listopada 09, 2018

Kacperkowa szóstka! Czyli pół roczku za nami!

Ten miesiąc w przeciwieństwie do poprzedniego obfitował w nowości w rozwoju fizycznym naszego Młodszego. 



Zaczęło się zaraz po świętowaniu skończonej piątki. Kacper zaczął chwytać zabawki, które kładliśmy przed nim, kiedy leżał na brzuszku. Zaczął manipulować nimi w łapkach, przekładać, przesuwać i oczywiście wkładać do pysiaka. Normalka ;) 

Niedługo po tym doczekałam się kolejnego kroku milowego w rozwoju naszego Leniuszka. Kacper odkrył, że ma stopy. Z kolankami zapoznał się już jakiś czas temu - pukał w nie łapkami, chwytał się za nie, ale stopy ! To dopiero coś! Można się samemu połaskotać - a On to uwielbia :) 

Kolejna nowość, z którą wyrobiliśmy się w ramach czasowych dla rozdziału "przed końcem szóstego miesiąca" to samodzielny przewrót z plecków na brzuszek. Ale radość. Już się martwiłam - serio. 
Kiedy odwiedziliśmy Ośrodek Wczesnej Interwencji, Pani która prowadziła wstępne oględziny fizycznego rozwoju Kacpra stwierdziła, że On doskonale wie jak to się robi i już niewiele Mu brakuje, że to kwestia kilku dni. Miała 100% rację. W OWI byliśmy 23.10 a pierwszy samodzielny obrót dokonał się w Jego wykonaniu  5.11 Co do OWI mamy też skierowanie na dwie sesje rehabilitacji, gdyż Pani fizjoterapeutka stwierdziła, że warto wzmocnić Kacperkowe mięśnie brzuszka. Będzie też spotkanie z logopedą (apropo kryzysu z jedzeniem, który póki co został zażegnany). 

Totalnie nieprzewidywalne to nasze dziecko. Kompletnie nie da się zaplanować nic w sztywne ramy, bo każdy dzień ciągle jest inny od poprzedniego. Jednego dnia śpi pięknie, zgodnie ze swoim standardem. Cztery razy po 30 minut i wystarcza Mu to, bo ogólnie jest radosny i naładowany energią. Innego dnia śpi godzinę na cały dzień i buczy i miauczy bo nic Mu nie pasuje... Jeszcze innego postanawia niespodziewanie zrobić nam niespodziankę i śpi pierwszy raz w wózku bite 2h. No szok totalny. Miało to miejsce 4.11. Wsadziłam tego dnia w naszą spacerówkę spód od śpiworka. Miękki, cieplutki, z wełny owczej. No i nastawiłam się na standardowe 30 minut spacerowania. A tu taka niespodzianka, że śmieje się, że gdybym wiedziała, że Kacper do takich cudów potrzebuje mieć wyłożony wózek śpiworkiem - wsadziłabym Mu go już w lipcu ! Serio! Pierdzioch jeden :) 

Ten miesiąc to także pierwszy problem skórny, oraz przerwa w rozszerzaniu diety. 

Problem skórny pojawił się na brzuszku. Podejrzany został zmieniony proszek do prania. Przeszłam z Vizir Sensitive na Surf. Ale najwyraźniej skóra naszego Pampuszka jest jeszcze za delikatna (Bartek nie miał nigdy żadnych problemów skórnych, stąd moje zaniepokojenie, kiedy pojawiły się czerwone plamki). Byliśmy skonsutltować je u pediatry, ale na szczęście jest już znaczna poprawa. Wróciliśmy do Lovelli i póki co pojedziemy na niej przynajmniej do roczku. 

Zauwazyłam też na nóżce i rączce Kacpra, małą, suchą plamkę. Jest bezbarwna i nie chropowata - raczej sucha. Troche mnie martwi, ale poczekamy na rozwój wypadków. Przez te plamy na brzuszku (i kaszel Bartka) mieliśmy przełożone też szczepienie, ale zostało już dokonane i co więcej nasz dzielny pacjent pierwszy raz zupełnie nic nie zapłakał! Jedynie jęknął. Nawet łezka nie poleciała! 

Przerwa w rozszerzaniu diety była spowodowana tym, że Młody zjadał dwie łyżki i pluł. Próbowaliśmy marchew, dynię, cukinię, ziemniaczka i póki co - szaleństwa nie ma. Kompletnie nie pamiętam jak te początki szły u Bartka. Niby zainteresowanie jedzeniem z Jego strony jest ogromne, ale z pasją posmakuje czubek trzech łyżek i zaczyna pluć i wypluwać. Mam nadzieję, że się rozkręci w temacie chłopaczyna nasz ;) 

Sen to taka nasza pięta Achillesowa. Kacper w tym temacie jest jota w jotę odwzorowaniem Bartka. Spanie to dla Niego kara. Po co spać, jak świat taki piękny, a tyle rzeczy jest do zrobienia. Ogólnie zasypia na noc nadal między 18 a 19. Śpi te 2-3h u siebie w łóżeczku, potem zjada cycusia i albo uda mi się Go ponownie odłożyć, albo przy odkładaniu się obudzi i wraca do nas. Ostatnio mieliśmy ciężkie nocki, bo budził się co godzinę. Potem naprzemiennie pojawia się kilka tych lepszych i śpi znów po 3h. Tyle, że głównie z nami. Nie mam serca i sił walczyć z Nim w nocy, bo wyssysa ze mnie tyle energii w ciągu dnia, że coraz częściej padam równo z dziećmi o 20 i marzę chociaż o tych 3h nieprzerywanego snu. Dlatego dla własnej wygody wciąż pozwalam Mu na to spanie z nami. Kiedy budzi się co godzine łatwiej mi go uspokoić, kiedy czuje mój zapach. No i ta mała rączka, która szuka mnie i chwyta mój palec a potem spokojniej zasypia. Widocznie nasz hajnidek jeszcze tego potrzebuje. Póki co, nie kręci się, nie kładzie nam stóp na twarz i nie zajmuje aż tak okropnie dużo miejsca. Więc niech korzysta ;) 

 

Zostało pół roku. Jesteśmy 167 (na 208) osób na liście rezerwowej kandydatów oczekujących na miejsce w państwowym żłobku. Nie widzę tego. Żłobek do którego startowaliśmy jest dla dzieci do roku, zatem nie wydaje mi się, abyśmy w pół roku skoczyli 167. Zatem powstaje pytanie.. Co potem? Do pracy bede musiała wrócić, żłobek prywatny to koszt wyższy niż standardowa pensja, a niania skosi z nas całą jedną wypłatę - więc wyjdziemy na zero. Póki co ten drażliwy temat leży. Na pewno trzeba po nowym roku do niego wrócić. 



Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger