września 01, 2017

Witaj wrześniu, czyli nasz powrót normalności.

Cisza dzwoni w uszach, a to oznacza tylko jedno. Bartek oddelegowany do placówki. Jego przerażone oczka spowodowane zmianą sali, nową panią wspomagającą grupę, nową szatnią. Choć wiem, że szybciutko się ogarnie i znów chodzenie do przedszkola będzie dla niego przyjemnością jak w zeszłym roku, dziś był onieśmielony. Od dziś nasz syn został przedszkolną "RYBKĄ" ! 

Poza II grupą Bartka, wyszykowałam też swojego podopiecznego do przedszkola. Wczoraj spędził u nas ostatni dzień. Nasza współpraca była bardzo przyjemna i każdej niani mogę życzyć właśnie takiej rodzinki i takiego podopiecznego. Tymon wyrósł na moich oczach na fajnego przedszkolaka! I oby jak najmniej chorował a jak najwięcej wyciskał z tego okresu, bo on tak szybko mija. 



Nasze wakacyjne wyjazdy chociaż krótkie, były bardzo intensywne i mega przyjemne. Odwiedzone przez nas Hotele w 100% sprawdzają się na rodzinne wyjazdy. Rejs Stena Line do dziś wspominam z uśmiechem. Podobnie jak wodne szaleństwa Bartka z kuzynami nad jeziorem. Wczoraj układałam właśnie zdjęcia, które wywołałam do albumu i stwierdziłam "Co by nie mówić, zapewniliśmy naszemu Szkrabowi fajne wakacje! Będzie miał co wspominać!" 
Wiadomo.. nie była to Chorwacja, Bułgaria czy inna Albania czy Hiszpania. Ale spędziliśmy fajny czas w równie fajnych miejscach. No i razem, a to się liczy najbardziej. 

Plany na jesień i wrzesień. 



W ostatnich dniach ruszyliśmy wraz z Martą intensywniej działać nad kolejną edycją Spotkajmy się w Gdyni. Wyklarowała się lokalizacja, klarują się darczyńcy fantów na loterię. Jeszcze mnóstwo pracy przed nami, ale spinamy pośladki i działamy! :) 

Dla mnie wrzesień to też nowa praca. Dzięki rekomendacji poprzedniej rodzinki, gładko przechodzę z jednej roboty do drugiej. Pierwszy raz bez ani chwili przymusowego odpoczynku. Właściwie się cieszę, bo nie wypadnę z obiegu, a pamiętam, że te dłuższe zastoje zawsze nie odbijały sie zdrowo na naszych małżeńskich relacjach (wiadomo, kwestia finansowa). Teraz odpukać będziemy mieć ciągłość. Co prawda zmiana ogromna polega na tym, że nie będę mieć już Macieja (nowego smyka) w domu, tylko bedę do niego jeździć. Ale nie jest to bardzo konfliktowe, ponieważ pracować będę od 7:30 -15:30 i wracając przejeżdżam obok przedszkola Bartka, więc o 16:00 najpóźniej będę Go odbierać. Nie ukrywam, jest to dla mnie ważne. Nie wiem jak Wy - mamy przedszkolaków do tego podchodzicie, ale ja z własnego doświadczenia wiem, że nic przyjemne dla dziecka kiedy wychodzi ostatnie z przedszkola lub siedzi do 17:00. Oczywiście, jeśli nie ma wyboru to zrozumiałe, ale sama pamiętam jako przedszkolak nie cierpiałam wychodzić ostatnia z placówki. 

 We wrześniu wybieram się także na spotkanie do Mielna, a dzień przed nim czeka nas bardzo ważny moment, który może zaważyć na tym jak będzie wyglądać dalsze nasze życie :) 

Wrzesień to nie tylko powroty do przedszkola i nowa praca. W powietrzu czai się jesień, chłodne i szybsze wieczory, owocowe herbaty, depresje jesienne ;) Postarajmy się im nie dać! 
Oby jesień była dla nas łaskawa. Prawdziwie złota, ciepła. A nie deszczowa i smutna. 


Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger