stycznia 10, 2018

Na co do kina? Fernando - Byczek o owczym sercu.

Wybraliśmy się dziś z Bartkiem do kina. Chcieliśmy pójść na Magiczną Zimę Muminków, ale niestety przegapiliśmy i mogliśmy iść dopiero dziś. Wybór padł na "Fernando". Czyli historię o byczku. 



Cała historia zaczyna się od tego, że poznajemy doskonale odmienny charakter tego stworzenia. Ferni różni się od swoich rówieśników. Nie interesują go walki, bodzenie rogami i starania o wykazanie się swoją siłą, mające na celu przyszłościowy wybór przez torreadora na arenę. 

Fernando kocha małe stworzonka i ... kwiaty. 

Kiedy maluch zostaje sam, po ostatniej walce swojego ojca ucieka z zagrody przed siebie. Jego podróż kończy się w stajni, do której przychodzi dziewczynka, która staje się dla niego nową rodziną. 



Sielanka kończy się w momencie kiedy nie usłuchany byk, o rozmiarach małego słonia wybiera się na własną rękę na Festiwal Kwiatów za swoją opiekunką, mimo wyraźnego zakazu. 
Fernando trafia z powrotem do hacjendy, która przygotowuje byki na walki z torreadorami. 



Przed nim trudne zadanie. Musi udowodnić wszystkim - i kolegom bykom i ludziom - że nie każdy spór należy rozwiązywać za pomocą mięśni i nie każdy byk jest potworem stworzonym do walki z czerwoną płachtą.



Ferni to wyjątkowa postać, która siłą swojego umysłu i serca pokonuje wiele przeciwności losu, które stają na drodze do jego wolności i spokojnego życia na farmie, u boku swojej ukochanej opiekunki. 



Bajka świetna. Bartkowi bardzo się podobała, więc śmiało polecamy wybrać się już z 4-5 latkami na nią. Warto. 

1 komentarz:

Mama Bartuli pisze...

Świetna bajka,też byliśmy na niej w kinie z Bartkiem :)

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger