października 23, 2017

Drugi raz jest ponoć łatwiej?

Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży z Bartkiem dopadł mnie cały kalejdoskop uczuć. Strach, radość, niepewność = szaleństwo totalne. Każdy, kolejny tydzień zaczynałam od zrobienia zdjęć brzuszka i sprawdzeniu jak szybko rośniemy. Przeglądałam tysiące forumowych stron, a allegro stało się moim drugim domem. 

Teraz jest inaczej. 
Kiedy ujrzałam dwie kreseczki po raz drugi pojawiło się zaskoczenie i strach. Jakoś wcześniej miałam styczność z wieloma poronieniami i trochę się przez to nakręciłam.. właściwie, mimo tego, że zaraz 12 tydzień ciągle tli się w moim serduchu ziarenko strachu. Nie siedzę na allegro, nie robię zdjęć brzucha. Na forum udzielam się jednym i bardzo, bardzo sporadycznie. Straciłam chęć na cokolwiek przez niezbyt dobre samopoczucie. Jedyne co mnie trzymało w pionie to fakt, że muszę przecież zająć się moim 4,5 latkiem. Muszę wstać rano i mimo mdłości wyprawić go do przedszkola, a potem Go z niego odebrać. Muszę przygotować posiłki dla siebie, męża i Bartka. Choć ograniczyłam bardzo ilość prasowanych ubrań do minimum, sterta jednak rośnie i część rzeczy nie może uniknąć spotkania ze żelazkiem. No i Misio. Nie może poczuć się już odrzucony! Ba! nie wyobrażam sobie, żeby choć przez moment czuł się tak po porodzie, chociaż wiem, że będzie to bardzo trudne. Na razie wciąż przepełnia Go euforia. Często zadaje pytania na temat "dziecka" (tak je nazywa). Odlicza czas do wiosny ("Przecież to jeszcze tak strasznie długo!"). Za jakiś czas usiądziemy razem i będziemy wspólnie buszować po sklepach. Zarówno tych on-line jak i stacjonarnych, tak aby czuł się ważnym decydentem. Problem polega na tym, aczkolwiek może to nie problem, tylko powinnam się cieszyć ;) że tym razem nasze zakupy będą bardzo "skromne" :) bo cokolwiek w brzuszku nie urosło (boy or girl) większość rzeczy mamy. Ale o wyprawce opowiem Wam za jakiś czas. Wiadomo, że nie ominie nas małe szaleństwo, bo każda mama nie zależnie czy zostanie nią pierwszy czy kolejny raz, chce poczuć ten dreszczyk i radość wciskania "KUP TERAZ" choćby to miały być tylko pieluchy tetrowe ;) Prawda? 

Z pewnych względów wciąż nie zrobiliśmy remontu pokoju dla dzieci. Nie ukrywam, że sprawa ta spędza mi sen z powiek, bo wolałabym mieć juz ten duchowy spokój, że będę miała gdzie schować śpioszki i inne pierdołki niemowlęce. Na aktualną chwilę nie mam go i nie wiem kiedy będę miała. 
Były wielkie plany, ale los znów zadecydował za nas i sprawił nam psikusa. Komoda, regał i wielkie przemeblowanie wciąż czeka na "swój" dzień. 

A! jedyny i pierwszym zakup, którym mogę się pochwalić. Mam ciążową kurtkę zimowa :) Kupiłam za bezcen i właściwie mogę rzec, że jestem gotowa na zimę. Ha! :) Brzuchol może sobie rosnąć, a zimno nie będzie mi straszne. 

Czy drugi raz jest łatwiej? Moja druga ciąża rozpoczęła się przebojami. Czułam się fatalnie i w porównaniu z poprzednią - gorzej. Ale wierzę, że teraz będzie już z górki. Bo będzie, prawda? :) 


Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger