5 powodów dla których lubię karmić piersią.

Nasze początki były ... Łatwiejsze niż te z Bartkiem. Największej różnicy w tym starcie dopatruję się w sposobie zakończenia ciąży : Z Bartkiem cc (i pierwsze dostawienie dopiero po 3h), z Kacprem sn (pierwsze karmienie po godzinie). Ogromny wpływ ma też fakt, że przy Bartku walczyłam. Długo, intensywnie, czytając, ucząc się metodą prób i błędów. Tu, z Pampuszkiem poszło jak z płatka. Wiedziałam jak przystawić, wiedziałam jak sprawić by ssanie było efektywne, wiedziałam jak zaradzić temu, że Kacper od pierwszych dni przypodobał sobie bardziej lewą pierś. Przystawiałam (i nadal nam się to zdarza) go do lewej spod pachy. Więc trochę go oszukuję ;) 

Dlaczego lubię karmić piersią? 

1. Jesteśmy na etapie rozszerzania diety. Kacper wyraźnie potrafi odmówić zjedzenia jakiegoś posiłku jak Mu nie smakuje, jak bolą Go dziąsła, lub po prostu z widzimisia. Nie naciskam, bo wiem, że jeśli zgłodnieje doje sobie mleka ode mnie. To ono zgodnie z zaleceniami wciąż (do roku) jest podstawą dla Niego. 

2. Wieczorne karmienie jest częścią rytuału, który wprowadziliśmy od pierwszych dni życia. Teraz rozszerzony został o kolację (kaszkę) i wygląda tak, że o 17:30 jest kolacja (kaszka), o 18:00 kąpiel i o 18:20 dojadamy cycusia albo i dwa :) Brzuszek pełny po brzegi, a nocki i tak z pobudkami... ale to inna kwestia ;) 

3. Bliskość. Te momenty, kiedy mała rączka przytrzymuje pierś, jakby bał się że za szybko zabiorę. Ta magiczna, niewidzialna nitka, która łączy nas w tych momentach. Kacper wie, że przy piersi znajdzie ukojenie. 

4. Być może to błąd. Pierś to dobry usypiacz. W sumie najlepszy. Teraz kiedy Młody waży już koło 9 kg usypianie na rękach jest bolesne. Za to, kiedy skonsumuje trochę z mlecznego baru w czasie nadejścia momentu drzemki - chwila, moment - i dziecię śpi. Podobnie wieczorem. Zjada dwie i śpi. Odkładam do łóżeczka i nie muszę bujać, nosić, szyszać. Pierś nam wiele ułatwia, zwłaszcza, że usypianie naszą piętą Achillesową jest. 

5. Mamy mleko - ma magiczną moc. Wierzyłam w nią zawsze. Dwa tygodnie temu byłam chora. Zmagałam się z bolesnym katarem i modliłam się, żeby nie przekazać go Małemu. Wiadomo, mimo zakrywania buzi, dbania o higienę - zarazki fruwają po domu. Udało się mi go uchronić. Przeciwciała, które otrzymał w moim mleczku uchowały go w zdrowiu. Oby zawsze tak to działało!

Za 2 dni wybija nam 8 miesięcy naszej mlecznej drogi. Nie zapowiada się jeszcze na odstawienie. Póki co, plan jest do roku, a jeśli wrócę do pracy i laktacja się ustabilizuje i dostosuje do 8h przerwy - nie będę miała nic przeciwko aby i kolejne pół roku dawać Młodemu cząstkę siebie. Bartek sam się odstawił w wieku 18 miesięcy. Chłopcy są podobni - więc może i tu czeka nas miła powtórka :) 


Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger