Plany, cele i marzenia na 2019 rok.

Święta, Święta i po Świętach. Uff! i całe szczęście. Jako iż nie gościmy się przy rodzinnie obstawionym stole, bo z naszą rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, na przysłowiowych chrzcinach i pogrzebach... To cieszę się, że już mamy to za sobą. 
Jedyne co naprawdę mnie cieszy to radość w oczach dzieci. Ta magia, która rozpala ich serduszka. I dobrze, oby jak najdłużej ! 


2018 rok zmierza ku końcowi. Największym naszym sukcesem w nim okazał się nasz brakujący element. Nasz drugi Promyczek - Kacper. I choć nie widać końca w naszych udręk związanych w Jego spaniem - uważam, że jest równie świetnym chłopakiem jak Jego starszy braciak. 



Plany na 2019
W styczniu skończę 32 lata. Od 30 odliczam je coraz boleśniej. Worki pod oczami coraz bardziej ciążą. Pamięć szwankuje. Nawet ostatnio zaliczyłam poważne przeziębienie, co nie zdarza mi się często. 
Luty to rocznica naszych zaręczyn. W marcu świętować będą moi starsi panowie. Najpierw Tatowy, potem 6 urodziny Bartka. 
W kwietniu zamierzam wrócić z impetem na blogowe tory i zorganizować kolejną edycję "Spotkajmy się w Gdyni". Tęskno mi do tego dreszczyku, do korespondencji ze sponsorami, do odbierania ogromnych paczek kurierskich z giftami na licytacje. Tęskno mi do ludzi, do matek, do blogowych koleżanek. Mam nadzieję, że Kacper bliżej roku będzie łaskawszy dla matki.. 
Maj. To dla mnie trudny miesiąc. Będziemy świętować pierwsze urodziny Pampuszka! Nie ubłagalnie stanę przed drzwiami oznakowanymi tabliczką "POWRÓT DO PRACY". To już drugi raz, kiedy będę musiała zostawić swoje dzieciątko (Bartek był nieco starszy) i rozpocząć kolejną karierę. Kolejną, bo nie mam do czego wracać. Nigdzie na mnie nie czekają. Zaczęłam już szukać. Wysłałam cv i może się zdarzyć, że to nie maj będzie TYM miesiącem przełomowym, tylko już styczeń albo luty. Zobaczymy.
W maju chciałabym ochrzcić też Kacpra, ale sytuacja jest na tyle trudna, że wciąż nie mamy chrzestnych. Ciąży mi ta sprawa, chciałam się z tym rozprawić do końca 2018 roku, ale niestety chyba mi się nie uda. 
Czekają nas kolejne wakacje w domu. W maju odetną mi państwowe kosiniakowe. Jeśli wezmą mnie do pracy - nie będę mieć jeszcze urlopu, a jeśli nie wezmą - będziemy na jednej pensji - więc i tak nie będzie za co wyskoczyć gdziekolwiek. Nie wiem, które to już lato bez takich prawdziwych wakacji. Co rok obiecuje sobie, że w następne gdzieś wyjedziemy. Marzą mi się Góry, marzą mi się ciepłe kraje z basenem, aby Brzdące mogły poszaleć. Marzenia, ach marzenia... 
Wrzesień przyniesie ogromną zmianę w życiu Bartka. Koniec przedszkola, początek życia w szkolnych murach. Jezusie. Mój malutki chłopczyk będzie szkolniakiem! Toż to szok!
I znów przyjdzie jesień, a po niej zima i kolejne święta. 

Marzenia? Stabilizacja finansowa, fajna praca w której będę mogła się realizować i spełniać kreatywnie, spokój i zdrowie moich łobuzów i mężowskiego spełnienie w realizacji planów na nowym stanowisku. Czeka go robienie prawa jazdy, więc będzie nerwówka :) 

To tylko, albo i aż tyle. Tak normalnie, po ludzku. Na bungee już skakałam, więc może w tym kolejnym roku jakiś skok ze spadochronem czy coś ;) 

Do zobaczenia w styczniu 2019! 

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger