grudnia 17, 2018

Kuchnia Kacperka, czyli co jada nasz 7 miesięczniak?

Kuchnia Kacperka, czyli co jada nasz 7 miesięczniak?
Kacper to wybredna bestyja. Zaczęło się już od tego, że stanowczo odmówił jedzenia zblenderowanych na gładko papek. Pluł, wykrzywiało go po pierwszej łyżce. Za to, kiedy dostał oberwane łodyżki kalafiora czy brokuła - wcinał aż się trząsł. 

Reakcja była szybka, bo nie chciałam zrazić dziecka. W sumie to nawet na rękę mi, kiedy zamiast brudzić blender wystarczy, że rozgniatam cały garnek zupki tłuczkiem do ziemniaków ;) 

Korzystam głównie z mrożonych warzyw (jeśli chodzi o obiadki). Mam w zamrażarce pojedyncze takie jak zielony groszek, oraz miksy np. zupkę jarzynową. Na świeżo kupuje marchewkę czy ziemniaki. 

Jeśli chodzi o owoce. Rozmrażam głównie nasze działkowe zapasy z zamrażarki. Kacper bardzo lubi gruszki i jabłuszka. Czasem zdarza mi sie podać jakieś słoiczkowe ale są to takie do których nie mam aktualnie dostępu jak brzoskwinia. Ostatnio kupiłam w biedronce melona i też bardzo Mu smakował. 

Kacper zajadał też już serek waniliowy i jogurt naturalny. Jest smakoszem nabiału jak ja i Bartek. 

Poniżej serwuje Wam kilka przepisów na obiadki, które Młody zajadał lepiej lub gorzej. Najcześciej jest tak, że pierwszy dzień jest słabszy, drugi zdecydowanie lepszy i zjada więcej. Każdy obiadek, który gotuje starcza na dwa posiłki na świeżo i dwa słoiczki zamrażam na później. Podchodzę do tego bardzo poważnie, nie trzymam się sztywnych przepisów, sama wymyślam co akurat wrzucić Kacperkowi na ruszt. 



 brukselka, marchewka, pietruszka, ziemniaczkiem i jajeczkiem. 


Pierwsze placuszki. 
Jajko roztrzepac, dodać dwie łyżki kaszki ryżowej, jedna łyżkę mąki i trochę wody. Można dodać zmiksowane owoce według uznania. Ja dałam końcówkę deserku jabłka, banan, winogrono. Placuszki mają miękka konsystencję mały spokojnie sobie poradził odrywalam mu po małym kawałeczku. Zjadł trzy takie jak na zdjęciu.


Zupka buraczkowa ze słodkimi ziemniakami, dynia, marchewką i mięsem wołowym. (Dynie i słodkie ziemniaki z zapasów sloiczkowych, mięso wołowe także ze słoiczka) -> Póki co najbardziej smakowała :)


Kotleciki z zielonego groszku, marchewki i dyni z kaszą manna. 
Wykonanie: ugotowałam warzywa, zagotowałam kasze manna i dodałam do warzyw. Uformowałam kotleciki i upiekłam na papierze do pieczenia w piekarniku jakieś 6 minut 


Zupka pomidorowa 
Przepis : ugotowałam osobno pulpecik z mięsa z indyka i w osobnym garnku marchew, pietruszkę, seler, kawałek cukini. Potem połączylam, rozgniotlam, ugotowałam makaron, też dodałam do zupki. Warzywa gotowałam z liściem laurowym i bobkiem na koniec trzy łyżeczki przecieru pomidorowego z kartonika.


Potrawka z kurczaka z jarzynkami.
Przepis : w osobnym garnku gotowałam pierś z liściem laurowym. W drugim wrzuciłam warzywa - włoszczyznę plus cukinię, mrożona bo mam z działki. Przyprawy odrobina majeranku. Po ugotowaniu warzywa rozgniotlam, mięsko najpierw drobno skroilam potem dodałam do warzyw i jeszcze tłuczkiem do ziemniaków razem potraktowałam


grudnia 14, 2018

Zainspiruj się zimowo. Nie ma śniegu? Stwórz bałwanka w domu !

Zainspiruj się zimowo. Nie ma śniegu? Stwórz bałwanka w domu !
Dzisiejszy wpis, to fotorelacja z naszego zadania z kalendarzu adwentowego. Zadaniem było stworzenie bałwanka na choinkę. Bartek nie mógł się zdecydować czy z patyczka czy z płatków kosmetycznych i takim sposobem powstały dwa. Właściwie to cztery, bo ja też zrobiłam :) 

Wykonanie jest banalnie proste. Potrzebujemy patyczki lekarskie, guziki, papier albo filc na czapki i szaliki, ruchome oczka, klej i nożyczki. 
























 

Inne możliwości wykonania fajnych bałwanków (źródło printerest)





No, chyba że macie dużo miejsca w domu i jeszcze wiecej czasu i chęci to polecamy Wam wykonanie bałwanka takiego jak SchwytaneChwile. Ja jestem pod wrażeniem :) I zazdraszczam! 
TUTAJ możecie obejrzeć. 





grudnia 08, 2018

Szczęśliwa siódemka Kacperka.

Szczęśliwa siódemka Kacperka.


20.11 przebiła się pierwsza, dolna, prawa perełka! To właściwie pierwszy i najważniejszy punkt tego miesiąca. Wymęczone noce z pobudkami co godzinę zwiastują armagedon przez cały okres ząbkowania. A z dobrego źródła wiem, że górne dziąsła mocno rozpulchnione więc przypuszczalnie pcha się nam podwójna ekipa jedynkowa.

Kacper zaczął być na swój sposób mobilny. Zamiast leżeć na macie, zdecydowanie woli przebywać na panelach, po których z łatwością się ślizga - obraca wokół własnej osi i wycofuje odpychając łapkami do tyłu. Podnosi też pupcię niekiedy, zatem tylko czekać aż zacznie raczkować - może w kolejnym miesiącu? :) Zaczął też zajadać swoje stópki i chyba bardzo Mu smakują, bo często dobiera się do skarpet i próbuje je ściągnąć :) 



Uwielbia bawić się na panelach, bo może w nie walić grzechotkami. Tak - świetna zabawa ;) I polubił zabawkę piłką, dlatego Święty Mikołaj zadba o to, aby dostał hulę kulę ;) Właśnie! Oto prezenty, które dostanie od Brodacza :













W tym miesiącu mieliśmy też spotkanie z neurologopedą. Pani zajrzała w buziaka naszego Smyka i rzekła "O jeeeny jak tu głęboko" Okazało się, że nasz Kacperek ma bardzo wysokie podniebienie. Zatem cudem jest, że znalazł się smoczek, który Mu odpowiada, gdyż większość dzieci o takiej urodzie (bo to uroda odziedziczona po jednym z rodziców, która w niczym właściwie nie przeszkadza.. ani w mówieniu, ani w jedzeniu) nie toleruje smoczków, bo nie może ich docisnąć podniebieniem i ciągle im wypadają. Zatem prawdopodobnie póki Kacper nie zacznie siedzieć, chodzić smoczek w wózku i do spania będzie ok. Potem, kiedy w wózku będzie już pozycja całkowicie siedząca - smoczek będzie wypadał i się pożegnamy. I dobrze! i tak planuje aby był w użyciu do max roczku. Wysokie podniebienie może (ale nie musi) być też przyczyną szybkiego i łatwego odstawienia od piersi. Pani cieszyła się, że pokonaliśmy tamten bunt, bo mógł być on właśnie związany z tym.

Pytałam o kubki i niekapki. Opowiadałam, że Bartuś szybko nauczył się pić z bidonu i tu także chciałabym aby Młodziak go używał. Powiedziała, że to zdecydowanie dobry wybór, że niekapki powodują płaski język, więc jak najbardziej bidon a w domu zwykły kubeczek najlepiej. Kacper o wiele lepiej radzi sobie z jedzeniem, które konsystencją nie jest papką zmiksowaną na gładko. Póki co najbardziej smakował Mu barszczyk mojej roboty, a z owoców miksy owocowe z twarożkiem i jogurtem. Zdecydowanie idzie w nasze (moje i Bartkowe ślady, bo oboje jesteśmy mlecznymi stworzeniami i moglibyśmy żywić się głównie jogurtami :P) . Szykuje wpis z przepisami dla niemowląt, które póki co przygotowywałam Kacperkowi. Może i Waszym maluchom coś zasmakuje :) 

Kacpiś zaczyna być taki bardziej rozumny. Potrafi nawoływać mnie już nie tylko krzykiem, piskiem czy płaczem, ale zaczepić jakimś niespotykanym dźwiękiem, albo uśmiechem. Jest radosny i dużo się śmieje. Nadal naszym jedynym problemem pozostaje spanie. Drzemki i usypianie to deja vu po całości z Bartkiem.

Nasz łobuziak uwielbia zabawki brata. Lubi patrzeć jak Bartek się bawi, czasem coś Mu tam puknie, popsuje, a czasem otrzyma łaskawie od braciaka do łapki jakieś auto czy cuś :) Czekam na te chwile, kiedy już tak na maxa będą się mogli razem bawić, bo widzę że ich ciągnie do siebie :) Bartek to by Go nadal zagłaskał na śmierć ;)

Nasz siedmiomiesięczniak zakończył pierwsze półrocze swojego życia. Waży 8480 gram, mierzy 70 cm. Wyrobiliśmy wszystkie szczepienia, mamy na pół roku spokój. Życie z tym Szkrabem ma wiele barw. Bywają dni, że jestem tak okropnie zmęczona, że z bezsilności popłynie mi łezka lub dwie. Ale wyczekuje wiosny, wraz z którą Kacper będzie już chodzić, będzie (mam nadzieję) trochę łatwiej i wolniej. Bo jakoś od pół roku, ciężko nam zwolnić, wyhamować ze wszystkim. Wszystko szybko, wszystko na raz, a sprawy i tak się piętrzą. Oby! 



grudnia 06, 2018

Zabawa nie brudzącym glutkiem czyli masa sodowa i nasze bombki na choinkę

Zabawa nie brudzącym glutkiem czyli masa sodowa i nasze bombki na choinkę
Przepis znalazlam gdzieś w sieci, od razu mi się spodobało, bo nie wymaga za długich przygotowań, nie brudzi rąk i można z niej przygotować ozdoby na różnorodne okoliczności. Masę po wysuszeniu można malować, smarować po niej klejem (i brokatem) i dekorować na wymyślone przez Was sposoby. 
My przygotowaliśmy bombki. 







Masę, która przestygnie rozwałkujemy jak ciasto na pierniczki (ale nie za cienko bo popęka) i wyciskamy foremki. Masa jest przyjemna w dotyku i ładnie błyszczy. Polecam! My bawiliśmy się fajnie :) 


grudnia 03, 2018

Choć droga daleka, prędko bo Mikołaj i Fabryka czeka! Relacja z Wielkiej Fabryki Elfów w Gdańsku.

Choć droga daleka, prędko bo Mikołaj i Fabryka czeka! Relacja z Wielkiej Fabryki Elfów w Gdańsku.
Już po raz trzeci (TUTAJ relacja z 2017 a TUTAJ z 2016)  Barti i Tata wybrali się na spotkanie z Elfami i Czerwonym Brodaczem, którego kochają wszystkie Dzieciaki. 



Fabryka otworzyła swoje drzwi już siódmy raz! Mega zabawa w świątecznym klimacie w której możecie wziąć udział w dniach 27.11-23.12. 



Uśmiechnięte (choć nie wszystkie) i pomocne Elfy na życzenie Mikołaja oprowadzają dzieci po zakamarkach Wielkiej Fabryki. W tym roku zadanie jest równie przyjemne jak i trudne! 
Dzieciaki muszą pomóc Elfom odtworzyć Melodię Świąt. Elf Kompozytor nabroił i rozsypał wszystkie nutki z najnowszej muzycznej zabawki dla dzieci. Co gorsza nie pamięta ich ułożenia. 
Dzieci w około 13 osobowych grupach wyruszają wraz z Elfem przewodnikiem na poszukiwanie zaginionych nutek, dzięki którym będą mogły ułożyć w całość Melodię Świąt.





Podczas ponad 2 godzinnej zabawy na dzieci czeka 10 punktów z atrakcjami (w każdym punkcie znajdują się miejsca siedzące dla rodziców! Mąż zwrócił na to uwagę - bo była pani w ciąży - bardzo duży plus, że o to zadbano!) Atrakcją będą zabawy edukacyjne, interaktywne a także dmuchańce. Oczywiście jak co roku będzie też czas na napisanie listów i wizyta u samego Dyrektora Fabryki - czyli Świętego Mikołaja :) 



Bartek wrócił zachwycony. Cieszę się, że ta magia nadal w Nim jest. Ma prawie 6 lat, ale wciąż cieszą, zadziwiają i fascynują Go takie spotkania, miejsca. Ten magiczny grudniowy czas, na który czekam co roku właśnie się zaczyna. W dużej mierze sami go tworzymy. Wyprawa do Fabryki jest dla nas długa. Dlatego w tym roku pojechali tylko we dwójkę. W przyszłym już nie odpuszczę, bo Kacper będzie miał półtora roku. Podczas wyprawy po Fabryce brał udział w zadaniach, podczas których musiał ruszyć główką, ale i które wywoływały u Niego ogrom radości. Kiedy wrócił do domu z płytą otrzymaną od Świętego Mikołaja natychmiast kazał sobie ją włączyć i chociaż śpiewane piosenki słyszał tylko raz, już nucił pod nosem i potrafił zaśpiewać po części każdą z nich (ma ten słuch muzyczny i pamięć do tekstów ;P) 



Pielęgnujcie Kochani tą magię w serduszkach Waszych pociech. Fabryka, która działa nie tylko w Gdańsku, ale i w Warszawie i Katowicach jest miejscem, które zdecydowanie warto odwiedzić, by zrobić ten kroczek na drodze do tworzenia magii grudnia, magii świąt. 



UWAGA!
Z własnego doświadczenia kolejny raz, polecamy zabrać wygodne kapcie lub tenisówki (czeka Was prawie 3h spacer, więc w kozakach może nóżka sie zgrzać), oraz nie ubierajcie sie za ciepło, a przynajmniej załóżcie pod spód krótki rękaw, aby móc się rozebrać. Bo rozgrzeje Was nie tylko klimatyzowane pomieszczenie, ale i atrakcje, atmosfera i buzujące emocje. 

listopada 30, 2018

Jesteś matką? Nie masz prawa narzekać.

Jesteś matką? Nie masz prawa narzekać.
Do napisania tego wpisu natchnęło mnie kilka sytuacji, które ostatnio mnie spotkały. Pierwsza miała miejsce na moim Instagramie, gdzie pewien anonim wytknął mi to, że "ciągle narzekam". Byłoby dziwne, gdybym tryskała energią i radością w momencie kiedy moje dziecko cierpi, budzi się w nocy co godzinę a w ciągu dnia jest bardzo wymagające i buczące. Jestem matką, więc nie śpię razem z nim. Staram się wszystkimi sposobami ukoić Jego ból. Noszę, tulę, podaję pierś, zmieniam pozycje aby Jemu było wygodnie, zapominając o swojej wygodzie choć w minimalnym stopniu, co skutkuje bólem każdego mięśnia. I co? Czy to jest narzekanie? To próba podzielenia się swoimi bolączkami. Działam w sieci, więc wykorzystuje ją do tego także.
A jak ktoś nie ma ochoty czytać tego - > Sajonara! że tak powiem. 

Byłam dziś w aptece. Pojechałam do takiej, w której miało być taniej. Zostawiłam w niej dużo kasy (a kupiłam tylko potrzebne produkty dla dzieci, nic ponad!) Ale liczył się fakt, że nie było mnie w domu prawie 1,5h. Mąż został z Kacprem w domu. I zajął się nim super. Kacper zmoczył ubranie. Mąż go przebrał. Brawo. Znalazł ubranka, które potrzebował. 

Po moim powrocie powiedział "A Ty mnie nie pochwaliłaś, że znalazłem ubrania i przebrałem Kacpra". Poczułam jakby moje obolałe mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa. Kolana mi się zgięły.  

A czy mnie ktoś chwali, że cały tydzień noc w noc sypiam maksymalnie 4h i funkcjonuje w ciągu dnia? Że zrobiłam kalendarz dla Bartka i będę robić z Nim jeszcze zadania - bo mało mam obowiązków. Przecież to wszystko jest normalne. Chciałam dziecko. Jedno, drugie. Wiedziałam z czym wiąże się posiadanie dwojki w tym niemowlęcia. Halo. Ale czy mną ktoś się przejmuje? 

Nie mam prawa narzekać, bo jestem matką. Powinnam iść z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy, nie zależnie czy boli mnie ona od niewypitego piwa czy od całodziennego buczenia Drugorodnego. A właśnie nie Moi Mili. 

Ostatni tydzień daje mi tak kosmicznie w kość, że popłakuje po kątach z bezsilności. Mimo, że kilka dni mężowski był w domu i pomógł - owszem.. Padam na przysłowiową twarz. Nikt nie zapyta : Jak się czujesz? Czy jesteś zmęczona? 
- Czy może Ci pomóc? / Powinnaś odpocząć. 
Nikt nie powie : 
- Idź odpocznij, ja pójdę na spacer z dzieckiem. 

Nie mam prawa narzekać, czuć się zmęczoną, bo to domena matczyna. Każdy myśli, że mam nieskończoną ilość mocy, że jestem superwoman. Nie jest tak.

Jest mi przykro. Bo zwykłe słowa "Super sobie radzisz" czy "Dasz radę, przecież to już długo nie potrwa" lepiej zabrzmiałyby niż "Przecież chciałas drugie dziecko", lub "To Twój obowiązek, jesteś matką, matki tak mają..." 

listopada 28, 2018

Fajnie jest mieć misiowego przyjaciela! Czyli o misiowym zestawie z Canpol Babies

Fajnie jest mieć misiowego przyjaciela! Czyli o misiowym zestawie z Canpol Babies
Przyjaciel to bardzo ważna postać w życiu każdego człowieka, niezależnie od tego, czy ma 6 miesięcy, 6 lat czy 60 wiosen. Każdy potrzebuje mieć kogoś, do kogo może się przytulić, wypłakać w ramię (lub uszkiem obetrzeć łzy). A jeszcze lepiej jak ten powierniczy duszek jest mięciutki i wydaje kojące dla duszy dźwięki. 

Zastanawialiście się kiedyś, czemu akurat MIŚ jest uznawany za takiego najbardziej dziecięcego przyjaciela? Dlaczego nie królik, albo hipopotam? Dlaczego nie ma Światowego Dnia Pluszowej Żyrafy? 



Kacper też ma od kilkunastu dni swojego oficjalnego pierwszego pluszowego Misia, którego uwielbia trzymać za łapkę podczas zasypiania (Miś może być też zaczepiony w wózku, ponieważ posiada specjalne kółeczko - zaczep umożliwiający taki manewr ;) ). Miś otrzymał imię Canpiś, czyt. Kanpiś (od Canpol babies). Ten pluszowy przytulak chyba polubił się z naszym brzdącem. Nie stawia oporu, kiedy Młody wgryza się pierwszym mleczakiem w Jego nogę (notabene, która jest bardzo fajnie kontrastowo ubarwiona), albo ssie dla ukojenia bólu dziąseł małe, szare uszko. Canpiś to maskotka z pozytywką w środku. Kiedy pociągniesz za "ogonek" leci przyjemna, kojąco - usypiająca melodyjka. Obawiam się tylko jednego... Co kiedy wyczerpią się baterie? Bo chyba są tam w środku? Żal będzie rozcinać Misiowi plecy, aby je wymienić. Powinien mieć z tyłu rzep aby wyjąc mechanizm i dokonać ewentualnej zmiany. No cóż. Na razie nie myślę o tej operacji. Póki co cieszymy się i korzystamy z Misiowej obecności. 





W zestawie, który otrzymaliśmy prócz Misiowej pozytywki znajdują się także inne misiowe cuda. 


Miś zawieszka z dzwoneczkiem, który fajnie sprawdzi się przy gondoli, bo posiada zaczep do przytwierdzenia. My z gondolą pożegnaliśmy się już jakiś czas temu, więc u nas dzwoneczek zabawia Kacpra przy macie.
 

Rodzinne grono Misiów Canpisiów zasila też Miś piszczałka. Naciskając na brzuszek wydaje piszczące dźwięki, które wywołują najczęsciej szeroki uśmiech na pyszczku naszego Malucha. 

Komplet dopełnia grzechotka w kształcie cukierka. Słodka to ona nie jest, raczej dość ciężka, więc nie polecamy dla dzieciaczków, które nie mają jeszcze zbyt dużo sił, aby utrzymać cięższe grzechotki, bo może podczas zabawy spać na twarz np. 
Kiedy kręcimy trzema elementami zabawki wydaje ona dźwięki, przypominające klikanie. Z tym, że jest to dość trudne zadanie i maluch (nasz prawie 7 miesięczniak) nie potrafi jeszcze takich manipulacji wykonywać. Fajnie, gdyby w środku grzechotki jeszcze coś latało przy potrząsaniu, bo aktualnie jest etap na potrząsanie i ewentualne uderzanie zabawkami w panele. Oooo tak! to daje Kacprowi mnóstwo frajdy ;) 







Podsumowując cały zestaw, który otrzymaliśmy od Canpol Babies jest bardzo sympatyczny. (Warto wspomnieć, że jest dostępny w dwóch kolorach, jeden pasuje dla dziewczynki, drugi dla chłopca). Oczywiście znalazłam dwa minusy, ale tak naprawdę przy całej gamie plusów są one bardzo drobne. Zabawki są ładnie i starannie wykonane, przyciągają uwagę malucha i wywołują jego uśmiech. Potrafią przykuć uwagę i zając na jakiś czas. Zdecydowanie polecamy :) 



Misie otrzymaliśmy w ramach programu BLOGOSFERA, który działa już długi czas na stronie Canpol Babies. Dzięki niemu Ty też, jeśli prowadzisz bloga możesz otrzymać na testy różnorakie produkty, lub zorganizować wspólnie z Canpolem fajny konkurs dla swoich czytelników. 
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger