stycznia 18, 2018

Przypadki ciężarnej, czyli o kulturze naszego społeczeństwa.

Już za kilka dni wkroczymy dumnie w 24 tydzień ciąży. Szósty miesiąc. Zleciało to tak prędko, że na prawdę jak widzę na aplikacjach liczbę pozostałych dni do porodu - uśmiecham się. 
Brzuszek jest już widoczny, mimo że waga dzięki moim staraniom związanymi z cukrzycą ciążową stoi niemalże w miejscu, a maleństwo ma 560 gram. Rośniemy, powolutku i dobrze, im później mi skoczy tym mniej będzie do zrzucania. Ale ja nie o tym chciałam. 

W ciągu tych 6 miesięcy miałam okazję spotkać się z trzema sytuacjami, które mną wstrząsnęły. Pierwsza miała miejsce jeszcze przed świętami, kiedy w Biedronce robiłam zakupy. Między skrzynkami były małe odległości a pchał się na mnie starszy mężczyzna z wózkiem. Pytam się więc, gdzie mam się przesunąć, bo chyba widzi że nie ma miejsca? 
Usłyszałam, że powinnam schudnąć zatem. Odparłam, że jestem w ciąży i poproszę o trochę kultury, bo pan grzeszył swoim brzuchem piwnym. Padło z jego stron sporo nie przyjemnych słów, a ja wyszłam ze sklepu i trzęsłam się z nerwów. 




Druga spotkała mnie w zeszły wtorek, kiedy to śnieg sparaliżował Gdynię, komunikacja miejska jeździła z ogromnymi opóźnieniami, autobusy i trajtki były przepełnione po brzegi. Stałam i grzecznie czekałam aż zwolni się jakieś miejsce. Dookoła siedzieli ludzie starsi, ale im młodzież i mężczyzni. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, dopóki sama nie zapytałam się młodzieży czy mogę usiąść. I nie zrobiłam tego z byle powodu, autobus szarpał, ludzie obijali mi się o brzuch, bałam sie, że w końcu ktoś na mnie upadnie i mnie zgniecie - serio. 



Trzecia spotkała mnie dziś.
Ja generalnie nie jestem jakoś przewrażliwiona na tym punkcie, jeśli czuje się dobrze, nie wychylam się, odstoje swoje grzecznie. Byłam dziś umówiona na kontrolę do diabetologa na 11:10. W korytarzu czarno od ludzi, duszno, bo kaloryfery chyba na max puszczone. Pytam grzecznie kto ostatni i na jaką godzinę. Opóźnienie spore, jak zawsze u lekarza na NFZ. Usiadłam, czekam z zamiarem wejścia po ludziach umówionych na 11:00. Czuje jak robi mi się gorąco, zaczynam się wachlować książeczką kontrolną cukrów. Nikt nie zwraca uwagi. 
Godzina 12:10 pytam się Pani, która czatuje pod drzwiami, czy mogę wejść przed nią, bo ja dosłownie na 5 minut (serio tyle trwa moja wizyta u diabetologa). Ona, że nie, absolutnie, bo ma opłacony parking, a siedzi tu już bardzo długo. 
Wkurzyłam sie, weszłam równo z nią i zapytałam lekarki czy mogę wejść, bo czuje się słabo i będą mnie zaraz zbierać z podłogi. Zgodziła się oczywiście. 
Żadna starsza osoba, ani żaden ani starszy, ani młodszy (bo też byli tacy) nie zaproponowali, nie powiedzieli, że wpuszczą mnie przed sobą. Jakbym nie zawalczyła o swoje, to siedziałabym pewnie kolejną godzinę. Kiedy wyszłam, po tych 5 minutach (dosłownych!) usłyszałam od pana w średnim wieku, że ciąża to nie choroba i że on też doklei sobie brzuch i będzie wchodził bez kolejki. 
Gotowało się we mnie, ze złości, z bezsilności na ludzką znieczulicę i głupotę. 

Lubię tą ciążę za to, że mimo tej cholernej cukrzycy i tego, że średnio w nocy sypiam nie wiele rzeczy mi dokucza. Mam wręcz niskie ciśnienie, badania krwi i moczu super. Nie narzekam, na prawdę. I wiem, że nie jestem chora, ale ludzie trochę kultury, trochę szacunku, trochę inicjatywy. Przepuszczenie jednej osoby w kolejce was nie zbawi, sama często przepuszczałam starsze osoby w sklepie jak nie byłam w ciąży. Ale widzę, że to dobro do mnie nie wraca, jak sama nie zawalczę o to, aby mnie przepuszczono, to nikt tego nie zrobi, ba jeszcze usłyszę, epitety na dowidzenia pod swoim adresem. 
I jakim prawem starsze osoby wymagają od młodszych szacunku i kultury dla siebie, jak sami pokazują jakimi potrafią być bezdusznymi dla ciężarnych czy matek z małymi dziećmi, które będą ich w przyszłości utrzymywać ze swojej pracy?!

Sorry, ja odpadam w tej kwestii. Brakuje mi słów i sił na zrozumienie tego. 


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o lekarzy i specjalistów to od stycznia 2017 ustawowo jest wprowadzone że kobiety w ciąży mają pierwszeństwo. Można zatem korzystać ze specjalistów na NFZ i każda przychodnia jest zobowiązana do tego by znaleźć wolny termin do 7 dni... A jeśli chodzi o czekanie w kolejkach to również poza kolejnością... to gwarantuje ustawa i nikt laski nie robi. Błąd że w niektórych przychodniach nie ma info wywieszonych na ten temat ...wtedy nawet pacjenci czekający by nie robili problemów...

Żaneta B. pisze...

Wydrukuje sobie tą ustawę i na nastepny raz rozdam współkolejkowiczom przed wejściem do gabinetu.

Anonimowy pisze...

W grudniu umawialam się do dermatologa na NFZ i musiałam uświadomić panie w rejestracji o moich prawach jako ciężarnej. Twierdzily że nie znają tej ustawy. Dopiero jak zadzwoniłam do NFZ zmieniły gadke.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger