytkownikowi. A jeśli spanie na poduszce jest wygodne, to dlaczego nie zapewnić jej dziecku nie tylko podczas snu, ale także w trakcie wypoczynku? Poduszki są zwykle miękkie, amortyzują również niewielkie upadki, przez co rodzice chętnie obkładają nimi dziecko lub kładą, by dziecko ” lepiej widziało” otaczający świat. Układanie na poduszce a rozwój niemowlaka Ciało noworodka wymaga utrzymywania w linii prostej, główka na równo z kręgosłupem, natomiast podkładanie poduszki może zaburzać ułożenie ciała, które staje się nienaturalne, co może prowadzić do wad rozwojowych np. do odkształcania główki. Główka niemowlaka porusza się w ciągu dnia zwykle razem z ciałem w jednej linii, co sprzyja rozwojowi mięśni. Niestety poduszka, nawet ta cienka może to utrudniać. Dziecko chcąc się poruszyć w miejscu główką, czuje opór, przez co napina mięśnie szyi i grzbietu, co w konsekwencji może prowadzić do asymetrii. Często poduszka jest duża i nie tylko główka na niej leży, ale także część tułowia i plecy, przez co dziecko może odginać tułów do tyłu w sposób nienaturalny. Niemowlęta często lubią przekręcać się na różne strony, zwłaszcza na brzuszek, a obecność poduszki nie tylko ogranicza te ruchy, ale także staje się niebezpieczna dla życia. Natomiast obkładanie dziecka poduszkami wymusza na jego kręgosłupie i szyi przyjęcia pozycji pół siadu, na co niemowlę w pierwszych miesiącach życia nie jest przygotowane. Poduszka dla niemowlaka niezbędna? Jest wiele przesłanek , które sugerują, że jednak poduszka dla niemowlaka jest niezbędna, mimo iż nie pozwala dziecku na prawidłowy rozwój ruchowy. Niemowlęta, które mają problemy z nadmiernym ulewaniem, refluksem żołądkowo - przełykowym powinny leżeć na poduszce, tak, by nie groziło im zachłyśnięcie się treścią żołądkową.

źródło 

U nas sprawdzał się klin. Przez długi czas używaliśmy go zwłaszcza podczas kataru, który przeszkadzał w spokojnym śnie. Na prawdziwej poduszce Bartek zaczął spać od zmiany łóżka na dorosłe, czyli od 18 miesiąca. Wcześniej poduszka nie sprawdzała się kompletnie, bo "zjeżdżał" z niej, wędrował główką po całym łóżeczku i faktycznie mogłaby skończyć na Jego buźce co mogłoby być bardzo niebezpieczne. 
Kołderki używaliśmy od 9 miesiąca. Barti urodził się w marcu, więc przez wiosnę i lato sprawdzały się kocyki. Na jesieni i zimie zaczęliśmy okrywać kołderkami (z których i tak się rozkopywał). 

Kiedy mogę rozszerzać dziecku dietę?

Wtedy, kiedy dziecko da Ci sygnały, że jest na to gotowe.Najczęstszą oznaką gotowości dziecka jest ssanie rączki lub paluszków oraz wkładanie przedmiotów do ust. 
W tym wieku maluchy zaczynają wykazywać duże zainteresowanie jedzeniem, śledzą drogę łyżki od talerza do ust, mlaszczą lub wykonują ruchy gryzienia.
Sygnałem, że można rozpocząć ekspozycję na nowe smaki jest również nasilone domaganie się karmienia piersią lub butelką oraz budzenie się w nocy po okresie, gdy dziecko przesypiało już całą noc.

Kolejność jest dość dowolna, ale obowiązują jednak pewne zasady. Ważne, by podawać dziecku nowe produkty osobno, w małych ilościach, co kilka dni.
  • Rozszerzanie diety warto zacząć od warzyw,  np. dyni, marchewki, albo od ziemniaka. Potem stopniowo w kilkudniowych odstępach wprowadza się inne warzywa. Powinny być to właśnie warzywa, bo ze względu na ich wyrazisty smak i aromat dzieci akceptują je trudniej niż owoce. 
  • Następnie można wprowadzić owoce, np. jabłko. Kolejne owoce to morele, brzoskwinie, banany, gruszki, truskawki, najpierw w postaci musu, potem rozdrobnione, a następnie w cząstkach do samodzielnego jedzenia.
  • Do diety dziecka trzeba też wprowadzić mięso. Powinno być chude, np. cielęcina, kurczak, królik, a także jajko. Dziecko powinno też zacząć jeść ryby (od siódmego miesiąca).  
  • Kolejnym nowym produktem są dla dziecka produkty mleczne. Czyli np. jogurt naturalny, twarożek bez dodatku cukru i soli. Dania na bazie mleka krowiego dziecko będzie mogło jeść, gdy skończy 11–12 miesięcy.
  • Produkty zbożowe, także glutenowe, można podawać dziecku już po czwartym miesiącu życia. I jest na to czas do 12. miesiąca. Nie trzeba już podawać glutenu pod osłoną mleka mamy – to najnowsza zmiana w zaleceniach. 

Jakich zasad trzymać się, rozszerzając dietę?

  1. Nowe produkty wprowadzaj pojedynczo. Dzięki temu możesz obserwować, czy dziecko dobrze na nie reaguje. 
  2. Nowości podawaj w ciągu dnia. Najlepiej przed południem, gdy dziecko jest wypoczęte. 
  3. Nie używaj cukru ani soli. To przyprawy niezalecane w diecie niemowląt i małych dzieci.  
  4. Zawsze podawaj świeże i dobrej jakości jedzenie. Przewód pokarmowy niemowlęcia jest niedojrzały, a przez to bardzo wrażliwy.
  5. Nie zmuszaj do jedzenia. Jeśli dziecko stanowczo odmawia jedzenia nowości, spokojnie zaczekaj, aż będzie na to gotowe. Niektóre potrawy trzeba maluchowi podać nawet kilkanaście razy, by je zaakceptował.

Kiedy mogę posadzić dziecko do spacerówki?  (i posadzić w ogóle?)

Szczerze nie rozumiem tego trendu sadzania dziecka opierając go na poduszce. Ładnie będzie wyglądać na zdjęciu? Dziecię tak, ale na rentgenie Jego kręgosłup już nie będzie ładny. 

Wielu rodziców kupuje wózki trzyfunkcyjne, w komplecie z fotelikiem. O ile jest on niezbędny podczas jazdy samochodem, o tyle wpinanie go  w stelaż wózka i stosowanie podczas spacerów jako zamiennik gondoli, jest bardzo złym pomysłem. Niemowlęta, które jeszcze nie siedzą nie powinny przebywać w pozycji półsiedzącej, którą wymusza fotelik. 

Niemowlę można przesadzić do składanego wózka dopiero wtedy, kiedy potrafi już samo usiąść i siedzieć bez podparcia, a więc zwykle nie wcześniej niż w 7. miesiącu życia. Ale nawet wtedy nie kupuj najtańszej spacerówki – tzw. parasolki. Niemowlę może podróżować wyłącznie w spacerówce z solidnym oparciem, które można rozłożyć zupełnie płasko.
Malec skończył pół roku i nadal sam nie siada? Nie próbuj sadzać go na siłę, bo to nie nauczy go, jak ma to robić, za to źle wpłynie na kręgosłup i bioderka. 

Nie używaj za wcześnie krzesełka do karmienia dziecka

Niektórzy rodzice kupują je razem z wyprawką, inni sadzają dziecko w nim wówczas, kiedy zaczynają rozszerzać dietę, czyli w 5.–6. miesiącu. To za wcześnie. Specjaliści są zdania, że malec może w nim siedzieć dopiero wtedy, kiedy sam potrafi usiąść. Do tego czasu lepiej karmić go w pozycji półleżącej, ewentualnie – jeśli krzesełko ma taką funkcję – rozkładać je do pozycji leżaczka.

Nie kupuj chodzika

O sprzętach tego typu mają złe zdanie wszyscy ortopedzi i rehabilitanci dziecięcy bez wyjątku. Chodzik zaburza naturalny rozwój dziecka – zmienia obciążenie miednicy, tułowia i nóg, sposób obciążania stóp, a niemowlę włożone do chodzika nie potrafi wyczuć podłoża, ocenić przestrzeni ani bezpieczeństwa. To fatalnie odbija się na jego postawie. Dziecko korzystające z chodzika nabiera również złego nawyku chodzenia na palcach, co potem jest bardzo trudno zmienić.

Nie poganiaj dziecka, by zaczęło chodzić

Kiedyś niemowlęta prowadzano za rączki, żeby szybciej zaczęły chodzić. Dziś wiadomo, że to pomysł tak samo zły jak wkładanie dziecka do chodzika, w dodatku z bardzo podobnych powodów. Dlatego nie rób tego i nie pozwalaj, by robił to ktoś inny – kiedy dziecko będzie do tego gotowe, samo wyruszy w drogę.
Jeśli chodzi o spacerówkę, Bart miał znienawidzone spacery w gondoli. Od pierwszych kroków po wyjściu rozpoczynał walkę z płaczem. Czekaliśmy do 5 miesiąca i wtedy zaczął podróżować położony na płasko w naszym x-landerze. 
Nie używaliśmy chodzika. Bartek zaczął chodzić dwa tygodnie przed rokiem. Wiele gadżetów są naprawdę zbędne przy dzieciach. Popędzanie ich rozwoju nie wyjdzie im na zdrowie. Pozwólcie dzieciom wzrastać i wzmacniać każdy mięsień swojego ciała we własnym tempie. Nie porównujcie ich do dzieci koleżanek. Każde dziecko w swoim czasie zdobywa swoje kamienie milowe. Wspierajcie je w tym, ale rozsądnie. Na przykład dbając o ich bezpieczeństwo podczas prób stawiania pierwszych kroków (oczywiście bez chodzika :) ) 




września 01, 2017

Witaj wrześniu, czyli nasz powrót normalności.

Witaj wrześniu, czyli nasz powrót normalności.
Cisza dzwoni w uszach, a to oznacza tylko jedno. Bartek oddelegowany do placówki. Jego przerażone oczka spowodowane zmianą sali, nową panią wspomagającą grupę, nową szatnią. Choć wiem, że szybciutko się ogarnie i znów chodzenie do przedszkola będzie dla niego przyjemnością jak w zeszłym roku, dziś był onieśmielony. Od dziś nasz syn został przedszkolną "RYBKĄ" ! 

Poza II grupą Bartka, wyszykowałam też swojego podopiecznego do przedszkola. Wczoraj spędził u nas ostatni dzień. Nasza współpraca była bardzo przyjemna i każdej niani mogę życzyć właśnie takiej rodzinki i takiego podopiecznego. Tymon wyrósł na moich oczach na fajnego przedszkolaka! I oby jak najmniej chorował a jak najwięcej wyciskał z tego okresu, bo on tak szybko mija. 



Nasze wakacyjne wyjazdy chociaż krótkie, były bardzo intensywne i mega przyjemne. Odwiedzone przez nas Hotele w 100% sprawdzają się na rodzinne wyjazdy. Rejs Stena Line do dziś wspominam z uśmiechem. Podobnie jak wodne szaleństwa Bartka z kuzynami nad jeziorem. Wczoraj układałam właśnie zdjęcia, które wywołałam do albumu i stwierdziłam "Co by nie mówić, zapewniliśmy naszemu Szkrabowi fajne wakacje! Będzie miał co wspominać!" 
Wiadomo.. nie była to Chorwacja, Bułgaria czy inna Albania czy Hiszpania. Ale spędziliśmy fajny czas w równie fajnych miejscach. No i razem, a to się liczy najbardziej. 

Plany na jesień i wrzesień. 



W ostatnich dniach ruszyliśmy wraz z Martą intensywniej działać nad kolejną edycją Spotkajmy się w Gdyni. Wyklarowała się lokalizacja, klarują się darczyńcy fantów na loterię. Jeszcze mnóstwo pracy przed nami, ale spinamy pośladki i działamy! :) 

Dla mnie wrzesień to też nowa praca. Dzięki rekomendacji poprzedniej rodzinki, gładko przechodzę z jednej roboty do drugiej. Pierwszy raz bez ani chwili przymusowego odpoczynku. Właściwie się cieszę, bo nie wypadnę z obiegu, a pamiętam, że te dłuższe zastoje zawsze nie odbijały sie zdrowo na naszych małżeńskich relacjach (wiadomo, kwestia finansowa). Teraz odpukać będziemy mieć ciągłość. Co prawda zmiana ogromna polega na tym, że nie będę mieć już Macieja (nowego smyka) w domu, tylko bedę do niego jeździć. Ale nie jest to bardzo konfliktowe, ponieważ pracować będę od 7:30 -15:30 i wracając przejeżdżam obok przedszkola Bartka, więc o 16:00 najpóźniej będę Go odbierać. Nie ukrywam, jest to dla mnie ważne. Nie wiem jak Wy - mamy przedszkolaków do tego podchodzicie, ale ja z własnego doświadczenia wiem, że nic przyjemne dla dziecka kiedy wychodzi ostatnie z przedszkola lub siedzi do 17:00. Oczywiście, jeśli nie ma wyboru to zrozumiałe, ale sama pamiętam jako przedszkolak nie cierpiałam wychodzić ostatnia z placówki. 

 We wrześniu wybieram się także na spotkanie do Mielna, a dzień przed nim czeka nas bardzo ważny moment, który może zaważyć na tym jak będzie wyglądać dalsze nasze życie :) 

Wrzesień to nie tylko powroty do przedszkola i nowa praca. W powietrzu czai się jesień, chłodne i szybsze wieczory, owocowe herbaty, depresje jesienne ;) Postarajmy się im nie dać! 
Oby jesień była dla nas łaskawa. Prawdziwie złota, ciepła. A nie deszczowa i smutna. 


sierpnia 31, 2017

Zakończenie wyzwania wakacyjnego.

Zakończenie wyzwania wakacyjnego.
Kochane. 
Bardzo serdecznie Wam dziękuję. Za Wasze kreatywne pomysły, przez które uśmiechałam się od ucha do ucha. 
Za wytrwałość i chęci. Zwłaszcza tym Wam, które działały aktywnie w każdym tygodniu. I właśnie te z Was zostają nagrodzone. 
Wybór zdjęć był bardzo trudny, bo było ich mnóstwo. I tak naprawdę mogłabym do każdej z Was przypisać większą ilość tych zdjęć "naj". Ale liczy się fakt..

Zatem co następuje : 

Tydzień I - Agata Wierzgacz
zgłoś się proszę do : Dzikiej Fastrygi po swoją nagrodę :) 



Tydzień II : Anna Treiber Drożdż
zgłoś się proszę do : Balbinkowo po swoją nagrodę.



Tydzień III : Anita Balicka
zgłoś się proszę do : Hani Anders po swoją nagrodę :) 



Tydzień IV : Magdalena Wąsik 
Zgłoś się proszę po nagrodę do : Creative Hand



Tydzień V : Marta Bielak
zgłoś się proszę po nagrodę do nas :) 



Tydzień VI : Magdalena Zalewska
zgłoś się proszę do : Hand IVKA Made po nagrodę. 


Tydzień VII : Monika Gawrońska
Zgłoś się proszę do : KartOlki po swoją nagrodę. 




Tydzień VIII : Renata Snoch
Zgłoś się proszę do : Jakuba Lipke po swoją nagrodę 




Gratulacje! :) 
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger