stycznia 11, 2018

Nie wkurzaj ciężarnej, czyli czym przyszli ojcowie denerwują ciężarne partnerki.

Kobieta w ciąży nie powinna się denerwować, bo ma to negatywny wpływ na dziecko. Mówią mądre źródła. Czasem jednak się nie da, bo nasi ukochani mężczyźni, mężowie, partnerzy zapominają o tym. 

Nie zrozumienie i brak inicjatywy przy wyborze elementów wyprawki
"Uhmm" 
"A po co znów przeglądasz te aukcje/ogłoszenia?"

Te wszystkie małe ubranka, kocyki, śpiworki i smoczki są dla nas - przyszłych mam - bardzo ważne. To one przybliżają nas do tego najważniejszego dnia. Każda otwierana paczka z przesyłką cieszy nas jak wygrana w totolotka. Każda czapeczka, czy para skarpetek. Naiwnie wierzymy, że nasi partnerzy / mężowie przejmą od nas chociaż kilka gram tej euforii. Usiądą, poprzeglądają z nami 856 stron na allegro niemal identycznych sukienek czy śpioszków. Wykażą choć odrobiny zainteresowania, a nie przy 5-tej stronie usłyszymy tylko "Uhm, ładne". 


Ślepota wybiórcza.
Papierek leży na podłodze. Przejdzie koło niego, nie podniesie.

Ciąża to nie choroba - oczywiście. Ale tak jak miło nam kiedy ktoś w zatłoczonym autobusie ustąpi miejsca, albo wpuści nas w kolejce w sklepie przed siebie, tak mamy prawo oczekiwać od swoich mężczyzn odrobiny dobrych chęci w utrzymaniu porządku w przestrzeni domowej, w której de facto wspólnie urzędujemy. Powiększający się brzuszek, uciskająca na narządy wewnętrzne macica sprawia, że schylanie, kucanie bywa bolesne, powoduje zadyszki. 

Nie zrozumienie humorkow przez szalejące hormony. 
Uważają że wyolbrzymiamy pewne sprawy, że jesteśmy zbyt delikatne.

Kilkakrotnie zdarzyło mi sie już, że jakoś dziwnie, boleśnie wkułam sobie igłę od pena z insuliną. Udo tak zabolało, że czuje je potem pół nocy. Nie wiem już gdzie sie wkuwać, bo siniaki pojawiają sie po każdym podaniu. Co usłyszałam?
Ano, że sobie wmawiam, że mnie boli, że nastawiam się, że to efekt placebo. Myślę o tym, że na pewno będzie bolało no i efekt natychmiastowy mam - BOLI. O ile przyjemniej byłoby, gdybym zamiast tego poczuła wspierającą rękę na moim ramieniu. 
Znam też przypadki, kiedy małżonkowie mieli pretensje do ciężarnych o to, że musieli słuchać jak wymiotują. Panowie, nie robimy tego z przyjemnością. Nasze dolegliwości żołądkowe, czy jakiekolwiek inne to efekt uboczny stanu błogosławionego. Tak on się nazywa, a teoria nieco odbiega od rzeczywistości - jak zawsze. 




Mówią że to kobiety tracą w ciąży zdolność logicznego myślenia jednak prawda jest nieco inna.

On czegoś zapomni, ale nie przyzna się, najprościej zrzucić to właśnie na ciążowa utratę pamięci i logiki w umyśle ciężarnej, w którym przewijają się aktualnie ubranka i rozmiary pieluszek tetrowych. 

Druga ciąża oczami przyszłego ojca nie jest już tak euforycznym stanem jak u kobiety. Nie ma tej iskry, która odpala się przy tym co kompletnie nowe, nieznane. Dlatego nieco obawiam się jak będzie kiedy Mała pojawi się już po tej stronie. Co do relacji z Bartkiem, mam pewien plan, ale małżonek okazuje sie kompletnie nie odczytaną stroną naszej księgi. Szczerze? Brakuje mi bardzo dzielenia tej euforii, każde naprędce wymyślone wytłumaczenie na brak zainteresowania tym o czym mówię w aspekcie wyprawki jest przykre. Dobrze, że chociaż mój Mały mężczyzna ekscytuje się prawie na równi ze mną.


1 komentarz:

Malibu pisze...

W punkt <3

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger