października 20, 2018

Pierwsza zastawa. Jakże ważna sprawa! Początki rozszerzania diety.

Pierwsza zastawa. Jakże ważna sprawa! Początki rozszerzania diety.

Rozpoczęliśmy rozszerzanie diety. Około dwa tygodnie przed skończeniem szóstego miesiąca. Kacper bardzo był zainteresowany tym co jemy, wyciągał rączki więc postanowiłam spróbować. Zdecydowanie nie jest to jedzenie - zastępowanie cycusia jakimkolwiek pokarmem, bo nie możliwością jest najedzenie się pięcioma łyżeczkami :) Chodzi nam w początkowej fazie o pokazanie Mu, zapoznanie go z nowością, aby wiedział, że prócz cycusia są też inne smakowite rzeczy :) 


Z pomocą przy naszych początkach przyszła nam pierwsza zastawa od Canpol Babies. Co zabawniejsze, Bartuś ma dokładnie taką samą miseczkę i używa jej do dziś :) 


Jaka musi być pierwsza zastawa? 
- poręczna (aby dobrze trzymać ją w ręku)
- praktyczna (miseczka od Canpol'a posiada pod spodem gumeczkę, która przysysa się do gładkiego podłoża). 
- nowoczesna z możliwością mycia w zmywarce
- łyżeczki dopasowane do małej buźki 
- ładna :) 



Specjalnie umieściłam punkt "ładna" na końcu, bo choć ta od Canpol'a jest super, dla mnie ważniejsze są te punkty wyżej. 

Canpol wyszedł na przeciw naszym potrzebom i sprawuje się na piątkę z plusem :) 

W naszym zestawie znalazły się też śliniaczki, które pod materiałem mają nieprzeciekające ceratki, więc nawet jeśli coś wypadnie z buziaka nie pobrudzimy sobie ubranka. Dodatkowo mają bardzo ładne wzory, które aż żal zabrudzić ;) Mam nadzieję, że proszek poradzi sobie z plamami po jedzonku i będą nam długo służyć. 




Mamy też kubeczek niekapek, ale jego testy zaczniemy troszkę później, bo póki co Kacper pije jeszcze dużo z cycusia i nie wprowadzam jeszcze ani wody, ani tym bardziej soczków, bo nie widzę takiej potrzeby. 
Pierwsze co już teraz rzuciło mi się w oczy, to bardzo poręczne uchwyty, więc zapewne będzie łatwo trzymać je w małych łapkach. 

Obiecałam Wam też wspomnieć o smoczku, który uratował nam życie. Przetestowaliśmy kilka. Ładnych, znanych, polecanych, modnych. I dopiero właśnie ten od Canpol'a okazał się trafiony! Kacper używa go do spania i do podróży wózkiem. Dzięki niemu nie boję się już wychodzić z nim na dwór, a proces usypiania w domu skrócił się z (często) 30 minut do 10-15. Także ozłocę Canpola! :) 



Zdecydowanie jesteśmy zadowoleni z  zestawu BUNNY&COMPANY marki Canpol babies i polecamy Wam ten, oraz inne produkty tej znanej wszystkim firmy. 


października 19, 2018

Pierwsze spotkania z książką Kacperka. Zabawne historie Misia Koralika.

Pierwsze spotkania z książką Kacperka. Zabawne historie Misia Koralika.
Jesteśmy rodziną "Czytaczy". Książki były w naszym domu od zawsze i od zawsze bardzo szybko poznajemy z nimi nasze dzieci. Bartek uwielbia nasze wieczorne seanse z książkami, liczę, że i Kacper będzie sięgał po nie równie chętnie. 

W Jego małe rączki wpadła seria o pewnym Misiu. Nie Puchatku i nie Koralgolu, choć zdecydowanie coś ich wszystkich łączy ;) 





Miś Koralik to seria stworzona z myślą o najmłodszych. Każda z książeczek opowiada nieskomplikowane i zabawne historyjki, których doświadcza nasz Mały bohater. Książeczki przyciągają wzrok Maluszka, gdyż są przepięknie i wyraziście ilustrowane. 

Opowiastki, z którymi możecie zapoznać się wyjaśniają wątpliwości małego czytelnika. Np. "Okulary" to historia o poszukiwaniu zagubionych okularów. Dziadek Misia tłumaczy w jakim celu się je nosi. Koralik poczynia spostrzeżenia, które wyjaśniają wiele wątpliwości, które mogą pojawiać się w małych, dziecięcych główkach. 

Seria książeczek "Miś Koralik" to nowości Wydawnictwa Wilga. Seria zawiera cztery kolorowe książeczki - "Miś Koralik Skarpetki", "Miś Koralik Rysa", "Miś Koralik Bulbul" i "Miś Koralik Okulary". Na końcu każdej z książeczek znajdziecie propozycję zabawy powiązanej z głównym tematem opowieści, a także pytania do dziecka, które pozwolą sprawdzić na ile dziecko zapamiętało historię opowiedzianą w książeczce oraz jakie wnioski z niej wyciągnęło, gdyż celem całej serii jest również przekazanie dziecku wiedzy, takiej jak np. przechodzenie na światłach czy oszczędzanie wody.

Autorką tekstów jest Grażyna Nowak-Balcer, a autorką ilustracji Anna Zboina.


"Miś Koralik" to świetna propozycja dla maluchów. Zwracają uwagę barwnymi ilustracjami oraz przyjaźnie nastawionym bohaterem. Dziecko chociaż małe, już teraz może utożsamiać się z misiem i tak jak on poznawać nowe rzeczy, uczyć się i bawić. Umieszczenie na końcu każdej książeczki zagadek oraz szablonu do wycięcia, dodatkowo podnosi jej atrakcyjność.



Kacper choć niewiele zrozumiał bardzo przyglądał się obrazkom, natomiast Bartek który równiez został zapoznany z treścią książeczek stwierdził, że są "super!". Któregoś popołudnia, kiedy poprosiłam Go, aby zabawił chwilę Kacpra bo miałam coś do zrobienia, pobiegł do pokoju i wrócił do brata z "Misiem Koralikiem". Opowiadał Mu swoimi słowami przeczytane wcześniej historyjki. Widok - bezcenny :) 




Seria o Misiu warta jest uwagi. Polecam ją na zbliżające się np. Mikołajki. Zapewniam Was, że spodoba się Waszym maluszkom :)

października 13, 2018

O tym jak udało się nam pokonać "bunt na cycka".

O tym jak udało się nam pokonać "bunt na cycka".
Cicho, cichutko... Jeszcze całkiem nieśmiało, bo dziś dopiero drugi dzień jak jest lepiej, ale chyba możemy powiedzieć "Udało się nam". Pokonaliśmy wspólnie kryzys. Pokonaliśmy wspólnie ten bunt na cycusia. 

A myślałam, że bunt czeka mnie dopiero, jak nasze dzieci będą mieć naście lat ... Ha! Mój błąd ;) 

Ktoś kiedyś napisał, że w byciu rodzicem - tylko cierpliwość jest w stanie nas uratować - . I chwała Mu za to. 
Ja ogólnie jestem bardzo cierpliwym człowiekiem. Mój mąż niejednokrotnie stwierdzał, że mam anielską cierpliwość, za którą powinnam dostać jakąś nagrodę - statuetkę ;) Jeszcze nie dostałam, ale chyba po tej akcji  z Kacprem zacznę się o nią ubiegać. 

Przeżywam jak mrówka okres. Bo cieszę się, że po raz kolejny mój upór, moja cierpliwość, mój spokój, pomimo wylanych łez bezsilności i strachu - poskutkował pozytywnym efektem. 

Nasza mleczna droga trwa nieprzerwanie i niezamiennie na mm od 5 miesięcy i kilku dni. Mimo, że w ciągu trwania kryzysu od połowy sierpnia do teraz (około 10.10) pękłam ze strachu o pełny brzuszek Kacperka i poprosiłam męża, aby wracajac z pracy kupił mleko modyfikowane. Byłam bliska rezygnacji, zwłaszcza, że o konsultację poprosiłam doradcę laktacyjnego. Ta wizyta mi nie pomogła, nie uspokoiła - wręcz przeciwnie nasiliła mój niepokój. Doradca stwierdziła, że Kacper nie chce jeść, bo ma napięte mięśnie w okolicy obręczy barkowej. Dostawiając się i ciągnąc pierś odczuwa ból. Dziwne to było, gdyż w nocy i w momentach kiedy jednak był głodny - nie wydawało mi się, żeby odczuwał ból. 

Nie poddałam się. Cudowałam. Chodziłam po pokoju z dzieckiem na rękach i śpiewalam "Koła autobusu kręcą się" byleby zjadł, byle by opróżnił choć odrobinę przepełnione piersi, które jednego dnia doczekały się okropnie bolesnego zastoju. Ustawiłam Jego drugą drzemkę w domu, tak , abym mogła podać Mu pierś na "śpiocha" bo wtedy nie miał problemu z jedzeniem. Nocą zjadał ładnie, nadrabiał dzienne zapotrzebowanie. Dlatego wyczekiwałam wieczora, czasu kąpania aby tylko dać Mu "kolacje" a potem móc opróżniać piersi co 2-3h (bo z taką częstotliwością niestety wciąż się budzi).

Zauważyłam, że sam zaczął dostosowywać swój poziom głodu i chęci popicia. Zaczął sygnalizować, samodzielnie pokazywać, że chce jeść. Najczęściej jest to w ciągu dnia co 4h. Jak nie jest głodny - za Chiny nie zje. Pociagnie dwa razy i zaczyna gryźć. Jeśli jest - zje pięknie i nie widać ani odrobinę aby Go cokolwiek i gdziekolwiek bolało. 

Nie ma co zmuszać, bo wmuszanie częstsze niż co 4h skutkowało Jego rozdrażnieniem, płaczem, krzykiem, a moim psychicznym zmęczeniem i potęgującym niepokojem. 

Słyszałam "Pewnie się odstawia", "Nic nie zrobisz", "Przejdź na mm, co będziesz się męczyć?". 
Otóż przemęczyłam się i to długo. Bardzo długo. Bardzo źle będę wspominać ten czas. To jedno z tych wspomnień, które chce się jak najszybciej wymazać. Mam nadzieję, że przed nami dalsza mleczna droga, nie skażona "powikłaniami" tego typu. 
Mimo, że Kacper ma 5 miesięcy - uczymy się wciąż siebie. Poznajemy się i musimy dostosować swoje potrzeby. Ja - Jego, a On - moje :) I będzie dobrze!

Wierzę w to! 


Dlatego dobra rada dla tych z Was, które zmagają się z buntem na cycusia. Słuchajcie siebie, słuchajcie swojego dziecka. Uzbrójcie się w cierpliwość. Tylko ona jest w stanie nas uratować.



października 09, 2018

Piąty miesiąc Kacpra. Problemy z karmieniem, wizyta w OWI.

Piąty miesiąc Kacpra. Problemy z karmieniem, wizyta w OWI.
Wrzesień przyniósł nam prócz końca lata, kolejny miesiąc naszego Kacperka. 



Ten miesiąc zaowocował nam dwiema rewolucjami w życiu naszego Młodszego. Po pierwsze "dorobił" się własnego kąta. Zlikwidowaliśmy już na stałe wózek, w którym usypiał kilka tygodni, wjechało za to łóżeczko. Bałam się tego momentu, oczekiwałam wielkich awantur. Tymczasem mijają trzy tygodnie jak Kapi ma łóżeczko i od tygodnia usypia na pierwszy wieczorny sen SAMODZIELNIE po kąpieli. Potem biorę go do nas i tak już zostaje do rana, bo jednak przy naszym karmieniu i budzeniu się co 2-3h wygodniej mi i lepiej odpoczywam w nocy. Jak dojdziemy do momentu, w którym będzie jedna pobudka powalczymy o całonocne spanie u siebie. Jeśli pójdzie gładko (a na to liczę) po roku chłopaki zamieszkają już razem w pokoju.


Druga rewolucja spadła na nas dość niespodziewanie. Dostałam się do testowania z programu blogosfera z Canpolbabies (w którym co miesiąc możecie otrzymać do testowania świetne produkty, lub zorganizować na blogu konkurs z nimi). My otrzymaliśmy zestaw nowej serii Bunny&Company w której jest m.in smoczek (o reszcie już niedługo na blogu w osobnym wpisie). I tak oto nasz syn zaczął używać smoczka. Bardzo ułatwiło nam to zasypianie i znienawidzone wciąż podróżowanie w wózku. Prawda jest taka, że jeśli nie chce to i tak będzie się awanturował i smoczek to nie podziała, ale mając "uspokajacza" i ja jestem nieco spokojniejsza ;) Kiedy Młody usypia wyciągamy więc staramy się używać go z głową. Tak aby nie uzależnić ;)

Ten miesiąc to także kryzys z jedzeniem. Zaczęło się jeszcze kiedy w ciepłe dni jeździliśmy na działkę, bo pamiętam, że żaliłam się mamie, że muszę cudować i chodzić po pokoju i śpiewać "Koła autobusu kręcą się" aby Kacper opróżnił mi jako tako pierś. 
Cudowanie z jedzeniem poszło tak daleko, że poprosiłam o konsultację doradcę laktacyjnego. Prawdopodobną przyczyną (choć nie chce mi się wierzyć, że teraz akurat to wyszło - a nie wcześniej) jest wzmożone napiecie w obręczy barkowej. Kiedy Mały jest rozluźniony (w nocy i po kąpieli wieczornej) zjada ładnie. W dzień, prócz tego że wszystko go rozprasza jest napięty - boli go - i nie chce zjeść. Jest w tym jakaś logika, choć ciężko mi ją ogarnąć. 23.10 mamy pilną konsultację w Ośrodku wczesnej interwencji. Mam nadzieję, że rehabilitacja pomoże, bo jestem już strasznie zmęczona i psychicznie i fizycznie. Nie wspomnę o nabrzmiałych i bolących piersiach (musiałam zacząć ściągać pokarm i mrozić). 



Z rozwoju fizycznego. 
Kacper zaczął pięknie łapać zabawki. Przekłada je w dłoniach leżąc na pleckach. Jak jest zmęczony, udaje że nie potrafi - kiedy Mu podaje, od razu puszcza ;) Zgrywa niedorajdę ;) 
Zaczął podnosić dupcię jakby szykował się do raczkowania, nie wykonuje natomiast przewrotów z brzuszka na plecy i odwrotnie (ponoć to także wina napiętego barku i zbyt luźnego brzuszka). Kacper waży już 8,7kg. Nosi nadal ciuszki na 68 cm i kończymy ostatnie opakowanie pieluch w rozmiarze 3. 

Jest strasznie ciekawski, interesuje go każdy dźwięk i każda nowa rzecz, która pojawia się w zasięgu Jego wzroku. 
Ostatnio, przez jakiś tydzień próbowałam ogarnąć Jego plan dnia. Szło mi całkiem nieźle dopóki w miarę "normalnie" jadł. Pomijam że Jego drzemki w ciągu dnia znów oscylują w okolicach długości 2h. Każda trwa około 30 minut. Więc nie mam kompletnie na nic czasu. Wszystko robię w biegu, przez co mam mega zawroty głowy, co chwilę wyskakują mi jęczmienie na oku z przemęczenia. Wieczorami nie marzę o niczym innym jak tylko ciepłym prysznicu i śnie. Na pierwszy sen w łóżeczku, mam te 2-3h na wygodne ułożenie się na swojej połowie łóżka, bo potem dziele ją z Kluską. Plecy mnie tak napierdzielają, że codzienne masaże w wykonaniu tatowego nie pomagają. 
Jest ciężko. Wciąż. A co chwilę dochodzi coś nowego - problemy z jedzeniem, wizyta w OWI. Wypatruje końca i spokoju, ale nie widać... 

Wiecie co mi się marzy? Długi, spokojny spacer (bez krzyku i jęczenia) nad morzem... gdzie Kacperowski by usnął, pospał 1,5h a ja mogłabym poczytać książkę (tęsknie za tym.) 

października 07, 2018

Konkurs z Canpol Babies : wygraj zestaw sterylizator i butelki dla swojego maluszka!

Konkurs z Canpol Babies : wygraj zestaw sterylizator i butelki dla swojego maluszka!


ZADANIE KONKURSOWE : 

Każdy z nas ma taką historię. My także. Pamietam jak przy jednej z pierwszej kąpieli nasz Bartuś tak się rozluźnił, że strzelił kupkę chlupając się w wanience. A my - młodzi, oszołomieni rodzice zamiast ratować syna z opresji zaczęliśmy sie głośno śmiać ;) 

A Ty? Napisz mi, jaka najzabawniejsza historia przydarzyła się Wam podczas codziennej pielęgnacji Waszego maluszka? Przy zabawie, kąpieli a może podczas jedzenia? 

Wybór zwyciężcy zostanie przeprowadzony na zasadzie wyboru dwóch najbardziej zabawnych wspomnień.

Wysyłka nagrody przez Canpol Babies w przeciągu 14 dni od zakończenia konkursu. 

Informacje dodatkowe : 

- w konkursie mogą wziąć udział osoby pełnoletnie, zamieszkałe na terenie Polski.
- konkurs przeprowadzony jest za pozwoleniem Canpolbabies
- Facebook nie jest w żaden sposób związany z naszym konkursem, nie sponsoruje ani nie przeprowadza go.

-Zapoznaj się z treścią oraz zaakceptuj zapisy Regulaminu poprzez umieszczenie 
odpowiedzi na pytanie konkursowe pod postem konkursowym na fb, lub na blogu ewentualnie wyślij na maila : zaneta.bomba87@gmail.com
- Konkurs skierowany jest do fanów profilu mother-and-son oraz Canpol Babies.
-  Wszyscy lubimy się bawić, dlatego zadbajmy o udostępnienie informacji o konkursie na FB oraz zaprośmy znajomych do wspólnej zabawy.

Dobrej zabawy :) 

września 29, 2018

Przygotowania do rozszerzania diety. Własne musy i pełny zamrażalnik.

Przygotowania do rozszerzania diety. Własne musy i pełny zamrażalnik.
Za około miesiąc planujemy zacząć rozszerzać Kacprową dietę. Póki co mamy kryzys z jedzeniem, więc właściwie tylko to mnie wstrzymuje. Zainteresowanie tym co my jemy, jest ogromne. 

Przygotowania trwają. Spędziłam kilkanaście godzin w sumie na przygotowywaniu darów natury. 
Z działki mamy :
- porzeczki
- maliny
- borówki
- truskawki
- cukinię
- buraczki
Dostaliśmy od znajomego z sadu gruszki, a kilka dni temu po taniości udało się kupić jabłuszka niepryskane. Z targu pomroziłam morelki, dynię. Tylko jagódek w tym roku nie udało się nazbierać. 



Prócz mieszanek (m.in jabłko-gruszka-banan, jabłko-malina, jabłko-aronia, gruszka-banan itp.) porobiłam też wszystkie osobno, tak aby najpierw pojedynczo wprowadzać i sprawdzać czy nie uczulają. Zaczniemy od marchewki, ziemniaczka, dyni. Następnie jabłuszka, gruszki, malinki..

Ogólnie zamrażarka pęka w szwach od warzyw i owoców pomrożonych w całości i na surowo (maliny, borówki, cukinia w kawałeczkach) i słoików, które nie miały nakrętki odpowiedniej do pasteryzacji. Te które miały, zapasteryzowałam i czekają w szafce. 
Cieszę się na to rozszerzanie diety, mam nadzieję że Kacperkowi będzie smakować!

września 25, 2018

Ćwiczymy usta i język ! Super gra planszowa stworzona przez logopedkę.

Ćwiczymy usta i język ! Super gra planszowa stworzona przez logopedkę.
Jakiś czas temu Bartek rozpoczął sesje korekcyjne u logopedy. Badanie wykazało, że prócz dozwolonych odchyleń z "r" , Młody ma problem z "sz", "dż", "rz" więc ćwiczymy i w domu i u Pani w ośrodku pedagogicznym. Efekty są i to cieszy. 




Jak zobaczyłam w jesiennych nowościach Wydawnictwa Zielonej Sowy "Fabrykę języka" wiedziałam, że to będzie hit. I mimo, że gra jest polecana dla dzieci od 6 roku życia, a Bartek właśnie dziś kończy 5,5 roku - gramy praktycznie codziennie jak wraca z przedszkola, bo rozgrywka zajmuje krótkie 20-40 minutek. Dodatkowym jej atutem jest fakt, że została zaprojektowana przez logopedkę Panią Małgorzatę Korbiel, która na codzień pracuje z dziećmi. 

W pudełku znajdziecie instrukcję, planszę, cztery pionki (gra przeznaczona dla 2-4 graczy), 50 kart dwustronnych z poleceniami i częściami robotów. 

Jak grać? Łatwizna!

Zabawa polega na tym, aby zbudować swojego własnego robota. Zdobycie poszczególnych jego części wymaga używania nie tylko rąk (do wykładania i przekładania kart), ale i przede wszystkim języka, ust i policzków. 



Na początku należy właściwie rozłożyć elementy na planszy. Mamy taśmę produkcyjną, na której leżą trzy, mamy miejsce na "odpady", oraz kolorowe pola po których poruszają się nasze pionki i talię z zadaniami. Za prawidłowo i sumiennie wykonane zadanie (klaskanie językiem, nadymanie policzków, przesuwanie językiem po ząbkach itp.) przemieszczamy się o określoną liczbę miejsc. Każdy kolor na planszy coś oznacza. Np. fioletowy jest gwarancją przeszukania kart odrzuconych do odpadów i wybrania sobie jednej. Celem gry jest ułożenie robota, który niekoniecznie składa się z kompletnie dopasowanych części. Może mieć różne od siebie nogi, ręce. Im bardziej pomysłowy - tym śmieszniej. 





W instrukcji znajdziecie jeszcze trzy propozycje na to, w jaki sposób możecie bawić się. 
Nam jak na razie najbardziej podoba się "wersja podstawowa" :) 

Z całego serca polecamy Wam tą grę. To nie tylko świetna zabawa ale i doskonała forma ćwiczeń, nie tylko dla dzieci mających problemy z wymawaniem jakichkolwiek głosek czy słów. Nawet my - dorośli świetnie bawimy się kiedy dostajemy zadanie wylosowane z talii. 


września 14, 2018

Zeus, Apollo i Atena czyli Najpiękniejsze mity greckie od Wydawnictwa Zielona Sowa.

Zeus, Apollo i Atena czyli Najpiękniejsze mity greckie od Wydawnictwa Zielona Sowa.
Kiedy przeglądając wraz z małżonkiem katalog nowości wydawniczych od naszego ulubionego Wydawnictwa  zobaczyliśmy "Najpiękniejsze mity greckie" wiedzieliśmy, że to będzie jeden z hitów jesiennych Bartka. Jego biblioteczka ugina się pod ciężarem bajek, opowiastek i historyjek do których bardzo lubi wracać i które czytamy na dobranoc. Ale greckie mity - to zdecydowanie TO! Coś innego, niesamowitego, osnutego nutką fantazji (smoki, stwory z kilkoma głowami, zaczarowane buty i wyrastające ośle uszy). Mity dla naszego prawie 6 latka to krok w nieznane. Jak wiadomo nieznane kusi, przeraża, inspiruje. Dlatego podczas każdego seansu czytelniczego pojawia się wiele pytań i często zadziwiają mnie one, bo są bardzo mądre i trudne. 



Bartosz dostrzega postacie, które postępują niewłaściwie wobec innych bohaterów, zastanawiają go sytuacje, z którymi dotychczas nie miał styczności. Zachwyca się nadprzyrodzonymi umiejętnościami poszczególnych bogów. Pochyla się ze smutną miną nad przykrościami, które spotykają poszczególnych bogów. 



MIT - to opowieść, która wyraża i organizuje wierzenia danej społeczności, opowiada zwłaszcza o początkach świata, o powstaniu bogów i ludzi, o uczuciach, prezentuje historie wielkich rodów. To co niejasne, chwiejne, nieokreślone otrzymuje wyraz i kształt w opowiadaniu mitycznym lub w obrzędzie rytualnym. Bohaterami mitów są postacie obdarzone nadprzyrodzonymi umiejętnościami.


Kiedy tata Bartka był dzieckiem, nie po drodze było Mu z przedmiotem historii. Na szczęście Jego ojciec ( a Bartka śp. Dziadek) interesował się nią bardzo. Tacie Bartka na widok dziecięcej wersji mitów zaświeciły się oczy. W serduchu rozgrzało się wspomnienie o tacie, którego tak wiele lat już nie ma. To On właśnie opowiedział Mu o mitach, a teraz On sam może przekazywać te historie dalej - swojemu synowi. Życie zatacza koło. 

Opowieści ze złotą wstążką. Najpiękniejsze mity greckie to pozycja jedna ze  zbioru najpiękniejszych baśni, bajek i mitów opracowanych z myślą o najmłodszych. 
Treść jest bardzo przystępna, dostosowana do młodszych czytelników. Piękne ilustracje zachęcają i przybliżają opowieści o bohaterach książki. 
128 stron w twardej oprawie zostało dopracowane i zaplanowane tak, aby zachwycać zarówno dzieci jak i dorosłych. Sama doskonale pamiętam większość z tych historii i gdybym jako kilkulatka miała możliwość zapoznać się z nimi w takiej formie - na pewno łatwiej byłoby mi potem przy omawianiu ich w szkolnych murach. 



Myślę, że dziś dzięki Wydawnictwu wprowadzimy go w ten świat, by potem mógł błysnąć wiedzą w szkole ;) 



Polecamy Wam zarówno Najpiękniejsze mity greckie, jak i całą serię ze złotą wstążką!


 





września 09, 2018

Czwarty miesiąc Kacpra. Spotkanie z fizjoterapeutką i zęby w natarciu.

Czwarty miesiąc Kacpra. Spotkanie z fizjoterapeutką i zęby w natarciu.
Ten miesiąc nie przyniósł jakiś drastycznych zmian, niestety. 
Nadal nie lubimy dalekich podróży i nasz spacer wygląda tak :
1. Wychodzimy z domu.
2. Spacerujemy 15 minut gadając i oglądając świat.
3. Zaczyna się jęczenie trwające około 10 minut.
4. Zasypia.
5. Śpi równo 30 minut. 
6. Budzi się. 
7. Siedzi cicho kolejne 15 minut max, w ciągu których należy znaleźć się w domu, bo potem rozpętuje się Armagedon. 
Nie jest to komfortowe. W biegu robię małe zakupy w osiedlowym sklepie, w biegu odbieram Bartka z przedszkola. Jestem przemęczona totalnie. 

No.. ale nie o mnie ten dzisiejszy wpis.



Pampuszek ma już 4 miesiące. Waży 7300 i jest dość marudnym i bardzo wymagającym bobasem (bez zmian). Cudownie się uśmiecha, cudownie gada i całkiem nieźle sypia w nocy, choć w dzień nadal ma z tym problem. Nie możemy wyregulować sobie systemu stałych drzemek, przez to, że zazwyczaj trwają one 30 minut. Wyjątkiem są te, które odbywa przy mnie, czując mój zapach.
Aktualnie niechętnie przebywa w pozycji leżącej, mata edukacyjna stała się miejscem odbywania kary, bo stracił chęć by na niej leżeć. Nie przekręca się na boczki (z moją pomocą owszem), jest Małym leniuszkiem. 

Zaniepokojona zaciśniętymi piąstkami i niechęcią do wózka poprosiłam o konsultację fizjoterapeutkę. Pani Marta stwierdziła, że zaciskane łapki nie są jeszcze powodem do niepokoju, bo Kapiszonek otwiera je dość często, nie chowa kciuków wewnątrz dłoni. No i przy zabawie jednak otwiera. Ma jednak lekką asymetrię. Dostaliśmy ćwiczenia, zalecenia dotyczące podnoszenia, leżenia na brzuszku i podchodzenia do niego prosto przed buźkę a nie z boku. 

Staramy się ćwiczyć codziennie, ale bywa z tym różnie. W październiku mamy wizytę kontrolną. 

Kacper ma już swoją ulubioną piosenkę!  Jest do nutka przy ktorej każda trauma natychmiast odchodzi w niepamięć. Bartuś gustował w Sade, natomiast nasz drugi Potomek ku mojej uciesze polubił Piaska :) W dodatku uwielbia kiedy mamusia mu śpiewa :D


Od pewnego czasu zmagamy się z bolącymi dziąsełkami. W natarciu mamy dwie dolne jedyneczki, które dają nam w kość nawet przy jedzeniu. 

W najbliższym tygodniu podejmujemy kolejną próbę przeprowadzenia się do dziecięcego łóżeczka. Już nastawiam się psychicznie na ten lament i krzyki.. Bo choć przy karmieniu piersią jest to mega wygodne, chciałabym choć na pół nocy odzyskać swoje 40 cm łóżka :) 


sierpnia 20, 2018

Nie jest lekko..

Nie jest lekko..
Kiedy chodziłam w ciąży kogo nie spotkałam zapewniali mnie, że drugie dziecko różni się od pierwszego, że nie jest możliwe, aby drugie zachowywało się tak jak pierworodny. Cieszyłam się. Przed oczami malowała mi się wizja samodzielnie i spokojnie zasypiającego niemowlęcia w naszej wymarzonej kołysce. Ha ha! Dobry żart. 

Pierwsze spacery rozbudziły we mnie nadzieję, że nasz drugi syn faktycznie będzie lubił zwiedzać świat w swoim wozie. Szybko jednak Mu się odmieniło, na tyle, że aktualnie nawet podniesiony zagłówek w gondoli parzy i wywołuje spazmy płaczu, przy których prawie się dusi. Znów cofnęłam się do czasów sprzed pięciu lat, kiedy to "spacerowałam" z Bartkiem. Identyko! 

Moja kawa (jedna, bo na drugą w ciągu dnia ostatnio brakuje mi czasu i możliwości) coraz częściej rano jest zimna. Nie dlatego, że dolewam do niej za dużo mleka. Dlatego, że śniadanie w biegu, na rękach z płaczącym, wymagającym stu procentowej uwagi niemowlęciem stało się normą. 



Jeżeli to kolejny skok rozwojowy, to chciałabym aby jak najszybciej się skonczył. Wózek już po dzisiejszych akcjach odstawiłam. Próbuje przestawić się całkowicie na chustę, ale oznacza to tyle, że nie będziemy póki co ruszać na dalekie wojaże, bo Młody nie wytrzymuje w niej dłużej niż godzinę / półtorej. 
Jest coraz grzeczniejszy w niej, rozgląda się z ogromną ciekawością i sen zdecydowanie mu nie w głowie. Ale wciąż mam obawę : Co jak się rozkrzyczy? Gdzie Go położę jeśli nie bedę mieć wózka? 

Dziś wybralam się pierwszy raz w chuście (i bez wózka) po Bartusia do przedszkola. Udało się bez płaczu, bez wyginania w niej. Zasnął dopiero prawie przy naszym bloku. Pomijam, że spał w ciągu dnia tylko pół godziny. Spanie i jazda w wózku to jakiś koszmar. I to dokładnie taki sam jak był przy Bartusiu. Więc sorry - ale jest możliwe mieć dwójkę takich samych dzieci. Dzieci, które reprezentują takie same zachowania. 

Jestem zmęczona i to strasznie. Mąż, który pomaga ile może i na ile pozwala Mu czas, zapowiedział, że nie będzie chodził z Kacprem na spacery, więc przebywam z Małym 24h/dobę. Jak czytam wpisy koleżanek z forum, że chodzą na manicure, do fryzjerów, na zakupy... Szczerze im zazdroszczę. Też marzy mi się wyjść choćby do Biedronki na spokojne, samotne zakupy - to byłby luksus. Tymczasem wypicie szklanki wody w ciągu tygodnia, kiedy jestem sama z Kacprem to luksus, bo dziecię przechodzi aktualnie przyśpieszony lęk separacyjny i jak tylko znikam Mu z oczu włącza syrenę... 

O, własnie sie właczyła.. po kolejnej 30 minutowej drzemce...

sierpnia 14, 2018

Konkurs z Canpol Babies : wygraj zestaw kąpielowy!

Konkurs z Canpol Babies : wygraj zestaw kąpielowy!



ZADANIE KONKURSOWE : 

"Wakacje w i nad wodą. Czyli pokaż jak świetnie można bawić się z/w błękitnym żywiołem"

Wybór zwyciężcy zostanie przeprowadzony na zasadzie wyboru dwóch najbardziej urzekających prac:  zdjęcia, wpisu lub pracy plastycznej :) 

Wysyłka nagrody przez Canpol Babies w przeciągu 14 dni od zakończenia konkursu. 

Informacje dodatkowe : 

- w konkursie mogą wziąć udział osoby pełnoletnie, zamieszkałe na terenie Polski.
- konkurs przeprowadzony jest za pozwoleniem Canpolbabies
- Facebook nie jest w żaden sposób związany z naszym konkursem, nie sponsoruje ani nie przeprowadza go.
-Zapoznaj się z treścią oraz zaakceptuj zapisy Regulaminu poprzez umieszczenie 
odpowiedzi na pytanie konkursowe pod postem konkursowym na fb, na blogu lub wyślij do mnie na adres E-mail : zaneta.bomba87@gmail.com
- Konkurs skierowany jest do fanów profilu mother-and-son oraz Canpol Babies.
-  Wszyscy lubimy się bawić, dlatego zadbajmy o udostępnienie informacji o konkursie na FB oraz zaprośmy znajomych do wspólnej zabawy.
Dobrej zabawy :) 


Dziękuje za liczne zgłoszenia! Wybór był trudny.

Zwyciężczynie konkursu to :
Patrycja Głogowska 
oraz 
Marta Bogusławska

Zapraszam na priv w celu podania danych do wysyłki nagród :) 

sierpnia 09, 2018

Trzeci miesiąc strzelił Kacperkowi!

Trzeci miesiąc strzelił Kacperkowi!

Serduszko naszej drugiej Pocieszki bije już rok ! Dokładnie rok temu dowiedzieliśmy się, że zostaniemy drugi raz rodzicami. Pamiętam to oczekiwanie na wynik badania Beta Hcg i moje łzy radości przemieszane z uczuciem niedowierzania. 
A teraz patrzę na tą Małą Kluseczkę, która wchodzi w trzeci miesiąc swojego życia po tej stronie matczynego brzuszka i staje się coraz bardziej podobny do tatusia. Oj tak, Matka Natura tym razem zadbała o to, aby uszczęśliwić tatusia i przekazała więcej Jego genów. Nasz pierworodny to moja, mała kopia, natomiast Kapiś spojrzenie, oczka i póki co odcień włosków na głowie ma zdecydowanie taty. No i dobrze! Przynajmniej sprawiedliwie. 



Kacperek nosi już rozmiar ubranek 68, waży 6,640g. 
Wyczekiwanie na ten przełomowy trzeci miesiąc, który ma być ponoć graniczną linią odmiany powodującej lepsze, spokojniejsze zachowanie niemowląt było uciążliwe. 


Na chwilę obecną mogę stwierdzić, że mamy pozytywną zmianę w usypianiu. Nie ma już buntu (a jeśli jest, to zdecydowanie krótszy). Kacper usypia przeważnie na rękach (niestety). Myślę, że potrwa to do momentu, w którym nie kupimy łóżeczka i nie nauczy się w nim zasypiać. Póki co kołyskę użyliśmy może pięć razy i synek śpi z nami. Zajmuje coraz większą powierzchnie naszej kanapy i rozpycha się coraz bardziej przez co czuję mój kręgosłup co rano. Owszem, jest to wygodne ze względu na nasze karmienie i potrafi przespać ciągiem 4,5h (rekord dotychczasowy). Szukamy kupca na kołyskę, łóżeczko szczebelkowe mam już zaklepane i zobaczymy co będzie dalej ;) 

Kacperek próbuje się podnosić z półsiedzenia do przodu, pięknie trzyma główkę (najlepiej gadając przy tym do nas), udało mu się raz obrócić z brzuszka na plecki. 
Nie przepada za leżeniem na matą (czekamy na dowóz drugiej, może będzie atrakcyjniejsza), uwielbia gryźć pluszowe zabawki i spędzać czas na dialogach z mamą i braciszkiem.



Oj tak. Kiedy Bartek rano wstaje i przybiega do nas, Kacper kiedy Go zobaczy uśmiecha się od ucha do ucha. Uwielbia Go, to widać. Wypatruje Go jak siedzi gdzieś dalej, gadają sobie o swoich sprawach i jedno i drugie ma z tego ogromną frajdę.



Jedyne na co wciąż narzekam, to jazda w wózku. Robiliśmy przymiarkę do spacerówki. Wyglądało to całkiem nieźle, nie topił się w niej, nawet przysnął sobie, ale co z tego, bo jak tylko się obudzi i przed zaśnięciem jest to samo co w gondoli? Więc nie ma co męczyć kręgosłupa i wróciliśmy do wersji głębokiej. Póki co nie ma dla nas ratunku, musimy przetrwać ten trudny czas. 


Czekam, aż zaczną się przekręty, zabawy na macie aby móc spokojnie ogarniać codzienne obowiązki w domu, bo mała gaduła woli mieć mnie w zasięgu wzroku. 
Co więcej mogę dodać, że nasz syn potrafi zachować się w gościach. Jeździmy sobie to tu, to tam i zawsze wszyscy zachwycają się tym, jaki jest grzeczny i jak ładnie śpi. 
No! chociaż nie muszę się wstydzić za Niego u ludzi ;) Od najmłodszych trzyma fason. (hehe!) 

Wpadajcie z nami świętować pyszną tartą z owocami z działki - TRZECI MIESIĄC KACPERKA :) 




sierpnia 02, 2018

Jak radzić sobie z wymagającym niemowlęciem. Rady małżeństwa Sears z ich książki "Księga wymagającego dziecka"

Jak radzić sobie z wymagającym niemowlęciem. Rady małżeństwa Sears z ich książki "Księga wymagającego dziecka"
W tym temacie niewiele się zmieniło, mimo że zaraz nasz Kacperek będzie miał trzy miesiące. Nadal przejawia zachowania high need'owego bobasa. Po przeczytaniu książki poleconej przez znajomą mamę nabrałam do tego pewnego dystansu. Staram się pogodzić z tym, że póki co większą część dnia i uwagi muszę poświęcić właśnie Jemu. 



Co radzi małżeństwo Sears w swojej książce?

1. Pogodzić się i zrozumieć, że dziecko nie chce nas zmanipulować. Ono swoim zachowaniem stara się komunikować swoje potrzeby. Dobrze by było pogodzić się właśnie z tym, bo dzięki temu nasze wspólne dni, funkcjonowanie stanie się dla nas łatwiejsze, przyjaźniejsze, spokojniejsze..

2. Wymagające dzieci odbierają nam energię, dzięki której rozwijają się w harmonii. Musimy nauczyć się traktować te wyczerpujące dni jako takie, w którym najwięcej dajemy naszemu maluchowi. "Czujesz się trochę niewyraźnie, nie śpisz wystarczająco dużo, przez dłuższy czas funkcjonujesz na niskich obrotach. To tylko faza, przez którą przechodzisz więc staraj się z nią nie walczyć. Zamiast użalać się nad sobą, że znów się nie wyspałaś, obniż wymagania wobec siebie." Pogódźmy się z tym, że nie jesteśmy wypoczęte. Jesteśmy matkami dzieci, które ciągle nas potrzebuje.

3. "Płyń z prądem"
Częste karmienie, na żądanie (karmienie naturalne) wymaga dużo cierpliwości. Musimy przygotować się na to, że nasz wymagający maluch domaga się często piersi, bo pierś to nie tylko pokarm. To także smoczek - uspokajacz, bliskość, zapach który koi każdy strach, ból, czy nerwy. Wymagające maluszki pragną dotyku. Kontaktu skóra do skóry w ramionach. Próbują uzyskać tyle ile to tylko możliwe. Pragną też ruchu - nie wystarczy, że ktoś je trzyma, ta osoba musi być w ciągłym ruchu. Jeśli noszący chce usiąść, musi to być coś, co się kiwa lub huśta. 
Kołyska i karuzelka? Zapomnij. Dla hnb to mało atrakcyjne rzeczy. Najlepsze są ramiona rodziców, pierś mamy, huśtające ramiona zamiast bujaczka czy huśtawki. Lubią być noszone całymi godzinami, ponieważ mają ciągły kontakt z rodzicem i mogą obserwować wszystko dookoła z idealnie wysokiej pozycji. 

4. Brak umiejętności samodzielnego zasypiania. 
Przez te trzy miesiące Kacprowi zdarzyło się dwa razy zasnąć samodzielnie. Potrzebuje pomocy przy zasypianiu.
"Rodzic, którzy kołysze, nosi przed pójściem spać, działa jak amortyzator dla wszystkich bodźców i frustracji minionego dnia."
"To, że dziecko do uspokojenia potrzebuje towarzystwa ludzi a nie przedmiotów, z początku może być wyczerpujące, z czasem jednak przyniesie korzyść. Będzie ono lepiej zorientowane w relacjach międzyludzkich zwłaszcza jeśli chodzi o akceptację bliskości i intymności". 

5. Autorzy wymieniają 35 sprawdzonych metod na uspokojenie niemowlęcia. Fajnie, że jest ich tak dużo, bo jak wiadomo na każdego co innego zadziała. Możemy próbować i zmieniać metody. 
I tak np. : 
- Noszenie w chuście
- Taniec
- Odgłos płynącej wody
- Owijanie w pieluszkę
- Robienie min
- Masaż
- Wspólna kąpiel
- Ogień w kominku
- Spokojniejszy tryb życia matki 
- Kładzenie dziecka na piłce
- Naśladowanie płaczu dziecka

6. Jeśli masz wymagające dziecko, nie poleca się wchodzenia w dyskusje na Jego temat z rodzicami (i osobami), które nie mają o tego typu dzieciach pojęcia. Najlepiej zaciągać porad i szukać zrozumienia u osób, które wiedzą z czym się zmagasz. 

7. Wypalenie matki. Czyli ten krytyczny moment w którym masz ochotę uciec do lasu i zapomnieć, że masz w domu dziecko / dzieci. Za dużo i za szybko. Wiadomo, że my - matki nie zauważamy nawet kiedy codziennie dochodzimy na skraj cienkiej, czerwonej linii. Wiele rzeczy robimy machinalnie starając się jak najszybciej zaspokoić potrzeby naszego dziecka - często zapominając o własnych. Ile razy pijemy zimną kawę i zjadamy zimny obiad (o ile w ogóle mamy czas na jego zrobienie). Jak temu zaradzić? Tu kolejne wskazówki.
- Pobujaj się w hamaku
- Idź do fryzjera
- Spędzaj czas z osobami o wesołym usposobieniu
- Idź na szybki spacer
- Dużo odpoczywaj
- Naucz się karmić na leżąco
- Śpij kiedy dziecko śpi
- Nie patrz na zegar w nocy
- Obejrzyj komedię lub przeczytaj książkę
- Wyjdź na zakupy
- Zrób coś twórczego
- Ugotuj obiad rano
Nauczmy się planować z wyprzedzeniem i posiadajmy kilka planów awaryjnych, bo wiadomo jak bywa z planowaniem przy maluszku. 

8. Rozdział o zasypianiu. Szczerze myślałam, że bardziej rozwiąże nasze kłopoty. Małżeństwo podkreśla fakt, że trzeba pogodzić się z tym, że nasze dziecko ma z tym problem. Nie możemy frustrować się na niemowlę, które ma niedojrzały układ nerwowy (stąd częste wybudzanie i trudność z zapadnięciem w mocniejszy sen). Nasze metody, choć często nie takie jak byśmy oczekiwali - są skuteczne. 
Czekamy cierpliwie, kiedy nasz synek dorośnie do samodzielnego zasypiania, spania i wyreguluje sobie czas swoich drzemek. Póki co są one bardzo krótkie przez co do południa mamy dość marudzący czas. 

9. Wciąż mamy też problem z wózkiem. Kacper nie cierpi gondoli i przymierzamy sie do spacerówki. Wiem, szybko, ale co począć jeśli dziecko krztusi się zanosząc płaczem w wózku, na spacerze? 

Książka o wymagających dzieciach dała mi do myślenia. Co by nie mówić odpowiedziała na kilka moich wątpliwości i utwierdziła w tym, że moje metody wychowawcze są słuszne. 

Pozostaje korzystać, póki Okruch jest malutki i wypatrywać lepszych i spokojniejszych dni. 

lipca 21, 2018

Jakim starszym bratem jest Bartek?

Jakim starszym bratem jest Bartek?
Minęły już prawie trzy miesiące jak mam możliwość obserwowania tego jak rodzi się więź między moimi synkami. Powiem Wam szczerze - bałam się. Może to wydać się głupie, ale bałam się różnicy wieku, bałam się tej zmiany płci Kacpra, która spadła na nas tak niespodziewanie. Ale ostatnie dni i sytuacje, które na nas spadają najbardziej pokazują, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Jest dobrze! 


Chłopcy dogadują się na piątkę! Jasne, że słowo "dogadują" jeszcze jest trochę nad wyrost, ale Kacper reaguje uśmieszkami na wariactwa brata, Bartek reaguje radością "Zobacz, uśmiecha się!" kiedy Młodszy wyraża euforię z powodu pojawienia się starszego w zasięgu wzroku. 

Kacper od jakiegoś czasu jest pasjonatem grzechotek. Zatem kiedy tylko potrzebuję mieć dosłownie pięć minut wolnych rąk, mogę poprosić mojego Młodego pomocnika o to, aby pomachał bratu przed oczkami panem żabką albo misiaczkiem. Oboje mają radoszkę z tego. Bartek zazwyczaj bardzo chętnie przystępuje do pomocy, no chyba że jest bardzo zajęty swoimi sprawami, co zdarza się niestety niezwykle rzadko, bo woli spędzać czas z bratem jeśli tylko ten nie śpi i ze mną, kiedy śpi. 

Bartek to wulkan energii, dlatego wszelkie "zabawy" z Kacprem są bardzo intensywne. Sposob zwracania się do Młodszego brata jest nieco za głośny, nieco za mocno macha mu zabawką, rączkami, nóżkami. Za blisko zbliża twarz do twarzy. Dlatego pojawiają się wielokrotne prośby "Bartek nie tak mocno..", "Bartek delikatniej", "Bartek nie tak blisko". Wiadomo, że nie zrobi Mu krzywdy (chyba :P) ale Młodszy denerwuje się kiedy brat przegina dlatego wolę dmuchać na zimne.


Kiedy Kacpra męczyły wieczorne bóle brzuszka, Bartek bardzo to przeżywał. Interesował się dlaczego Małego boli, chciał Mu ulżyć. Podzielił się nawet tymi informacjami z paniami w przedszkolu. Proponował wielokrotnie, że Go ponosi, że pomasuje brzuszek. Bartek reaguje też błyskawicznie kiedy Kacper zaczyna jęczeć, biegnie by "poszumieć" Mu nad uszkiem, wyciera Mu buzie, kiedy uleje Mu się mleczko. Co by nie mówić jest bardzo opiekuńczy i troskliwy. 

Bartka zabawy (w drugim pokoju) bywają głośne, nie żyjemy jakoś w zawrotnej ciszy, jednak ze względu na hnb zapędy Kacpra pozwalamy spać Mu w spokoju. Zwłaszcza, że potrafi wybudzać się przy skrzypnięciu podłogi, lub z własnego widzimisia po sto razy, a niewyspany jest OKROPNIE marudny i płaczliwy. Staramy się, aby Bartek był wyrozumiały dla tych chwil, podczas których muszę po raz dziesiąty uśpić Małego. Niestety bywa, że wstępuje w Bartka mały złośliwiec i robi wszystko, żeby brata obudzić i radośnie stwierdzić, że "Ma już otwarte oczka!". Bartek najchętniej wziąłby już Kacpra za rękę i zaprowadził na boisko albo plac zabaw. Ostatnio na takowym stwierdził, że cudownie, że ma brata bo będzie miał z kim się bawić. I to właśnie wylało ciepłe masełko na moją duszę. To jeden z tych powodów dla których tak bardzo się cieszę, że jest ich dwóch. 

Barti od zawsze był radosnym urwisem. Dlatego przy karmieniu odstawia mi tańce w rytm pozytywki zawieszonej na macie edukacyjnej Kacpra. Na każdym zdjęciu z Kacprem robi śmieszną minę, śpiewa bratu wymyślone przez siebie piosenki. Widać, że już za moment, kiedy mniejszy będzie bardziej ogarniał będzie miał z Nim wesoło :) 

Kacper reaguje na konkretne zaczepki nasze "Kto ma takie serdelki?" :D , "Powiedz mama, tata" itp. to nasz stały repertuar, mający na celu wywołać pełnogębnisty uśmiech naszego Maluszka. Barti obserwuje a potem powtarza, bo doskonale wie, że wtedy braciszek uśmiechnie się i do Niego. 

Czy jest zazdrosny? 
Tu nie mogę powiedzieć jednoznacznie. Nie przejawia jakiegoś bezpośredniego smutku, lub złości, aczkolwiek sama wiem, że przez trudności ze spaniem Kacpra poświęcam bardzo dużo czasu Jemu, by go uśpić. Kiedy śpi muszę ugotować obiad, a Barti prosi o chwilę uwagi. Także latam tak na najwyższych obrotach, by chociaż te pół h z drzemki Młodszego wygospodarować na przeczytanie rozdziału książki starszakowi, czy zagranie w planszówkę. 
Barti jest wyrozumiały, chociaż boję się, że ta wyrozumiałość (jak wszystko) kiedyś się skończy. Mam nadzieję, że nastanie to później niż moment w którym Kacper przestawi się na "normalne" usypianie i spanie. 



Cieszę się, że Bartek jest właśnie taki. Oczywiście, że bywa męczący, kiedy mimo próśb przyjeżdża mi do pokoju z głośną śmieciarą i zaczyna pipać, w momencie kiedy Kacper właśnie usnął. Ale to dla Niego wciąż nowa sytuacja, dlatego mam dla Niego dość dużo zrozumienia i ciesze się, że już coraz więcej mogę liczyć na Jego pomoc przy młodszym bracie, nawet jeśli ogranicza się ona do pomachania maskotką przed oczkami. 

Oby taki właśnie został i oby ta miłość ich kwitła :) 

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger