List do naszego Roczniaka. (12 miesiąc Kacperka)

Kochany Mój Synku. Maluszku nasz! 

Kiedy to zleciało i dlaczego tak szybko? 12 miesięcy odkąd przewróciłeś nasz Świat do góry nogami. Świat, który zamigotał przy Tobie na nowo tysiącem barw. Nasz brakujący elemencie układanki. Właśnie tak sobie Ciebie wyobrażałam. Po raz drugi mogę powiedzieć, że jestem spełniona w roli mamy, w roli tej, która może pokazywać Ci świat. 

Nasze początki były trudne. Począwszy od wywoływania porodu, przez sam poród i chwile tuż po nim, kiedy martwiłam się o Twoje zdrowie gdy musiałeś walczyć z żółtaczką. Znów płakałam ze szczęścia, kiedy badania wykazały, że możemy wrócić do domu (identycznie jak 6 lat temu przy badaniach Bartka). Czekaliśmy na to tak bardzo. 

Potem nieprzespane, ciężkie noce z kolkami i tysiącami pobudek na mamusine mleczko. Właśnie mija nam 12 miesięcy, kiedy korzystasz z tego dobrodziejstwa. Jestem z nas dumna, że pokonaliśmy tamten paskudny kryzys i dziś mogę powiedzieć, że karmię już rok. 

Przeżyliśmy przez te 365 dni wiele dni i nocy, które były ciężkie (gorączki, katary, problemy ze spaniem, które są właściwie do dziś, chociaż jest dużo lepiej..), ale były też piękne i takie "pierwsze". Pierwszy pobyt na działce, pierwsze zabawy w piaskownicy, pierwsze bujanie na huśtawce, pierwszy wypad do restauracji, pierwsze słowa, pierwsze kroczki przy meblach. Jeszcze nie chodzisz samodzielnie, ale za rączkę i przy pchaczu śmigasz aż miło patrzeć. Miło też patrzeć na Twój uśmiech. Jesteś bardzo radosnym dzieckiem. Nie trzeba wiele, aby Cię rozbawić, a najlepiej robi to Twój brat ("bra bra"). Rankiem, kiedy tylko otworzysz oczka, wypatrujesz czy "bra bra" stanie w drzwiach i rozpocznie zabawianie Cię swoimi wygłupami. Uwielbiasz Jego zabawki i zabawy z piłeczką. Nawet jeśli On krzyczy, że Mu przeszkadzasz - nie bardzo Cię to zraża. Jesteście idealnym duetem, dopełniacie się i łączy Was cudowna więź, która mam nadzieję, że będzie się umacniać z każdym kolejnym miesiącem Twojego życia. 

12 miesiąc kończymy, a właściwie rozpoczynamy Twoimi chrzcinami. Udało się w końcu dopełnić tego sakramentu. Zostałeś oficjalnie Kacprem Tadeuszem. Otrzymałeś bardzo fajną chrzestną a w raz z nią dwójkę przybranego kuzynostwa, z ktorym mam nadzieję, że również nawiążesz bliższą relację i będziesz mógł korzystać z dobrodziejstwa posiadania cioci, wujka i kuzynostwa (bo Bartek niestety stracił takową możliwość). 

Nie chcę pisać o tym co złe i smutne. Bo cieszę się, że jesteś zdrowy, radosny i że osiągnęliśmy wspólnie przez ten rok tak wiele. Poznaliśmy się na tyle, aby rozumieć się bez słów. To się liczy Pysiaku. 
Rośnij nam dalej tak pięknie, rozświetlaj szare dni swoim cudnym uśmiechem, nie zaznaj smutku w swoim dzieciństwie i wyciśnij z niego jak najwięcej pozytywnych chwil, abyś miał co wspominać kiedy dorośniesz. 

Twoja Mama. 

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mother and Son , Blogger