grudnia 07, 2017

Mikołajkowy prezent.

Od poniedziałku moje dzieciowe aplikacje dosadnie donosiły, że rozpoczęliśmy 17 tydzień ciąży. A ja wciąż pamiętam sierpniowe starania i moment, w którym z niedowierzaniem wykonywałam testy ciążowe. 17 tygodni to trochę ponad 4 miesiąc. Ciężko mi uwierzyć, że ten czas tak szybko leci. Mam wrażenie, że szybciej niż w pierwszej ciąży z Bartusiem. 

Ciąża z Bartkiem do 26 tygodnia była bezproblemowa. Nie wymiotowałam, męczyły mnie tylko mdłości. Zmagałam się z cukrzycą ciążową, ale udawało mi się ją regulować dietą. Zajadałam się kwaśnymi posiłkami (kapuśniak, kapusta, ogórki kiszone, sok z pomarańczy, mandarynki). I miałam przeczucie, że pod moim sercem rośnie mały mężczyzna. Wszystko potwierdziło się już w 14 tygodniu, kiedy pani doktor powiedziała, że na 80% widzi na ekranie siusiaka. Z imieniem nie mieliśmy problemu, od początku niemal obstawialiśmy oboje przy Bartoszu, Bartku. 



Teraz, choć zaczęło się podobnie, dość długi okres starań o same poczęcie, stymulacja lekami, monitoring przechodziłam początki dość uporczywie. 
Prócz mdłości, do 14 tygodnia zdarzało mi się wymiotować, odrzuciło mnie od kawy (co z Bartkiem nie miało miejsca), wcinam z ochotą także kiszonki i zmagam sie z cukrzycą, której nie udaje mi się tym razem regulować bez wsparcia insuliny. Słodka zmora jest moją przeklętą dolegliwością, którą gdybym mogła zapakowałabym w karton i wysłała w kosmos. Aplikacja insuliny w udo, mimo, że igiełka maleńka boli. Na samą myśl, że zbliża się 21 stawia mi się brzuch z nerwów. Nie jestem w stanie sama sobie jej podać. Zamykam oczy i czekam na "strzał" od małżonka. Co gorsza 4j nie wystarczają. Jutro idę do diabetologa i będziemy zwiększać najprawdopodobniej. 
W tej ciąży nie miałam żadnych przeczuć. Raz tylko śniło mi się badanie usg u lekarza i siusiak na ekranie. Moi panowie zażyczyli sobie braciszka i córeczki, więc byłam w kropce. Dodatkowo mieliśmy konflikt imienny, zabawnie, bo w pierwszej ciąży mieliśmy "gotowe" imię dla chłopca, i urodził się chłopiec. W tej ciąży nie potrafiliśmy znaleźć pasującego nam obojgu imienia dla facecika. Nie pochylałam się głębiej nad żadnym życzeniem moich panów. Było mi, a właściwie nadal jest wszystko jedno. Cieszyłabym sie zarówno z chłopca jak i dziewuszki. Nie nastawiałam się, dzięki czemu nie odczułabym rozczarowania. 

Wczoraj, w Mikołajki miałam wizytę. Śmiałam się przed lekarzem, że przyszłam po prezent Mikołajowo - Bożonarodzeniowy, bo kolejna wizyta dopiero w styczniu (połówkowe już!) Dodałam też, że nie wyjdę dopóki nie sprawdzimy, bo większość z moich znajomych w 17 tygodniu zna już chociaż przypuszczalną płeć. Lekarz się śmiał, ale nie stawiał sprzeciwu. Najpierw standardowe badania, sprawdzenie wymiarów, a potem zlecieliśmy między nogi. 

- Na co się Pani czuje? - zapytał.
Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że na nic. Raz śniło mi się, że będzie chłopak, poza tym nic nie przeczuwam. 
- W domu jest już chłopczyk, tak? - 
Wtedy coś mnie ukuło - będzie drugi do kompletu?- 
- Jak dla mnie to widzę dziewuszkę! - powiedział z przekonaniem, które ocenił na 80%. 



I tak najprawdopodobniej zostanę mamą chłopca i dziewczynki. Model idealny, o którym marzy chyba każda mama, każda rodzinka 2+2. 
Tatuś ucieszony, Bartek - starszy brat - zdziwiony, ale ucieszony, że będzie miał siostrę (najprawdopodobniej Julia lub Izabela). 

A ja? Ja jestem nieco przerażona. Bałam się różnicy wieku, która będzie dzielić dzieci i wydawało mi się, że lepiej byłoby gdyby w brzucholu mieszkał chłopiec, zawsze lepszy kontakt. Z drugiej strony myślę sobie, że Bartek jako mądry chłopiec będzie świetnym starszym bratem, obrońcą i wsparciem dla siostry. 
Przed nami skonstruowanie przestrzeni zarówno dla chłopca jak i dziewuszki. W domu pojawią się lalki (nie tylko samochodziki), sukienki, spineczki, gumeczki, będziemy bawić się kucykami Pony i pić herbatki z plastikowej zastawy. To nowość - ogromna. 

Oczywiście, że się cieszę. I wierzę, że wszystko będzie dobrze. Bo przecież musi, prawda? :) 

3 komentarze:

Agata Wierzgacz pisze...

Kochana przeczuwałam że będzie dziewczynka.Ja mam Bartosza i Julię , 4 i pół roku między nimi .Gratuluję i życzę Ci żeby wszystko było dobrze .

Monika pisze...

Tylko się cieszyć, każdy marzy o parce ☺ Ja też jestem w 17tc. W domu mam 3 letnia córkę i druga będzie dziewczynka, choc mialam nadzieje ze będzie chłopak. Córka ucieszona, bo chcę mieć tylko siostrę, maz natomiast mniej. Raczej sie to nie zmieni, lekarz 2 razy potwierdził że będzie dziewczynka. Mimo iz inaczej przechodze 2 ciaze, chyba nie ma to znaczenia co do płci☺

Żaneta B. pisze...

Dziękuję Agatko! O to może i u nas będzie Bartosz i Julka :) hehe!
Monika, mąż w mniejszości pewnie dlatego się obawia, że Go kobiety zdominują hehehe ;)

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger