maja 31, 2018

Naturalnie po cesarce, czyli VBAC w moim odczuciu.

Bartka urodziłam 5 lat temu przez cesarskie cięcie. Było ono bolesne z wielu względów. Po pierwsze miałam 26 lat, była to moja pierwsza ciąża, którą przeżywałam bardzo nieświadomie. Odbywane zajęcia w szkole rodzenia nastawiły mój umysł na rozwiązanie porodu siłami natury. Nie przyjmowałam innego wyjścia. Wydawało się to tak proste, jak wstawienie prania czy ugotowanie obiadu. Kiedy po 6 godzinach bolesnych prób zapadła decyzja o cesarce (brak postępu porodu, synek się cofał po skurczu, bo był źle wstawiony w kanał) przeżyłam pierwszą traumę. Nie byłam na to zupełnie gotowa. Mój idealny plan runął. 
Cewnik, znieczulenie w kręgosłup. Stół operacyjny, drażniące światło lampy nad moją twarzą, w której odbijało się rozcinane podbrzusze. Krótka chwila w której zdążyłam tylko przytulić swoją twarz do twarzy nowonarodzonego synka, którego zabrano od razu na mierzenie, ważenie. To nie był poród marzeń. 
Kiedy dowieziono mnie na salę pooperacyjną mijały długie minuty, nim znów go zobaczyłam. Nieudolnie przystawiono mi go do piersi, wcześniej informując, że "tu mleka nie będzie" (cudowne wsparcie na starcie pani położnej, po ściśnięciu sutka). Koszmarny ból podbrzusza po ustąpieniu znieczulenia. Leki przeciwbólowe pomagały doraźnie. Najgorsze było ograniczenie ruchów przy zmianie pozycji. Najlepiej było stać. Siedzenie, leżenie, przewracanie się z boku na bok na wysokich łóżkach, korzystanie z toalety było możliwe tylko w pozycji "na Małysza". Ciężka, ale uwieńczona 18 miesięcznym sukcesem droga po laktację. Dłużej dochodziłam do siebie w domu, miałam (a właściwie mam do dziś) wyrzuty sumienia względem siebie, że mi się nie udało, mimo że Bartek to okaz zdrowia i nie ja jedyna wydałam w ten sposób na świat syna. 


Do drugiej ciąży, porodu i okresu po nim podeszłam i podchodzę z większym spokojem. Mam 31 lat, nie muszę uczyć się na nowo pielęgnacji i opieki nad noworodkiem. Jedyną nowością dla mnie był poród. VBAC - czyli z angielskiego wyrażenia Vaginal Birth After Cesarean - poród pochwowy po przebytej cesarce
Podczas ciąży usłyszałam kilka razy (między innymi od męża), że mój drugi poród także zakończy się cesarskim cięciem. Odpowiadałam wtedy : "Jeśli tak - trudno. Po cc wiem już czego się spodziewać (mega bólu podbrzusza), po porodzie naturalnym - nie wiem. Jeśli mi się nie uda, trudno. Najważniejsze aby dziecko było zdrowe i wyjść szybko do domu, do Bartka czekającego w nim". 
Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale Kliniczna w Gdańsku jest bardzo nastawiona na porody naturalne. Od tak, z widzimisia nie wykonuje się cesarek na żądanie. Muszą być ku temu niepodważalne powody. 
Oczywiście, że chciałam naturalnie urodzić. Pamiętałam jak po pierwszym porodzie dziewczyny z sali, którym się udało siedziały i na nic nie narzekały. Zazdrościłam!
Marzyłam o szybkim porodzie. Trzech skurczach partych i nieśpiesznym kangurowaniu na piersi swojego Maluszka. Udało się. 
Mimo, że podczas samego porodu, który zaczął się o 18:00 (sączenie wód po wyjęciu cewnika), a skończył o 21:55 z moich ust padło, a właściwie zostało wykrzyczane 20 razy "CHCĘ CESARKĘ!" - udało nam się. 
Różnice? 
Obecność męża (co prawda na samą końcówkę, ale jakże istotną) i przecinanie pępowiny przez Niego, te łzy i spojrzenie dumy. 
Zostałam nacięta i pękłam. Miałam 5 szwów, zewnętrznych. Które mogę określić jako upierdliwe, bo przeciwbólowe przyjmowałam tylko przez pierwszą dobę. Urodziłam o 21:55, rano mimo zawrotów głowy wstałam do toalety. Nie miałam cewnika, ani znieczulenia (skorzystałam tylko z gazu rozweselającego i to dosłownie kilka wdechów, bo nie smakował mi :P). Kiedy Kacper pojawił się po tej stronie, położono mi Go na piersiach i zabrano po długiej chwili i to dosłownie na kilka minut. Spędziliśmy potem 2h na sali obserwacyjnej, gdzie towarzyszył nam tatuś. Przystawienie do piersi było nieśpieszne, Mały pięknie złapał, a pokarm pojawił się dokładnie w trzeciej dobie (bez męki z laktatorem i bez pobudzania tak jak musiałam robić to po cc). 
Oczyszczanie z odchodów poporodowych jest podobne do tego po cesarce, jednak możliwość bezbolesnego chodzenia, siadania, samodzielnej obsługi swojego dziecka to największe dostrzegalne przeze mnie plusy. 

Po porodzie naturalnym dochodzisz do siebie szybciej, jedyny ból to właściwie ten podczas samego porodu. Po cesarce dochodzisz dłużej, nie czujesz nacięcia, wyjmowania dziecka, ale boli Cię po niej. 
Nigdy świadomie nie zdecydowałabym się na cesarkę, wiedząc to, co wiem teraz. Jasne, niespodziewałam sie, że poród naturalny to TAKI ból. Ale dziś, trzy tygodnie po nim nie mam traumy. Pamiętam wszystko, minuta po minucie. Ale siedzę przy laptopie i nic mnie nie boli. A gdybym była po cc pewnie miałabym wciąż problem. 

Kilka istotnych informacji STĄD :

Według  ACOG (American Congress of Obstetricians and Gynecologists) próbę porodu siłami natury po przebytym cięciu cesarskim należy podjąć, gdy:
  • U ciężarnej nie występują powtarzalne wskazania do cięcia cesarskiego, np. nieprawidłowa budowa kanału rodnego itp. oraz nie wystąpiły nowe, np. łożysko przodujące.
  • Poprzednie cięcie było poprzeczne, w dolnym odcinku.
  • Poród dotyczy pojedynczego płodu w położeniu podłużnym główkowym.
  • Szacowana masa płodu <4000g.
  • Blizna w dolnym odcinku macicy, oceniana w USG>3,5mm.
  • Jest dostępna sala operacyjna i personel.
  • Pacjentka wyraża zgodę na ten sposób ukończenia ciąży.

Zdaniem PTG:
  • U kobiety z przebytym więcej niż jednym cięciem cesarskim można podejmować próbę porodu drogą pochwową.
  • Ciąża wielopłodowa nie stanowi bezwzględnego przeciwwskazania do porodu drogami rodnymi po cięciu cesarskim.
  • Cukrzyca nie jest przeciwwskazaniem do podjęcia próby porodu drogami rodnymi u kobiet po przebytym cięciu cesarskim.
  • Podejrzenie makrosomii płodu nie stanowi przeciwwskazania do porodu drogami rodnymi u kobiet po przebytym cięciu cesarskim, jednak należy rozważyć rozwiązanie przez cięcie cesarskie.
  • Kobiety rodzące w okresie 18-24 miesięcy po przebytym cięciu cesarskim powinny być poinformowane o zwiększonym ryzyku pęknięcia macicy podczas porodu.
  • Poród po 40. tygodniu ciąży nie stanowi przeciwwskazania do podjęcia próby porodu drogami rodnymi u kobiet po przebytym cięciu cesarskim.

Moja rada?
Nie nastawiaj się na nic. Nigdy nie wiadomo co przyniesie los. Jeśli masz możliwość (pozwolenie od lekarza na poród sn - PRÓBUJ. Robisz to dla siebie i swojego dziecka. Cesarka do zabieg operacyjny, niosący ze sobą więcej powikłań dla Was obu. Jeśli się nie uda - nie miej do siebie pretensji. Widocznie tak musiało być, abyście oboje byli zdrowi i nic nie zagroziło Waszemu życiu. Nie ważne czy sn czy cc. Ważne są te chwile już po. Te chwile RAZEM. 


Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger