września 09, 2018

Czwarty miesiąc Kacpra. Spotkanie z fizjoterapeutką i zęby w natarciu.

Ten miesiąc nie przyniósł jakiś drastycznych zmian, niestety. 
Nadal nie lubimy dalekich podróży i nasz spacer wygląda tak :
1. Wychodzimy z domu.
2. Spacerujemy 15 minut gadając i oglądając świat.
3. Zaczyna się jęczenie trwające około 10 minut.
4. Zasypia.
5. Śpi równo 30 minut. 
6. Budzi się. 
7. Siedzi cicho kolejne 15 minut max, w ciągu których należy znaleźć się w domu, bo potem rozpętuje się Armagedon. 
Nie jest to komfortowe. W biegu robię małe zakupy w osiedlowym sklepie, w biegu odbieram Bartka z przedszkola. Jestem przemęczona totalnie. 

No.. ale nie o mnie ten dzisiejszy wpis.



Pampuszek ma już 4 miesiące. Waży 7300 i jest dość marudnym i bardzo wymagającym bobasem (bez zmian). Cudownie się uśmiecha, cudownie gada i całkiem nieźle sypia w nocy, choć w dzień nadal ma z tym problem. Nie możemy wyregulować sobie systemu stałych drzemek, przez to, że zazwyczaj trwają one 30 minut. Wyjątkiem są te, które odbywa przy mnie, czując mój zapach.
Aktualnie niechętnie przebywa w pozycji leżącej, mata edukacyjna stała się miejscem odbywania kary, bo stracił chęć by na niej leżeć. Nie przekręca się na boczki (z moją pomocą owszem), jest Małym leniuszkiem. 

Zaniepokojona zaciśniętymi piąstkami i niechęcią do wózka poprosiłam o konsultację fizjoterapeutkę. Pani Marta stwierdziła, że zaciskane łapki nie są jeszcze powodem do niepokoju, bo Kapiszonek otwiera je dość często, nie chowa kciuków wewnątrz dłoni. No i przy zabawie jednak otwiera. Ma jednak lekką asymetrię. Dostaliśmy ćwiczenia, zalecenia dotyczące podnoszenia, leżenia na brzuszku i podchodzenia do niego prosto przed buźkę a nie z boku. 

Staramy się ćwiczyć codziennie, ale bywa z tym różnie. W październiku mamy wizytę kontrolną. 

Kacper ma już swoją ulubioną piosenkę!  Jest do nutka przy ktorej każda trauma natychmiast odchodzi w niepamięć. Bartuś gustował w Sade, natomiast nasz drugi Potomek ku mojej uciesze polubił Piaska :) W dodatku uwielbia kiedy mamusia mu śpiewa :D


Od pewnego czasu zmagamy się z bolącymi dziąsełkami. W natarciu mamy dwie dolne jedyneczki, które dają nam w kość nawet przy jedzeniu. 

W najbliższym tygodniu podejmujemy kolejną próbę przeprowadzenia się do dziecięcego łóżeczka. Już nastawiam się psychicznie na ten lament i krzyki.. Bo choć przy karmieniu piersią jest to mega wygodne, chciałabym choć na pół nocy odzyskać swoje 40 cm łóżka :) 


Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger