maja 26, 2019

Dzień Mamy.

Dzień Mamy.
Tak chcę pamiętać ten czas...




To moje 6-te święto Dnia Mamy. Drugie podwójne. 


Bycie mamą nie jest łatwe.
Bycie mamą potęguje zmęczenie i dodaje sił. Wydobywa je z najgłębszych zakamarków, w momencie kiedy masz wrażenie, że jedziesz na oparach.
Bycie mamą dodaje skrzydeł. Bycie mamą to powody do dumy i radości. Cieszą Cię rzeczy i sytuacje, które zrozumie tylko druga mama. Np. dawno nie widziana kupa w pieluszce, albo pierwsze "akuku" czy też brawo za samodzielnie ułożony klocek na klocku w wykonaniu Twojego Szkraba.
Bycie mamą to nieopisywalna dawka miłości, która z każdym potomkiem nie dzieli się a mnoży. 



Lubię być mamą. To moja misja, o której zawsze marzyłam. 
Uwielbiam patrzeć jak się śmieją, jak zdobywają kolejne umiejętności i pokonują swoje słabości. 
Uwielbiam ich małe rączki na mojej szyi i twarzy. 
Są moim paliwem, moim podnośnikiem i powodem do życia. Do odpychania od siebie złych myśli i wszelkich problemów. Bo one są niczym - przy nich. 


Są najważniejsi. Dla nich zrobiłabym wszystko. 
To o nich zawsze marzyłam. O moich chłopczykach. O tych kochanych Istotkach, które sprawiły, że dziś mogę świętować w zacnym gronie Mam tak piękne święto.

Dzień Matki. 




maja 22, 2019

Kefirowe ciasto ucierane z truskawkami

Kefirowe ciasto ucierane z truskawkami
Ostatnio było drożdżowe z rabarbarem, teraz miałam ochotę na coś szybkiego, bo Kacper nie bardzo pozwala mi na stanie w kuchni.. 
Zatem z okazji rozpoczęcia sezonu truskawkowego poleca się na weekend ciasto ucierane z kruszonką.

Składniki:

  • 60 g masła
  • 130 g drobnego cukru do wypieków
  • 8 g cukru wanilinowego (lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii)
  • 1 duże jajko
  • 250 ml kefiru lub maślanki
  • 270 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 450 g truskawek, odszypułkowanych i przepołowionych
  • 60 g masła, roztopionego
  • 75 g mąki pszennej
  • 100 g cukru
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego (lub ziarenka z 1 laski wanilii)

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę pszenną przesiać z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną, odłożyć.
W misce miksera umieścić masło i oba cukry. Utrzeć do powstania jasnej i puszystej masy maślanej. Dodać jajko i utrzeć, do połączenia. Dodawać kefir/maślankę na zmianę z przesianą mąką, sodą i proszkiem, mieszać szpatułką tylko do połączenia się składników.
Formę o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia, samo dno. Przełożyć ciasto, wyrównać. Na wierzch poukładać połówki truskawek, jedna obok drugiej. Przykryć waniliową kruszonką. Piec w temperaturze 180ºC, najlepiej bez termoobiegu, przez około 45 - 50 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.
Waniliowa kruszonka:
Wszystkie składniki umieścić w miseczce i rozetrzeć między palcami do otrzymania kruszonki.

Wyszło pyszne! 



PS. W tym roku ponoć sezon na truskawki ma być krótki, bo większość plantacji zgniła przez bardzo deszczowy maj :(
Także korzystajcie i nie czekajcie na ogromny spadek cen, bo możecie się nie doczekać!


maja 20, 2019

Jak rozmawiać z 6-latkiem o konfliktach między dorosłymi?

Jak rozmawiać z 6-latkiem o konfliktach między dorosłymi?
Sześć lat to już poważny wiek. Na tyle poważny, że wciskanie przysłowiowego kitu nie zawsze się udaje. Często padają mądre pytania, na które zdawkowe odpowiedzi, lub takie, które mają na celu szybko zakończyć temat - nie wystarczają. 

W każdej rodzinie dochodzi do konfliktów. Nie tylko między mamą a tatą. 
Bartek niestety zdarza się, że jest świadkiem naszych (rodzicielskich) sprzeczek. Staram się, aby nie brał w nich udziału, ale bynajmniej nie jest to proste. 
Po takiej "akcji" przychodzi, przytula, pociesza.. a potem pada mnóstwo pytań. Tłumaczę Mu, że czasem dorośli się kłócą, ale to nie znaczy, że jest to Jego winą. Po prostu bywa tak, że jedno z nas ma gorszy dzień, powie jedno słowo za dużo i awantura murowana. 

Podobnie, kiedy konflikt narósł na innej, rodzinnej linii. 
U nas to niemal chleb powszedni. Każdy z każdym i co chwilę. Dlatego przestałam się kryć. Przestałam ukrócać ten temat i mydlić Bartkowi oczy. Odpowiadam na Jego pytania, tłumaczę, nie wymiguję się kłamstwem. Nie chcę by mój syn, żył w sieci kłamstw. Chcę, żeby był świadomy dlaczego nie dzwoni do Niego babcia, dlaczego nie jeździmy już Jej odwiedzać. Brzydzę się kłamstwem, nie szczerością, fałszem i obłudą. Nie zamierzam zaszczepiać w dzieciach tych negatywnych zachowań. Chcę, żeby byli wobec mnie szczerzy, najgorsza prawda, ale prawda... to nasze motto domowe. 

Sytuacja nie jest łatwa, ale nikt nie powiedział, że bycie mamą, mamą dorastającego, mądrego chłopca będzie usłane fiołkami. 
Lubię te nasze rozmowy - nie tylko o tym co robił w przedszkolu - ale i te trudniejsze. Podziwiam wtedy Jego mądrość, jego wrażliwość i to w jaki sposób przyswaja zdobyte informacje. 

Oczywiście, nie mówię Mu wszystkiego, nie chcę, aby Jego mała główka niepotrzebnie się przejmowała, ale tyle ile musi, ile powinien - wie. 
I nie jest to bynajmniej kłamstwo. To raczej dbałość o Niego. 

Zatem jak rozmawiać? Szczerze, spokojnie. Zdobyć się na odwagę i wytłumaczyć dokładnie jak wygląda każda sytuacja. Dzieci w pewnym wieku naprawdę zdobywają już mądrość, której niejeden dorosły mógłby im pozazdrościć. 
Mam nadzieję, że nasze rozmowy zaprocentują. Budując w nim poczucie, że jesteśmy wobec siebie otwarci, szczerzy, że nie boimy się rozmawiać na trudniejsze tematy - wykładam podbudowy pod nasze późniejsze relacje. Liczę, że będą jak najbardziej pozytywne. 


maja 13, 2019

Witaj ptaszku i Witaj motylku - historyjki wspierające rozwój sensoryczny

Witaj ptaszku i Witaj motylku - historyjki wspierające rozwój sensoryczny
Trafiły do nas książeczki Clima Gabriele i Baruzzi Agnese wydawnictwa Edgard : 
Jako że zaczynamy powolutku kompletować biblioteczkę naszego najmłodszego członka rodziny, cieszę się, że pojawiają się w niej tak fajne tytuły. 



Co fajnego w tych książkach? Co innego? 

Obie historyjki to nie tylko zwykłe strony z obrazkami i tekstem. To zdecydowanie coś więcej. Książki wspierają rozwój sensoryczny. Podczas czytania Maluszek może dotykać, zaglądać przez dziurki (ptasie dziuple), śledzić drogę kreta pod ziemią używając swojego paluszka. 
Czad! Mówię wam. 





Kacper i nie tylko On, bo i Bartkowi bardzo podobają się książeczki przeglądali je wspólnie. Przeczytaliśmy historię rudzików, które niedawno wykluły się i poznają otaczający ich świat, ich dom - las. 
Druga historia to opowieść o gąsieniczce, która przeistacza się w pięknego motyla. 




Książeczki prócz zabawnej, a jednocześnie pouczającej i pięknej historii są bardzo przyjemne dla oka, a ich największą zaletą są właśnie strony, które dziecko może dotykać. 


 


Brakowało mi możliwości poruszania elementami stron oraz idealnie by było, gdyby posiadały różne faktury (drzewo - chropowate, ptaszek - miękki jak piórko itd.) 

Polecamy Wam książeczki jako uzupełnienie biblioteczki Waszych maluszków :) 


maja 09, 2019

List do naszego Roczniaka. (12 miesiąc Kacperka)

List do naszego Roczniaka. (12 miesiąc Kacperka)
Kochany Mój Synku. Maluszku nasz! 

Kiedy to zleciało i dlaczego tak szybko? 12 miesięcy odkąd przewróciłeś nasz Świat do góry nogami. Świat, który zamigotał przy Tobie na nowo tysiącem barw. Nasz brakujący elemencie układanki. Właśnie tak sobie Ciebie wyobrażałam. Po raz drugi mogę powiedzieć, że jestem spełniona w roli mamy, w roli tej, która może pokazywać Ci świat. 

Nasze początki były trudne. Począwszy od wywoływania porodu, przez sam poród i chwile tuż po nim, kiedy martwiłam się o Twoje zdrowie gdy musiałeś walczyć z żółtaczką. Znów płakałam ze szczęścia, kiedy badania wykazały, że możemy wrócić do domu (identycznie jak 6 lat temu przy badaniach Bartka). Czekaliśmy na to tak bardzo. 

Potem nieprzespane, ciężkie noce z kolkami i tysiącami pobudek na mamusine mleczko. Właśnie mija nam 12 miesięcy, kiedy korzystasz z tego dobrodziejstwa. Jestem z nas dumna, że pokonaliśmy tamten paskudny kryzys i dziś mogę powiedzieć, że karmię już rok. 

Przeżyliśmy przez te 365 dni wiele dni i nocy, które były ciężkie (gorączki, katary, problemy ze spaniem, które są właściwie do dziś, chociaż jest dużo lepiej..), ale były też piękne i takie "pierwsze". Pierwszy pobyt na działce, pierwsze zabawy w piaskownicy, pierwsze bujanie na huśtawce, pierwszy wypad do restauracji, pierwsze słowa, pierwsze kroczki przy meblach. Jeszcze nie chodzisz samodzielnie, ale za rączkę i przy pchaczu śmigasz aż miło patrzeć. Miło też patrzeć na Twój uśmiech. Jesteś bardzo radosnym dzieckiem. Nie trzeba wiele, aby Cię rozbawić, a najlepiej robi to Twój brat ("bra bra"). Rankiem, kiedy tylko otworzysz oczka, wypatrujesz czy "bra bra" stanie w drzwiach i rozpocznie zabawianie Cię swoimi wygłupami. Uwielbiasz Jego zabawki i zabawy z piłeczką. Nawet jeśli On krzyczy, że Mu przeszkadzasz - nie bardzo Cię to zraża. Jesteście idealnym duetem, dopełniacie się i łączy Was cudowna więź, która mam nadzieję, że będzie się umacniać z każdym kolejnym miesiącem Twojego życia. 

12 miesiąc kończymy, a właściwie rozpoczynamy Twoimi chrzcinami. Udało się w końcu dopełnić tego sakramentu. Zostałeś oficjalnie Kacprem Tadeuszem. Otrzymałeś bardzo fajną chrzestną a w raz z nią dwójkę przybranego kuzynostwa, z ktorym mam nadzieję, że również nawiążesz bliższą relację i będziesz mógł korzystać z dobrodziejstwa posiadania cioci, wujka i kuzynostwa (bo Bartek niestety stracił takową możliwość). 

Nie chcę pisać o tym co złe i smutne. Bo cieszę się, że jesteś zdrowy, radosny i że osiągnęliśmy wspólnie przez ten rok tak wiele. Poznaliśmy się na tyle, aby rozumieć się bez słów. To się liczy Pysiaku. 
Rośnij nam dalej tak pięknie, rozświetlaj szare dni swoim cudnym uśmiechem, nie zaznaj smutku w swoim dzieciństwie i wyciśnij z niego jak najwięcej pozytywnych chwil, abyś miał co wspominać kiedy dorośniesz. 

Twoja Mama. 

maja 07, 2019

Testujemy serię Hello Little od Canpol Babies

Testujemy serię Hello Little od Canpol Babies
Kolejna edycja testowania produktów w blogosferze Canpol Babies i kolejne produkty, po które warto sięgnąć bez dwóch zdań!



W naszym zestawie testowym znajdowały się dwa bidony. Pierwszy to praktyczny, kolorowy kubek z rurką, który przeznaczony jest dla dzieci powyżej 9-go miesiąca życia, które opanowały umiejętność samodzielnego picia. Sprawdza się w podróży czy na spacerze. Wygodne, szerokie uchwyty ułatwiają dziecku trzymanie kubka w malutkich rączkach. Po zdjęciu uchwytów kubek może pełnić funkcję bidonu dla starszych dzieci. Ruchoma część nakrętki pozwala schować rurkę, kiedy dziecko nie pije z kubka. 



Bidonik ma pojemność 400 ml. Można używać go w mikrofali i myć w zmywarce. My czyściliśmy go w ten sposob już niejednokrotnie i nic się z nim nie dzieje. Rysunek nie blednie. 

Kubek jest śliczny. Mała panda na nakrętce rozśmieszała niejednokrotnie Kacperka chowając słomkę, a za pomocą jej uszek z łatwością chowamy ją do środka. Kubek nie przecieka, synek z łatwością i chęcią pije z niego samodzielnie. 

Drugi bidon  Posiada przykrywkę chroniącą rurkę przed zabrudzeniem i wygodny uchwyt pozwalający przymocować bidon np do paska. Posiada zatem wszystko, co dobry bidon mieć powinien. Dzięki temu jest idealnym towarzyszem zabaw, spacerów i dalszych podróży. Bidon został wykonany z miękkiego, bezpiecznego, odpornego na uszkodzenia tworzywa. Nie zawiera bisfenolu A. Jego pojemność to 350 ml i zalecany jest dla dzieci od 12 miesiąca. Ma trochę szerszą rurkę. 



Oba bidony są świetne i bardzo cieszę się, że Kacper z łatwością (podobnie jak Bartek) nauczył się z nich pić. Jak wiadomo - picie z użycie słomki - jest najbardziej zalecane przez logopedów. 




W serii Hello Little znajdziecie też śliniaczek (w trzech wzorach). Śliniaczek skutecznie chroni ubranie dziecka przed zabrudzeniem w trakcie jedzenia. Wyposażony jest w dużą kieszeń, która zatrzymuje resztki pokarmu, a wykonany jest z miękkiego i łatwo zmywalnego tworzywa. Śliniaki charakteryzują się autorskimi kolorowymi wzorami. Posiadają zapięcie na duży, wytrzymały rzep. Kacperkowi bardzo podobało się nowe wdzianko. Kieszonka bardzo praktyczna. Śliniak bardzo łatwo utrzymuje się w czystości, można zmoczyć go całego i dokładnie oczyścić z resztek pokarmu. 



Skoro mamy już bidony do picia, śliniaczek do utrzymania czystości przy spożywaniu pyszności przez naszego Szkraba - przydałoby się w czymś te pyszności podać. I oto kolejny element serii - miseczka. 
Jak dla mnie jest genialna. Posiada na silikonowe dno, które zapobiega przesuwaniu się jej po stole lub tacce krzesełka. Została wykonana z trwałej melaminy o ciekawym kształcie i zachęca do jedzenia każdego malca. Kacperek wypatruje na jej dnie pandy, kiedy posiłek się kończy. Wyposażona jest w praktyczne uszy ułatwiające przytrzymanie lub przenoszenie miseczki, kiedy niesiemy w niej gorący posiłek. Nie ma opcji poparzenia rąk, gdyż uszka nie nagrzewają się. Kolorowe nadruki zatopione w melaminie są zupełnie bezpieczne dla maluszka. Możemy myć ją w zmywarce, ale nie należy podgrzewać jej w mikrofalówce. Miseczkę można kupić również jak pozostałe elementy kolekcji w trzech sympatycznych wzorach.


Bardzo serdecznie polecamy Wam po raz kolejny produkty Canpol Babies. W naszym domu są niezawodne, cieszą oczka Maluchów i Rodziców. 


Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger