10-ka Kacperka. Alpinista zdobywający szczyty!

Ten miesiąc zdecydowanie przeminął nam pod znakiem wspinać, wspinać, wstawać! 
Pełzanie to już za mało i za nudnie. Kacper pokochał używanie swoich kopytek do celów wyższych. Już nie chce tylko pełzać. Chce stać, patrzeć na świat z pionu, a nie poziomu ;) 
Na początku byłam przerażona, Młody bardzo ukochał sobie moją osobę i wymuszał tylko na mnie pozycjonowanie. Odbyliśmy w tym miesiącu kolejną wizytę w OWI i opowiedziałam rehabilitantce o swoich obawach. Okazały się słuszne. Kacper miał samodzielnie zdobywać swoje szczyty, zatem stawianie Go, lub podciąganie zostało zminimalizowane do zera właściwie. 

Chłopaczek się zawziął w sobie i zaczął ćwiczyć na pchaczu, który mamy położony na płasko. Wdrapuje się dzielnie po nim i osiąga wyznaczony sobie cel - staje na nóżkach. Zdarza się, że podciąga się i klęka na kolankach (co też jest właściwe i do czego zachęcała go pani rehabilitantka). Kacper korzysta też z obniżonego materacyka w łóżku. Ja go sadzam przy pozytywce, a On myk - myk i już stoi. Jaka jest radość z tego dla Niego - nieziemska! Zdarzyło się też już kilkakrotnie, że sam usiadł z tego wstawania. Ciekawe czy będzie raczkować? :) Moje maleństwo, dopiero co wyskoczyło z brzuszka, a już prawie chodzi.. Jakże ten czas leci.. Sam wstaje, sam siedzi..

Kacperek potrafi robić papa, a-kuku, przybija piątkę, kosi kosi (prawie) i pokazuje jaki jest duży. Duży to On jest. Nosi już rozmiar 80, a waga przekroczyła pewnie 10kg, bo nie ukrywam ciężko mi już nosić Go podczas usypiania.

Właśnie. Spanie. Noce nadal pozostawiają wiele do życzenia. Bywają koszmarne, takie z 10-cioma pobudkami i przerwami po godzinę, niekiedy dwie.. Bywają lepsze z 3-ma pobudkami i końcem spania o 5:30 do czego już właściwie się przyzwyczaiłam. 
W dzień coraz częściej zdarza się tylko jedna drzemka i bywa, że trwa około 2h. Najczęściej w wózku, bo Dziecię, które nie lubiło wózka, teraz polubiło i śpi w nim lepiej niż w domu ;) 

Mijający miesiąc przyniósł nam także trzydniowego wirusa, bez jakiejś masakrycznej wysypki, więc nie mam pewności czy "trzydniówką" typową można go nazwać. Kacpiś gorączkował od piątku do poniedziałku. Biedulek męczył się z nią, a kiedy ustępowała wracały Mu siły. Poza temperaturą miał brzydkie wypróżnienia, więc prawdopodobnie była to trzydniówka - przeżyliśmy. 



Od poniedziałku 4.03 wozimy się nową limuzyną. Zdecydowałam się spełnić swoje wózkowe marzenie i postawiłam na sprawdzoną przy Bartku markę - Baby Design. Model Clever. 
Ze starym wózkiem pożegnaliśmy się. Będę go miło wspominać :) 













W tym miesiącu ruszyłam także z przygotowaniami do Uroczystości Chrzcin i 1-wszych Urodzin. Chcę przygotować dekoracje sama, bo szkoda mi tracić kasę na jeden dzień. Tortu też sama podejmę. Mamy termin uroczystości na 5.05.2019, cieszę się strasznie, że w końcu zamknę ten temat, bo ciążył mi.. 

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger