lutego 23, 2018

Dlaczego warto układać puzzle? Nowości od Zielonej Sowy.

Dlaczego warto układać puzzle? Nowości od Zielonej Sowy.
Zainteresowania naszego Młodego zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tak jak jeszcze jakiś czas temu pałał ogromną niechęcią do układania puzzli, tak jakiś czas temu zrodziła się między nimi super relacja. 
Często przypominam sobie, jak jako 12-24 miesięczny Szkrab rozpoczynaliśmy każdy dzień od układania drewnianych puzzli, które należało umieścić w odpowiednim miejscu na drewnianej podkładce. Misio miał ich chyba ze 30-ści. Uwielbiał tą zabawę i zawsze o poranku przychodził do naszego łóżka z kilkoma z nich, tak jakby były wyznacznikiem dobrego rozpoczęcia kolejnego dnia. 
Teraz jako 3-4 latek trochę zaniedbał się w tym kierunku. A my - rodzice - jakoś nie naciskaliśmy, bo miał wiele różnych, innych zainteresowań. I jak się ostatnio przekonaliśmy wyszliśmy na tym dobrze. Aktualnie nasz prawie 5-letni Łobuziak świetnie radzi sobie ze 100 elementami (z naszym małym wsparciem). 





Dlaczego warto dziecko zapoznać z tym rodzajem zabawy? 
Ponieważ dzięki temu nauczy się ponoć szybciej czytać. Jak twierdzą psychologowie układanie puzzli to dla mózgu naszej pociechy świetna gimnastyka, dzięki której można uniknąć dysleksji.
Puzzle uczą dziecko:
  • kreatywności,
  • spostrzegawczości,
  • cierpliwości,
  • koncentracji.
Na naszym przykładzie możemy stwierdzić i podpowiedzieć Wam jedno. Jeśli Wasze dziecko nie chce układać puzzli - nie oznacza to, że jest skazany na dysleksję. Być może nie jest to "Jego czas", być może zainteresuje się nimi w innym momencie. U nas Misio musiał nauczyć się cierpliwości i podejmowania wielokrotnych prób. Kiedy kilka razy podchodziliśmy do układanek zdarzało się, że po drugim nieudanym dopasowaniu potrafił rzucić puzzlem z krzykiem i złością. Teraz tego nie ma. Próbuje, dopasowuje to tu, to tam. Nie ukrywam - ku naszej uciesze. 


Puzzle, które chcę Wam pokazać to nowość wydawnicza od Wydawnictwa Zielona Sowa (czyli naszego ulubionego). 


To nie są takie zwykłe puzzle, wyróżnia je to, że po ułożeniu obrazka możemy odwrócić je na drugą stronę i uwieńczyć swoje kreatywne dzieło kolorując odwzorowany z układanych elementów obrazek. 



Bardzo fajne rozwiązanie, które u nas również zrobiło furorę ze względu na to, że Bart stroni od kolorowania (nie wierzy, że potrafi ładnie, choć prawda jest taka, że jest z niego mały leniuszek, bo jak się przyłoży to robi to naprawdę starannie, nie wychodząc za linię). 


Puzzle te to Seria wyjątkowych puzzli dostosowanych są do umiejętności małych dzieci, które rozwijają swoje zdolności manualne i poszerzają wiedzę o świecie. W pudełku znajdują się 3 układanki. Każda z nich składa się z innej liczby puzzli – 3, 4 lub 5 elementów – każda kolejna to większe wyzwanie! Duże, sztywne elementy i zaokrąglone rogi to gwarancja jakości i bezpieczeństwa, którą my potwierdzamy bez dwóch zdań! 


Zapraszamy Was do zapoznania się z nimi na stronie Wydawnictwa : TUTAJ i TUTAJ .








lutego 19, 2018

Wielorazowe pieluszki Pupus.

Wielorazowe pieluszki Pupus.
Przy Bartku zaopatrzyłam się w ich ogromną ilość. Nastawiłam się na wielorazowe pieluchowanie bo przemawiało do mnie to, że zaoszczędzimy pieniądze, będę dbać o środowisko, zadbam o pupkę mojego malucha i będę mogła cieszyć oko pięknymi wzorkami na pieluszkach. 

Ale niestety. Los zarządził inną wersję naszej pieluchowej drogi. Bartiego pupa miała inny plan. Czerwieniła się pod wielorazówkami. 

Tak było 5 lat temu, nauczona doświadczeniem tym razem nie zdecydowałam sie na zapełnienie szuflady tymi cudami. Zdecydowanie wolę spróbować małymi kroczkami, sprawdzić jak przyjmą się w kontakcie z delikatną skórą naszej Księżniczki. Zdaję sobie sprawę, że przez te 5 lat wielorazowe pieluchy przeszły daleką drogę ku ulepszeniu - dlatego nie przekreślam ich całkowicie. Nadal czuję do nich sentyment. 


Pieluszki, które znalazły się w naszej wyprawce pochodzą od Pupus
W ich ofercie znajdziecie piękne wzory pieluszek z kieszonką, również w wersji dla noworodków
Pupus oferuje różnorodne otulacze na rzepy, napy, a także formowanki i oczywiście wkłady do samych pieluszek a jest w czym wybierać : wkładki z mikrofibry, bambusowe frotte, bambusowe węglowe, szare klepsydry, prefoldy bambusowe, prefoldy konopne i klepsydry bambusowe. 



Każdy z wkładów różni się chłonnością i czasem schnięcia. Najszybciej schnie bambus, najdłużej mikrofibra, największą chłonność ma prefold konopny oraz wkłady bambusowe. 



Samo pranie nie jest bardzo kłopotliwe, co ciekawe każde pranie zwiększa ich chłonność. Pieluszki wystarczy prać w 40 stopniach w zwykłym proszku z dodatkiem odświeżacza do pieluch lub olejku antybakteryjnego. 


Przy decyzji o wielorazowym pieluchowaniu musicie zaopatrzyć się także w pojemnik na brudne pieluchy. Może to być szczelne wiaderko. 
Istnieją dwa sposoby przechowywania brudnych pieluszek : na mokro i na sucho. 

W metodzie pierwszej do wiaderka wlewamy trochę wody, łyżkę stołową sody i kilka kropel olejku zapachowego. Soda ma właściwości czyszczące. 

W przypadku metody suchej wrzucamy pieluszki do pustego wiaderka. Powinniśmy mieć tyle pieluszek, aby robić pranie codziennie, maksymalnie co drugi dzień, aby nie dopuścić do rozwoju bakterii i przykrego zapachu wydobywającego się z wiaderka. 





Ciekawa jestem jak sprawdzą się te cudowności u naszej Małej :) Nie omieszkamy się pochwalić efektami! 


lutego 07, 2018

Już niedługo się widzimy Maleńka. Czyli 100 dni do końca ciąży.

Już niedługo się widzimy Maleńka. Czyli 100 dni do końca ciąży.
Przeleciał mi ten czas. Kiedy patrzę na ekran telefonu, który wyświetla mi ciążowe aplikacje i widzę, pojawiającą się już jutro 100-kę. Przepełnia mnie cała masa emocji. Strach, radość, wzruszenie, ciekawość. Bo chociaż wiem już czego spodziewać się po samym etapie wstępnym porodu i ewentualnej cesarce, będzie to dla nas rewolucja. Dwoje dzieci. Mój dzielny, mądry synek i mała Księżniczka. Scenariusz idealny. 

Ale idealnie nie jest. 26 tydzień zmierza ku końcowi. Rozpoczynamy w niedzielę III trymestr. Choć brzuszek bardzo mi nie ciąży, a waga wciąż stoi w miejscu (-4kg od początku) są dolegliwości, które spędzają mi sen z powiek.. w przenośni i dosłownie. Toaletę odwiedzam tak często jak z Bartusiem, przynajmniej 5-6 razy w nocy. Jak zrobię przed wyjściem po Misia do przedszkola, to nim do niego już dojadę czuję mega ucisk na pęcherz, jakbym nie sikała ze 4h. 



Śpię tylko na lewym boku, Malutka od początku nie pozwala mi ani na plecach, ani na prawym. Na plecach czuje duszności, na prawym strasznie ciągnie mnie jajnik, uciska mi wątrobę i żołądek. 

Czuję Ją już dokładnie pod ręką. Jej kopniaczki, które tak bardzo cieszą i uspokajają. Lubię zasypiać z ręką na brzuchu, bo właśnie okolicę godziny 21-22 wybrała sobie na największą aktywność. Ciekawe czy po tej stronie brzucha też będzie taki nocny marek? :) 

Zgodnie z zapowiedzią diabetologa im bliżej 30-tygodnia tym trudniej będzie zapanować nad poziomem cukrów. I tak niestety jest. Poranne cukry ponad normę, obolałe, popękane opuszki palców, zbolałe uda od wstrzykiwania insuliny. Nie jest łatwe i przyjemne funkcjonować jako "słodka mama - ciężarna". Mogliby wymyślić tabletki na tą przykrą dolegliwość. 

Z listy wyprawkowej odznaczyliśmy : 

- ciuszki (56-68) 
- wózek (zdecydowaliśmy sie na tutek grander. duży koszyk, masywne koła, dzięki którym bez obawy o ewentualną wywrotkę Misio będzie mógł prowadzić siostrę na spacerach)
- kołyska (padło na falbankową, ze względu na bardzo korzystną cenę, no i brak miejsca na większe łoże. Póki co oswoimy się z takimi gabarytami, a potem będziemy kombinować :P ) 
- komoda kąpielowa (cudowny wybór. świetna rzecz. mieści się w łazience i będziemy użytkować póki Królewna stabilnie nie usiądzie aby móc kąpać się w brodziku prysznica jak starszy braciszek). 

Z drobiazgów mamy podkłady higieniczne, pieluszki tetrowe, kocyki, motylka antywstrząsowego do wózka. 



Nie odznaczone pozostają : 

- rogal do spania i karmienia 
- pieluchy i chusteczki nawilżające
- kosmetyki do codziennej pielęgnacji
- materacyk oraz pościel do kołyski
- wkładki laktacyjne
- koszule do karmienia dla mnie
- lampka nad komodę kąpielową (delikatna, aby przy nocnym przewijaniu nie rozbudzać Kruszyny) 
- proszek do prania dziecięcych ubranek
- chusta do noszenia (chciałabym zacząć szybciej nosić aby mieć większą swobodę ruchów, która przyda mi się przy Bartku)

Niby nie jest źle, ale nie skreślone podpunkty spędzają sen z powiek. Im bliżej, tym bardziej chciałoby móc już się powiedzieć "Jesteśmy gotowi".

Euforyczne nastawienie Bartka cieszy podwójnie. Codziennie mówi "Moja Izka, Izunia".. wymyśla dokąd będziemy jeździć na spacerki, deklaruje, że będzie "czytał" siostrze książki. Dojrzewa w oczach do roli starszego braciszka. 


lutego 04, 2018

Batony owsiane z żurawiną, orzechami i słonecznikiem. Wersja z czekoladą lub bez.

Batony owsiane z żurawiną, orzechami i słonecznikiem. Wersja z czekoladą lub bez.

Składniki :
– 2 szklanki płatków owsianych
– półtorej szklanki mąki
– 2 jajka
– ok. 1/2 szklanki cukru (mniej lub więcej w zależności od upodobań do słodkości )
– 100 g roztopionego masła
– pół łyżeczki proszku do pieczenia
– rodzynki, posiekane orzechy, żurawina , migdały, słonecznik itp.- razem ok. 200 g – dwie, trzy duże garście
- tabliczka czekolady do polania na wierzch. (Ja zrobiłam kilka bez, ze względu na swoją cukrzycę)


Wszystkie składniki wymieszać w misce łyżką, jeśli masa będzie bardzo gęsta, dodać parę łyżek mleka lub wody. Piekarnik rozgrzać do 160 stopni. Wykładać ciastka łyżką na blaszki wyłożone papierem do pieczenia, nadając im podłużny kształt batonów . Piec ok. 7-10 minut w piekarniku z termoobiegiem lub jeśli termoobiegu nie ma, po jednej blaszce 10 – 12 minut.



Smacznego :) 

stycznia 22, 2018

Wyprawka do szpitala dla mamy i noworodka.

Wyprawka do szpitala dla mamy i noworodka.
Szósty miesiąc to czas, kiedy już bez większych krępacji mogę zabrać się za wszystko co związane jest z przygotowaniem do powitania naszej Kruszynki. 
Temat wyprawki długo i mozolnie spędzał mi sen z powiek, ale muszę powiedzieć, że wczoraj ruszyło się - kupiliśmy wózek. A to już bardzo duży postęp. 

Dziś chcę poruszyć temat wyprawki do szpitala. Każdy szpital (a przynajmniej większość) ma swoją rozpiskę potrzebnych rzeczy na stronie internetowej. Ewentualnie można się przejechać, przy okazji obejrzeć gdzie czekają nas pierwsze chwile z maluchem po tej stronie brzucha i  poprosić o takową. 

Jako mama po - raz - drugi, swoją listę mam już zweryfikowaną. Wiem co przydało się bardziej, a co okazało zbędne. 


1. Karta ciąży ze wszystkimi ostatnimi badaniami, grupą krwi i wynikiem GBS
2. Dowód osobisty
3. Koszula do porodu
4. Koszula do przebrania po porodzie
5. Jednorazowe majtki 
6. Duże podpaski lub wkłady poporodowe
7. Klapki i ręcznik pod prysznic + żel do mycia
8. Woda niegazowana z dziubkiem
9. Drobne przekąski suche : baton, kanapka, herbatniki 
10. Ciepłe skarpetki
11. Szlafrok i kapcie
12. Pomadka ochronna do ust ewentualnie mały krem nivea 
13. Gumki do włosów. 

Tata lub partner powinni zaopatrzyć się w szpitalne kapcie i fartuch (w niektórych nie wymagają), drobne do automatu jakby zgłodniał, lub chciał się napić kawy. 


W torbie zabieranej na salę porodową powinny znaleźć się też drobiazgi dla naszego Maleństwa. Te ubranka, w które zostanie ubrane tuż po wyjściu na świat.

1. Dwie pieluszki tetrowe
2. Dwa pampersy
3. Jedna sztuka body z długim rękawkiem
4. Jeden pajacyk z długim rękawkiem
5. Skarpetki
6. Cienka czapeczka
7. Rękawiczki niedrapki
8. Kocyk lub rożek 


W tej torbie warto pochować w opisane woreczki sprężynowe poszczególne elementy garderoby. Np. body, pieluszki tetrowe dla Maleństwa.
Ułatwi to organizację w niej.

Mama : 
1. Duże, chłonne podpaski, lub wkłady poporodowe.
2. Wkładki laktacyjne
3. Płyn do higieny intymnej, żel pod prysznic, szampon, pasta i szczotka do zębów, dezodorant, krem do twarzy i rąk 
4. Dwa ręczniki : jeden kąpielowy i jeden mniejszy
5. Szczotka do włosów
6. Koszule do karmienia (2 sztuki)
7. Staniki do karmienia
8. Skarpetki
9. Kubek, sztućce jednorazowe
10. Chusteczki odświeżające / do demakijażu
11. Kosmetyki do makijażu (nie mówię tu o krwisto czerwonej pomadce), ale o podkładzie czy tuszu do rzęs. 
12. Ładowarka do telefonu
13. Laktator z jedną butelką. 

Dziecko : 
1. Paczka pieluszek
2. Chusteczki nawilżające
3. Pieluszki tetrowe
4. Czapeczka na zmianę
5. Skarpetki
6. Trzy pajacyki, body
7. Ręcznik kąpielowy z kapturkiem
8. Oliwka lub krem nawilżający
9. Krem do pupy (u mnie sprawdził się od pierwszych dni alantan)
10. Ewentualnie smoczek jeśli zamierzacie używać.
11. Octanisept do pępuszka
12. Waciki do przemywania oczek czy właśnie pępka


Tak wygląda moja lista wyprawkowa do szpitala, a może o czymś zapomniałam? 





stycznia 18, 2018

Przypadki ciężarnej, czyli o kulturze naszego społeczeństwa.

Przypadki ciężarnej, czyli o kulturze naszego społeczeństwa.
Już za kilka dni wkroczymy dumnie w 24 tydzień ciąży. Szósty miesiąc. Zleciało to tak prędko, że na prawdę jak widzę na aplikacjach liczbę pozostałych dni do porodu - uśmiecham się. 
Brzuszek jest już widoczny, mimo że waga dzięki moim staraniom związanymi z cukrzycą ciążową stoi niemalże w miejscu, a maleństwo ma 560 gram. Rośniemy, powolutku i dobrze, im później mi skoczy tym mniej będzie do zrzucania. Ale ja nie o tym chciałam. 

W ciągu tych 6 miesięcy miałam okazję spotkać się z trzema sytuacjami, które mną wstrząsnęły. Pierwsza miała miejsce jeszcze przed świętami, kiedy w Biedronce robiłam zakupy. Między skrzynkami były małe odległości a pchał się na mnie starszy mężczyzna z wózkiem. Pytam się więc, gdzie mam się przesunąć, bo chyba widzi że nie ma miejsca? 
Usłyszałam, że powinnam schudnąć zatem. Odparłam, że jestem w ciąży i poproszę o trochę kultury, bo pan grzeszył swoim brzuchem piwnym. Padło z jego stron sporo nie przyjemnych słów, a ja wyszłam ze sklepu i trzęsłam się z nerwów. 




Druga spotkała mnie w zeszły wtorek, kiedy to śnieg sparaliżował Gdynię, komunikacja miejska jeździła z ogromnymi opóźnieniami, autobusy i trajtki były przepełnione po brzegi. Stałam i grzecznie czekałam aż zwolni się jakieś miejsce. Dookoła siedzieli ludzie starsi, ale im młodzież i mężczyzni. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, dopóki sama nie zapytałam się młodzieży czy mogę usiąść. I nie zrobiłam tego z byle powodu, autobus szarpał, ludzie obijali mi się o brzuch, bałam sie, że w końcu ktoś na mnie upadnie i mnie zgniecie - serio. 



Trzecia spotkała mnie dziś.
Ja generalnie nie jestem jakoś przewrażliwiona na tym punkcie, jeśli czuje się dobrze, nie wychylam się, odstoje swoje grzecznie. Byłam dziś umówiona na kontrolę do diabetologa na 11:10. W korytarzu czarno od ludzi, duszno, bo kaloryfery chyba na max puszczone. Pytam grzecznie kto ostatni i na jaką godzinę. Opóźnienie spore, jak zawsze u lekarza na NFZ. Usiadłam, czekam z zamiarem wejścia po ludziach umówionych na 11:00. Czuje jak robi mi się gorąco, zaczynam się wachlować książeczką kontrolną cukrów. Nikt nie zwraca uwagi. 
Godzina 12:10 pytam się Pani, która czatuje pod drzwiami, czy mogę wejść przed nią, bo ja dosłownie na 5 minut (serio tyle trwa moja wizyta u diabetologa). Ona, że nie, absolutnie, bo ma opłacony parking, a siedzi tu już bardzo długo. 
Wkurzyłam sie, weszłam równo z nią i zapytałam lekarki czy mogę wejść, bo czuje się słabo i będą mnie zaraz zbierać z podłogi. Zgodziła się oczywiście. 
Żadna starsza osoba, ani żaden ani starszy, ani młodszy (bo też byli tacy) nie zaproponowali, nie powiedzieli, że wpuszczą mnie przed sobą. Jakbym nie zawalczyła o swoje, to siedziałabym pewnie kolejną godzinę. Kiedy wyszłam, po tych 5 minutach (dosłownych!) usłyszałam od pana w średnim wieku, że ciąża to nie choroba i że on też doklei sobie brzuch i będzie wchodził bez kolejki. 
Gotowało się we mnie, ze złości, z bezsilności na ludzką znieczulicę i głupotę. 

Lubię tą ciążę za to, że mimo tej cholernej cukrzycy i tego, że średnio w nocy sypiam nie wiele rzeczy mi dokucza. Mam wręcz niskie ciśnienie, badania krwi i moczu super. Nie narzekam, na prawdę. I wiem, że nie jestem chora, ale ludzie trochę kultury, trochę szacunku, trochę inicjatywy. Przepuszczenie jednej osoby w kolejce was nie zbawi, sama często przepuszczałam starsze osoby w sklepie jak nie byłam w ciąży. Ale widzę, że to dobro do mnie nie wraca, jak sama nie zawalczę o to, aby mnie przepuszczono, to nikt tego nie zrobi, ba jeszcze usłyszę, epitety na dowidzenia pod swoim adresem. 
I jakim prawem starsze osoby wymagają od młodszych szacunku i kultury dla siebie, jak sami pokazują jakimi potrafią być bezdusznymi dla ciężarnych czy matek z małymi dziećmi, które będą ich w przyszłości utrzymywać ze swojej pracy?!

Sorry, ja odpadam w tej kwestii. Brakuje mi słów i sił na zrozumienie tego. 


stycznia 11, 2018

Nie wkurzaj ciężarnej, czyli czym przyszli ojcowie denerwują ciężarne partnerki.

Nie wkurzaj ciężarnej, czyli czym przyszli ojcowie denerwują ciężarne partnerki.
Kobieta w ciąży nie powinna się denerwować, bo ma to negatywny wpływ na dziecko. Mówią mądre źródła. Czasem jednak się nie da, bo nasi ukochani mężczyźni, mężowie, partnerzy zapominają o tym. 

Nie zrozumienie i brak inicjatywy przy wyborze elementów wyprawki
"Uhmm" 
"A po co znów przeglądasz te aukcje/ogłoszenia?"

Te wszystkie małe ubranka, kocyki, śpiworki i smoczki są dla nas - przyszłych mam - bardzo ważne. To one przybliżają nas do tego najważniejszego dnia. Każda otwierana paczka z przesyłką cieszy nas jak wygrana w totolotka. Każda czapeczka, czy para skarpetek. Naiwnie wierzymy, że nasi partnerzy / mężowie przejmą od nas chociaż kilka gram tej euforii. Usiądą, poprzeglądają z nami 856 stron na allegro niemal identycznych sukienek czy śpioszków. Wykażą choć odrobiny zainteresowania, a nie przy 5-tej stronie usłyszymy tylko "Uhm, ładne". 


Ślepota wybiórcza.
Papierek leży na podłodze. Przejdzie koło niego, nie podniesie.

Ciąża to nie choroba - oczywiście. Ale tak jak miło nam kiedy ktoś w zatłoczonym autobusie ustąpi miejsca, albo wpuści nas w kolejce w sklepie przed siebie, tak mamy prawo oczekiwać od swoich mężczyzn odrobiny dobrych chęci w utrzymaniu porządku w przestrzeni domowej, w której de facto wspólnie urzędujemy. Powiększający się brzuszek, uciskająca na narządy wewnętrzne macica sprawia, że schylanie, kucanie bywa bolesne, powoduje zadyszki. 

Nie zrozumienie humorkow przez szalejące hormony. 
Uważają że wyolbrzymiamy pewne sprawy, że jesteśmy zbyt delikatne.

Kilkakrotnie zdarzyło mi sie już, że jakoś dziwnie, boleśnie wkułam sobie igłę od pena z insuliną. Udo tak zabolało, że czuje je potem pół nocy. Nie wiem już gdzie sie wkuwać, bo siniaki pojawiają sie po każdym podaniu. Co usłyszałam?
Ano, że sobie wmawiam, że mnie boli, że nastawiam się, że to efekt placebo. Myślę o tym, że na pewno będzie bolało no i efekt natychmiastowy mam - BOLI. O ile przyjemniej byłoby, gdybym zamiast tego poczuła wspierającą rękę na moim ramieniu. 
Znam też przypadki, kiedy małżonkowie mieli pretensje do ciężarnych o to, że musieli słuchać jak wymiotują. Panowie, nie robimy tego z przyjemnością. Nasze dolegliwości żołądkowe, czy jakiekolwiek inne to efekt uboczny stanu błogosławionego. Tak on się nazywa, a teoria nieco odbiega od rzeczywistości - jak zawsze. 




Mówią że to kobiety tracą w ciąży zdolność logicznego myślenia jednak prawda jest nieco inna.

On czegoś zapomni, ale nie przyzna się, najprościej zrzucić to właśnie na ciążowa utratę pamięci i logiki w umyśle ciężarnej, w którym przewijają się aktualnie ubranka i rozmiary pieluszek tetrowych. 

Druga ciąża oczami przyszłego ojca nie jest już tak euforycznym stanem jak u kobiety. Nie ma tej iskry, która odpala się przy tym co kompletnie nowe, nieznane. Dlatego nieco obawiam się jak będzie kiedy Mała pojawi się już po tej stronie. Co do relacji z Bartkiem, mam pewien plan, ale małżonek okazuje sie kompletnie nie odczytaną stroną naszej księgi. Szczerze? Brakuje mi bardzo dzielenia tej euforii, każde naprędce wymyślone wytłumaczenie na brak zainteresowania tym o czym mówię w aspekcie wyprawki jest przykre. Dobrze, że chociaż mój Mały mężczyzna ekscytuje się prawie na równi ze mną.


Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger