lutego 07, 2018

Już niedługo się widzimy Maleńka. Czyli 100 dni do końca ciąży.

Przeleciał mi ten czas. Kiedy patrzę na ekran telefonu, który wyświetla mi ciążowe aplikacje i widzę, pojawiającą się już jutro 100-kę. Przepełnia mnie cała masa emocji. Strach, radość, wzruszenie, ciekawość. Bo chociaż wiem już czego spodziewać się po samym etapie wstępnym porodu i ewentualnej cesarce, będzie to dla nas rewolucja. Dwoje dzieci. Mój dzielny, mądry synek i mała Księżniczka. Scenariusz idealny. 

Ale idealnie nie jest. 26 tydzień zmierza ku końcowi. Rozpoczynamy w niedzielę III trymestr. Choć brzuszek bardzo mi nie ciąży, a waga wciąż stoi w miejscu (-4kg od początku) są dolegliwości, które spędzają mi sen z powiek.. w przenośni i dosłownie. Toaletę odwiedzam tak często jak z Bartusiem, przynajmniej 5-6 razy w nocy. Jak zrobię przed wyjściem po Misia do przedszkola, to nim do niego już dojadę czuję mega ucisk na pęcherz, jakbym nie sikała ze 4h. 



Śpię tylko na lewym boku, Malutka od początku nie pozwala mi ani na plecach, ani na prawym. Na plecach czuje duszności, na prawym strasznie ciągnie mnie jajnik, uciska mi wątrobę i żołądek. 

Czuję Ją już dokładnie pod ręką. Jej kopniaczki, które tak bardzo cieszą i uspokajają. Lubię zasypiać z ręką na brzuchu, bo właśnie okolicę godziny 21-22 wybrała sobie na największą aktywność. Ciekawe czy po tej stronie brzucha też będzie taki nocny marek? :) 

Zgodnie z zapowiedzią diabetologa im bliżej 30-tygodnia tym trudniej będzie zapanować nad poziomem cukrów. I tak niestety jest. Poranne cukry ponad normę, obolałe, popękane opuszki palców, zbolałe uda od wstrzykiwania insuliny. Nie jest łatwe i przyjemne funkcjonować jako "słodka mama - ciężarna". Mogliby wymyślić tabletki na tą przykrą dolegliwość. 

Z listy wyprawkowej odznaczyliśmy : 

- ciuszki (56-68) 
- wózek (zdecydowaliśmy sie na tutek grander. duży koszyk, masywne koła, dzięki którym bez obawy o ewentualną wywrotkę Misio będzie mógł prowadzić siostrę na spacerach)
- kołyska (padło na falbankową, ze względu na bardzo korzystną cenę, no i brak miejsca na większe łoże. Póki co oswoimy się z takimi gabarytami, a potem będziemy kombinować :P ) 
- komoda kąpielowa (cudowny wybór. świetna rzecz. mieści się w łazience i będziemy użytkować póki Królewna stabilnie nie usiądzie aby móc kąpać się w brodziku prysznica jak starszy braciszek). 

Z drobiazgów mamy podkłady higieniczne, pieluszki tetrowe, kocyki, motylka antywstrząsowego do wózka. 



Nie odznaczone pozostają : 

- rogal do spania i karmienia 
- pieluchy i chusteczki nawilżające
- kosmetyki do codziennej pielęgnacji
- materacyk oraz pościel do kołyski
- wkładki laktacyjne
- koszule do karmienia dla mnie
- lampka nad komodę kąpielową (delikatna, aby przy nocnym przewijaniu nie rozbudzać Kruszyny) 
- proszek do prania dziecięcych ubranek
- chusta do noszenia (chciałabym zacząć szybciej nosić aby mieć większą swobodę ruchów, która przyda mi się przy Bartku)

Niby nie jest źle, ale nie skreślone podpunkty spędzają sen z powiek. Im bliżej, tym bardziej chciałoby móc już się powiedzieć "Jesteśmy gotowi".

Euforyczne nastawienie Bartka cieszy podwójnie. Codziennie mówi "Moja Izka, Izunia".. wymyśla dokąd będziemy jeździć na spacerki, deklaruje, że będzie "czytał" siostrze książki. Dojrzewa w oczach do roli starszego braciszka. 


Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger