czerwca 30, 2018

High need baby i matkowe samopoczucie.

Zaczęło się. Minął spokojny, noworodkowy okres, kiedy to nasze Maleństwo tylko jadło i spało i było cichutko w wózku na naszych spacerkach. Nadszedł wielki bum, podczas którego zwaliło się na nas wiele objawów świadczących o tym, że Kacper to high need baby. 
Znalazłam bardzo fajny opis TUTAJ  na temat tego wyjątkowego przypadku, czyli oto kilka słów o tym jakie są hajnidowe bobasy. 



  • intensywnehajnidy wytrwale i donośnie manifestują swoje potrzeby i wyrażają uczucia. Nie kwilą pod nosem „pani matko, czy nadeszła już pora posiłku, gdyż przekąsiłbym co nieco?”, tylko ile fabryka dała krzyczą „JEEEEŚĆ! SZYBCIEJ!!!”. Gdy się śmieją, to aż do czkawki. Gdy płaczą, nawet skarpetki mają mokre.
  • domagające się: cecha, którą wiele osób określa jako „terroryzm” (okropne określenie, swoją drogą). High Need Baby nie zniechęca się brakiem reakcji rodzica, raczej napędza je to do zwiększenia intensywności wyrażania swojej dezaprobaty wobec Twojej opieszałości. Przeczekiwanie, aż hajnid się znudzi albo zrezygnuje? Zapomnij. Nasłuchiwanie, czy przestało nawoływać i już samo zasnęło? Powodzenia, poczekaj, aż całkiem się rozbudzi, a spędzisz pół godziny dłużej na usypianiu o 3 nad ranem. Wszyscy to uwielbiamy.
  • nadaktywne: ruchliwe, nielubiące krępowania i ograniczeń. Niejeden hajnid podłączony pod specjalistyczną aparaturę zasiliłby średniej wielkości miasto. Nawet trzymiesięczny.
  • łakome: wiele High Need Babies je tylko raz dziennie: od rana do nocy. I choć większość noworodków potrzebuje nawet kilkunastu karmień na dobę, to wymagające dzieci nie schodzą z tej ilości nawet przez następny rok. Ssanie i kontakt skóra do skóry, jest dla nich sposobem na uspokojenie się. Nie jest rzadkością, że idea „karmienie co 3 godziny” staje się realna w 10-11 miesiącu życia, po naprawdę konkretnym rozszerzeniu diety malucha.
  • często się wybudza: chce Ci się śmiać (a jest to raczej śmiech przez łzy), gdy znajoma narzeka, że tej nocy wstawała AŻ DWA RAZY? Masz opracowaną topografię mieszkania pod kątem desek, na które absolutnie nie wolno stawać, bo skrzypią? Na strzyknięcie w Twoim kolanie dziecko reaguje jakby nad uchem wystrzeliła mu armata? Gdy śpi dłużej niż pół godziny za dnia, martwisz się, że chyba jest chore? Przybij piątkę!
  • niezaspokojone: wymagające niemowlę sprawia czasem wrażenie, jakby było ciągle niezadowolone i w złym humorze. Stajesz na rzęsach, równocześnie karmiąc, skacząc na piłce, nosząc na rękach, śpiewając, stepując i recytując, a okazuje się, że nadal nie trafiłaś. I że to nie o to chodziło. I że to, co wczoraj działało, dziś już jest do bani, bo wymagające dzieci są…
  • nieprzewidywalne: Jedyną stałą rzeczą w życiu hajnida jest zmienność. Notowanie pór karmień, liczby pobudek, czasu aktywności i snu oraz próba odnalezienia jakiegoś rytmu, regularności powodują tylko Twoją frustrację. Czasem ziewa o 18.00, następnego dnia fika do 23.00. Akceptuje noszenie w chuście, by za tydzień obrazić się na jakiekolwiek próby zamotania. Te same sytuacje powodują u niego raz śmiech, raz łzy. W zależności od ciśnienia atmosferycznego, kursu franka i kto wie jeszcze czego.
  • nadwrażliwe: są czujne, szybko reagują na zmiany w otoczeniu. Świetnie odbierają emocje wszystkich wokół i silnie je współodczuwają. Dojrzą najmniejszy paproszek. Usłyszą najcichszy dźwięk (z tym strzelającym kolanem to nie żartowałam!). Nieobcięta w bodziaku metka urasta dla hajnida do rozmiarów włosiennicy. Wrażliwość na dotyk przejawia się też czasem niechęcią do przytulania, kontaktu fizycznego, masażu, choć w większości HNB są…
  • nieodkładalneja sądzę, że Twój biceps, triceps i kręgosłup wie, o czym ja mówię.  Wymagające dzieci nie lubią leżeć samotnie. Wiele z nich potrzebuje duuużo noszenia na rękach. Masz szczęście, jeśli akceptują nosidło lub chustę. Bezruch jest ich wrogiem – High Need Baby chce być kołysane, bujane, musi zwiedzać mieszkanie. Masz z nim tańczyć albo skakać na piłce, także podczas karmienia czy usypiania. Gdy wymagające niemowlę już zaśnie, trudno odłożyć je do łóżeczka, nie budząc. Lubi spać na rękach lub klacie, ewentualnie z piersią w buzi. Wymagające niemowlęta często nie znoszą również jeżdżenia w wózku i awanturują się w foteliku samochodowym.
  • nastawione na kontakt z rodzicem: żadna świecąco-grająca zabawka nie jest dla hajnida nawet w połowie tak interesująca jak drugi człowiek. Wymagające dzieci chcą być blisko cały czas, wspólnie z rodzicem się bawić, spać, obserwować świat. Nie potrafią zbyt długo zająć się same sobą. Rozpaczają, jakby przytrzasnęły sobie paluszek drzwiami, gdy wychodzisz na minutę do kuchni. W późniejszym czasie pełzają/raczkują za Tobą do toalety. „Jak usypia moje dziecko? Normalnie, gaszę światło, wkładam mu smoczka, odpalam króliczka z pozytywką, pokręci się chwilę i zasypia” – dla rodzica dziecka wymagającego te słowa brzmią jak science-fiction. HNB przez wiele miesięcy (a raczej, nie czarujmy się, lat) będzie potrzebowało pomocy dorosłych w zasypianiu. Niektóre z trudem tolerują innych opiekunów niż rodzice. Dużo czasu upływa, zanim zaakceptują obcych ludzi. Inne są wręcz namolne w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Moja córka sprawiała trudność podczas badania sprawności manualnej przez fizjoterapeutę, bo przez cały czas patrzyła mu głęboko w oczy i zagadywała, zamiast zająć się zabawą przedmiotem.
Niestety, albo stety zgadza się u nas wszystko. Kacper jest bardzo intensywny. Jak zaczyna płakać od razu przechodzi do najwyższych tonów. Nie rozumie, że czasem muszę iść siku, albo potrzebuje 10 minut na zjedzenie czegokolwiek. Najszczęśliwszy jest, kiedy się tulimy, rozmawiamy patrząc sobie w oczy. Nie lubi być sam. Zasypianie (pomijam fakt kolek) jest w ciągu dnia strasznie męczące bo Mały Diabełek potrafi zasnąć, po czym wybudzić się po 5 minutach i mieć oczy jak pięć złoty, by zaraz znów zacząć ziewać i marudzić o wszystko i z byle czego. 

Wczoraj zmieniliśmy lek na kolkę. Mały pierwszy raz zasnął nie bujany, nie tulony. Leżał tuż obok i głaskałam go naprzemiennie po rączce i główce. Widzę, że bardzo potrzebuje mojej bliskości. Kiedy już uśnie, przez sen potrafi złapać mnie za bluzkę bylebym tylko nie uciekła, byleby czuć moje ciepło i zapach. Nie ukrywam, że jest to męczące.. Na tyle, że .... 

Matkowe samopoczucie. 

Właśnie.. Wczoraj miałam apogeum. Dopadł mnie totalny brak sił. Znów wrócił atak wymiotów, miałam stan podgorączkowy, w nocy gorączkę. Bolały mnie wszystkie mięśnie, a w nocy przykrywałam się po same uszy, bo tak mną telepały dreszcze. A dookoła tylko słyszę "Doigrasz się, zwolnij..". Nie jest to łatwe. Ja nie narzekam, bo nie pomoże mi to. Zaciskam zęby i ciągne do przodu. Ogarniam do utraty tchu, kiedy to wieczorem odpływam razem z Kacprem o 20:00. Wtedy wyłączam silnik i pozwalam sobie na odpoczynek. 
Zrobiłam badania, morfologia ma trochę odchyleń, muszę wybrać się na kontrolę poporodową do ginekologa - mam nadzieję, że znajdę na to czas, że mój mały, intensywny człowieczek mi pozwoli ;) 

Barti aktualnie działkuje u babci. Zapragnął wakacji na działce, więc mimo dość popsutej pogody korzysta ze świeżego powietrza. Nie ma Go drugi dzień, a mi już Go strasznie brakuje, mimo, że jest to dość mocnym udogodnieniem, bo mam kilka dni na zminimalizowanie obrotów i zajęcie się tylko jedną pociechą. 

Wyczekujemy uspokojenia, zwolnienia, które powinno w teorii pojawić się w trzecim miesiącu naszego Maluszka. Za 9 dni stuknie Mu już drugi miesiąc, a ja nie mogę się nadziwić, że to tak szybko minęło, mam wrażenie, że dopiero jechałam do szpitala. Co by nie mówić, póki co radzimy sobie całkiem nieźle. Cieszymy się pierwszymi świadomymi uśmiechami, weszliśmy w rozmiar 62 ubranek i zamieniliśmy pieluszki w rozmiarze 1 na rozmiar 2. Ale o tym w następnej notce podsumowującej dwa miesiące ;) 




Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger