Wyprawka dla drugiego dziecka. Czyli co musimy kupić dla siostrzyczki?

Wyczekiwałam tego momentu, kiedy będziemy już niemal pewni co do płci naszego brzuszkowego lokatora. I właściwie teraz, kiedy wieść ta sięga 80% zaczęłam grzebać w po-Bartusiowych zapasach, które skrzętnie schowałam w piwnicy i czeluściach szaf. Lista rzeczy, które mamy jest dość długa, co z jednej strony cieszy - bo nie trzeba wydawać fortuny, a z drugiej trochę smuci, bo odpada mi wybieranie np. pajacyków do spania, bo ich po Pierworodnym mam aż nadto :) 

Tak czy siak, trochę rzeczy będzie trzeba dokupić. 

1. Łóżeczko lub kołyska
Wciąż nie mogę się zdecydować. Ogranicza nas przestrzeń i to, że nie chcę czegoś na 6 krótkich miesięcy. Z drugiej strony kołyska zmieści sie nam bez problemu w pokoju, przy naszym łóżku. Kwestia jest ciągle otwarta, przeglądam oferty i mam jeszcze trochę czasu aby się zastanowić. 

2. Przewijak i osłonki na niego.
Jeśli zdecydujemy się na standardowe łóżeczko chciałabym usztywniany, żeby położyć je na nim, jeśli zaś na kołyskę poradzę sobie spokojnie z cieniutkim podkładem w typie dmuchanego materacyka. 



3. Rożek
Sprawdził się nam w szpitalu, a w domu pełnił funkcje kołderki. Jestem przeciwniczką otulaczy - kokonów, rożek i kocyki (które mam) w zupełności wystarczą. 



4. Ubranka. 
Po Bartku, jak wspominałam została mi cała szafa ubranek. Część po wyciągnięciu okazała się nie do użycia - wiadomo, czas nie pozostał dla nich obojętny. Ale co ważne została masa pajacyków, sweterki i spodenki. Do listy braków zdecydowanie dopisuje : rajstopki, sukienki, body, czapeczki, skarpetki, łapki - niedrapki. Maleństwo urodzi się pod koniec maja, więc odpadają nam na początek grube ubranka. Postawimy na wygodne rampersy, półśpioszki, sukienki (których sobie nie odmówię :) ) 



5. Kosmetyki i tekstylia do kąpieli.
Przy Pierworodnym używaliśmy serii Nivea Baby. Teraz słyszałam dobre opinie na temat Rossmanowskiej serii. Myślę, że pochylę się nad nią głębiej :) 


Nie mamy ręczniczków z kapturkiem, więc obowiązkowo się w nie trzeba zaopatrzyć :) 
A poza tym : 

  • Wanienka
  • Ręcznik z kapturkiem 2 sztuki
  • Pieluszki tetrowe już zakupiłam :) 
  • Szczoteczka do włosów z miękkiego włosia
  • Nożyczki do paznokci
  • Gaziki 
  • Sól fizjologiczna 
  • Octenisept
  • Kosmetyki (balsam, krem do twarzy na słońce)
  • Pieluchy jednorazowe 
  • Nawilżane chusteczki tu zdecydowanie stawiam na przetestowane już Lula, o których pisaliśmy tutaj
  • Płatki higieniczne
  • Podkłady do przewijania
6. Rogal do karmienia. 
Nie wyobrażam sobie bez niego naszej drogi mlecznej :) 



7. Wózek.
Też kwestia cały czas otwarta, bo ciężko mi się na cokolwiek zdecydować. Aktualnie szukam wersji z samą gondolą i fotelik osobno, ale jeszcze na to mamy też trochę czasu :) 

Na naszej liście znajduje się jeszcze kilka rzeczy na później : 
- elektroniczna niania (ze względu na mój ubytek słuchu), jak już dzieciaki będą spać razem w pokoju,
- mata podłogowa 

Bujaczek odkreślony na razie, bo mam zostawiony po Bartku, jest nadpsuty i trzeba sprawdzić czy da się naprawić :) Podobnie z karuzelką nad łóżeczko, którą mamy :) 

Przed nami fajny czas! Zakupy, a zwłaszcza takie, zawsze cieszą :) 
A może o czymś zapomniałam? Podpowiedzi mile widziane, koniecznie!


------------------------------------
Znacie firmę Canpolbabies? Myślę, że każdy zna, właśnie zgłosiliśmy się do organizowania konkursu i testowania świetnej maty edukacyjnej. Byłaby idealnym początkiem do naszej wyprawki i chętnie podzielimy się jednym egzemplarzem z Wami!
Koniecznie zerknijcie w jaki sposób Canpol udziela się w świecie blogowych Mam!
Świąteczne kartki DIY z dzieckiem.

Świąteczne kartki DIY z dzieckiem.

Stało się u nas tradycją coroczną, że w kalendarzu adwentowym pojawia się zadanie "Tworzymy świąteczne kartki dla pań z przedszkola". 
W tym roku poruszyliśmy moje zapasy z Biedronki. Filc, drapowany papier, gąbkowy papier kolorowy, zwykły kolorowy papier, wycinarki z kształtem gwiazdki, "falowane" nożyczki, guziczki. Nie stawiałam na jakieś mega trudne wzory bo zależało mi, żeby jak najwięcej zrobił Bartek. 
Ja przygotowałam materiały - powycinałam, a On kiedy wrócił z przedszkola wziął się za przyklejanie. 
Wyszło moim zdaniem bardzo fajnie. 
Wystarczy dopisać życzenia, "Wesołych świąt" i gotowe!



























A Wy robicie własnoręcznie kartki czy kupujecie gotowe? Lubicie wysyłać i tworzyć dla innych takie pamiątki z życzeniami? My bardzo lubimy :) 
Mikołajkowy prezent.

Mikołajkowy prezent.

Od poniedziałku moje dzieciowe aplikacje dosadnie donosiły, że rozpoczęliśmy 17 tydzień ciąży. A ja wciąż pamiętam sierpniowe starania i moment, w którym z niedowierzaniem wykonywałam testy ciążowe. 17 tygodni to trochę ponad 4 miesiąc. Ciężko mi uwierzyć, że ten czas tak szybko leci. Mam wrażenie, że szybciej niż w pierwszej ciąży z Bartusiem. 

Ciąża z Bartkiem do 26 tygodnia była bezproblemowa. Nie wymiotowałam, męczyły mnie tylko mdłości. Zmagałam się z cukrzycą ciążową, ale udawało mi się ją regulować dietą. Zajadałam się kwaśnymi posiłkami (kapuśniak, kapusta, ogórki kiszone, sok z pomarańczy, mandarynki). I miałam przeczucie, że pod moim sercem rośnie mały mężczyzna. Wszystko potwierdziło się już w 14 tygodniu, kiedy pani doktor powiedziała, że na 80% widzi na ekranie siusiaka. Z imieniem nie mieliśmy problemu, od początku niemal obstawialiśmy oboje przy Bartoszu, Bartku. 



Teraz, choć zaczęło się podobnie, dość długi okres starań o same poczęcie, stymulacja lekami, monitoring przechodziłam początki dość uporczywie. 
Prócz mdłości, do 14 tygodnia zdarzało mi się wymiotować, odrzuciło mnie od kawy (co z Bartkiem nie miało miejsca), wcinam z ochotą także kiszonki i zmagam sie z cukrzycą, której nie udaje mi się tym razem regulować bez wsparcia insuliny. Słodka zmora jest moją przeklętą dolegliwością, którą gdybym mogła zapakowałabym w karton i wysłała w kosmos. Aplikacja insuliny w udo, mimo, że igiełka maleńka boli. Na samą myśl, że zbliża się 21 stawia mi się brzuch z nerwów. Nie jestem w stanie sama sobie jej podać. Zamykam oczy i czekam na "strzał" od małżonka. Co gorsza 4j nie wystarczają. Jutro idę do diabetologa i będziemy zwiększać najprawdopodobniej. 
W tej ciąży nie miałam żadnych przeczuć. Raz tylko śniło mi się badanie usg u lekarza i siusiak na ekranie. Moi panowie zażyczyli sobie braciszka i córeczki, więc byłam w kropce. Dodatkowo mieliśmy konflikt imienny, zabawnie, bo w pierwszej ciąży mieliśmy "gotowe" imię dla chłopca, i urodził się chłopiec. W tej ciąży nie potrafiliśmy znaleźć pasującego nam obojgu imienia dla facecika. Nie pochylałam się głębiej nad żadnym życzeniem moich panów. Było mi, a właściwie nadal jest wszystko jedno. Cieszyłabym sie zarówno z chłopca jak i dziewuszki. Nie nastawiałam się, dzięki czemu nie odczułabym rozczarowania. 

Wczoraj, w Mikołajki miałam wizytę. Śmiałam się przed lekarzem, że przyszłam po prezent Mikołajowo - Bożonarodzeniowy, bo kolejna wizyta dopiero w styczniu (połówkowe już!) Dodałam też, że nie wyjdę dopóki nie sprawdzimy, bo większość z moich znajomych w 17 tygodniu zna już chociaż przypuszczalną płeć. Lekarz się śmiał, ale nie stawiał sprzeciwu. Najpierw standardowe badania, sprawdzenie wymiarów, a potem zlecieliśmy między nogi. 

- Na co się Pani czuje? - zapytał.
Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że na nic. Raz śniło mi się, że będzie chłopak, poza tym nic nie przeczuwam. 
- W domu jest już chłopczyk, tak? - 
Wtedy coś mnie ukuło - będzie drugi do kompletu?- 
- Jak dla mnie to widzę dziewuszkę! - powiedział z przekonaniem, które ocenił na 80%. 



I tak najprawdopodobniej zostanę mamą chłopca i dziewczynki. Model idealny, o którym marzy chyba każda mama, każda rodzinka 2+2. 
Tatuś ucieszony, Bartek - starszy brat - zdziwiony, ale ucieszony, że będzie miał siostrę (najprawdopodobniej Julia lub Izabela). 

A ja? Ja jestem nieco przerażona. Bałam się różnicy wieku, która będzie dzielić dzieci i wydawało mi się, że lepiej byłoby gdyby w brzucholu mieszkał chłopiec, zawsze lepszy kontakt. Z drugiej strony myślę sobie, że Bartek jako mądry chłopiec będzie świetnym starszym bratem, obrońcą i wsparciem dla siostry. 
Przed nami skonstruowanie przestrzeni zarówno dla chłopca jak i dziewuszki. W domu pojawią się lalki (nie tylko samochodziki), sukienki, spineczki, gumeczki, będziemy bawić się kucykami Pony i pić herbatki z plastikowej zastawy. To nowość - ogromna. 

Oczywiście, że się cieszę. I wierzę, że wszystko będzie dobrze. Bo przecież musi, prawda? :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger