Nie znikaj mi z oczu, czyli lęk separacyjny nasza nowa zmora

Myślałam, że mój hajnidek bardziej mnie już nie zaskoczy, że Jego wymagania względem mojej bliskości są już mi znane i okiełznane na tyle, bym mogła stwierdzić "Pogodziłam się z nimi, radzimy sobie". Myliłam się.

Aktualnie nasz drugorodny wkroczył w etap wzmożonego lęku separacyjnego. Nie mogę być za daleko Niego, a już nie daj Bóg wychodzić z pokoju (siku? kawa? obiad? zapomnij!) 

Jeśli już siedzę tuż obok, na macie Kacper przypełza do mnie i manifestuje potrzebę wdrapania się na moje kolana i przylepienia do mojej klatki piersiowej. Choć mam wrażenie, że to jednak za mało dla Niego i jakby mógł to by przesiąkł swoim ciałem w moje, stał się ze mną jednością. Dzizas. 

Takim sposobem od tygodnia mam problem z zostawianiem Go samego w pokoju, muszę zabierać Go wszędzie ze sobą i stąd powrócił ból pleców. 

„widzę coś, więc to jest, nie widzę nie ma tego" -> 

tak definiuje się tok myślenia w małej główce, właśnie w tym okresie. To doskonale wyjaśnia Jego zachowanie. Dziś, kiedy próbowałam wyjść z pokoju, aby zrobić sobie obiad, pojawił się tak silny sprzeciw, że nie mogłam polemizować. W ruch poszło nosidło. Dziecko wtulone, dziecko spokojne i zadowolone. 


Pojawienie się tej zmory związane jest z nabyciem nowych umiejętności ruchowych - przemieszczania się. Kacper zaczął pełzać 1.01, a na dzień dzisiejszy zaczyna eksplorować przestrzeń już także poza swoją matą. Widać, że samodzielne zwiedzanie mieszkania go kusi, ale póki co nie przekroczył progu pokoju, widać że ma obawy. Chciałby być blisko mnie, a jednocześnie obawia się, że poza pokojem może być niebezpiecznie, a On jest bezbronny. 

Pamiętam jak pracowałam w żłobku i mamy przyprowadzały dzieci w wieku właśnie 7-9 miesięcy, które przechodziły lęk separacyjny. To był koszmar. Nie tylko dla dzieci, ale i dla mnie i rodziców. Taki maluch strasznie przeżywa rozstanie, kiedy musi zostać z kimś obcym (nie z tatą czy babcią). Dzieci nie chciały schodzić z rąk mamuś, a one oddawały je z łamiącym głosem. Dlatego powrót do pracy w tym okresie nie jest dobrym pomysłem. A oddanie do placówki opiekuńczej najlepsze jest po roczku, bo w teorii wtedy lęk się wycisza. 

Czy i jak to przetrwać?


- Zapomnij w tym czasie o jakimkolwiek trenowaniu samodzielności. Nie męczcie się dodatkowo uczeniem samodzielnego zasypiania, odstawianiem od piersi czy odbieraniem smoczka. To bardzo kiepski pomysł. 

- Jeśli nie musisz nie wracaj teraz do pracy. A jeśli musisz przeznaczcie odpowiednio dużo czasu na adaptację czy to w żłobku czy z nianią. W okolicy roczku możesz próbować wprowadzić tzw. przedmiot przywiązania – czyli maskotkę, kocyk lub inny przedmiot, który staje się strategią zwiększającą poczucie bezpieczeństwa w chwilach separacji od mamy. 

- Jeśli dotychczas nie korzystaliście z chusty lub nosidełka albo schowaliście je już do szafy, warto zastanowić się, czy nie ułatwiłoby codziennego życia. Maluchowi zapewnia poczucie bliskości i kontaktu, a mamie umożliwia choć częściowe ogarnięcie codzienności. 

- Naucz się odpuszczać. Jeśli jesteś mamą takiego wymagającego dziecka jak mój Szkrab, pewnie masz to już przećwiczone. Jeśli natomiast Twój maluch dotychczas nie wymagał całodobowej uwagi, możesz się poczuć przytłoczona, jeśli zechcesz by wszystko było zrobione tak dobrze jak dotąd. Bez czasowego obniżenia wymagań wobec siebie może być bardzo trudno. Ja już nauczyłam się wybierać. Ustanawiam hierarchię ważności na bieżąco w zależności jak długą drzemką dysponuje. Czasem jest to tylko 6 minut, a czasem 30. Czasem zdążę tylko usiąść w drugim pokoju, a czasem nie dotknę nawet tyłkiem poduszki. 

Trzeba zacisnąć kolejny raz zęby. Ja zaczęłam już odliczać do roczku. Za moment wybija nam 9-ty miesiąc. To raptem tylko 3 jak zacznie się chodzenie, bieganie, pogoń i chęć samodzielności. Będę musiała się prosić o przytulenie i buziaka, bo jeśli wda się w brata nie będzie miał na to czasu. 

Do padania ryjkiem co wieczór już się przyzwyczaiłam, więc co to dla mnie jakiś tam lęk separacyjny?!


{haha, sama sobie nie wierzę w to co piszę ;) } 




Powodzenia jeśli wiecie o czym pisałam i przechodzicie przez to samo aktualnie. 

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger