sierpnia 01, 2017

Czy warto wybrać się na prom Stena Line i popłynąć do Szwecji z dzieckiem?

żródło


Mieszkać w Gdyni i nie odbyć nigdy podróży promem Stena Line do Szwecji? 
WSTYD!

Dlatego jako rodowita Gdynianka postanowiłam odmienić ten punkt w raporcie swojego życia. Skorzystaliśmy z genialnej propozycji zakupów grupowych, które znajdowały się na gruponie (Zawsze mowiłam, że mają tam mega okazje!). Za cztery osoby w te i z powrotem zapłaciliśmy -65% taniej niż w zwykłej ofercie. Opłacało się! Jedyny minus był taki, że nie schodziliśmy na ląd. Patrząc na widoki z tarasu na 10 piętrze, kiedy już zacumowaliśmy, trochę żałowałam. Szwecja ze statku wygląda tak spokojnie, zielono, sielsko.. Miałam ochotę wysiąść, zabrać towarzyszy podróży i osiąść tam na stałe. W jednym z domków położonych na małej wysepce. Mogłabym. Serio. 




Kabina jest malutka. Dwa piętrowe (wygodne) łóżka i mała łazienka z prysznicem i umywalką. Na jedną dobę warunki odpowiednie. Tylko szkoda, że nie można wyłączyć radia, tak aby nie obudziło nas o 6:00 następnego dnia, skoro wpłynięcie do gdyńskiego portu jest o 7:30 (te niekończące się pytania : "A kiedy będziemy już w domu?")

Czy taka podróż będzie frajdą dla 4 latka? 

Nasz Bartek się nudził. Jedyna frajda jaką odnalazł to zabawa w małpim gaju - tam się wyszalał. Animacje prowadzone przez animatorów (dwa razy) przeprowadzone bardzo fajnie, tylko problem polegał na tym, że było sporo dzieci (ogromny rozstrzał wiekowy) i starszaki radziły sobie ze wszystkim, a młodsze dzieci niestety nie. Powinni naszym staniem zrobić dwie grupy z przedziałem wiekowym. Widoki na tarasach owszem - podobały mu się, ale ile można patrzeć na niekończące się morze, zwłaszcza że jak statek się rozpędził to pizgało jak na przysłowiowym Uralu.


Młody wstał w dniu naszego wyjazdu bardzo wcześnie, był zmęczony. Szybko padł (na szczęście usnął bez problemu). Rodziciele postanowili pokręcić się jeszcze po statku. Posłuchaliśmy Pana grającego na gitarze w barze. Obejrzeliśmy przepiękny zachód słońca na szweckim niebie. Posiedzieliśmy na leżakach i pogdybaliśmy sobie. 



Dla nas to był mały reset, ale szczerze mówiąc gdybym miała to powtórzyć, to bez Misia (przynajmniej nim nie skończy nastu lat), bo nie jest to atrakcja dla takiego malucha. 


4 komentarze:

Agata Wierzgacz pisze...

Piękne zdjęcia , chętnie wybrałabym się na taki rejs .Szkoda że nie można wysiąść w Szwecji i trochę ją zwiedzić , powinni dołożyć taką atrakcję .

I KIDS YOU pisze...

to następnym razem koniecznie płyńcie z zejściem na ląd. byłam dwa razy co prawda jeszcze bez dzieci ale za rok płyniemy wszyscy w 4.

Żaneta B. pisze...

Agata, ogólnie można, ale my mieliśmy kupon na rejs bez zejścia.

Agnieszka eS pisze...

Płynęliśmy kiedyś ze Szwecji do Polski promem. Nie mieliśmy wtedy dziewczyn, a w tamtą stronę (z Polski do Szwecji) lecieliśmy samolotem. W drodze powrotnej, czyli na promie wynudziłam się okrutnie ;) Wtedy powiedziałam, że nigdy więcej! O wiele bardziej wolę samolot. Z promu i tak nie ma żadnych widoków w trakcie podróży, wszędzie morze.. No i dziewczyn bym w życiu nie zabrała na taką wycieczkę, chyba że będą starsze i nie będzie to prom, a jakiś wycieczkowy statek z mnóstwem atrakcji. Bo na promie można się zanudzić...

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger