maja 22, 2019

Kefirowe ciasto ucierane z truskawkami

Kefirowe ciasto ucierane z truskawkami
Ostatnio było drożdżowe z rabarbarem, teraz miałam ochotę na coś szybkiego, bo Kacper nie bardzo pozwala mi na stanie w kuchni.. 
Zatem z okazji rozpoczęcia sezonu truskawkowego poleca się na weekend ciasto ucierane z kruszonką.

Składniki:

  • 60 g masła
  • 130 g drobnego cukru do wypieków
  • 8 g cukru wanilinowego (lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii)
  • 1 duże jajko
  • 250 ml kefiru lub maślanki
  • 270 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 450 g truskawek, odszypułkowanych i przepołowionych
  • 60 g masła, roztopionego
  • 75 g mąki pszennej
  • 100 g cukru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego (lub ziarenka z 1 laski wanilii)

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę pszenną przesiać z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną, odłożyć.
W misce miksera umieścić masło i oba cukry. Utrzeć do powstania jasnej i puszystej masy maślanej. Dodać jajko i utrzeć, do połączenia. Dodawać kefir/maślankę na zmianę z przesianą mąką, sodą i proszkiem, mieszać szpatułką tylko do połączenia się składników.
Formę o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia, samo dno. Przełożyć ciasto, wyrównać. Na wierzch poukładać połówki truskawek, jedna obok drugiej. Przykryć waniliową kruszonką. Piec w temperaturze 180ºC, najlepiej bez termoobiegu, przez około 45 - 50 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.
Waniliowa kruszonka:
Wszystkie składniki umieścić w miseczce i rozetrzeć między palcami do otrzymania kruszonki.

Wyszło pyszne! 



PS. W tym roku ponoć sezon na truskawki ma być krótki, bo większość plantacji zgniła przez bardzo deszczowy maj :(
Także korzystajcie i nie czekajcie na ogromny spadek cen, bo możecie się nie doczekać!


maja 20, 2019

Jak rozmawiać z 6-latkiem o konfliktach między dorosłymi?

Jak rozmawiać z 6-latkiem o konfliktach między dorosłymi?
Sześć lat to już poważny wiek. Na tyle poważny, że wciskanie przysłowiowego kitu nie zawsze się udaje. Często padają mądre pytania, na które zdawkowe odpowiedzi, lub takie, które mają na celu szybko zakończyć temat - nie wystarczają. 

W każdej rodzinie dochodzi do konfliktów. Nie tylko między mamą a tatą. 
Bartek niestety zdarza się, że jest świadkiem naszych (rodzicielskich) sprzeczek. Staram się, aby nie brał w nich udziału, ale bynajmniej nie jest to proste. 
Po takiej "akcji" przychodzi, przytula, pociesza.. a potem pada mnóstwo pytań. Tłumaczę Mu, że czasem dorośli się kłócą, ale to nie znaczy, że jest to Jego winą. Po prostu bywa tak, że jedno z nas ma gorszy dzień, powie jedno słowo za dużo i awantura murowana. 

Podobnie, kiedy konflikt narósł na innej, rodzinnej linii. 
U nas to niemal chleb powszedni. Każdy z każdym i co chwilę. Dlatego przestałam się kryć. Przestałam ukrócać ten temat i mydlić Bartkowi oczy. Odpowiadam na Jego pytania, tłumaczę, nie wymiguję się kłamstwem. Nie chcę by mój syn, żył w sieci kłamstw. Chcę, żeby był świadomy dlaczego nie dzwoni do Niego babcia, dlaczego nie jeździmy już Jej odwiedzać. Brzydzę się kłamstwem, nie szczerością, fałszem i obłudą. Nie zamierzam zaszczepiać w dzieciach tych negatywnych zachowań. Chcę, żeby byli wobec mnie szczerzy, najgorsza prawda, ale prawda... to nasze motto domowe. 

Sytuacja nie jest łatwa, ale nikt nie powiedział, że bycie mamą, mamą dorastającego, mądrego chłopca będzie usłane fiołkami. 
Lubię te nasze rozmowy - nie tylko o tym co robił w przedszkolu - ale i te trudniejsze. Podziwiam wtedy Jego mądrość, jego wrażliwość i to w jaki sposób przyswaja zdobyte informacje. 

Oczywiście, nie mówię Mu wszystkiego, nie chcę, aby Jego mała główka niepotrzebnie się przejmowała, ale tyle ile musi, ile powinien - wie. 
I nie jest to bynajmniej kłamstwo. To raczej dbałość o Niego. 

Zatem jak rozmawiać? Szczerze, spokojnie. Zdobyć się na odwagę i wytłumaczyć dokładnie jak wygląda każda sytuacja. Dzieci w pewnym wieku naprawdę zdobywają już mądrość, której niejeden dorosły mógłby im pozazdrościć. 
Mam nadzieję, że nasze rozmowy zaprocentują. Budując w nim poczucie, że jesteśmy wobec siebie otwarci, szczerzy, że nie boimy się rozmawiać na trudniejsze tematy - wykładam podbudowy pod nasze późniejsze relacje. Liczę, że będą jak najbardziej pozytywne. 


maja 13, 2019

Witaj ptaszku i Witaj motylku - historyjki wspierające rozwój sensoryczny

Witaj ptaszku i Witaj motylku - historyjki wspierające rozwój sensoryczny
Trafiły do nas książeczki Clima Gabriele i Baruzzi Agnese wydawnictwa Edgard : 
Jako że zaczynamy powolutku kompletować biblioteczkę naszego najmłodszego członka rodziny, cieszę się, że pojawiają się w niej tak fajne tytuły. 



Co fajnego w tych książkach? Co innego? 

Obie historyjki to nie tylko zwykłe strony z obrazkami i tekstem. To zdecydowanie coś więcej. Książki wspierają rozwój sensoryczny. Podczas czytania Maluszek może dotykać, zaglądać przez dziurki (ptasie dziuple), śledzić drogę kreta pod ziemią używając swojego paluszka. 
Czad! Mówię wam. 





Kacper i nie tylko On, bo i Bartkowi bardzo podobają się książeczki przeglądali je wspólnie. Przeczytaliśmy historię rudzików, które niedawno wykluły się i poznają otaczający ich świat, ich dom - las. 
Druga historia to opowieść o gąsieniczce, która przeistacza się w pięknego motyla. 




Książeczki prócz zabawnej, a jednocześnie pouczającej i pięknej historii są bardzo przyjemne dla oka, a ich największą zaletą są właśnie strony, które dziecko może dotykać. 


 


Brakowało mi możliwości poruszania elementami stron oraz idealnie by było, gdyby posiadały różne faktury (drzewo - chropowate, ptaszek - miękki jak piórko itd.) 

Polecamy Wam książeczki jako uzupełnienie biblioteczki Waszych maluszków :) 


maja 09, 2019

List do naszego Roczniaka. (12 miesiąc Kacperka)

List do naszego Roczniaka. (12 miesiąc Kacperka)
Kochany Mój Synku. Maluszku nasz! 

Kiedy to zleciało i dlaczego tak szybko? 12 miesięcy odkąd przewróciłeś nasz Świat do góry nogami. Świat, który zamigotał przy Tobie na nowo tysiącem barw. Nasz brakujący elemencie układanki. Właśnie tak sobie Ciebie wyobrażałam. Po raz drugi mogę powiedzieć, że jestem spełniona w roli mamy, w roli tej, która może pokazywać Ci świat. 

Nasze początki były trudne. Począwszy od wywoływania porodu, przez sam poród i chwile tuż po nim, kiedy martwiłam się o Twoje zdrowie gdy musiałeś walczyć z żółtaczką. Znów płakałam ze szczęścia, kiedy badania wykazały, że możemy wrócić do domu (identycznie jak 6 lat temu przy badaniach Bartka). Czekaliśmy na to tak bardzo. 

Potem nieprzespane, ciężkie noce z kolkami i tysiącami pobudek na mamusine mleczko. Właśnie mija nam 12 miesięcy, kiedy korzystasz z tego dobrodziejstwa. Jestem z nas dumna, że pokonaliśmy tamten paskudny kryzys i dziś mogę powiedzieć, że karmię już rok. 

Przeżyliśmy przez te 365 dni wiele dni i nocy, które były ciężkie (gorączki, katary, problemy ze spaniem, które są właściwie do dziś, chociaż jest dużo lepiej..), ale były też piękne i takie "pierwsze". Pierwszy pobyt na działce, pierwsze zabawy w piaskownicy, pierwsze bujanie na huśtawce, pierwszy wypad do restauracji, pierwsze słowa, pierwsze kroczki przy meblach. Jeszcze nie chodzisz samodzielnie, ale za rączkę i przy pchaczu śmigasz aż miło patrzeć. Miło też patrzeć na Twój uśmiech. Jesteś bardzo radosnym dzieckiem. Nie trzeba wiele, aby Cię rozbawić, a najlepiej robi to Twój brat ("bra bra"). Rankiem, kiedy tylko otworzysz oczka, wypatrujesz czy "bra bra" stanie w drzwiach i rozpocznie zabawianie Cię swoimi wygłupami. Uwielbiasz Jego zabawki i zabawy z piłeczką. Nawet jeśli On krzyczy, że Mu przeszkadzasz - nie bardzo Cię to zraża. Jesteście idealnym duetem, dopełniacie się i łączy Was cudowna więź, która mam nadzieję, że będzie się umacniać z każdym kolejnym miesiącem Twojego życia. 

12 miesiąc kończymy, a właściwie rozpoczynamy Twoimi chrzcinami. Udało się w końcu dopełnić tego sakramentu. Zostałeś oficjalnie Kacprem Tadeuszem. Otrzymałeś bardzo fajną chrzestną a w raz z nią dwójkę przybranego kuzynostwa, z ktorym mam nadzieję, że również nawiążesz bliższą relację i będziesz mógł korzystać z dobrodziejstwa posiadania cioci, wujka i kuzynostwa (bo Bartek niestety stracił takową możliwość). 

Nie chcę pisać o tym co złe i smutne. Bo cieszę się, że jesteś zdrowy, radosny i że osiągnęliśmy wspólnie przez ten rok tak wiele. Poznaliśmy się na tyle, aby rozumieć się bez słów. To się liczy Pysiaku. 
Rośnij nam dalej tak pięknie, rozświetlaj szare dni swoim cudnym uśmiechem, nie zaznaj smutku w swoim dzieciństwie i wyciśnij z niego jak najwięcej pozytywnych chwil, abyś miał co wspominać kiedy dorośniesz. 

Twoja Mama. 

maja 07, 2019

Testujemy serię Hello Little od Canpol Babies

Testujemy serię Hello Little od Canpol Babies
Kolejna edycja testowania produktów w blogosferze Canpol Babies i kolejne produkty, po które warto sięgnąć bez dwóch zdań!



W naszym zestawie testowym znajdowały się dwa bidony. Pierwszy to praktyczny, kolorowy kubek z rurką, który przeznaczony jest dla dzieci powyżej 9-go miesiąca życia, które opanowały umiejętność samodzielnego picia. Sprawdza się w podróży czy na spacerze. Wygodne, szerokie uchwyty ułatwiają dziecku trzymanie kubka w malutkich rączkach. Po zdjęciu uchwytów kubek może pełnić funkcję bidonu dla starszych dzieci. Ruchoma część nakrętki pozwala schować rurkę, kiedy dziecko nie pije z kubka. 



Bidonik ma pojemność 400 ml. Można używać go w mikrofali i myć w zmywarce. My czyściliśmy go w ten sposob już niejednokrotnie i nic się z nim nie dzieje. Rysunek nie blednie. 

Kubek jest śliczny. Mała panda na nakrętce rozśmieszała niejednokrotnie Kacperka chowając słomkę, a za pomocą jej uszek z łatwością chowamy ją do środka. Kubek nie przecieka, synek z łatwością i chęcią pije z niego samodzielnie. 

Drugi bidon  Posiada przykrywkę chroniącą rurkę przed zabrudzeniem i wygodny uchwyt pozwalający przymocować bidon np do paska. Posiada zatem wszystko, co dobry bidon mieć powinien. Dzięki temu jest idealnym towarzyszem zabaw, spacerów i dalszych podróży. Bidon został wykonany z miękkiego, bezpiecznego, odpornego na uszkodzenia tworzywa. Nie zawiera bisfenolu A. Jego pojemność to 350 ml i zalecany jest dla dzieci od 12 miesiąca. Ma trochę szerszą rurkę. 



Oba bidony są świetne i bardzo cieszę się, że Kacper z łatwością (podobnie jak Bartek) nauczył się z nich pić. Jak wiadomo - picie z użycie słomki - jest najbardziej zalecane przez logopedów. 




W serii Hello Little znajdziecie też śliniaczek (w trzech wzorach). Śliniaczek skutecznie chroni ubranie dziecka przed zabrudzeniem w trakcie jedzenia. Wyposażony jest w dużą kieszeń, która zatrzymuje resztki pokarmu, a wykonany jest z miękkiego i łatwo zmywalnego tworzywa. Śliniaki charakteryzują się autorskimi kolorowymi wzorami. Posiadają zapięcie na duży, wytrzymały rzep. Kacperkowi bardzo podobało się nowe wdzianko. Kieszonka bardzo praktyczna. Śliniak bardzo łatwo utrzymuje się w czystości, można zmoczyć go całego i dokładnie oczyścić z resztek pokarmu. 



Skoro mamy już bidony do picia, śliniaczek do utrzymania czystości przy spożywaniu pyszności przez naszego Szkraba - przydałoby się w czymś te pyszności podać. I oto kolejny element serii - miseczka. 
Jak dla mnie jest genialna. Posiada na silikonowe dno, które zapobiega przesuwaniu się jej po stole lub tacce krzesełka. Została wykonana z trwałej melaminy o ciekawym kształcie i zachęca do jedzenia każdego malca. Kacperek wypatruje na jej dnie pandy, kiedy posiłek się kończy. Wyposażona jest w praktyczne uszy ułatwiające przytrzymanie lub przenoszenie miseczki, kiedy niesiemy w niej gorący posiłek. Nie ma opcji poparzenia rąk, gdyż uszka nie nagrzewają się. Kolorowe nadruki zatopione w melaminie są zupełnie bezpieczne dla maluszka. Możemy myć ją w zmywarce, ale nie należy podgrzewać jej w mikrofalówce. Miseczkę można kupić również jak pozostałe elementy kolekcji w trzech sympatycznych wzorach.


Bardzo serdecznie polecamy Wam po raz kolejny produkty Canpol Babies. W naszym domu są niezawodne, cieszą oczka Maluchów i Rodziców. 


kwietnia 30, 2019

To co dobre dla Maluszka, czyli Bobovita w projekcie trnd.

To co dobre dla Maluszka, czyli Bobovita w projekcie trnd.
Od czasu bycia w ciąży z Bartkiem zaczęłam bardzo zwracać uwagę na skład produktów, które jem, które potem podawałam Bartkowi, a teraz podaje Kacperkowi. 
Weszło mi to w nawyk. Zerkam na skład każdego opakowania. Istotne dla mnie jest aby produkt, który zamierzam kupić miał jak najmniej zbędnych (nie zdrowych, niepotrzebnych) składników. Im krótszy skład tym lepiej - wiadomo. 

Muszę się przyznać, że mam fisia na punkcie diety moich dzieci. Nie raz słyszałam, że przesadzam. Być może. Ale póki mam na to wpływ - nie będę świadomie ich truć. Sięgam po takie produkty i tak staram się komponować dietę, aby była urozmaicona, aby to co jedzą nie było jednym wielkim konserwantem naszpikowanym chemią i cukrem. 

Kaszki Bobovita poznałam już w czasach niemowlęcych Bartusia. Wtedy jednak nie było serii "Porcja zbóż", która jest wolna od dodanego cukru. Cieszę się, że producenci, zaczynają małymi kroczkami brać się za tą sferę. Dzieciom naprawdę można fajnie gotować bez używania cukru, soli. 



W paczce Ambasadorki BoboVita w projekcie trnd znalazły się trzy kaszki Porcji Zbóż (delikatna owsianka, 7 zbóż zbożowo - jaglana owocowa, bezmleczna 7 zbów zbożowo - jaglana), oraz Mus w tubce (jagody i truskawki z owocami i jogurtem oraz delikatne zboża). Paczka była dostosowana dla dziecka powyżej 8 miesiąca. W innej wersji były też takie dla dzieci powyżej 4 miesiąca. 



Kaszki Porcja Zbóż to pyszny, pełnowartościowy posiłek, pełen zbóż i owoców, który pysznie smakuje. Zawiera różnorodne składniki, nawet do 8 rodzajów wartościowych zbóż, witamin i składników mineralnych. Nie zawiera dodanego cukru, konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku. Każda partia zbóz przechodzi nawet ponad 600 testów jakości i bezpieczeństwa. Zboża BoboVita spełniają zatem restrykcyjne wymagania pod względem pozostałości pestycydów. Normy te są nawet do 1000 razy bardziej surowe niż dla zbóż dla dorosłych. Zboża wybierane są od najlepszych dostawców w Europie, którzy ściśle przestrzegają norm upraw zbóż dla dzieci. Z większością producent współpracuje już ponad 10 lat. 




Pośród produktów z lini Porcja Zbóż BoboVita znajdziecie kaszki dla dzieci od 4 miesiąca : ryżową o smaku waniliowym, mleczną mannę, bezmleczną mannę, bezmleczną kaszkę jaglanowo - ryżową. Dla dzieci od 6 miesiąca są m.in 4 zbożna gryczana jabłko gruszka, mleczna kukurydziano - ryżowa z trzema owocami. Dla Maluchow od 8 miesiąca 7 zbóż zbożowo - jęczmienna, zbożowo jaglana i dla starszaków od 10 miesiąca np. Kaszka mleczno - ryżowa z chrupkami ryżowymi owocowa, oraz 7 zbóż z płatkami kukurydzianymi banan - pomarańcza. 
Wybór jest ogromny, każdy znajdzie swój ulubiony smak. 

Bartek nie był  dzieckiem kaszkowym. Nie przepadał, musiałam się sporo nagimnastykować, aby zjadł kaszkę chociaż raz dziennie. 

Kacper jak z większością (spanie, wózek) idzie w ślady brata. Też nie przepada za kaszkami. Jednak jeśli już uda nam się złapać dobry dzień na jej zjedzenie sięgamy właśnie po BoboVitę z lini Porcja Zbóż ze względu na jej różnorodność, dobry skład i pyszny smak ! 

Polecamy i kaszki i zwracanie uwagi na to, co podajecie swoim dzieciom. To naprawdę tylko chwila dłużej przy sklepowej półce :) A zaprocentuje to dobrymi nawykami żywieniowymi Waszych pociech w przyszłości. 


kwietnia 29, 2019

Papierowe samoloty, czyli o przyjaźni, która nie zna granic

Papierowe samoloty, czyli o przyjaźni, która nie zna granic
Papierowe samoloty, autora Helmore Jima to jedna ze świeżynek od Wydawnictwa Zielonej Sowy. Na pierwszy rzut oka, może się wydawać to nudną historią o dzieciach, które lubiły tworzyć papierowe samolociki. Banał. 




Ale, ale! Niech Was nie zmyli okładka i obrazki. Książka posiada piękne przesłanie i po jej przeczytaniu można wyciągnąć bardzo ważne wnioski. 





Bohaterami są Mia i Ben. Mieszkają obok siebie nad brzegiem wielkiego jeziora. Wspólnie żeglują, tańczą, śpiewają. Nie przeszkadza im, że mają inny kolor skóry, nie przeszkadza im, że różnią się płcią. Dogadują się doskonale ponad tymi kryteriami często wyolbrzymianymi przez społeczeństwo. Nie dostrzegają tych banalnych różnic. Nie są im potrzebne w codziennym spędzaniu czasu. On wie, że może polegać na niej w każdej sytuacji. Ona rozumie go niemal bez słów. 

Łączy ich wielka przyjaźń. Taka, która zdarza się bardzo rzadko. Prawdziwa, czysta, nieskalana i nie zmącona rywalizacją czy niedopowiedzeniami. Każdy chciałby mieć takiego przyjaciela. 

Pewnego dnia spada na nich niespodziewane widmo rozłąki. Jedno z nich musi wyprowadzić się znad jeziora i tym samym przekreśla się spełnienie ich wspólnego marzenia. Marzenia o tym, że któregoś dnia zrobią samolot tak wielki, że poleci na drugi brzeg. Co robić?  Miało szansę się spełnić, tylko przy ich wspólnym działaniu. 






Dzieci się nie poddały. Jak kończy się ta piękna historia? Czy uda im się dokonać tego, co większość z góry skazałaby na klęskę? 



Musicie koniecznie poznać zakończenie tej książki. Zapewniam Was, że dzieciom bardzo się spodoba. Bartek był zachwycony, słuchał bardzo uważnie, na Jego twarzy malowała się cała tęcza uczuć. Od tych najbardziej pozytywnych, po przerażenie spowodowane zwątpieniem w dobry koniec tej historii. 

Polecamy nowość Wydawnictwa Zielona Sowa. 




kwietnia 25, 2019

Odstawiamy nocne karmienia.

Odstawiamy nocne karmienia.
Decyzja o odstawieniu od nocnych karmień była podyktowana kilkoma rzeczami. 

Po pierwsze, nasz Pampuszek jest już na tyle dużym chłopczykiem, że nie musi jeść w nocy. W ciągu dnia zjada ładne posiłki (4-5) więc Jego brzuszek jest pełny. Nie płacze z głodu. 

Po drugie. Moje zmęczenie. Wyczerpał się mój limit na nocne pobudki w ilości od 4 do 12. Serio, mam dość. Chciałabym przespać ciągiem chociaż 6h. Chciałabym aby Młody człowiek przebudził się raz, dał utulić na rękach i odłożyć z powrotem do siebie i spać tam do tej 6:00 chociaż. 

Po trzecie. Mam mniej pokarmu. Nadal sporo, ale mniej. I całonocne maratony spowodowały totalne zmasakrowanie moich sutków i otoczek, bo Młodziak ciągnął, gryzł.. sutki przy karmieniu paliły jakby podpalano je ogniem. 

Moja pierwsza decyzja : Odstawiamy się całkiem. Ale po przemyśleniu i obserwacjach Kacpra doszłam do wniosku, że jeszcze nie czas. Owszem, noce odstawiamy. Dziś będzie czwarta bez cycusia - póki co wczoraj sukces : spał od 23 do 3:00 bez przebudzenia, a dziś dla odmiany przerwa od 3 do 4:30... 
Kacpi nie był z tych dzieci, co podchodzą i ściągają mamie bluzkę aby dostać się do cycusia. A te nocne odstawienia odbiły się trochę nadrabianiem w ciągu dnia i Chłopczyk miewa dwa-trzy takie podejścia, że sam daje znać właśnie ciągnięciem na ramiączka od stanika :) 

Póki co nie jest źle. Nastawiłam się na awantury bez snu. Tymczasem usypia po przebudzeniu, co prawda muszę go pobujać, polulać.. ale może dojdzie do tego momentu, że w końcu się wyśpię. Staram się w to wierzyć. 

Trzymajcie kciuki ;) 

Edit. 
Mija miesiąc jak już nie karmimy się w nocy. Nie ugięłam się. Mały dzielnie to przyjął. Nie toczymy nocnych bojów o cycusia. Pod tym względem poszło nam super. Karmię na dobranoc, potem rano i jeden-dwa razy w ciągu dnia. Sutki niestety znów pogryzione, bo idą zęby. Ale jest dobrze! Brawo My :) 
Kacper po przebudzeniu w nocy lepiej zasypia, nie muszę go bujać, wystarczy kiedy się podniesie położyć Go z powrotem, dać smoka, chwilkę pogłaskać po pleckach. 
Zamierzony efekt został osiągnięty. Choć całej nocki przespanej jeszcze nie doczekałam ;)  



kwietnia 17, 2019

Gerda. Historia wieloryba, który nauczy Cię wiele.

Gerda. Historia wieloryba, który nauczy Cię wiele.
Gerda to młody wieloryb. Jej historia nie jest usłana wodnymi liliami. Jej historia jest smutna, tak jak Jej wielkie oczy. 
Nasza bohaterka zgubiła swoją rodzinę. Wielorybią mamę i tatę, oraz wielorybiego brata Larsa. I właśnie dlatego postanawia udać się w pełną niebezpieczeństw wyprawę przez bezkresny ocean. 

Odważna i uparta w swym zamierzeniu, podczas poszukiwań spotyka na swojej drodze Orki które doradziły jej, aby zawsze była sobą i aby zawsze słuchała głosu swojego serca, a dzięki ośmiornicy zwróciła uwagę na zaśmiecanie wody, która ją otacza. Gerda z ufnością przyjmuje słowa napotkanych stworzeń. 

W końcu trafia na starego narwala, który przypomina sobie, że kiedyś spotkał jej brata. Kieruje ją do Rajskiej Zatoki Wielorybów, gdzie być może odnajdzie to, czego szuka. 





Wielkie serducho naszej bohaterki napełnia nowa nadzieja, która pcha ją z nową wiarą ku Rajskiej Zatoce. Czy odnalazła brata? Czy czeka nas szczęśliwe zakończenie tej historii? Gerda to opowieść o tym, że nie należy się poddawać w dążeniu do wyznaczonego celu. To potwierdzenie tego, że aby osiągnąć sukces należy mieć otwarty umysł i przyjmować napotkane trudności, ale i serdeczne wsparcie i wskazówki. 

Książka jest pięknie ilustrowana. Przeprawa przez wielorybią podróż jest bardzo przyjemna zarówno dla oka jak i duszy. Treść jest bardzo melodyjna, idealna do czytania na dobranoc :) Serdecznie polecamy zapoznanie się z tą nowością od Wydawnictwa Zielona Sowa. 

kwietnia 15, 2019

Nie zapomnij o starszaku. Czyli o tym, że warto spędzić czas tylko z jednym dzieckiem - sam na sam.

Nie zapomnij o starszaku. Czyli o tym, że warto spędzić czas tylko z jednym dzieckiem - sam na sam.
Ostatnio wpadłam w taki ciąg bieganiny. Totalnie robiłam wszystko na najszybszych obrotach. Wiadomo : praca, dom, zakupy, gotowanie dla dzieci. Złapałam się na tym, że pomyślałam, iż potrzebowałabym złapać oddech w towarzystwie mojego starszaka. Bartek to już taki poważny, bardzo inteligentny młody facio. Nasza więź jest bardzo fajna, naprawdę nie mogę narzekać na to jak się zachowuje patrząc na inne dzieci w Jego wieku. Jest pomocnym, starszym bratem. Miewa swoje humorki, bunty, ale uwielbia się do mnie przytulać, jest czuły i opiekuńczy. 



Dlatego dla podtrzymania tego co nas łaczy postanowiłam, że raz w miesiącu będziemy wychodzić tylko we dwoje. Dawanie dziecku niepodzielnej uwagi przez jakiś czas, zwłaszcza regularnie jest bardzo ważne. Szcególnie kiedy pojawiło się w domu młodsze rodzeństwo. 
Kiedy byłam w ciąży z Kacprem, obiecałam sobie, że nigdy nie pozwolę na to, aby Bartek poczuł się odrzucony, zaniedbany, zazdrosny. Wielokrotnie pytałam Go przez ten rok, czy nie jest zazdrosny i nigdy nie usłyszalam (na szczęście!) pozytywnej odpowiedzi. Cieszę się. 

Tym razem zaplanowałam wyjścia "niespodzianki". Korzystając z możliwości darmowego wejścia do Centrum Nauki Eksperyment pokierowaliśmy sie właśnie tam - w piątek. Bartek był niedawno z przedszkolem, więc to On pełnil rolę mojego przewodnika, bo ja byłam bardzo dawno. Wystawa bardzo się rozbudowała - na plus. Warto wybrać się z dziećmi. Polecamy. 







W niedzielę poszliśmy pierwszy raz do Centrum Filmowego. Jeszcze nie mieliśmy okazji odwiedzić. Wybraliśmy się do kina na "Manu - bądź sobą". Bardzo przyjemna animacja z przesłaniem. Choć standardowo słownictwo mnie mocno zraziło "durny" -> w bajce dla dzieci, dlaczego pojawiają się takie słowa? 



Bartek był uśmiechnięty, dużo się do mnie przytulał. Widziałam, że ten NASZ czas bardzo dobrze Mu zrobił. Na kolejne wypady wybierzemy się już w maju i tym razem Jemu pozwolę zdecydować o tym, gdzie mają ponieść nas nogi. 

kwietnia 13, 2019

Zapamiętaj ! Licz tylko na siebie.

Zapamiętaj ! Licz tylko na siebie.
Ostatni miesiąc był dla nas łaskawy. W ciągu trzech miesięcy udało mi się osiągnąć spełnienie mojego noworocznego planu. Znalazłam pracę. W dodatku taką, o której bardzo szybko moglam powiedzieć, że jest świetna. Praca jako pomoc nauczyciela w prywatnym przedszkolu.  Zaklimatyzowałam się w fajny zespół, zostałam zaakceptowana przez dzieci. Kacperek znosił dzielnie naszą rozłąkę mimo, że spadła ona na nas dość nagle. Mój powrót do pracy był planowany na maj / czerwiec, ale nie mogłam nie wykorzystać takiej okazji i nie żałuję, że tak do tego podeszłam. Odetchnęłam, ogarnął mnie spokój. Liczyłam na to, że wyjdziemy na prostą. Planowaliśmy remont mieszkania, zakup rogówki, obkupienie odzieżowe dzieci. 

Kacper spędzał czas z babciami. Obie zawsze deklarowały chęć pomocy, twierdziły, że ZAWSZE można na nich polegać. Tak ponoć jest, że można polegać na wsparciu rodziców. Ponoć. 

U nas potoczyło się to inaczej. Jedna babcia "odpadła" nam z opieki z powodu nie radzenia sobie. Nie ukrywajmy opieka nad prawie roczniakiem wymaga dobrego stanu zdrowia fizycznego i potykanie się o własne nogi - nie jest bezpieczne dla takiego malucha. W ciągu dnia niejednokrotnie trzeba wziąć go na ręce. Nie mogłam narażać zdrowia naszego synka.

Druga babcia super radziła sobie z Małym. Kacper to raczej bezproblemowe dziecko w opiece. Jasne, trzeba przytulić, miewa humory, ale nie jest jakoś strasznie wymagający w obsłudze odkąd zaczął raczkować. Potrafi się też sam pobawić, zająć. 
W zeszły weekend odbyłyśmy rozmowę w której zaproponowałam / zapytałam o możliwość, aby zajmowała się Pysiakiem trzy dni w tygodniu, tak aby mieć ciągłość pobytu na działce (zbliża się sezon ogródków działkowych). I co? Zrobiła się awantura. Atmosfera upadła na poziom poniżej normy. Radość ze znalezionej pracy, perspektyw które dawała nam druga wypłata pękła jak bańka mydlana... 
Babcia, mimo schorowanego kręgosłupa woli zapierdzielać na działce, niż pomóc w opiece nad wnukiem. Tak to właśnie wygląda. Niestety. Jest mi przykro. Strasznie przykro, że znów zostaliśmy sami z tym wszystkim. Jeśli jeszcze raz, ktokolwiek powie mi "Możesz na mnie zawsze polegać", albo "Przecież masz blisko babcie" ... nie uwierzę. 

Zdesperowani próbowaliśmy znaleźć nianię. Trafiło się jedno ogłoszenie pani, mieszkającej niedaleko. Zajmowała się jedną dziewczynką 15 miesięczną. Odwiedziliśmy Panią dwa razy, jednak Pani nie wykazywała efektywnego zainteresowania podjęciem relacji z Kacprem, dziewczynka była o Małego zazdrosna, a dodatkowo jak się okazało pani bedzie się przeprowadzać i dojazd do niej nie byłby po drodze do pracy ani mojej, ani męża. 

Musiałam zrezygnować z pracy. Muszę zostać z Kacprem. Nie wiem jak długo i nie wiem co dalej. Póki co nadrobimy ten czas osobno i postaram się wierzyć, że nasze szczęście jeszcze do nas wróci. 


kwietnia 08, 2019

11 miesiąc naszego Minionka!

11 miesiąc naszego Minionka!
Nasz Pampuszek. Nasz Maluszek. Nasz brakujący Element. Nasz (od niedawna nazywany przez Bartka) Minionek & Mimi. 
11 miesiąc, to już tylko kroczek od roczku. Od 12 miesięcy po tej stronie brzuszka, a mi się wydaje, że ta pamiętna niedziela, kiedy jechałam do szpitala była wczoraj. Te wspomnienia zostają w serduchu chyba na zawsze. 

Co nowego? 

 Chłopczyk rozpędził się z rozwojem fizycznym. Sam siada, sam wstaje, sam przesuwa się przy meblach i zaczyna się puszczać. Potrafi ustać 3-5 sekund. Porzucił pełzanie na rzecz raczkowania, co widać na posiniaczonych kolankach :) 

Zaprzyjaźnia się z nocniczkiem, poranna dwójeczka zazwyczaj ląduje właśnie w nim. Nauczył się pić z bidonu ze słomką, jednak nie bardzo ma póki co ochotę na wodę. Zakupiliśmy pierwsze buciki na małe stópki, które okazały się posiadać wysokie podbicie. 





Zaczęła się faza na wkładanie, wyciąganie, przekładanie, rzucanie, wyrzucanie. W tym miesiącu zaliczyliśmy też pierwsze bujanie na huśtawce. 

Kacper potrafi pokazać jaki jest duży, robi kosi - kosi, woła Babę, Mamę, Baaa (to chyba Bartek) :) 
Wykluwa się Mu dolna dwójka, czuć ją pod dziąsłem - jeszcze się nie wybiła. 

Spanie. Trochę ustabilizował się nam tryb dzienny. Wróciłam do pracy i babcie przejęły wnusia. Ze strachu przed awanturami, i korzystając ze słońca Kacper wychodzi zazwyczaj na obydwie drzemki na spacer. Śpi dwa razy od 30 do 90 minut. (W wózku 90, w domu oczywiście 30 :P) Nocki : NADAL KOSZMARNE. 

Kwestia pogodzenia się z przejściem mamy na nowy tor zawodowy. Wychodzę o 7:10, więc o 7 dostaje ostatniego cyca, którego czasem zjada, a czasem nie.. Wracam o 16. Do tej pory Minionek zjada pięknie śniadanko, obiadek i owocki. Babcie chwalą, że dziecko bezproblemowe, mało płacze, raczej nie przeżywa traumatycznie rozstania ze mną. 

Coraz fajniej dogadują się z Bartkiem. Ganiają się po domu, Kacper uwielbia jak Barti się przed nim wygłupia. Jak Bartek wraca z przedszkola Kacperek ożywia się, wstępuje w niego nowa energia, cieszy się ewidentnie, że braciszek wrócił.  

Kacpi uwielbia zabawę w powtarzanie  (naśladowanie) dźwięków ustami. On piszczy - ja piszczę, On mlaska - Ja mlaskam. I jest radoszka. 


Pampuszek nosi rozmiar 80, chociaż za moment wejdzie w 86. Ma już ponad 10 kg na pewno. Jest mega radosnym Smykiem. 

Trochę ewoluował nam plan dnia. Wstaje między 5:30 - 7:00. O 8:00 śniadanie (owoce, kanapka z serkiem lub wędliną, jogurt lub serek homogenizowany, jajecznica lub płatki owsiane z owocem), potem o 10 drzemka pierwsza. O 12 obiadek, o 13:00/14:00 drzemka druga w zależności ile trwa pierwsza, po drzemce owoc lub jeśli ja już jestem to cycuś, o 17 kolacja (kaszka) i o 18:00/ 19:00 spanie nocne. 

Następny wpis z miesięcznicą, to już ROCZEK! 







marca 31, 2019

Test zestawu JUNGLE od Canpol Babies

Test zestawu JUNGLE od Canpol Babies
Produkty Canpol Babies, są z nami od zawsze. Używałam ich przy Bartku (wciąż ma swoją pierwszą miseczkę), używamy ich przy Kacperku. Są niezawodne. 




Kolejny raz otrzymaliśmy na testy produkty tej wszystkim, doskonale znanej marki. Wzięłam udział w projekcie, w którym co miesiąc, blogujące mamy, mogą przetestować wspaniałe produkty, a także zorganizować na swoich blogach oraz mediach społecznościowych konkursy z atrakcyjnymi nagrodami. Wy też możecie wziąć udział w edycjach, wystarczy się zgłosić, zarejestrować i napisać kilka słów o sobie. Zestaw, który chce dziś Wam pokazać występuje w dwóch wersjach :


- niebieskiej, w lemury
- różowej, z flamingami 

W skład zestawu, który otrzymaliśmy do testowania, znalazły się:

- butelka szerokootworowa antykolkowa EasyStart 120 ml
- butelka szerokootworowa antykolkowa EasyStart 240 ml
- kubek 360° Jungle
- pluszowa przytulanka Lemur


Kacper zbliża się do 11 miesiąca. Nigdy nie pił z butelki i jakoś nie było potrzeby jej wprowadzać. Szczerze do testowania tego zestawu skusił mnie kubek 360. Butelki przedstawię Wam na podstawie opinii zaciągniętych u mam, które je użytkowały. 
Butelki zostały wykonane z najwyższej jakości polipropylenu i są przeznaczone dla maluszków od pierwszych dni życia (0+). Na opakowaniu, znajdziecie podstawowe informacje oraz oznaczenia. Buteleczki znajdują się w solidnym opakowaniu. Są przezroczyste, solidnie wykonane, trwałe, a przede wszystkim bezpieczne. Mają dobrze wyprofilowany antykolkowy smoczek silikonowy, o przepływie wolnym 0+. Butelki posiadają solidne zabezpieczenie oraz nakrętki, które chronią pokarm przed rozlaniem.

Wyczytałam w sieci, że mamy są raczej zadowolone. System antykolkowy spełnia swoją funkcję.
Kubek Jungle służy do nauki picia bez rozlewania i jest przeznaczony dla maluszków, które skończyły 6 miesiąc życia. . Kolorystyka niebiesko-szara idealnie się ze sobą komponuje. Jego pojemność, to 270ml. Posiada on wygodny uchwyt (rączki), ułatwiające maluchowi pewne trzymanie. Ustnik umożliwia picie z dowolnego miejsca wokół krawędzi kubka. Produkt do użytku w mikrofali. Kubek można myć ręcznie lub w zmywarce. Kacper od razu wiedział jak się nim obsługiwać, nie miał żadnego problemu, aczkolwiek wydaje mi się, że guma wokół ustnika jest za miękka, przez co zachęcała go do gryzienia. Wziął kilka łyczków i zaczynał się bawić. Dziwnym trafem też kiedy przechylił kubeczek zmoczył sobie rękaw body. Nie rzucił z wielkiej wysokości. Kilkakrotnie sprawdzałam jego szczelność nakrętki (wszak to niekapek) i nie wiem jak to zrobił, bo po przechyleniu woda sama nie wypływała. Także może trzeba uważać przy intensywniejszym użytkowaniu. 




W zestawie Jungle jest też maskotka&grzechotka Lemur. Kacper nie jest jakoś specjalnie "maskotkowy". Póki co, wszystkie misie i inne przytulanki wylatują z jego łóżeczka z prędkością światła (taki etap...). Lemur bardzo go zainteresował, ale niestety na krótko. Właściwie trochę dziwię się, że dedykowany jest on dzieciom od 0+, gdyż jego długaśne łapki mogą zostać wsadzone do buźki i połknięte. Dzieci lubią wsadzać sznurki od czapek np, i tu mam taką czarną wizję, że będzie podobnie. Także jeśli wpadnie Wam w ręce ta zabawka uważajcie na maluszki, aby nie połknęły sznurkowych łapek. Lemur w główce ma grzechotkę, dźwięk nie jest drażniący. 




Polecamy Wam zestaw Jungle od Canpol Babies. 
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger