czerwca 06, 2017

Projekt Podróże Małych i Dużych : Czarny Kos - Twoja przystań na Kaszubach. Relacja pobytu.



W ramach autorskiego projektu Podróże Małych i Dużych wybraliśmy się z rodzinką do Czarnego Kosa w Borkowie. Naszym zadaniem było, nie tylko świetnie się bawić i odrobinę odpocząć. Chcieliśmy także sprawdzić czy to co widnieje na stronie internetowej pensjonatu to prawda.. , a przeczytać tam możecie, że  : 

" Czarny Kos to miejsce przyjazne dzieciom. Cały kompleks sprzyja bezpiecznej zabawie - na ogrodzonym terenie, wśród drzew, śpiewu ptaków i na zielonej trawie.Nieopodal barowego tarasu, w ogrodzie, zorganizowaliśmy plac zabaw. Jest zjeżdżalnia, drabinki, piaskownica i ulubiona przez wszystkich trampolina. W barze maluchy znajdą stosowne dla siebie foteliki, a zaraz obok przytulny pokoik zabaw z domkiem na drzewie, grami, zabawkami i książkami. Starsi i młodsi mogą spędzić czas w pokoju gier korzystając ze stołu do ping ponga, piłkarzyków, play station czy rzutek. W słoneczne dni można poszaleć w zewnętrznym basenie. " 




Na terenie Czarnego Kosa zostało oddanych do dyspozycji gości 18 apartamentów dwuosobowych, czteroosobowych oraz czteroosobowych de luxe. Jest także wolnostojący dom, o powierzchni 90 metrów kwadratowych, który jest idealną propozycją dla liczniejszych rodzin lub grupy znajomych. Żółty Dom jest dobrze wyposażony. Znajdziesz w nim dwie sypialnie (jedna z łóżkiem małżeńskim, druga z dwoma pojedynczymi, z możliwością połączenia), duży salon z kominkiem, stołem i krzesłami, rozkładaną kanapą i wyjściem na taras, TV oraz sejf. W pełni wyposażona jest również kuchnia, w której znajdziesz lodówkę, zmywarkę, zlew, kuchenkę 4-palnikową, piekarnik, czajnik elektryczny i komplet wszystkich naczyń oraz sztućców.

My mieliśmy przyjemność nocować w jednym z apartamentów czteroosobowym. Jeden pokój z łóżkiem małżeńskim, przechodni z salonem z aneksem kuchennym, oraz drugi pokój z dwoma łóżkami i oczywiście łazienka. 







Aneks kuchenny wyposażony w płytę grzewczą, garnki, sztućce, talerze jest wszystko, więc dla osób zmotoryzowanych spokojnie można robić zakupy w Kartuzach i samodzielnie gotować. Jest również lodówka a nawet zmywarka! :) W salonie duży, rodzinny stół, telewizor (u nas nie odbierał kanałów, ale nie byliśmy i tak zainteresowani oglądaniem telewizji). Łóżko małżeńskie bardzo miękkie (co kto lubi - my wolimy twarde akurat), w obydwóch pokojach komody, dodatkowo przy aneksie duża, pojemna szafa na ubrania. 









Łazienka. Z nią mieliśmy problem. Otóż prysznic na pierwszy rzut oka robi świetne wrażenie, ale jego funkcjonalność pozostawia wiele do życzenia. Samodzielnego prysznica raczej nie weźmiecie, no chyba, że chcecie potem pływać po całej łazience. Szyba nie została prowadzona od ściany do ściany, przez co woda która leci rozpływa się na całą łazienkę. My na bieżąco wycieraliśmy ściągaczką do wody i ręcznikami. Do dziś zastanawiamy się jaki był zamysł zrobienia tej dziwnej - jakby nie dokończonej - konstrukcji :) 



Jest czysto! Jedyne z czym musicie się liczyć to mrówki, które w jakiś sposób przedostają się do salonu przez (prawdopodobnie) drzwi balkonowe. 
Na zewnątrz każdy apartament na parterze ma stolik oraz dwa krzesełka - można wypić kawę w promieniach słońca. 


TUTAJ znajdziecie CENNIK


Szef kuchni Pan Tomasz Ziółkowski to mistrz w pełnej krasie. Obiadokolacje serwowane spod Jego dłoni to poezja smaku. Mieliśmy przyjemność skosztować m.in kremu z białych warzyw z topinamburem, oliwą ziołową i niteczkami chilli, gołąbki i carpaccio wołowe, które otrzymaliśmy na przystawkę. Były też ryby prosto z połowów. 
Śniadania serwowane są w formie stołu szwedzkiego. Restauracja serwuje dania w stylu slow food, znajdziecie tam też coś dla wegan i wegetarian. Podniebienie rozpieszczone na całego. Obsługa kelnerska uśmiechnięta, bardzo pomocna i szybko reagująca. 











Sama restauracja bardzo gustownie urządzona, a jeśli zdecydujecie się zjeść na tarasie spodziewajcie się takich widoków.





Schodząc z tarasu i przechodząc przez ten ogrodowy raj dojdziecie do placu zabaw. 


Czyli atrakcja dla małych gości. 
Ślizgawka, domek, tor przeszkód, huśtawki, piaskownica. Wszystko wokół pięknej, zadbanej zieleni. 



 


 






Bartek był zachwycony.

A co jeśli pogoda nie sprzyja, lub dzieci nie mają ochoty na zabawę w ogrodowym placu zabaw?
Tuż przy sali restauracyjnej znajduje się dziupla. To taki domek na drzewie z salą zabaw, w której znajdziecie trochę zabawek, książek, tablicę do rysowania kredą, układanki. 



Zwróćcie uwagę także na opowieści wiszące na ścianie. To historyjki, które wymyślane są razem z dziećmi i spisywane potem na kartkę. Historie o kurze, które ilustrują mali goście - świetna inicjatywa, bardzo oryginalna!


Przy dziupli (pokoju zabaw) znajduje się łazienka, w której znajdziecie podnóżek oraz dziecięcą deskę sedesową. Duży plus!

 



Oczekiwanie na posiłek możecie umilić sobie czytając książki, lub grając w gry planszowe, które znajdziecie w salonie umiejscowionym tuż obok stolików w restauracji. 
Wybór jest na prawdę spory!


 

Na terenie pensjonatu znajduje się także trampolina, boisko do tenisa ziemnego, oraz ogrodowy basen, z którego ze względu na pogodę niestety nie mieliśmy przyjemności skorzystać. 
Dla rodziców i starszych dzieci jest także salka ze stołem do pin-ponga, playstation oraz rzutki. A jeśli macie chęć możecie skorzystać z sauny lub masażu. 


 



Można także wypożyczyć rower (jest także mały - dla małych rowerzystów) z fotelikiem i wybrać się na rowerową wycieczkę po malowniczych ścieżkach. 







Kaszuby kocham miłością niezmienną od lat. Już jako dziecko jeździło się do Borkowa właśnie, do Wieżycy, Sulęczyna. Bliskość lasów, jezior to gwarancja doskonale czystego powietrza i pięknych widoków. 
Nasz mały podróżnik wypatrywał dzikich zwierząt podczas spaceru nad jezioro, które od Czarnego Kosa oddalone jest o około 800 m. 


I powiem Wam, że wypatrzył. Rodzinę zajączków! Zdjęcie niestety niezbyt wyraźne, bo były bardzo daleko. Ale widać długie uszyska :)


Jezioro Głębokie bardzo czyste, dookoła cisza, spokój. Dużo miejsca do rozłożenia się i piknikowania całą rodziną. W Czarnym Kosie można wypożyczyć kajak i popływać.




 



1. Specjalne menu dla małych gości. 
My - rodzice byliśmy zachwyceni jedzeniem. Bartek niestety obiadokolacjami się nie najadał. Idealnie by było, gdyby została przygotowana mini karta pewniaków, które zajadać będą wszystkie dzieci. Naleśniki z sezonowymi owocami, z sosem, z serkiem waniliowym. Racuchy, makaron z truskawkami, zupa pomidorowa. To są dania, które lubi każde dziecko i myślę, że każdy maluch wyszedł by zadowolony po takim obiadku. 

2. Sztućce dla dzieci. 
Łyżka z zupą ledwie mieściła się w buzi Bartka :) Może można by pomyśleć o zastawie stołowej dostosowanej do małych buziaków? :) 

3. Podnóżki w apartamentach. 
W łazience przy dziupli jest postawiony, ale w apartamencie już nie. Jeśli wiadomo, że przyjeżdża rodzina z dzieckiem miło by było, gdyby znajdowałby się on tam. 

4. Warto zwrócić większą uwagę na pielęgnację i zadbanie o czystość na ogrodowym placu zabaw. Domek jest piękny i ma ogromny potencjał, ale odpada tynk ze ścian, można by odmalować. W piaskownicy piasek jest brudny i jest go dość mało, i huśtawka - jedna dla starszych dzieci i opona, brakuje takiej krzesełkowej dla mniejszych dzieci. 



1. Czysto w apartamentach i piękne tereny zielone, zarówno przy budynkach dla gości, jak i w ogrodzie przy barze. Można dostrzec biegające kosy. 

2. Pomocna obsługa. Uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do gości.

3. Odległość do jeziora jest niewątpliwie dużym atutem zwłaszcza w pełni letniego sezonu, kiedy woda jest ciepła, można codziennie korzystać z kąpieli. 

4. Świeże powietrze, dające rodzicom gwarancję spokojnego wieczoru, bez dzieci, które wymęczone atrakcjami szybko idą smacznie spać :) 




Dziękujemy za mile spędzony weekend! 



8 komentarzy:

Żyć nie umierać pisze...

Mieszkam na Kaszubach i wiem, że tutaj jest pięknie. Aczkolwiek czytając Twój wpis, aż zgłodniałam tak te pyszne dania opisałaś. Poza tym tym fajnie tam musi być, bo i dzieci mają gdzie poszaleć i dorośli wtedy mogą chwilę się zrelaksować.

mamowato pisze...

Dużo atrakcji dla dzieciaków - to dla mnie bardzo ważne :)

Kilińska pisze...

No ślicznie tam jest! Uwielbiam Kaszuby. Mają w sobie coś takiego, czego gdzie indziej nie ma. Nie wiem kompletnie co to, ale takie coś w powietrzu. A samo miejsce przecudowne. Aż chce się pojechać. :)

Czarny Kos pisze...

Dziękujemy za wizytę i miłe słowa, a także uwagi - postaramy się naprawić niedociągnięcia. Jednego nawet nie musimy - w restauracji mamy plastikowe sztućce i naczynia dla najmłodszych, chyba w wyniku nieporozumienia nie trafiły do Bartka - może kelnerzy ocenili, że skoro nie pytacie Państwo o zastawę dla dzieci, woli on radzić sobie zwykłą (zdarza się, że dzieciaki protestują gdy "narzucamy" im dziecinne naczynia). Pozdrawiamy i zapraszamy, Czarny Kos

Małgorzata Śmiechowicz pisze...

Dziękujemy za rekomendację. Uwielbiam Kaszuby, a w Czarnym Kosie jeszcze nie byliśmy

moniowiec pisze...

Niby mam blisko, bo pochodzę z Kociewia, ale o Borkowie nigdy nie słyszałam. Widzę, że szkoda. Nie kusiło Was do odwiedzenia Wdzydz i skansenu?

Pau Elegancka pisze...

Świetna miejscówka na rodzinny wypoczynek

Magda pisze...

Wspaniałe okolice i piękne miejsce. Dla dzieciaków idealne - sama chętnie bym się tam wybrała.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger