lipca 09, 2018

Dwa miesiące Pampuszka!

Dwa miesiące Pampuszka!
Minęły tak szybko, że nie zdążyłam się zorientować, a wraz z tym kolejnym przyszło sporo zmian. 

 1. Kacper przyjął pierwsze po-szpitalne szczepienia. Strasznie płakał, a ja razem z nim.
2. Lekarska waga pokazała 5,520 kg! To dlatego mój kręgosłup po całym dniu domaga sie gorącego masażu biczami wodnymi pod prysznicem. 
3. Cały czas karmimy się piersią. Kacper jest ogromnym wielbicielem mamusinego mleczka (co widać po wadze ;P) i w ciągu dnia wytrzymuje maksymalnie 2,5 godzinki. W nocy Jego dotychczasowy rekord to 4 godziny. 
4. Odłożyłam już większość ciuszków w rozmiarze 56 cm, wskoczył w 62, choć kilka par spodenek jeszcze pasuje :) 
5. Nosi 2-ki pampersy. 


Przechodzimy właśnie drugi skok rozwojowy. Kacper mało sypia w dzień, bardzo trudno nadal Go uśpić. Dni, kiedy pośpi dłużej dostają miano "Dnia Matki", bo to prawdziwe święto spokoju. Dodatkowo ciężko cokolwiek zrobić przy nim w domu, bo kiedy nie pośpi porządnie jest naczelnym Smerfem Marudą. Jeśli już uda Mu się zasnąć to najchętniej odbywa drzemki na brzuszku. 

Wczoraj nauczył się puszczać bańki ustami :) 


Przez problem z zasypianiem mamy problem z zaprzyjaźnieniem Go z kołyską. Nie ukrywam, że dwa miesiące spania pod dziwnymi kątami, które dopasowują się do 62 centymetrowego lokatora na mojej połowie łóżka dają mi sie we znaki, bo kiedy On idzie spać, ja muszę przygotować się na to, że muszę leżeć koło Niego, by czuł mój zapach. 

Pożegnaliśmy kolki. To jeden z tych największych plusów. Miesiąc z nimi był bardzo ciężki, wypróbowaliśmy Espumisan i Delicol i po żadnym tak naprawdę nie widziałam większej poprawy, a po Delicolu dodatkowo zaczął ulewać. 

Chciałabym aby wrócił spokój w wózku, ale mój mały wiercipiętka wciąż toleruje go do pewnego momentu. Już niejednokrotnie wracaliśmy ze spacerku czy sklepu na sygnale. Trochę się chustujemy, ale to też maksymalnie godzina kiedy śpi w niej. Więc ciężko zaplanować dłuższy i dalszy wyjazd, kiedy maluje się przed oczami wizja uspokajania Małego co pięć kroków. 

Pampuszek jeśli jest wyspany jest przesłodziachny. Dużo się uśmiecha, reaguje już na nasze twarze. Uwielbia, kiedy stroimy do niego głupie minki i wydajemy śmieszne dźwięki. 

Mama jest zmęczona - to oczywiste. Nie męczą mnie nieprzespane noce, bo do tego idzie się przyzwyczaić. Męczą mnie dni, kiedy spędzam bardzo wiele czasu na usypianiu Go, aby nie był małym marudziątkiem. Miło by było, gdyby w końcu polubił się z chociaż dwiema dwugodzinnymi drzemkami w ciągu dnia. 

Bądź co bądź na razie cieszymy się dobrym zdrowiem i sobą. 


czerwca 30, 2018

High need baby i matkowe samopoczucie.

High need baby i matkowe samopoczucie.
Zaczęło się. Minął spokojny, noworodkowy okres, kiedy to nasze Maleństwo tylko jadło i spało i było cichutko w wózku na naszych spacerkach. Nadszedł wielki bum, podczas którego zwaliło się na nas wiele objawów świadczących o tym, że Kacper to high need baby. 
Znalazłam bardzo fajny opis TUTAJ  na temat tego wyjątkowego przypadku, czyli oto kilka słów o tym jakie są hajnidowe bobasy. 



  • intensywnehajnidy wytrwale i donośnie manifestują swoje potrzeby i wyrażają uczucia. Nie kwilą pod nosem „pani matko, czy nadeszła już pora posiłku, gdyż przekąsiłbym co nieco?”, tylko ile fabryka dała krzyczą „JEEEEŚĆ! SZYBCIEJ!!!”. Gdy się śmieją, to aż do czkawki. Gdy płaczą, nawet skarpetki mają mokre.
  • domagające się: cecha, którą wiele osób określa jako „terroryzm” (okropne określenie, swoją drogą). High Need Baby nie zniechęca się brakiem reakcji rodzica, raczej napędza je to do zwiększenia intensywności wyrażania swojej dezaprobaty wobec Twojej opieszałości. Przeczekiwanie, aż hajnid się znudzi albo zrezygnuje? Zapomnij. Nasłuchiwanie, czy przestało nawoływać i już samo zasnęło? Powodzenia, poczekaj, aż całkiem się rozbudzi, a spędzisz pół godziny dłużej na usypianiu o 3 nad ranem. Wszyscy to uwielbiamy.
  • nadaktywne: ruchliwe, nielubiące krępowania i ograniczeń. Niejeden hajnid podłączony pod specjalistyczną aparaturę zasiliłby średniej wielkości miasto. Nawet trzymiesięczny.
  • łakome: wiele High Need Babies je tylko raz dziennie: od rana do nocy. I choć większość noworodków potrzebuje nawet kilkunastu karmień na dobę, to wymagające dzieci nie schodzą z tej ilości nawet przez następny rok. Ssanie i kontakt skóra do skóry, jest dla nich sposobem na uspokojenie się. Nie jest rzadkością, że idea „karmienie co 3 godziny” staje się realna w 10-11 miesiącu życia, po naprawdę konkretnym rozszerzeniu diety malucha.
  • często się wybudza: chce Ci się śmiać (a jest to raczej śmiech przez łzy), gdy znajoma narzeka, że tej nocy wstawała AŻ DWA RAZY? Masz opracowaną topografię mieszkania pod kątem desek, na które absolutnie nie wolno stawać, bo skrzypią? Na strzyknięcie w Twoim kolanie dziecko reaguje jakby nad uchem wystrzeliła mu armata? Gdy śpi dłużej niż pół godziny za dnia, martwisz się, że chyba jest chore? Przybij piątkę!
  • niezaspokojone: wymagające niemowlę sprawia czasem wrażenie, jakby było ciągle niezadowolone i w złym humorze. Stajesz na rzęsach, równocześnie karmiąc, skacząc na piłce, nosząc na rękach, śpiewając, stepując i recytując, a okazuje się, że nadal nie trafiłaś. I że to nie o to chodziło. I że to, co wczoraj działało, dziś już jest do bani, bo wymagające dzieci są…
  • nieprzewidywalne: Jedyną stałą rzeczą w życiu hajnida jest zmienność. Notowanie pór karmień, liczby pobudek, czasu aktywności i snu oraz próba odnalezienia jakiegoś rytmu, regularności powodują tylko Twoją frustrację. Czasem ziewa o 18.00, następnego dnia fika do 23.00. Akceptuje noszenie w chuście, by za tydzień obrazić się na jakiekolwiek próby zamotania. Te same sytuacje powodują u niego raz śmiech, raz łzy. W zależności od ciśnienia atmosferycznego, kursu franka i kto wie jeszcze czego.
  • nadwrażliwe: są czujne, szybko reagują na zmiany w otoczeniu. Świetnie odbierają emocje wszystkich wokół i silnie je współodczuwają. Dojrzą najmniejszy paproszek. Usłyszą najcichszy dźwięk (z tym strzelającym kolanem to nie żartowałam!). Nieobcięta w bodziaku metka urasta dla hajnida do rozmiarów włosiennicy. Wrażliwość na dotyk przejawia się też czasem niechęcią do przytulania, kontaktu fizycznego, masażu, choć w większości HNB są…
  • nieodkładalneja sądzę, że Twój biceps, triceps i kręgosłup wie, o czym ja mówię.  Wymagające dzieci nie lubią leżeć samotnie. Wiele z nich potrzebuje duuużo noszenia na rękach. Masz szczęście, jeśli akceptują nosidło lub chustę. Bezruch jest ich wrogiem – High Need Baby chce być kołysane, bujane, musi zwiedzać mieszkanie. Masz z nim tańczyć albo skakać na piłce, także podczas karmienia czy usypiania. Gdy wymagające niemowlę już zaśnie, trudno odłożyć je do łóżeczka, nie budząc. Lubi spać na rękach lub klacie, ewentualnie z piersią w buzi. Wymagające niemowlęta często nie znoszą również jeżdżenia w wózku i awanturują się w foteliku samochodowym.
  • nastawione na kontakt z rodzicem: żadna świecąco-grająca zabawka nie jest dla hajnida nawet w połowie tak interesująca jak drugi człowiek. Wymagające dzieci chcą być blisko cały czas, wspólnie z rodzicem się bawić, spać, obserwować świat. Nie potrafią zbyt długo zająć się same sobą. Rozpaczają, jakby przytrzasnęły sobie paluszek drzwiami, gdy wychodzisz na minutę do kuchni. W późniejszym czasie pełzają/raczkują za Tobą do toalety. „Jak usypia moje dziecko? Normalnie, gaszę światło, wkładam mu smoczka, odpalam króliczka z pozytywką, pokręci się chwilę i zasypia” – dla rodzica dziecka wymagającego te słowa brzmią jak science-fiction. HNB przez wiele miesięcy (a raczej, nie czarujmy się, lat) będzie potrzebowało pomocy dorosłych w zasypianiu. Niektóre z trudem tolerują innych opiekunów niż rodzice. Dużo czasu upływa, zanim zaakceptują obcych ludzi. Inne są wręcz namolne w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Moja córka sprawiała trudność podczas badania sprawności manualnej przez fizjoterapeutę, bo przez cały czas patrzyła mu głęboko w oczy i zagadywała, zamiast zająć się zabawą przedmiotem.
Niestety, albo stety zgadza się u nas wszystko. Kacper jest bardzo intensywny. Jak zaczyna płakać od razu przechodzi do najwyższych tonów. Nie rozumie, że czasem muszę iść siku, albo potrzebuje 10 minut na zjedzenie czegokolwiek. Najszczęśliwszy jest, kiedy się tulimy, rozmawiamy patrząc sobie w oczy. Nie lubi być sam. Zasypianie (pomijam fakt kolek) jest w ciągu dnia strasznie męczące bo Mały Diabełek potrafi zasnąć, po czym wybudzić się po 5 minutach i mieć oczy jak pięć złoty, by zaraz znów zacząć ziewać i marudzić o wszystko i z byle czego. 

Wczoraj zmieniliśmy lek na kolkę. Mały pierwszy raz zasnął nie bujany, nie tulony. Leżał tuż obok i głaskałam go naprzemiennie po rączce i główce. Widzę, że bardzo potrzebuje mojej bliskości. Kiedy już uśnie, przez sen potrafi złapać mnie za bluzkę bylebym tylko nie uciekła, byleby czuć moje ciepło i zapach. Nie ukrywam, że jest to męczące.. Na tyle, że .... 

Matkowe samopoczucie. 

Właśnie.. Wczoraj miałam apogeum. Dopadł mnie totalny brak sił. Znów wrócił atak wymiotów, miałam stan podgorączkowy, w nocy gorączkę. Bolały mnie wszystkie mięśnie, a w nocy przykrywałam się po same uszy, bo tak mną telepały dreszcze. A dookoła tylko słyszę "Doigrasz się, zwolnij..". Nie jest to łatwe. Ja nie narzekam, bo nie pomoże mi to. Zaciskam zęby i ciągne do przodu. Ogarniam do utraty tchu, kiedy to wieczorem odpływam razem z Kacprem o 20:00. Wtedy wyłączam silnik i pozwalam sobie na odpoczynek. 
Zrobiłam badania, morfologia ma trochę odchyleń, muszę wybrać się na kontrolę poporodową do ginekologa - mam nadzieję, że znajdę na to czas, że mój mały, intensywny człowieczek mi pozwoli ;) 

Barti aktualnie działkuje u babci. Zapragnął wakacji na działce, więc mimo dość popsutej pogody korzysta ze świeżego powietrza. Nie ma Go drugi dzień, a mi już Go strasznie brakuje, mimo, że jest to dość mocnym udogodnieniem, bo mam kilka dni na zminimalizowanie obrotów i zajęcie się tylko jedną pociechą. 

Wyczekujemy uspokojenia, zwolnienia, które powinno w teorii pojawić się w trzecim miesiącu naszego Maluszka. Za 9 dni stuknie Mu już drugi miesiąc, a ja nie mogę się nadziwić, że to tak szybko minęło, mam wrażenie, że dopiero jechałam do szpitala. Co by nie mówić, póki co radzimy sobie całkiem nieźle. Cieszymy się pierwszymi świadomymi uśmiechami, weszliśmy w rozmiar 62 ubranek i zamieniliśmy pieluszki w rozmiarze 1 na rozmiar 2. Ale o tym w następnej notce podsumowującej dwa miesiące ;) 




czerwca 22, 2018

Kompendium wiedzy - KOLKA NIEMOWLĘCA. Jak pomóc Maluszkowi?

Kompendium wiedzy - KOLKA NIEMOWLĘCA. Jak pomóc Maluszkowi?
Kiedy zwróciłam się do Was o pomoc w sprawie porady na bolesne kolki naszego Kacperka, ilość Waszych odpowiedzi przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dodatkowo potwierdza to fakt tego, jak częstym zjawiskiem (uprzykrzającym życie i dzieciom i rodzicom) jest ta okropna kolka.
Postanowiłam zebrać w całość Wasze odpowiedzi i rady, mając nadzieję, że przydadzą się też innym rodzicom. Prawda jest taka, że na każde maleństwo działa co innego. Mamy co najmniej trzy miesiące na to, aby przetestować wszelkie specyfiki dostępne na rynku. Jest tego naprawdę sporo, choć różnią się bardzo niewiele.

Po pierwsze, na ludzki rozum.


Czym jest KOLKA?
Jest to występujący u niemowląt ostry atak bólów brzuszka, wywołujący płacz i niepokój. Powoduje go skurcz mięśni gładkich przewodu pokarmowego, połknięte w czasie karmienia powietrze, czasem przekarmienie lub alergia. Kolkę powodują tworzące się w żołądku dziecka pęcherzyki powietrza. Z powodu wypełnienia powietrzem mięśnie brzuszka napinają się nadmiernie w następstwie czego dziecko zaczyna płakać. Organizm dziecka reaguje na wypełniony powietrzem żołądek tak jak w przypadku wypełnienia pokarmem, zaczyna niepotrzebnie produkować kwas, który drażni ściany żołądka powodując dodatkowy niepokój i jeszcze bardziej nasila płacz dziecka. Typowym objawem kolki jest również podciąganie do góry nóżek. Kolka przeważnie ustępuje po 8-12 tygodniach, ale czasem może trwać aż dziewięć miesięcy.

POMOC Z APTEKI {czyli kropelki, czopki itp.}
  1. Bardzo popularny niemiecki Sab Simplex, o którym wspominała bardzo duża liczba z Was. Jeden z ponoć najbardziej skutecznych. Prawda jest taka, że ma on identyczny skład jak Espumisan, choć jest dużo droższy i niedostępny w polskich aptekach (w teorii).
  2. Rurki Windi. Używaliśmy je sporadycznie przy problemach brzuszkowych u Bartusia. To taki cewnik, który ma za zadanie “udrożnić” drogę i przepuścić zatrzymane bączki. Jak używać?  Końcówkę kateteru powinno się natłuścić. Do tego celu można użyć zwykłej oliwki do ciała przeznaczonej dla niemowląt. Nogi maluszka należy unieść ku górze, jak przy zmianie pieluszki. Kateter delikatnie umieść w odbycie dziecka. Po kilkudziesięciu sekundach wyraźnie słychać uchodzące z jelit gazy. Może temu towarzyszyć wypróżnienie. Po zakończonym zabiegu trzeba usunąć przyrząd i wyrzucić go. Kateter jest przeznaczony do jednorazowego użytku. Nigdy nie należy pozostawiać go w ciele dziecka na dłużej. Zabiegu nie powinno się powtarzać częściej niż 3 razy dziennie. Ja polecam używać już w ostateczności bo ponoć “rozleniwia” to może się zdarzyć, że dziecko będzie potrzebować pomocy rurki przy każdym zagazowaniu.
  3. Bobotic Forte - 1 ml płynu zawiera 135 mg symetykonu, 3 krople zawierają 20 mg symetykonu. Zawarty w wyrobie symetykon skutecznie obniża napięcie powierzchniowe ścian pęcherzyków gazu znajdujących się w jelitach, ułatwia ich łączenie i pękanie. Usprawnia to wydalanie gazów i zmniejsza napięcie jelit, które jest przyczyną bólu. Symetykon po podaniu doustnym nie wchłania się z przewodu pokarmowego i jest całkowicie wydalany z kałem w postaci niezmienionej. Również polecany od 1 msc życia.
  4. Espumisan - Substancją czynną leku Espumisan jest symetykon. 1 ml (25 kropli) kropli doustnych, emulsji zawiera 40 mg symetykonu. Jedna dawka z pompki dozującej (2 ml kropli doustnych, emulsji) zawiera 80 mg symetykonu.
  5. Esputicon - Esputicon jest lekiem zawierającym dimetycon. Łagodzi wzdęcia i ułatwia usuwanie nadmiaru gazu z przewodu pokarmowego. Jedna kropla zawiera ok. 20 mg dimetykonu. Dimetykon zmniejsza napięcie powierzchniowe pęcherzyków powietrza, które dostają się do przewodu pokarmowego głównie z połykanym powietrzem. We wzmożonym nagromadzeniu się gazów w jelitach dimetykon rozbija pecherzyki powietrza, co ułatwia dalsze przesuwanie się powietrza w jelitach i likwiduje uczucie napięcia oraz związanego z nim bólu. Małe dzieci i niemowlęta w wieku od 1 miesiąca: we wzdęciach brzucha 1 do 2 kropli, 2 razy na dobę.
  6. Infacol - Łagodzi dolegliwości związane z nadmiernym gromadzeniem się gazów w przewodzie pokarmowym (wzdęcia, bóle kolkowe spowodowane gromadzeniem się gazów). Polecany u niemowląt od 1 miesiąca życia i u dzieci. 40 mg symetykonu na 1ml
  7. Debridat - Preparat muskulotropowy, przeciwskurczowy. Działa w przewodzie pokarmowym na motorykę jelit. Zawiesina na receptę.
  8. Delicol - Delicol w postaci kropli jest przeznaczony do postępowania dietetycznego w stanach przejściowych dolegliwości trawiennych spowodowanych nietolerancją laktozy w pożywieniu u niemowląt. Niedobór laktazy może skutkować przejściowymi dolegliwościami trawiennymi spowodowanymi nietolerancją laktozy w pożywieniu u niemowląt. Składniki Delicolu rozkładają laktozę zawartą w mleku i sprawiają, że staje się ono lepiej przyswajalne. dzięki temu eliminuje dolegliwości kolkowe.
  9. Viburcol - Czopki doodbytnicze. Polecane u niemowląt i małych dzieci związanych z: bolesnym ząbkowaniem, kolką niemowlęcą, dyskomfortem jelitowym – bóle brzucha, wzdęcia i zaparcia, infekcją, alergią, szczepieniem. Maksymalnie 1 na dobę.
  10. Gripe Water - w delikatny sposób usuwa gazy trawienne u niemowląt, przynosząc szybką ulgę, nie zawiera alkoholu.Podwójna formuła - Dual Action - Olejek koperkowy rozgrzewa i rozluźnia brzuch co powoduje uwolnienie uwięzionych pęcherzyków powietrza, wodorowęglan sodu neutralizuje kwas w brzuszku dziecka. Wynikiem działania GRIPE WATER są głośne beknięcia. Możliwe skutki uboczne: Stosowanie większych dawek niż zalecane może powodować odurzenie, podrażnienie błon śluzowych żołądka i jelit. Nie używaj tego produktu, jeśli wystepuja zaburzenia czynności nerek lub nadwrażliwość na konserwanty: E215, E217, E219

PRIOBIOTYKI.
U maluszków przyjmujących probiotyki zaobserwowano złagodzenie objawów kolki.  W łagodzeniu dolegliwości kolkowych potwierdzono skuteczność szczepu Lactobacillus reuteri Protectis.



ŚRODKI NIE-APTECZNE
  1. Masaż brzuszka na przemienny z podnoszeniem (delikatnym!) nóżek jak przy przewijaniu.
  2. Ciepła kąpiel
  3. Okłady z ciepłej pieluszki lub termoforku z pestkami wiśni
  4. Uspakajające dźwięki szumu. U nas działa z youtube dźwięk koszenia trawnika, u innych może to być dźwięk suszarki, odkurzacza albo pralki. Próbujcie!
  5. Spanie i leżenie na brzuszku.
  6. Noszenie w chuście
  7. Jeśli karmisz mlekiem modyfikowanym - spróbuj zmienić je na inne. Możesz też podawać herbatkę koperkową (zwróć uwagę aby była bez cukru)
  8. Noszenie na “leniwca” czyli na ręku - brzuszkiem do dołu.

Nim zaczniesz cokolwiek robić, stosować.. Uświadom sobie, że bardzo dużo dzieci i rodziców przechodziło lub przechodzi przez ten etap razem z Tobą. Ja cierpiałam z Bartkiem, teraz cierpię z Kacprem. Ich przejmujący krzyk i płacz, kiedy tak niewiele możesz zrobić bardzo rani rodzicielskie serce. Uzbrój się w ogromną dozę cierpliwości, bo maluszek wyczuje Twój niepokój a to dodatkowo Mu nie pomoże.

My od dwóch dni mamy wieczorny spokój. Stosujemy się do wypróbowanej zasady. Ciepła kąpiel, a po niej owijamy się szczelnie kocykiem, aby nie wychładzać brzuszka i ciałka. Stosujemy trzy razy dziennie Espumisan i zasypiamy w rytmie koszenia trawnika WYPRÓBUJ TEŻ !

Oby nasz sposób był trafiony i kolka już nie wróciła! I wam życzę odnalezienia Waszego sposobu i jak najmniej przepłakanych wieczorów.

czerwca 17, 2018

Wielorazowe pieluszki Pupus - Hit czy kit? Nasza opinia.

Wielorazowe pieluszki Pupus - Hit czy kit? Nasza opinia.
To było nasze drugie podejście do wielorazowego pieluchowania. Wielorazowe pieluszki zachwycały mnie już pięć lat temu, kiedy tak niewiele osób o nich słyszało, a jeszcze mniej umiało z nich korzystać. U nas niestety się nie sprawdziły. Bartosz miał odparzony od nich zadek, więc szybko się pożegnaliśmy. Przy Kacperku otrzymałam drugą szansę. Właściwie to ja dałam drugą szansę pieluszkom. Na testy przyjechały do nas piękne pieluszki od producenta PUPUS 




Jak pewnie czas z Was się orientuje mamy różne rodzaje pieluszek wielorazowych :  

1. Pieluszki "z kieszonką"

- staranne wykonanie
- szybko schnie po praniu
- ma uniwersalny rozmiar - wielkość regulujemy za pomocą napów z przodu (pasuje na dzieci o wadze od 4-16 kg.)
- ma przystępną cenę.
- piękne wzornictwo (ogromny wybór)

2. Otulacze

- nie trzeba wymieniać go przy każdym przewijaniu dziecka, wystarczy zrobić to przy jego zabrudzeniu 
- kieszonka wewnątrz odpowiednio trzyma wkład
- starannie wykonany
- rozmiar również uniwersalny (od 4-16kg)
- przystępna cena



Tak samo różne mamy wkłady : 

Bambusowe:

  • są wykonane z 4 warstw bambusa z dodatkiem bawełny;
  • max. chłonność 180ml;
  • do jednej pieluszki możesz włożyć dwie wkładki, np. na noc;
  • są antybakteryjne i mają działanie przeciwzapalne – świetnie sprawdzi się przy dzieciach z problemami skórnymi;
  • pierzemy je w proszku do pieluszek;
  • schną nieco dłużej niż wkładki z mikrofibry.

Z mikrofibry i mikropolaru:

  • to bambus połączony z włóknami węglowymi – tkanina (jeszcze) mało popularna,  ale w 100% naturalna;
  • wkładka uszyta jest z dwóch warstw mikropolaru z bambusem i włóknami węglowymi oraz trzech warstw mikrofibry (wewnątrz);
  • mikropolar sprawia, że powierzchnia wkładki niemal zawsze jest sucha – szybko i skutecznie odprowadza wilgoć do wnętrza wkładki;
  • bambus to materiał o naturalnym działaniu antybakteryjnym i antygrzybiczym;
  • max. chłonność to aż ok. 250ml;
  • szybko schnie;
  • są wyjątkowo duże, dlatego polecane są zwłaszcza na noc.

Nasza opinia niestety nie będzie w pełni pochlebna. Cieszyłam się jak głupek na te testy, bo miałam nadzieję, że pieluszki zagoszczą u nas na dłużej. A tu pSIKUS! 
Dokładnie, z naciskiem na sikus ;) 


Już przy pierwszej pieluszce pojawił się problem, bo chociaż na naszej małej pupci wyglądała idealnie, była super dopasowana i Kacperek wyraźnie czuł się w niej komfortowo - po 10 minutach aktywności - siuśki wyleciały bokiem, co ukazało się na boczkach bodziaka. I w tym momencie moja teoria, o tym, że wielorazówki nie przeciekają RUNĘŁA. 
Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Napisałam więc do Pani ze sklepu i czekam, bo już kilka dni nie otrzymałam odpowiedzi. 



W ofercie sklepu znajdziecie nie tylko wielorazowe pieluszki, ale też woreczki na pieluszki, pieluszki tetrowe, flanelowe, majteczki treningowe, nosidła ergonomiczne, olejki eteryczne i inne przydatne akcesoria dla mamy i dziecka. 



czerwca 10, 2018

Pomocnik wieczornych rytuałów. Kosmetyki dla dzieci Bebble.

Pomocnik wieczornych rytuałów. Kosmetyki dla dzieci Bebble.
Są takie produkty, po które można sięgnąć bez głębszego zastanawiania się nad tym czy warto. Zwłaszcza jeśli chodzi o delikatną skórkę niemowlęcia, która potrzebuje szczególnej uwagi i pielęgnacji. 
Na rynku jest multum kosmetyków, które podrażniają, powodują wysypki, szczypią w oczka i mimo, że ich cena jest wysoka a producent poleca twierdząc, że to najlepszy wybór dla zdrowej skóry Twojego maleństwa - kończy się to nie najlepiej.



Kiedy zobaczyłam na Instagramie profil Bebble zagłębiłam się w ich ofertę. I szczerze zachwyciłam. Kompletując wyprawkę kosmetyczną dla Kacpra zdecydowaliśmy, że warto spróbować Bebblowego żelu do mycia główki i ciała. 



Dlaczego
Możemy sięgnąć po niego już od pierwszej kąpieli naszego maluszka i mieć pewność, że nie podrażni mu oczek. Spokojnie możemy umyć Go od stóp do głów :) 
Żel jest delikatny, zawiera dodatek naturalnego ekstraktu z lawendy, który działa kojąco i antyseptycznie a jednocześnie nie zawiera parabenów, SLS i SLES czy sztucznych barwników, które mogą drażnić delikatną skórę naszych Maluszków. Co mnie zachwyciło? Zapach!
Długo utrzymujący się, delikatny zapach umytej główki Kacpra. Uwielbiam go wąchać ;) 

Używamy żelu już miesiąc. 
Nie pojawiły się żadne zaczerwienienia, podrażnienia czy krostki. Kacperek relaksuje się przy kąpieli, która jest naszym wstępem do wieczornego wyciszania. Bebble towarzyszy nam przy każdej kąpieli i zdecydowanie zapowiada się, że zostanie z nami na dłużej zwłaszcza że cena za 400 ml opakowanie jest bardzo przystępna - 13,99 zł. 

Nasza opinia końcowa wychodzi zdecydowanie na duży plus. Cieszę się, że pojawiły się kosmetyki dla maluszków, którym mogę bez obawy powierzyć pielęgnację mojego Maluszka.  

Zapraszam Was do zapoznania się z ofertą Bebble. Znajdziecie tam nie tylko żele do mycia ale i m.in kremy na słońce, ząbkowanie, chusteczki i płyn do mycia smoczków i butelek. 

-> TUTAJ


Polecam Wam też obserwację prężnie działającego Instagrama Bebble, dzięki czemu będziecie na bieżąco z informacjami o ich nowych produktach. 

czerwca 09, 2018

Od noworodka do niemowlaka. Czyli minął miesiąc, nie wiem kiedy ...

Od noworodka do niemowlaka. Czyli minął miesiąc, nie wiem kiedy ...
Minął miesiąc. Mamy w domu niemowlę.  



Ostatnie 3 tygodnie cierpimy na niedoczas. Mimo, że właściwie każdy dzień wygląda podobnie i wypracowaliśmy sobie już jako - taki rytm i harmonogram, ciągle brakuje na coś czasu. Kacper pochłania bardzo dużo mojej energii i czasu. Padam zwykle razem z Nim o 20:00 bo nie mam już sił ani na książkę, ani na film w towarzystwie męża. 

Jaki jest nasz miesięczniak? 



Bardzo absorbujący. 
Nie lubi samotności. Jeśli ktoś przy nim siedzi i do niego rozmawia - jest szczęśliwy. Jeśli
oddalam się choćby do toalety - już słyszę miauczenie przemieniające się w szybkim tempie w głośny krzyk i płacz. 
- Pan rączkowski. 
Ciężko zrobić cokolwiek w domu, bo najlepiej spędza się czas z mamą i na mamie. Ostatnio miałam problem z ugotowaniem obiadu, więc na dniach kupuję chustę, liczę, że to ułatwi nam trochę funkcjonowanie. 
- Silny. 
Podnosi wysoko główkę, bo lubi leżeć na brzuszku. Często śpi w takiej pozycji. I dobrze, bo zdarzały się bóle brzuszka (ciężko nazwać je kolką, bo gazy ładnie odchodzą). 
- Dziecko wózkowe.
Póki co - uwielbia spacery. Potrafi ciągiem pospać 3h, obudzić się na jedzonko i spać dalej. W tej kwestii jest przeciwieństwem Bartka, a mi to bardzo odpowiada, bo lubię spacerować i dla zdrowia i dla urody (opaleniznę już niezłą mam ;P) 



Powoli wyrastamy z rozmiaru 56, odłożyłam już kilka bodziaków. Nocki jakie są, takie są. Nie budzi się co godzinę, więc nie mogę narzekać, ale zdarza się że śpi 2-3h ciągiem. 
Dziś mieliśmy pierwszą noc w kołysce, bo wcześniej jakoś nie mógł się do niej przekonać i musiał czuć mój (a może mleka? :P) zapach. 



Kontakty z bratem kształtują się bardzo pozytywnie. Mam obawy o zagłaskanie i zacałowanie na śmierć, ale prawda jest taka, ze uwielbiam na nich patrzeć i słuchać jak Bartek do Niego mówi, jak Mu opowiada o różnych rzeczach. 



Mówią, że najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc. Może teraz troszkę się uspokoi u nas i znajdzie się siła i czas na inne rzeczy. 
Dobrze, że pogoda dopisuje. Bardzo dużo czasu spędzamy na dworze, więc Barti sobie korzysta z placów zabaw. 


maja 31, 2018

Naturalnie po cesarce, czyli VBAC w moim odczuciu.

Naturalnie po cesarce, czyli VBAC w moim odczuciu.
Bartka urodziłam 5 lat temu przez cesarskie cięcie. Było ono bolesne z wielu względów. Po pierwsze miałam 26 lat, była to moja pierwsza ciąża, którą przeżywałam bardzo nieświadomie. Odbywane zajęcia w szkole rodzenia nastawiły mój umysł na rozwiązanie porodu siłami natury. Nie przyjmowałam innego wyjścia. Wydawało się to tak proste, jak wstawienie prania czy ugotowanie obiadu. Kiedy po 6 godzinach bolesnych prób zapadła decyzja o cesarce (brak postępu porodu, synek się cofał po skurczu, bo był źle wstawiony w kanał) przeżyłam pierwszą traumę. Nie byłam na to zupełnie gotowa. Mój idealny plan runął. 
Cewnik, znieczulenie w kręgosłup. Stół operacyjny, drażniące światło lampy nad moją twarzą, w której odbijało się rozcinane podbrzusze. Krótka chwila w której zdążyłam tylko przytulić swoją twarz do twarzy nowonarodzonego synka, którego zabrano od razu na mierzenie, ważenie. To nie był poród marzeń. 
Kiedy dowieziono mnie na salę pooperacyjną mijały długie minuty, nim znów go zobaczyłam. Nieudolnie przystawiono mi go do piersi, wcześniej informując, że "tu mleka nie będzie" (cudowne wsparcie na starcie pani położnej, po ściśnięciu sutka). Koszmarny ból podbrzusza po ustąpieniu znieczulenia. Leki przeciwbólowe pomagały doraźnie. Najgorsze było ograniczenie ruchów przy zmianie pozycji. Najlepiej było stać. Siedzenie, leżenie, przewracanie się z boku na bok na wysokich łóżkach, korzystanie z toalety było możliwe tylko w pozycji "na Małysza". Ciężka, ale uwieńczona 18 miesięcznym sukcesem droga po laktację. Dłużej dochodziłam do siebie w domu, miałam (a właściwie mam do dziś) wyrzuty sumienia względem siebie, że mi się nie udało, mimo że Bartek to okaz zdrowia i nie ja jedyna wydałam w ten sposób na świat syna. 


Do drugiej ciąży, porodu i okresu po nim podeszłam i podchodzę z większym spokojem. Mam 31 lat, nie muszę uczyć się na nowo pielęgnacji i opieki nad noworodkiem. Jedyną nowością dla mnie był poród. VBAC - czyli z angielskiego wyrażenia Vaginal Birth After Cesarean - poród pochwowy po przebytej cesarce
Podczas ciąży usłyszałam kilka razy (między innymi od męża), że mój drugi poród także zakończy się cesarskim cięciem. Odpowiadałam wtedy : "Jeśli tak - trudno. Po cc wiem już czego się spodziewać (mega bólu podbrzusza), po porodzie naturalnym - nie wiem. Jeśli mi się nie uda, trudno. Najważniejsze aby dziecko było zdrowe i wyjść szybko do domu, do Bartka czekającego w nim". 
Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale Kliniczna w Gdańsku jest bardzo nastawiona na porody naturalne. Od tak, z widzimisia nie wykonuje się cesarek na żądanie. Muszą być ku temu niepodważalne powody. 
Oczywiście, że chciałam naturalnie urodzić. Pamiętałam jak po pierwszym porodzie dziewczyny z sali, którym się udało siedziały i na nic nie narzekały. Zazdrościłam!
Marzyłam o szybkim porodzie. Trzech skurczach partych i nieśpiesznym kangurowaniu na piersi swojego Maluszka. Udało się. 
Mimo, że podczas samego porodu, który zaczął się o 18:00 (sączenie wód po wyjęciu cewnika), a skończył o 21:55 z moich ust padło, a właściwie zostało wykrzyczane 20 razy "CHCĘ CESARKĘ!" - udało nam się. 
Różnice? 
Obecność męża (co prawda na samą końcówkę, ale jakże istotną) i przecinanie pępowiny przez Niego, te łzy i spojrzenie dumy. 
Zostałam nacięta i pękłam. Miałam 5 szwów, zewnętrznych. Które mogę określić jako upierdliwe, bo przeciwbólowe przyjmowałam tylko przez pierwszą dobę. Urodziłam o 21:55, rano mimo zawrotów głowy wstałam do toalety. Nie miałam cewnika, ani znieczulenia (skorzystałam tylko z gazu rozweselającego i to dosłownie kilka wdechów, bo nie smakował mi :P). Kiedy Kacper pojawił się po tej stronie, położono mi Go na piersiach i zabrano po długiej chwili i to dosłownie na kilka minut. Spędziliśmy potem 2h na sali obserwacyjnej, gdzie towarzyszył nam tatuś. Przystawienie do piersi było nieśpieszne, Mały pięknie złapał, a pokarm pojawił się dokładnie w trzeciej dobie (bez męki z laktatorem i bez pobudzania tak jak musiałam robić to po cc). 
Oczyszczanie z odchodów poporodowych jest podobne do tego po cesarce, jednak możliwość bezbolesnego chodzenia, siadania, samodzielnej obsługi swojego dziecka to największe dostrzegalne przeze mnie plusy. 

Po porodzie naturalnym dochodzisz do siebie szybciej, jedyny ból to właściwie ten podczas samego porodu. Po cesarce dochodzisz dłużej, nie czujesz nacięcia, wyjmowania dziecka, ale boli Cię po niej. 
Nigdy świadomie nie zdecydowałabym się na cesarkę, wiedząc to, co wiem teraz. Jasne, niespodziewałam sie, że poród naturalny to TAKI ból. Ale dziś, trzy tygodnie po nim nie mam traumy. Pamiętam wszystko, minuta po minucie. Ale siedzę przy laptopie i nic mnie nie boli. A gdybym była po cc pewnie miałabym wciąż problem. 

Kilka istotnych informacji STĄD :

Według  ACOG (American Congress of Obstetricians and Gynecologists) próbę porodu siłami natury po przebytym cięciu cesarskim należy podjąć, gdy:
  • U ciężarnej nie występują powtarzalne wskazania do cięcia cesarskiego, np. nieprawidłowa budowa kanału rodnego itp. oraz nie wystąpiły nowe, np. łożysko przodujące.
  • Poprzednie cięcie było poprzeczne, w dolnym odcinku.
  • Poród dotyczy pojedynczego płodu w położeniu podłużnym główkowym.
  • Szacowana masa płodu <4000g.
  • Blizna w dolnym odcinku macicy, oceniana w USG>3,5mm.
  • Jest dostępna sala operacyjna i personel.
  • Pacjentka wyraża zgodę na ten sposób ukończenia ciąży.

Zdaniem PTG:
  • U kobiety z przebytym więcej niż jednym cięciem cesarskim można podejmować próbę porodu drogą pochwową.
  • Ciąża wielopłodowa nie stanowi bezwzględnego przeciwwskazania do porodu drogami rodnymi po cięciu cesarskim.
  • Cukrzyca nie jest przeciwwskazaniem do podjęcia próby porodu drogami rodnymi u kobiet po przebytym cięciu cesarskim.
  • Podejrzenie makrosomii płodu nie stanowi przeciwwskazania do porodu drogami rodnymi u kobiet po przebytym cięciu cesarskim, jednak należy rozważyć rozwiązanie przez cięcie cesarskie.
  • Kobiety rodzące w okresie 18-24 miesięcy po przebytym cięciu cesarskim powinny być poinformowane o zwiększonym ryzyku pęknięcia macicy podczas porodu.
  • Poród po 40. tygodniu ciąży nie stanowi przeciwwskazania do podjęcia próby porodu drogami rodnymi u kobiet po przebytym cięciu cesarskim.

Moja rada?
Nie nastawiaj się na nic. Nigdy nie wiadomo co przyniesie los. Jeśli masz możliwość (pozwolenie od lekarza na poród sn - PRÓBUJ. Robisz to dla siebie i swojego dziecka. Cesarka do zabieg operacyjny, niosący ze sobą więcej powikłań dla Was obu. Jeśli się nie uda - nie miej do siebie pretensji. Widocznie tak musiało być, abyście oboje byli zdrowi i nic nie zagroziło Waszemu życiu. Nie ważne czy sn czy cc. Ważne są te chwile już po. Te chwile RAZEM. 


Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger