grudnia 13, 2017

Wyprawka dla drugiego dziecka. Czyli co musimy kupić dla siostrzyczki?

Wyprawka dla drugiego dziecka. Czyli co musimy kupić dla siostrzyczki?
Wyczekiwałam tego momentu, kiedy będziemy już niemal pewni co do płci naszego brzuszkowego lokatora. I właściwie teraz, kiedy wieść ta sięga 80% zaczęłam grzebać w po-Bartusiowych zapasach, które skrzętnie schowałam w piwnicy i czeluściach szaf. Lista rzeczy, które mamy jest dość długa, co z jednej strony cieszy - bo nie trzeba wydawać fortuny, a z drugiej trochę smuci, bo odpada mi wybieranie np. pajacyków do spania, bo ich po Pierworodnym mam aż nadto :) 

Tak czy siak, trochę rzeczy będzie trzeba dokupić. 

1. Łóżeczko lub kołyska
Wciąż nie mogę się zdecydować. Ogranicza nas przestrzeń i to, że nie chcę czegoś na 6 krótkich miesięcy. Z drugiej strony kołyska zmieści sie nam bez problemu w pokoju, przy naszym łóżku. Kwestia jest ciągle otwarta, przeglądam oferty i mam jeszcze trochę czasu aby się zastanowić. 

2. Przewijak i osłonki na niego.
Jeśli zdecydujemy się na standardowe łóżeczko chciałabym usztywniany, żeby położyć je na nim, jeśli zaś na kołyskę poradzę sobie spokojnie z cieniutkim podkładem w typie dmuchanego materacyka. 



3. Rożek
Sprawdził się nam w szpitalu, a w domu pełnił funkcje kołderki. Jestem przeciwniczką otulaczy - kokonów, rożek i kocyki (które mam) w zupełności wystarczą. 



4. Ubranka. 
Po Bartku, jak wspominałam została mi cała szafa ubranek. Część po wyciągnięciu okazała się nie do użycia - wiadomo, czas nie pozostał dla nich obojętny. Ale co ważne została masa pajacyków, sweterki i spodenki. Do listy braków zdecydowanie dopisuje : rajstopki, sukienki, body, czapeczki, skarpetki, łapki - niedrapki. Maleństwo urodzi się pod koniec maja, więc odpadają nam na początek grube ubranka. Postawimy na wygodne rampersy, półśpioszki, sukienki (których sobie nie odmówię :) ) 



5. Kosmetyki i tekstylia do kąpieli.
Przy Pierworodnym używaliśmy serii Nivea Baby. Teraz słyszałam dobre opinie na temat Rossmanowskiej serii. Myślę, że pochylę się nad nią głębiej :) 


Nie mamy ręczniczków z kapturkiem, więc obowiązkowo się w nie trzeba zaopatrzyć :) 
A poza tym : 

  • Wanienka
  • Ręcznik z kapturkiem 2 sztuki
  • Pieluszki tetrowe już zakupiłam :) 
  • Szczoteczka do włosów z miękkiego włosia
  • Nożyczki do paznokci
  • Gaziki 
  • Sól fizjologiczna 
  • Octenisept
  • Kosmetyki (balsam, krem do twarzy na słońce)
  • Pieluchy jednorazowe 
  • Nawilżane chusteczki tu zdecydowanie stawiam na przetestowane już Lula, o których pisaliśmy tutaj
  • Płatki higieniczne
  • Podkłady do przewijania
6. Rogal do karmienia. 
Nie wyobrażam sobie bez niego naszej drogi mlecznej :) 



7. Wózek.
Też kwestia cały czas otwarta, bo ciężko mi się na cokolwiek zdecydować. Aktualnie szukam wersji z samą gondolą i fotelik osobno, ale jeszcze na to mamy też trochę czasu :) 

Na naszej liście znajduje się jeszcze kilka rzeczy na później : 
- elektroniczna niania (ze względu na mój ubytek słuchu), jak już dzieciaki będą spać razem w pokoju,
- mata podłogowa 

Bujaczek odkreślony na razie, bo mam zostawiony po Bartku, jest nadpsuty i trzeba sprawdzić czy da się naprawić :) Podobnie z karuzelką nad łóżeczko, którą mamy :) 

Przed nami fajny czas! Zakupy, a zwłaszcza takie, zawsze cieszą :) 
A może o czymś zapomniałam? Podpowiedzi mile widziane, koniecznie!


------------------------------------
Znacie firmę Canpolbabies? Myślę, że każdy zna, właśnie zgłosiliśmy się do organizowania konkursu i testowania świetnej maty edukacyjnej. Byłaby idealnym początkiem do naszej wyprawki i chętnie podzielimy się jednym egzemplarzem z Wami!
Koniecznie zerknijcie w jaki sposób Canpol udziela się w świecie blogowych Mam!

grudnia 08, 2017

Świąteczne kartki DIY z dzieckiem.

Świąteczne kartki DIY z dzieckiem.
Stało się u nas tradycją coroczną, że w kalendarzu adwentowym pojawia się zadanie "Tworzymy świąteczne kartki dla pań z przedszkola". 
W tym roku poruszyliśmy moje zapasy z Biedronki. Filc, drapowany papier, gąbkowy papier kolorowy, zwykły kolorowy papier, wycinarki z kształtem gwiazdki, "falowane" nożyczki, guziczki. Nie stawiałam na jakieś mega trudne wzory bo zależało mi, żeby jak najwięcej zrobił Bartek. 
Ja przygotowałam materiały - powycinałam, a On kiedy wrócił z przedszkola wziął się za przyklejanie. 
Wyszło moim zdaniem bardzo fajnie. 
Wystarczy dopisać życzenia, "Wesołych świąt" i gotowe!



























A Wy robicie własnoręcznie kartki czy kupujecie gotowe? Lubicie wysyłać i tworzyć dla innych takie pamiątki z życzeniami? My bardzo lubimy :) 

grudnia 07, 2017

Mikołajkowy prezent.

Mikołajkowy prezent.
Od poniedziałku moje dzieciowe aplikacje dosadnie donosiły, że rozpoczęliśmy 17 tydzień ciąży. A ja wciąż pamiętam sierpniowe starania i moment, w którym z niedowierzaniem wykonywałam testy ciążowe. 17 tygodni to trochę ponad 4 miesiąc. Ciężko mi uwierzyć, że ten czas tak szybko leci. Mam wrażenie, że szybciej niż w pierwszej ciąży z Bartusiem. 

Ciąża z Bartkiem do 26 tygodnia była bezproblemowa. Nie wymiotowałam, męczyły mnie tylko mdłości. Zmagałam się z cukrzycą ciążową, ale udawało mi się ją regulować dietą. Zajadałam się kwaśnymi posiłkami (kapuśniak, kapusta, ogórki kiszone, sok z pomarańczy, mandarynki). I miałam przeczucie, że pod moim sercem rośnie mały mężczyzna. Wszystko potwierdziło się już w 14 tygodniu, kiedy pani doktor powiedziała, że na 80% widzi na ekranie siusiaka. Z imieniem nie mieliśmy problemu, od początku niemal obstawialiśmy oboje przy Bartoszu, Bartku. 



Teraz, choć zaczęło się podobnie, dość długi okres starań o same poczęcie, stymulacja lekami, monitoring przechodziłam początki dość uporczywie. 
Prócz mdłości, do 14 tygodnia zdarzało mi się wymiotować, odrzuciło mnie od kawy (co z Bartkiem nie miało miejsca), wcinam z ochotą także kiszonki i zmagam sie z cukrzycą, której nie udaje mi się tym razem regulować bez wsparcia insuliny. Słodka zmora jest moją przeklętą dolegliwością, którą gdybym mogła zapakowałabym w karton i wysłała w kosmos. Aplikacja insuliny w udo, mimo, że igiełka maleńka boli. Na samą myśl, że zbliża się 21 stawia mi się brzuch z nerwów. Nie jestem w stanie sama sobie jej podać. Zamykam oczy i czekam na "strzał" od małżonka. Co gorsza 4j nie wystarczają. Jutro idę do diabetologa i będziemy zwiększać najprawdopodobniej. 
W tej ciąży nie miałam żadnych przeczuć. Raz tylko śniło mi się badanie usg u lekarza i siusiak na ekranie. Moi panowie zażyczyli sobie braciszka i córeczki, więc byłam w kropce. Dodatkowo mieliśmy konflikt imienny, zabawnie, bo w pierwszej ciąży mieliśmy "gotowe" imię dla chłopca, i urodził się chłopiec. W tej ciąży nie potrafiliśmy znaleźć pasującego nam obojgu imienia dla facecika. Nie pochylałam się głębiej nad żadnym życzeniem moich panów. Było mi, a właściwie nadal jest wszystko jedno. Cieszyłabym sie zarówno z chłopca jak i dziewuszki. Nie nastawiałam się, dzięki czemu nie odczułabym rozczarowania. 

Wczoraj, w Mikołajki miałam wizytę. Śmiałam się przed lekarzem, że przyszłam po prezent Mikołajowo - Bożonarodzeniowy, bo kolejna wizyta dopiero w styczniu (połówkowe już!) Dodałam też, że nie wyjdę dopóki nie sprawdzimy, bo większość z moich znajomych w 17 tygodniu zna już chociaż przypuszczalną płeć. Lekarz się śmiał, ale nie stawiał sprzeciwu. Najpierw standardowe badania, sprawdzenie wymiarów, a potem zlecieliśmy między nogi. 

- Na co się Pani czuje? - zapytał.
Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że na nic. Raz śniło mi się, że będzie chłopak, poza tym nic nie przeczuwam. 
- W domu jest już chłopczyk, tak? - 
Wtedy coś mnie ukuło - będzie drugi do kompletu?- 
- Jak dla mnie to widzę dziewuszkę! - powiedział z przekonaniem, które ocenił na 80%. 



I tak najprawdopodobniej zostanę mamą chłopca i dziewczynki. Model idealny, o którym marzy chyba każda mama, każda rodzinka 2+2. 
Tatuś ucieszony, Bartek - starszy brat - zdziwiony, ale ucieszony, że będzie miał siostrę (najprawdopodobniej Julia lub Izabela). 

A ja? Ja jestem nieco przerażona. Bałam się różnicy wieku, która będzie dzielić dzieci i wydawało mi się, że lepiej byłoby gdyby w brzucholu mieszkał chłopiec, zawsze lepszy kontakt. Z drugiej strony myślę sobie, że Bartek jako mądry chłopiec będzie świetnym starszym bratem, obrońcą i wsparciem dla siostry. 
Przed nami skonstruowanie przestrzeni zarówno dla chłopca jak i dziewuszki. W domu pojawią się lalki (nie tylko samochodziki), sukienki, spineczki, gumeczki, będziemy bawić się kucykami Pony i pić herbatki z plastikowej zastawy. To nowość - ogromna. 

Oczywiście, że się cieszę. I wierzę, że wszystko będzie dobrze. Bo przecież musi, prawda? :) 

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger