marca 29, 2018

Wyczekując wiosny razem z Misią i jej małymi pacjentami {nowość wydawnicza Zielonej Sowy}

Wyczekując wiosny razem z Misią i jej małymi pacjentami {nowość wydawnicza Zielonej Sowy}



Końcówka ciąży (34 tydzień w poniedziałek) nie należy do łatwych. Ciężko mi siedzieć z dużym brzuszkiem na podłodze i bawić się z Bartkiem. Niestety, ten miesiąc musimy się jakoś przemęczyć, a syn na szczęście należy do wyrozumiałych. Póki co staramy się nadrabiać to czego nie możemy robić na podłodze - na kanapie. Więc nowości książkowe od naszych ulubionych wydawnictw pospadały nam dosłownie z nieba. Dodatkowym ułatwieniem jest to, że nasz synek jest małym molikiem książkowym. Często sam przynosi książki, z prośbą aby Mu poczytać. 




Kolejna część przygód młodej pani weterynarz Misi idealnie wpasowuje się w panującą na dworze aurę. 
Bohaterowie zmęczeni już wszelkimi opadami z szarego i zachmurzonego nieba, wypatrują wiosennych przebłysków słońca. 

W tej części "Misia i jej mali pacjenci" nasza ruda koleżanka ratuje z opresji leśne zwierzątka. Ale przez Jej niedyspozycję chorobową, ktoś będzie musiał jej pomóc. Na wysokości powierzonych zadań, z radością stanie osoba, którą mieliśmy już okazję poznać we wcześniejszych częściach serii. 

Nie zabraknie też pomocnego Popika, białego terriera, który niczym pielęgniarz wspiera we wszystkich poczynaniach Misię. 





W książkach Anielii Cholewińskiej - Szkolnik, za każdym razem naszą uwagę przyciągają niesamowite ilustracje, wykonane przez Agnieszkę Filipowską. Jeśli miałabym opisać je jednym słowem : CUDOWNE. 



Seria Misi jest bardzo przyjemna i my wracamy do niej bardzo często. To świetne opowiadania, nadające się nie tylko na wieczorną lekturę przed spaniem. Choć ich delikatność ma to do siebie, że pozwala dzieciom się wyciszyć i śnić o przeczytanych przygodach bohaterki. 

Jeśli jeszcze nie znacie Misi, polecamy Wam zapoznać się z naszym poprzednim wpisem recenzenckimi tej serii. Zapewniamy, że będziecie zachwyceni i polubicie się z Nią od pierwszej przeczytanej strony. -> TUTAJ KLIKNIJ 







marca 27, 2018

"Królik Franek" - mały przyjaciel Twojego przedszkolaka.

"Królik Franek" - mały przyjaciel Twojego przedszkolaka.
Odważnie i śmiele nazywam tego Puchatego Stworka przyjacielem Twojego przedszkolaka, bo wydaje mi się, że nie znajdzie się dziecko, które nie polubi Go. 





Królik Franek, to uroczy króliczek, który chodzi do przedszkola. Razem ze swoimi przyjaciółmi spędza czas na nauce, zabawie a wszystko pod czujnym okiem wychowawczyni - Pani Lei. Prócz codziennych obowiązków i przyjemności jak każdego spotykają go stresujące i smutne przeciwności losu, z którymi musi sobie poradzić. I tu właśnie objawia się życiowa wskazówka autorki Pani Marty Krzemińskiej, którą pozostawia dla Młodego czytelnika. 



„Króliku Franku i problemie krótkiego ogonka” Franek robi przykrość nowej koleżance, wyrażając głośno opinię na temat jej wyglądu. Nie rozumie dlaczego pani Lea zwraca mu uwagę, a mama jest niezadowolona z jego zachowania, bo przecież powiedział prawdę – Pusia naprawdę ma dziwny ogonek, zbyt krótki jak na kota. 
Okazuje się, że niechęć do odmiennego wyglądu nowej koleżanki była podyktowana strachem przed nieznanym. Franek obawiał się, że dolegliwość Pusi może być zaraźliwa. 
Dopiero dłuższa rozmowa z mamą uświadamia Frankowi jego błąd. 





Na następny dzień ma miejsce sytuacja, w której Franek skaleczył się na placu zabaw. Jego przyjaciele przerażeni widokiem krwi uciekają w panice. Jedyną pocieszycielką okazuje się wyśmiewana poprzedniego dnia Pusia. 
Jej zachowanie uświadamia Króliczkowi, że tak naprawdę nie jest ważny nasz wygląd, tylko to kim jesteśmy, jak zachowujemy się wobec innych. 





Drugą książeczką z serii Frankowych przygód, które chcemy Wam pokazać, to "Królik Franek i tajemnica dobrej zabawy".
Nasz bohater przedstawiony zostaje w doskonale znanej nam sytuacji, w której często stają nasze pociechy (zwłaszcza przedszkolaki). 
Franek wielbiciel gry pamięciowej memo, cieszy się swoimi sukcesami zarówno w przedszkolu jak i w domu podczas wspólnej rozgrywki z całą rodziną. Jego radość i  przechwałki nie mają końca. Jednak kiedy popada w swoisty samozachwyt i rozkojarzenie, na podium staje mama i siostra Fela. 
Mały Króliczek wpada w gniew, oskarża ich o oszustwo, odchodzi od gry i idzie bawić się samotnie w pokoju. Czyli mówiąc wprost - strzela foszka. 



Podobna sytuacja ma miejsce na drugi dzień w przedszkolu, gdzie nasz bohater gra z kolegą. 
Dochodzi jednak sam do wniosku, że jego zachowanie wobec członków rodziny było niewłaściwe i powinien ich przeprosić. Franek zrozumiał, że grając z kimś nieraz się wygrywa, a czasem przegrywa. Jeśli spotyka nas to drugie, musimy przełknąć gorycz porażki i dzielnie stawić jej czoło. Strzelanie focha jest niewłaściwe i niegodne gracza, powoduje niechęć współuczestników przez co możemy nie być zapraszani do wspólnych rozgrywek. Bardzo dobrze, więc że Franek zrozumiał to tak szybko i potrafił przeprosić siostrę i kolegę. 




Autorka książeczek jest świetną obserwatorką dzieci. Uświadamia nam - czytelnikom i dużym i małym, że każdy ma prawo do popełnienia błędów, które zawsze mają swoje uzasadnienie. Ważne jest ukierunkowanie na problem, wyjaśnienie go naszym maluchom, oraz pomoc w zrozumieniu konsekwencji. Dzieci poprzez obserwację zachowania naszego bohatera - Króliczka Franka - uczą się jak należałoby postąpić, jak warto zrehabilitować się w przypadku popełnienia błędu lub wyrządzenia krzywdy drugiej osobie. 

Seria o Króliczku skierowana jest do przedszkolaków i wydaje mi się, że to właśnie oni znajdą w tych opowieściach wiele przyjemności i odnajdą zachowania, z którymi mają styczność na codzień. Bardzo przydatne są również pytania, na końcu każdej książeczki. Pomagają uporządkować naszemu dziecku wiedzę zdobytą podczas czytania, u nas Bartek zadawał ogrom dodatkowych pytań i super radził sobie z odpowiedziami na te z książki.



Warto też zwrócić uwagę na bardzo przyjemne dla oka ilustracje, które ukazują wiele szczegółów m.in mimikę postaci. 

Serdecznie polecamy Wam książki o Franku. Bardzo mądre, ciepłe historie, które pomogą uporać się z tym, co dotyka nas często niemal każdego dnia. Pomogą wykształcić właściwe postawy oraz nawyki dobrego zachowania. 


marca 22, 2018

Moje ulubione aplikacje ciążowe.

Moje ulubione aplikacje ciążowe.
Dostałam już kilka zapytań na ten temat od Was, dlatego dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje ulubione aplikacje ciążowe. Korzystam z nich każdego dnia, niemal od początku ciąży, bo lubię być "na bieżąco" z tym co dzieje się u naszej Kruszynki. W każdej są inne informacje, niekiedy zdjęcia, można porównać wagę do warzywa / owocu, dzięki czemu lepiej obrazujemy sobie rozwój naszego Maluszka. 



Pierwsza i najprostsza, która nieubłaganie odlicza nam dni do naszego spotkania to : 
Nasza Ciąża 

TUTAJ możecie ją sobie pobrać na Androida. 


Apka wyświetla nam aktualny tydzień ciąży, prawdopodobną wagę i wzrost dziecka, oraz odlicza dni do końca ciąży. 

Drugą, którą mogę Wam polecić nieco bardziej rozbudowaną jest : 
HiMommy

TUTAJ możecie sobie pobrać. 

Od niej właściwie zaczynam dzień. To tak jakby sms od Waszego brzuszkowego lokatora. Informacje które przeczytacie dotyczą często jego rozwoju, samopoczucia, jakaś wskazówka dla Was dot. wykonania badań. Bardzo przyjemna aplikacja, która mile nastraja na cały dzień - codziennie przeczytacie coś nowego :) Mamy też zabawną, ruchomą ilustrację oraz porównanie rozmiaru do owocu. 




Trzecia apka warta uwagi to : 
Moja Ciąża

TUTAJ do pobrania. 

Jest znacznie bardziej rozbudowana i posiada kilka podstron (z których ja nie korzystam, bo wolę jednak wersje papierowe wszelkich list wyprawkowych np.) W aplikacji w każdym kolejnym tygodniu Waszej ciąży pojawiają się informacje dotyczące rozwoju Waszego Maluszka. Są też wskazówki, informacje dotyczące ewentualnych dolegliwości, które mogą pojawić się u Was. Co ciekawe, u mnie bardzo te wpisy się przekładają na moje aktualne samopoczucie. Więc okazuje się, że apka bywa pomocna w uspokojeniu, bo kiedy przeczytasz, że coś może Cię boleć w danym okresie ciąży - nie ukrywam - mnie cieszy, że "to normalne".
Jak wspominałam są też podstrony z możliwością odznaczania postępu w kompletowaniu wyprawki, czy też "przypominajki" o wizytach i badaniach kontrolnych. 





Czwarta i ostatnia aplikacja, którą mam na telefonie to :
Happy Baby 

TUTAJ można pobrać 

Apka podobna do poprzedniej, z tymże tutaj też mamy licznik, wskazówki zdrowotne, informacje o rozwoju naszego maluszka, porównanie wagowe i sporą dawkę wiedzy na temat tego co nas może dotknąć w danym tygodniu ciąży. 
Co fajne, w obu aplikacjach te wiadomości są inne, wzajemnie się uzupełniają, więc naprawdę można dużo dowiedzieć się o tym jak rozwija się nasze maleństwo. Przyjemne dla oka grafiki ze zmieniającą się w naszym łonie Kruszynką









Dla każdego coś dobrego, na pewno znajdziecie taką, która spełni Wasze oczekiwania, bo wybór jest naprawdę spory! 


marca 16, 2018

Weź udział w Dzikim Wyścigu po Odkrywczego Nobla. Nowość Wydawnicza Zielonej Sowy.

Weź udział w Dzikim Wyścigu po Odkrywczego Nobla. Nowość Wydawnicza Zielonej Sowy.
Są takie książki, które kiedy się czyta - męczą. 
Męczą oczy, przez co zaczynamy ziewać, męczą głowę - przez co zaczynamy rozmyślać o czymś innym, i w ostatecznym rozrachunku książka ląduje nieprzeczytana na naszej bibliotecznej półce. 

My trafiliśmy ostatnio na bardzo męczący egzemplarz. Zmęczyliśmy się tak, jakbyśmy w niecałą godzinę obiegli dookoła świat. Co więcej, nie biegliśmy sami. Towarzyszyło nam dwóch zwariowanych przyrodników. Oskar i Albert. 

Wierzcie nam na słowo. To, że są przyrodnikami nie znaczy, że siedzą nad krzaczkiem z lupą i obserwują przez wiele godzin ledwo drgający okaz dorodnego ślimaka. Oj nie! 
Oskar i Albert to dzielni przyrodnicy, którzy zaprzeczają stereotypom. Wkładają swoje plecaki, kapelusze i przemierzają nieosiągalne dla nas - czytelników krainy. 

Wszystko zaczyna się wtedy, kiedy do ich głowy wpada chęć zdobycia Odkrywczego Nobla. Nagrody, którą otrzymać można za rozpoznanie i opisanie nowego, nieznanego dotąd gatunku zwierzęcia. 
Czytelnik wraz z tymi pozytywnymi wariatami bierze udział w szaleńczym wyścigu. Na mecie czeka nagroda, a przez całą drogę towarzyszy nam uczucie, która nas motywuje. To chęć zdobycia sławy. 




Oskar i Albert mimo tego, że są odrębnymi i odmiennymi osobowościami, nie zapominają podczas tej szaleńczej wyprawy o tym, co tak naprawdę jest istotne. Kiedy któryś z nich wpada w poważne tarapaty, drugi bez większego zastanowienia potrafi wyciągnąć pomocną dłoń. Podążają osobno, a jednak razem. Uświadamiają Młodemu czytelnikowi, że niezawodna współpraca jest gwarancją osiągnięcia wymarzonego sukcesu i chęć zdobycia sławy nie powinna przykryć tego faktu. 

Towarzysząc naszym Przyrodnikom, mamy okazje podziwiać piękne ilustracje. Niemal każda strona wywołuje zachwyt. Podczas dzikiej wyprawy rozwiązujemy łamigówki i zawiłe zagadki, dzięki którym mamy (pozorną) chwilę na złapanie oddechu. 




Bartek kiedy otworzył książkę po raz pierwszy był już po aktywnym dniu w przedszkolu. Mimo to, tak Go zachwyciła, że nie dało się przemówić Mu, że usiądziemy do niej jutro, że będzie lepsze - dzienne - światło, że dziś jest już zmęczony po całym dniu. Musiał obejrzeć, wyrazić swój zachwyt nad piękną kolorystyką ilustracji. 
Kiedy już przysiedliśmy do Absolutnie dzikiego wyścigu z uwagą poznawał nowe (nie znane nawet, niekiedy mi) gatunki zwierząt i z ogromnym zainteresowaniem wyczekiwał odpowiedzi na pytanie, czy Oskar i Albert spełnią swoje marzenie? : Udokumentują nowy gatunek zwierzęcia i otrzymają Odkrywczego Nobla?



A czy dostaną? Przekonajcie się sami. Warto! 



Książkę polecamy dla dzieci w wieku od 4/5 lat. Takich, które uwielbiają wypatrywać różnic, podążać w wartkim tempie za bohaterem i pomagać mu w rozwikłaniu zagadek. 



"Absolutnie Dziki Wyścig" - Stephan'a Lomp to wiosenna wydawnicza nowość Zielonej Sowy. Podpowiadamy Wam, że nowości jest znacznie więcej i na pewno każdy fan czytelnictwa (w każdym wieku) znajdzie coś dla siebie! 

marca 15, 2018

Witamy Panią Wiosnę w przedszkolnym korowodzie. Kapelusz na powitanie Wiosny DIY.

Witamy Panią Wiosnę w przedszkolnym korowodzie. Kapelusz na powitanie Wiosny DIY.
Zgodnie z obietnicą przybywam dziś pokazać i pochwalić się Wam naszym wiosennym kapeluszem. 

W przedszkolu Bartka, 21.03 dzieci we wiosennych (eko) czapkach i kapeluszach wyruszą w korowodzie witać Panią Wiosnę. 
Bartek bardzo chciał abyśmy stworzyli taki kapelusz. Oczywiście nie obyło się bez mojej pomocy, bo cieżko (nawet mi) wycinało się poszczególne elementy. Bartkowa praca skończyła się na klejeniu, owijaniu, przyklejaniu i przymierzaniu czy kapelusz ma odpowiednią średnicę i nie spada na oczka :) 






Nakrycie głowy wykonane zostało z kartonu. Do odrysowania ronda użyłam patelni :) (potrzeba matką wynalazców) :) 
Dół (biały) obklejony przez Bartka bibułą, góra (czerwona) obklejona papierem kolorowym. 
Daszek przyczepiony został kreatywnymi drucikami. 








Kolorowe elementy, oraz listki to niezawodna pianka, którą wprost uwielbiam i która akurat jest w promocji w Biedronce (Polecam!). 



Na rondzie przyczepiliśmy eko korki po winie, a wazonik na przodzie jest z rolki po papierze toaletowym, którą obkleiliśmy filcem. 








Kwiatuszki wykonałam z płatków kosmetycznych, kolorowego pomponika, który przyczepiłam na długą szpilkę do patyczka do uszu (ukryty), łodyga (wykonana z patyczka do szaszłyków) obklejona papierem kolorowym. Poza tym dużą robotę odwalił zszywacz i wstążeczki. 








Misio zachwycony swoim wiosennym kapeluszem i to się liczy najbardziej :) 
A jak Wam się podoba? :) 



marca 13, 2018

Dlaczego podoba mi się mój drugi raz?

Dlaczego podoba mi się mój drugi raz?
Aplikacja nawołuje mnie do spakowania torby do szpitala. 
- Ale jak to? - Ach tak, przecież to 31 tydzień. Matko jedyna!

Druga ciąża (do aktualnego momentu) stwierdzam, że zleciała mi tak szybko, że mam poczucie, że nie jestem w ciąży prawie 8 miesięcy, tylko jakieś trzy, no może cztery. Jeszcze nie tak dawno, cieszyłam się z połowy, ze studniówki. A teraz za dwa miesiące zakończy się ten piękny czas. 


Będzie mi tego brakować. Mam świadomość, że to ostatnia ciąża w moim życiu. Wiem, nie można mówić "nigdy", ale świadomie podchodząc do obecnej sytuacji w której jesteśmy nie zdecydujemy się na trzeciego bobasa. Myślę, że tuż po porodzie odczuję spełnienie. Będę mieć cudownego synka i córeczkę. Układ sił w gospodarstwie domowym zrównoważony idealnie 2+2 :) 

Kiedy chodziłam w ciąży z Bartkiem, pamiętam, że czas dłużył mi się okropnie. Było wokół mnie więcej ludzi, życie towarzyskie kręciło się nieco żwawiej, ale teraz jakoś nad tym nie ubolewam. Wstaje rano i nigdzie się nie śpieszę. Mam dla siebie całe 6 godzin. W tym czasie ogarniam domowy rozgardiasz, prasuje, odkurzam, piorę, gotuje. Właściwie nie mogę powiedzieć, żebym jakoś szczególnie się oszczędzała. Owszem, korzystam z tej możliwości, że kiedy nie ma w domu mojego przedszkolaka mogę położyć się na godzinną drzemkę (mam bardzo niskie ciśnienie w ciąży), ale nie nadużywam tego, bo wolę w wolnej (cichej) chwili poczytać książkę. 

Nie mam czasu na nudę i to mnie ratuje. Bartek chociaż wyrozumiały na maxa nie może poczuć się odrzucony, dlatego mimo pojawiających się skurczy przepowiadających, czy bólu w spojeniu łonowym staram się spędzić z Nim czas na fajnej zabawie. Czasem te zabawy ograniczają się do przestrzeni naszego łóżka (gry planszowe, książki, lego), a przy lepszym, słonecznym dniu do spaceru i pierwszych wiosennych podrygach na hulajnodze. 

Fascynacja i odliczanie trwa. Codziennie zagląda na kalendarz, cieszy się kiedy Mała reaguje na Jego śpiewanie, nie zapomnę jak przy wypakowaniu paczki z ciuszkami oglądał i ekscytował się aplikacjami ze wzorami Myszki Minnie czy Hello Kitty. Kompletuje z nami wyprawkę i wyczekuje tak radośnie siostrzyczki, że mam nadzieję, że ta ekscytacja zostanie Mu także po porodzie. 

To wspólne przeżywanie jest jednym z największych plusów drugiej ciąży. Dla mnie coś co jest "normalne", dla tego Małego Urwiska jest czymś super, te iskierki w Jego oczach uświadamiają mi, że ta ciąża i te chwile już po niej - będą zupełnie inne niż za pierwszym razem. Tym razem nie czekamy tylko we dwójkę. Czeka z nami Mały człowiek, dla którego będzie to mega rewolucja. 

Druga ciąża jest zupełnie inna niż pierwsza. Nie mam czasu przejmować się tym, że tu mnie boli, że podnoszę się z łóżka jak małe słoniątko. (Często z pomocą małych lub dużych rączek). Dzięki temu nie jęczę, nie rozpatruje czy ten ból był normalny czy jednak nie. 
Były, jeśli dobrze pamiętam, dwa takie dni, że miałam chęć pędzić na IP sprawdzić czy nic się nie stało. Dwa na 8 miesięcy, to chyba całkiem niezły wynik. Jednoznacznie wskazujący na to, że jestem spokojniejsza. Te 5 lat, które minęły od poprzedniej ciąży bardzo mnie zmieniły. Czuję się dojrzalsza nie tylko pod względem "ciążowym". Nauczyłam się nie przejmować niektórymi rzeczami, odsunęłam od siebie zbędne wyzwalacze złości, smutków. Mogę nieśmiało powiedzieć, że pomijając wszelkie niedogodności, które spotkały nas w ostatnim czasie - jestem szczęśliwa. 

Z radością wyczekuje naszego spotkania. Zastanawiam się jak bardzo wizualnie Izunia będzie podobna do Bartka? Czy będzie miała ciemne włoski po tacie, a może oczka? Bartek wdał się jednak we mnie - jasne włosy i niebieskie oczka. 
Charakternie bywa nerwowy jak tatuś. A Izunia wykazuje już teraz podobieństwo aktywności do braciszka. Harcuje najchętniej wieczorami w godzinach 21-23, i budzi się za każdym razem jak udaję się w nocy do toalety, przez co utrudnia mi ponowne zaśnięcie. 


Druga ciąża poza tą zwiększoną liczbą wyczekujących wraz ze mną członków rodziny, jest przeżywana bardziej świadomie, mniej stresowo (gdyby nie cukrzyca nie narzekałabym zdrowotnie na nic). 

Czuję się lepiej, dzięki temu, że na początku straciłam na wadze, mam świadomość, że po porodzie polecą następne kilogramy, co nie ukrywam równie bardzo mnie cieszy. 

Pozostaje nam czekać. Już tak nie wiele zostało do naszego finiszu ! :) 

marca 12, 2018

Wygraj zestaw Sweet Fun od Canpolbabies - Konkurs!

Wygraj zestaw Sweet Fun od Canpolbabies - Konkurs!
Kolejny konkurs z Canpolbabies! Tym razem do wygrania świetny zestaw dla Waszego Maluszka składający się z butelek, niekapków i smoczka.

Konkurs odbywa się na blogu, i tu piszemy w komentarzach odpowiedzi na konkursowe pytanie. 
Oczywiście miło będzie jeśli udostępnicie plakat na swoich profilach na Facebooku i zaprosicie pod plakatem znajomych do zabawy. Im nas więcej, tym weselej :) 
Dodatkowo możecie polubić profil sponsora oraz nasz dzięki czemu będziemy "widzieć" się nie tylko z okazji konkursów, a także poznacie nas bliżej czytając nasze wpisy. 

Bawimy się od dziś, 12.03.2018 do 19.03.2018, do godziny 20:00. 




ZADANIE KONKURSOWE : 

Jak wiecie jesteśmy w trakcie kompletowania wyprawki dla naszej Izuni. Dlatego pytanie dotyczy właśnie tej czynności. Kompletacji wyprawki. Co u Was okazało się największym hitem (i dlaczego?) a czego zupełnie nie polecacie? 

Wybór zwyciężcy zostanie przeprowadzony na zasadzie losowania.

Wysyłka nagrody przez Canpol Babies w przeciągu 14 dni od zakończenia konkursu. 

Informacje dodatkowe : 
- w konkursie mogą wziąć udział osoby pełnoletnie, zamieszkałe na terenie Polski.
- konkurs przeprowadzony jest za pozwoleniem Canpolbabies
- Facebook nie jest w żaden sposób związany z naszym konkursem, nie sponsoruje ani nie przeprowadza go.

Dobrej zabawy :) 


Dziękuje Wam za udział w konkursie, zapraszam na priv z adresami do Was : 

Mateusz Sokólski
Martyna Osetek
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger