marca 14, 2019

Gówniana sprawa, czyli początek przygody z nocnikiem Kacperka.

Uwaga! Wpis będzie zawierał dużo synonimów słowa kupa. Jeśli masz z tym problem - nie czytaj. 


Cztery dni temu przyszła mi do głowy myśl, żeby wykorzystać fakt, że nasz Kacperek robi codziennie, rano kupkę. Zazwyczaj poprzedza ją salwa pierdziochów, więc zwykle wiem, że to TEN moment. 
Sięgnęłam z sentymentem nocniczek Bartka i poczyniliśmy przymiarkę. Już następnego dnia rano - cel został osiągnięty. Ba! i kolejnego także. Pochwaliłam się zatem tu i ówdzie, że mój 10 miesięczny synal tak ładnie podszedł do sprawy. 

Odpowiadając na Wasze pierwsze wątpliwości. 
1. Tak - wiem, że tego nie kontroluje. 
2. Tak - wiem, że nie będzie jeszcze sygnalizował. 
3. Tak - wiem, że jeszcze ma czas.

Ale czemu nie skorzystać? Nie zacząć oswajać koleżki, skoro wyraźnie pokazuje kiedy ma ochotę się wypróżnić? Oszczędność pieluszki, chusteczek i zdrowiej dla tyłka :) 

Po mojej radości i daniu jej ujścia w Internetach spadła na mnie fala krytyki. Jakże to ja mogę?! 10 miesięczne dziecko, któremu matka robi krzywdę. Tak jakby spędzał na nocniku cały dzień, przywiązany łańcuchami. Jakbym wysadzała Go co godzinę, dawała w tyłek jak zamiast na tronie zrobi w pieluszkę. 
Że niby za wcześnie, że będzie miał niską samoocenę, że wypadnie Mu macica (o zgrozo, której nie ma), że nie będzie trzymał moczu... Helloł?!

Podeszłam do akcji "NOCNIK" na luzie. Fajnie, że robi, że jak skończy to zagląda czy coś jest i oczekuje okrzyków radości. NIE ZMUSZAM GO, NIE TRENUJE, NIE SADZAM NA SIŁĘ. Chce wstać - wstaje. Siedzi - razem dusimy i śmiejemy się z tego. 
Ma jeszcze czas. Bartek pożegnał pieluchy mając dwa lata i 8 miesięcy. Kacper w maju ma rok, więc obstawiam przyszłe lato, kiedy to będzie miał podobnie 2,5 roku. Jestem dumna z tego, że próbuje, że się nie boi i że Mu się udaje. Niech się zaprzyjaźnia z tronem, bo to nieodłączna część naszego dorosłego życia, wszak spędzamy na nim sporo czasu ;) 

marca 12, 2019

Kotleciki rybne ze szpinakiem.

Kotleciki rybne ze szpinakiem.
Chodziły za mną kotleciki rybne. Ojj długo chodziły. I wystarczy! W końcu zrobiłam. Trochę z myślą o swojej zachciance, trochę pod Kacpra, bo bardzo Mu smakowały!
Także kuchnia Kacperka poleca kotleciki rybne ze szpinakiem. 

Składniki : 
- filet z ryby (ja używałam dorsza)
- szpinak (ja dałam 10 kostek mrożonego) 
- pieprz cytrynowy
- czosnek
- jajko
- bułka tarta

Filet rozdrabniamy (w blenderze lub ręcznie). Szpinak smażymy na maśle i dodajemy do zblenderowanej rybki. Dodajemy jajo, przyprawy. Aby masa się ładnie zeszła dosypujemy bułki tartej. Przed smażeniem obtaczamy też w odrobinie bułki. 
Banalnie proste, mega pyszne! Polecamy! 


Smacznego!



marca 09, 2019

10-ka Kacperka. Alpinista zdobywający szczyty!

10-ka Kacperka. Alpinista zdobywający szczyty!
Ten miesiąc zdecydowanie przeminął nam pod znakiem wspinać, wspinać, wstawać! 
Pełzanie to już za mało i za nudnie. Kacper pokochał używanie swoich kopytek do celów wyższych. Już nie chce tylko pełzać. Chce stać, patrzeć na świat z pionu, a nie poziomu ;) 
Na początku byłam przerażona, Młody bardzo ukochał sobie moją osobę i wymuszał tylko na mnie pozycjonowanie. Odbyliśmy w tym miesiącu kolejną wizytę w OWI i opowiedziałam rehabilitantce o swoich obawach. Okazały się słuszne. Kacper miał samodzielnie zdobywać swoje szczyty, zatem stawianie Go, lub podciąganie zostało zminimalizowane do zera właściwie. 

Chłopaczek się zawziął w sobie i zaczął ćwiczyć na pchaczu, który mamy położony na płasko. Wdrapuje się dzielnie po nim i osiąga wyznaczony sobie cel - staje na nóżkach. Zdarza się, że podciąga się i klęka na kolankach (co też jest właściwe i do czego zachęcała go pani rehabilitantka). Kacper korzysta też z obniżonego materacyka w łóżku. Ja go sadzam przy pozytywce, a On myk - myk i już stoi. Jaka jest radość z tego dla Niego - nieziemska! Zdarzyło się też już kilkakrotnie, że sam usiadł z tego wstawania. Ciekawe czy będzie raczkować? :) Moje maleństwo, dopiero co wyskoczyło z brzuszka, a już prawie chodzi.. Jakże ten czas leci.. Sam wstaje, sam siedzi..

Kacperek potrafi robić papa, a-kuku, przybija piątkę, kosi kosi (prawie) i pokazuje jaki jest duży. Duży to On jest. Nosi już rozmiar 80, a waga przekroczyła pewnie 10kg, bo nie ukrywam ciężko mi już nosić Go podczas usypiania.

Właśnie. Spanie. Noce nadal pozostawiają wiele do życzenia. Bywają koszmarne, takie z 10-cioma pobudkami i przerwami po godzinę, niekiedy dwie.. Bywają lepsze z 3-ma pobudkami i końcem spania o 5:30 do czego już właściwie się przyzwyczaiłam. 
W dzień coraz częściej zdarza się tylko jedna drzemka i bywa, że trwa około 2h. Najczęściej w wózku, bo Dziecię, które nie lubiło wózka, teraz polubiło i śpi w nim lepiej niż w domu ;) 

Mijający miesiąc przyniósł nam także trzydniowego wirusa, bez jakiejś masakrycznej wysypki, więc nie mam pewności czy "trzydniówką" typową można go nazwać. Kacpiś gorączkował od piątku do poniedziałku. Biedulek męczył się z nią, a kiedy ustępowała wracały Mu siły. Poza temperaturą miał brzydkie wypróżnienia, więc prawdopodobnie była to trzydniówka - przeżyliśmy. 



Od poniedziałku 4.03 wozimy się nową limuzyną. Zdecydowałam się spełnić swoje wózkowe marzenie i postawiłam na sprawdzoną przy Bartku markę - Baby Design. Model Clever. 
Ze starym wózkiem pożegnaliśmy się. Będę go miło wspominać :) 













W tym miesiącu ruszyłam także z przygotowaniami do Uroczystości Chrzcin i 1-wszych Urodzin. Chcę przygotować dekoracje sama, bo szkoda mi tracić kasę na jeden dzień. Tortu też sama podejmę. Mamy termin uroczystości na 5.05.2019, cieszę się strasznie, że w końcu zamknę ten temat, bo ciążył mi.. 

marca 02, 2019

PlacuszkoweLove czyli jedne z naszych naj. Placki z gruszką i bananem bez mąki

PlacuszkoweLove czyli jedne z naszych naj. Placki z gruszką i bananem bez mąki
Moje Dzieciaki są plackomaniakami. Bartek kocha racuszki, ale ostatnio podjadał Kacprowi te, które dziś chcę Wam pokazać i zasmakowały Mu. 
Kacperkowi jak widać też super wchodzą. Placuszki są miękkie, nie gumiaste, bo nie ma w nich mąki. Zastępuję ją kaszą manną. Rozpływają się dosłownie w ustach. 

Składniki :
1 banan
1 gruszka
około szklanki kaszy manny 
1 jajo
1 mały jogurt naturalny




Jak je zrobić? 
Gruszkę i banana rozgnieść widelcem z jogurtem, wbijamy jajko i dosypujemy kaszy manny tak aby konsystencja była gęstej śmietany. Smażymy chwile. Placki mogą się rozwalać - to dlatego, że są mięciutkie, ale i tak serdecznie je polecamy ;) 

Wykonanie jest banalnie proste!

Smacznego! 






marca 01, 2019

Kapitan Nauka. Księgi słówek dla małych poliglotów.

Kapitan Nauka. Księgi słówek dla małych poliglotów.
Mając w domu małego poliglotę warto pielęgnować jego zapał i rozpędzać jego silniczek poznawczy. Skoro są chęci - korzystamy ! 



Kapitan Nauka wychodzi nam na przeciw. Idealnie pomyślana seria czterech, kolorowych książek, dzięki których można przyswoić sobie słówka z języka angielskiego, niemieckiego, francuskiego i hiszpańskiego. 
Piękne, wieloelementowe ilustracje Katarzyny Kołodziej zabiorą nas w wyjątkową podróż po Europie. 



16 kolorowych rozkładówek przybliży słownictwo pogrupowane tematycznie wokół takich zagadnień jak lotnisko, owoce i warzywa, pojazdy, rodzina. Podczas wyprawy mali odkrywcy polecą samolotem, zjedzą smaczny obiad w restauracji, zobaczą z bliska tygrysa i zawitają na rodzinne przyjęcie. Przy okazji poznają angielskie słówka i wyrażenia, które przydadzą się im w codziennych sytuacjach, np. w sklepie czy u lekarza. 


Jak jest po angielsku, hiszpańsku czy niemiecku czosnek? Dzięki księgom słówek szybko znajdziecie odpowiedź na to pytanie! 


Księgi słówek to świetny start w zapoznanie dziecka z różnorodnością językową. Będą na pewno przydatne podczas nauki języków w szkole. 
Polecamy!





lutego 26, 2019

Dzień Dinozaura inspiracje na zabawy.

Dzień Dinozaura inspiracje na zabawy.
Dziś Dzień Dinozaura, więc po przedszkolu Bartek zamienił się w małego archeologa, który ze skamieniałości miał wydobyć zamarźnięte dinusie ;) Chyba się podobało, bo na jutro poprosił, abym przygotowała mu kolejne ;) 




Na weekend szykujemy się jeszcze na kilka innych prac :) 




a Wy, świętowaliście? :) Wraaaau!



lutego 20, 2019

Najlepszy prezent na pierwsze spotkanie z niemowlakiem. Mata edukacyjna od Canpol Babies z kolekcji Piraci

Najlepszy prezent na pierwsze spotkanie z niemowlakiem. Mata edukacyjna od Canpol Babies z kolekcji Piraci
Koleżanka urodziła? Wypadałoby odwiedzić maluszka i wręczyć prezent na powitanie, po tej stronie brzuszka. Tak się utarło, taki zwyczaj, że jak się idzie pierwszy raz przynosi się podarunek. Możliwości w dzisiejszych czasach jest tyle co ludzi. Wszystko zależy od tego, czy Mały Człowiek jest członkiem naszej rodziny i jakimi funduszami dysponujemy. 

Dla mnie najlepszym prezentem dla noworodzia jest mata zwana edukacyjną. Pierwsze trzy miesiące zwykle, taki maluch oswaja się z nową rzeczywistością, która zaczęła go otaczać, ale potem takie miejsce do zabawy i ruchowej aktywności staje się jego codziennym placem zabaw. Nie ukrywajmy, że dla mamy często jest też ratunkiem, bo są maluchy, które potrafią bawić się tak długi czas, by mama mogła w spokoju zjeść śniadanie ;) 

Taki pierwszy plac zabaw musi być przede wszystkim bezpieczny (czyli dostosowany do malucha i jego ruchowych możliwości), kolorowy (przyciągający wzrok i stymulujący go, zachęcający do aktywności), trwały (wykonany ze starannością i z elementów, gwarantujących długi czas użytkowania). 



Przez nasze ręce przewinęło się wiele mat. Bartek był bardzo aktywnym użytkownikiem, ja pracując jako niania miałam do czynienia z kilkoma, a i Kacperek miał nie jedną. Właściwie rzecz biorąc do momentu, w którym nie zapoznaliśmy się bliżej z matą od Canpol babies z kolekcji Piraci - nie znałam takiej, która odpowiadałaby mi w 100%. Wszystkie były albo pstrokate (bezbarwne, bez pomysłu), albo płaskie/cienkie (trzeba było podkładać np. koc pod nie, aby dzidziol nie marzł od chłodu na podłodze), albo miały nudne zabawki, które nie zachęcały do podjęcia jakiejkolwiek aktywności. W dodatku materiał szybko płowiał, więc trwałość pozostawiała wiele do życzenia. 

 


Canpol babies wychodzi poza ramy! Już nie musicie dłużej szukać maty edukacyjnej, która zachwyci i Was i przyszłego Małego Użytkownika. 

Mata edukacyjna z kolekcji Piraci jest wyjątkowo puszysta i wygodnie się na niej leży (sama sprawdzałam!) wykonana jest z miękkiej, kolorowej tkaniny z ociepliną w środku.



  • Została wyposażona w atrakcyjne elementy oraz kontrastowe, intensywne kolory stymulujące rozwój koordynacji wzrokowo - słuchowej oraz ruchowej dziecka.
  • Mata jest wyposażona w 5 piszczących lub grzechoczących zabawek, które możesz w każdej chwili odpiąć i podać dziecku do zabawy.
  • Wyjątkowo gruba tkanina pozwala na ułożenie maty na płaskich powierzchniach, dzięki czemu możesz mieć bawiącego się na niej malca zawsze w zasięgu wzroku.
  • Bardzo wygodna funkcja kojca pozwala na złożenie brzegów i zapięcie ich na silny rzep, dzięki czemu dziecko nie wyturla się poza obręb maty.
Dodatkowo, Wasz maluszek kiedy będzie ćwiczył leżenie na brzuszku może bawić się metkami, które zostały przytwierdzone do maty. Znajdzie też swoje odbicie w lusterku, lub włączy przyjemną dla uszka melodyjkę.
Funkcja kojca to mega pomysł. Choć oczywiste jest, że nie możemy w nieskończoność ograniczać pola do zwiedzania naszego Smyka. W pewnym momencie, gdy jest już nieco starszy warto zrezygnować z zapinania i pozwolić na odkrywanie świata  ! ;) 
Kacper wykazał ogromne zainteresowanie zabawkami zarówno tymi wiszącymi, jak właśnie metkami. Bawił się dłuższą chwilę. Mata jest naprawdę solidnie wykonana i śmiało wystawiam jej szóstkę w skali 1-6. Moim zdaniem to prezent idealny, którym sprawicie ogromną radość Maluchowi i Jego mamie. 

lutego 19, 2019

Literatura dla najmłodszych. Czytamy nowości od Wydawnictwa Wilga

Literatura dla najmłodszych. Czytamy nowości od Wydawnictwa Wilga
Bardzo lubię literaturę dla dzieci, która "coś" wnosi do małej główki. Nie jakieś fiubzdziu o kupie, która wpada do sedesu (chociaż pewnie i tu znalazłaby się jakaś wartość naukowa, np. o tym, że należy robić kupę na sedesie, a nie w majteczki :P) 
Tym razem chcemy Wam z Kacperkiem pokazać książeczki, które wkroczyły dumnie na naszą listę TOP literatury dla najmłodszych. 




"Kocham" i "Mniam Mniam". z serii "Krok po kroku" od Wydawnictwa Wilga
Obie pięknie ilustrowane, przykuwają i cieszą wzrok i dużego i małego czytelnika. 



Pierwsza z nich ukazuje wartość wyrażania uczuć. Pokazuje jak wielką moc ma przytulanie z rodzicami i rodzeństwem. Dzięki tej pozycji Wasz Maluch pozna różnorodność uczuć. Czułość, miłość sympatię. Zrozumie, że są potrzebne od pierwszych dni życia i warto je okazywać nawet domowym pupilom.  
Oglądanie obrazków i opisywanie ich oraz powtarzanie słów wspomaga rozwój mowy malucha, wzbogaca jego słownictwo i rozbudza ciekawość świata. Książeczka jest świetnym wstępem do rozmowy o bogactwie napotkanych w codziennym życiu uczuć. Niektóre dzieci (dorośli zresztą też) mają z nimi problem, dlatego warto im podsunąć tą książeczkę ;) 

Druga pozycja, to świetny przewodnik po różnorodnych artykułach spożywczych. Zdrowe warzywa, owoce i inne smakowite potrawy zachęcają do sięgania po nie. Jakie produkty są dobre dla naszego zdrowia? Po co w ogóle jeść warzywa i owoce? I co pysznego można z nich wyczarować? Zachęcająca książeczka, która pomoże niejadkom skosztować produktów, które uważają za nudne i niesmaczne.







Książeczki z serii "KROK PO KROKU", mają sztywne karty z zaokrąglonymi, bezpiecznymi dla maluszków rogami. Na 16 stronach, przeczytamy rymowane treści, które bardzo przyjemnie się słucha i szybko wpadają w ucho.
"KROK PO KROKU" są idealna dla maluszków, które dopiero poznają otaczający je świat. Każda część, to ci sami bohaterowie, czyli czteroosobowa wesoła i kochająca się rodzinka. Możemy poznać ich w różnorodnych okolicznościach, bo seria jest bardzo bogata - my na pewno sięgniemy po inne, a i Wam serdecznie je polecamy! 















lutego 15, 2019

Matematyka dla Smyka. Arytmetyczne motylki do pobrania i wydruku!

Matematyka dla Smyka. Arytmetyczne motylki do pobrania i wydruku!
Na weekend zostawiam Wam kolejny super sposób na polubienie matematyki przez Wasze smyki. 
Arytmetyczne motylki, które po rozwiązaniu wszystkich działań i odnalezieniu wszystkich kropek ze skrzydełek - odlatują z radości :) 

Sami zobaczcie jak świetnie szło Bartkowi!












MOTYLKI I DZIAŁANIA POBIERZECIE TUTAJ 

Dobrej zabawy! 

lutego 13, 2019

Pogotowie Walentynkowe, czyli prezent w pół godzinki

Pogotowie Walentynkowe, czyli prezent w pół godzinki
Mój syn oświadczył dziś, że na jutro ma przygotować drobiazg dla koleżanki z przedszkola. Nasze popołudnia są krótkie, bo wracamy zwykle około 16:30 do domu, od 17 zaczyna się maraton kolacyjno-kąpielowy Kacpra, potem oporządzam Bartka, a sił też niewiele. Ale miał dziś zapał i chęci, więc przygotowanie drobiazgu poszło gładko i przyjemnie.
Spokojnie możecie i zdążycie jutro je przygotować w zaledwie pół godzinki.

W moich zasobach uchowało się styropianowe serduszko, które pomalował farbą. Nabiliśmy je na patyczek od szaszłyków. Spód to trzy korki od wina owinięte kreatywnymi drucikami, a z góry zlepione plasteliną. 



Kiedy serduszko wyschło Bartek ozdobił je jeszcze gwiazdkami. 
Mam nadzieję, że koleżanka będzie zadowolona, bo wyszedł nam serduszkowy kwiatek :) 



lutego 08, 2019

9 miesięcy poza brzuszkiem, czyli 18-nastka Kacpra ;)

9 miesięcy poza brzuszkiem, czyli 18-nastka Kacpra ;)
Kacper jest "pełnoletni". 9 miesięcy ciąży i 9 miesięcy poza brzuszkiem. Jedno i drugie zleciało tak szybko. Zostały trzy miesiące do roczku! Co tam u naszego Łobuza?


Rozkręcił się ładnie z jedzeniem. Potrafi zjeść już spokojnie objętościowo duży słoiczek zupki typu Bobovita. Gotuje mu nadal sama i cieszy niezmiernie jak z apetytem zajada. Ugotowaną zupkę mam na około 4-5 posiłków. Dwa dni zjada, a pozostałe porcje zamrażam. Super radzi sobie z gryzieniem, ostatnio dałam Mu całe jabłko i był płacz, że się skończyło, oraz dostaje na przekąskę biszkopcika.





















W buziaku błyszczy już pięć ząbków! Dwa na dole i trzy u góry. 11.01 pojawiła się pierwsza górna jedynka, a 17.01 druga, także poszło raz dwa! :) a 3.02 przywitaliśmy pierwszą, górną dwójkę po lewej stronie. Czekamy teraz na kolejne licząc, że będą wychodzić troszkę delikatniej.

Jeśli chodzi o fizyczny rozwój, to Kacper ładnie siedzi (nie siada sam) bez podparcia, nie kiwa się i nie garbi. Ostatnio zaczął także schodzić do parteru (na brzuszek) z tego siadu. Ekspresowo pełza i zaczyna wędrować już po mieszkaniu coraz odważniej.

Niestety trwa lęk separacyjny, więc najchętniej nie schodziłby mi z rączek i często się na mnie wdrapuje wyraźnie dając to do zrozumienia. A przy tym ćwiczy też wspinanie i stanie.
Zaczął także bardzo interesować się swoimi narządami płciowymi, przy każdym przebieraniu i kąpaniu trzeba odciągać Mu łapkę bo traktuje się bardzo niedelikatnie ;)

Z okazji moich urodzin wybraliśmy się na obiad do knajpki i Dziecię zachowywało się bardzo kulturalnie. Aż byłam w szoku :)

Jeśli chodzi o spanie, wciąż balansujemy na drzemkach 30 minutowych, zdarzało się nawet, że była takowa drzemka jedna na cały dzień.
W noc z 22 na 23 stycznia mieliśmy święto (my, rodzice). Kacper spał od 18 do 23:30, zjadł, a następnie musiałam nakarmić Go na śpiocha bo pękał mi cycek ;) także mogę powiedzieć, że pierwszy raz od 18 miesięcy się w miarę wyspałam! Poza tym świętem Kacper miewa ostatnio godzinne przerwy w nocy, co jest dla nas koszmarem... 

25.01 nasz Szkrab nauczył się świadomie mówić "mama". Wystarczyły dwa dni nauki i teraz niemal na okrągło słychać w domu "maaama" :) cudne! Jednocześnie ćwiczyliśmy też "papa" co wychodzi Mu także już super! 
Jesteśmy na etapie uczenia "nie ma" , z rozkładaniem rączek na boki ;) 

Taki z naszego Smyka zdolniacha! Ciekawe co przyniesie kolejny miesiąc.. Może w końcu raczkowanie? Bartek w 9 miesiącu już stawał, a nawet puszczał się stojąc przy meblach...

Ten miesiąc nie był dla nas łaskawy i niezmiernie się cieszę, że się już skończył. Przez nasz domek przetoczyła się choroba. Bartek i ja polegliśmy, u Kacperka tylko póki co katarek i oby tak zostało! 


lutego 01, 2019

Kiedy opieka nad dzieckiem odbiera wszelką moc (dosłownie). Żegnaj styczniu.

Kiedy opieka nad dzieckiem odbiera wszelką moc (dosłownie). Żegnaj styczniu.
Zerwałam pierwszą kartkę z naszego nowego, pięknego kalendarza, z którego patrzą na mnie dwie uśmiechnięte twarze naszych dzieci. Pamiętam jak specjalnie biegłam do przedszkola, aby Kacperek załapał się na spotkanie z fotografem, bo zamarzył mi się właśnie taki kalendarz z obojgiem. Właśnie, biegłam..

Ostatnie 8 miesięcy żyłam i żyję w ciągłym biegu. Wiem, często to mówię, często się żaliłam na nie wyspanie, zmęczenie, podkrążone oczy...
Na wiecznie wyskakujące jęczmienie na powiekach, na katar, który w przeklętym styczniu miałam trzy razy ! Cieszę się, że ten miesiąc już za nami. Żegnam go z radością i nadzieją, że teraz, skoro zaczęliśmy ten 2019 rok tak felernie - będzie już choć trochę lepiej.. 

Mam wrażenie, że cały styczeń przechorowaliśmy. Jak nie ja, to tatowy, jak nie tatowy to Bartek.. Jedynie tfu tfu Kacper się uchował od poważniejszych powikłań (niech żyją przeciwciała z mamusinego mleczka). Końcówka miesiąca dowaliła nam najbardziej. 

Bartek przyniósł w piątek kaszel, w sobotę doszła temperatura. W niedzielę tuliłam Go, prosząc by wyzdrowiał, a mi oddał chorobę i temperaturę. Moje modły zostały wysłuchane. Aż zanadto. Nie pamiętam (ani mąż) kiedy ostatnio miałam taką temperaturę i byłam tak chora. 5, a moze 6 lat temu? Rozłożyło mnie na łopatki 39,3 stopnia. Miałam wrażenie, że mleko w piersiach mi się zagotuje, ale dzielnie przystawiałam Kacpra wierząc w moc przeciwciał. U lekarza Bartek dostał antybiotyk na pięć dni, a ja serię Prenalen i herbatkę z lipy. Obojgu nam specyfiki na szczęście pomogły, chociaż kaszlemy jeszcze oboje i dziś na kontroli Bartkowi dorzucona została jeszcze seria inhalacji. Do środy co najmniej w domu jeszcze posiedzi. Choć jak nie ścina Go temperatura z nóg - to chodzi po ścianach, bo energia rozpiera ;) 

Co do mnie.. Mimo, że gorączka minęła, nad ranem, o 4:00 w środę przydarzył mi się kolejny incydent, który dotąd nie miał miejsca. 
Po kolejnym karmieniu Kacpra zrobiło mi się nie dobrze. Wstałam, poszłam do łazienki z zamysłem, że pewnie będę wymiotować. Ale nie, załatwiłam się i chciałam wrócić do łóżka. Zgasiłam światło, zakręciło mi się w głowie, w oczach zrobiło mi się ciemno i upadłam. Nie wiedziałam w którą stronę mam wrócić do łóżka, jak mam wrócić do płaczącego od huku mojego upadku Kacperka. Krzyknęłam imię męża, który spał u Bartka, bo ten jeszcze gorączkował. Mąż wyszedł z pokoju, podniósł mnie, a kiedy prowadził mnie do łóżka odleciałam drugi raz. Nigdy mnie takie coś nie spotkało. Kumulacja choroby, przemęczenia, gorączki, osłabienia, mało piłam tego dnia, jadłam.. I tak się niestety skończyło. Mój silnik stracił wszelką moc. Po tamtym zdarzeniu mam uraz, kiedy gasną światła w domu. Boję się chodzić po ciemku, bo boję się, że znów upadnę. Po nocy boli mnie tył głowy, dobrze, że przez włosy nie widać siniaków, bo nie chce ich widzieć... 

Moje "narzekanie" na zmęczenie, brak snu, brak czasu na odpoczynek nie było bezpodstawne. Wiele razy mówiłam, że w końcu padnę, chociaż nie wiedziałam, że stanie się to tak szybko. Widać, lata robią swoje. 6 lat temu przy Bartku miałam więcej siły, mniej obowiązków, a i Bartek nie był aż tak wymagającym dzieckiem jak Kacperek. 

Nie wiem co będzie dalej. Jak zwolnić to swoje zabiegane życie.. Jak nauczyć w końcu Kacpra przesypiać noce i spać w dzień chociaż dwa razy po godzinie, by znaleźć czas na odpoczynek. 

Co gorsza zbliża się koniec mojego pobytu w domu z Nim. I po tej akcji, obawiam się o to, jak dorzucę do swoich obowiązków jeszcze pracę na etacie. Jak ja to udźwignę? 

Być może myślicie sobie "Co Ty gadasz babo, jedna masz dwójkę dzieci?, inne sobie radzą, a Ty jęczysz". No i super, zazdroszczę szczerze że sobie radzą. Ale może tamte dzieci śpią w nocy, w dzień? Może nie wymagają aż tyle od mamy, nie wysysają z niej wszelkich soków energetycznych? Fajnie! 

Luty. Bądź dla nas łaskawszy. Odpuść nam. 
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger