grudnia 13, 2017

Wyprawka dla drugiego dziecka. Czyli co musimy kupić dla siostrzyczki?

Wyprawka dla drugiego dziecka. Czyli co musimy kupić dla siostrzyczki?
Wyczekiwałam tego momentu, kiedy będziemy już niemal pewni co do płci naszego brzuszkowego lokatora. I właściwie teraz, kiedy wieść ta sięga 80% zaczęłam grzebać w po-Bartusiowych zapasach, które skrzętnie schowałam w piwnicy i czeluściach szaf. Lista rzeczy, które mamy jest dość długa, co z jednej strony cieszy - bo nie trzeba wydawać fortuny, a z drugiej trochę smuci, bo odpada mi wybieranie np. pajacyków do spania, bo ich po Pierworodnym mam aż nadto :) 

Tak czy siak, trochę rzeczy będzie trzeba dokupić. 

1. Łóżeczko lub kołyska
Wciąż nie mogę się zdecydować. Ogranicza nas przestrzeń i to, że nie chcę czegoś na 6 krótkich miesięcy. Z drugiej strony kołyska zmieści sie nam bez problemu w pokoju, przy naszym łóżku. Kwestia jest ciągle otwarta, przeglądam oferty i mam jeszcze trochę czasu aby się zastanowić. 

2. Przewijak i osłonki na niego.
Jeśli zdecydujemy się na standardowe łóżeczko chciałabym usztywniany, żeby położyć je na nim, jeśli zaś na kołyskę poradzę sobie spokojnie z cieniutkim podkładem w typie dmuchanego materacyka. 



3. Rożek
Sprawdził się nam w szpitalu, a w domu pełnił funkcje kołderki. Jestem przeciwniczką otulaczy - kokonów, rożek i kocyki (które mam) w zupełności wystarczą. 



4. Ubranka. 
Po Bartku, jak wspominałam została mi cała szafa ubranek. Część po wyciągnięciu okazała się nie do użycia - wiadomo, czas nie pozostał dla nich obojętny. Ale co ważne została masa pajacyków, sweterki i spodenki. Do listy braków zdecydowanie dopisuje : rajstopki, sukienki, body, czapeczki, skarpetki, łapki - niedrapki. Maleństwo urodzi się pod koniec maja, więc odpadają nam na początek grube ubranka. Postawimy na wygodne rampersy, półśpioszki, sukienki (których sobie nie odmówię :) ) 



5. Kosmetyki i tekstylia do kąpieli.
Przy Pierworodnym używaliśmy serii Nivea Baby. Teraz słyszałam dobre opinie na temat Rossmanowskiej serii. Myślę, że pochylę się nad nią głębiej :) 


Nie mamy ręczniczków z kapturkiem, więc obowiązkowo się w nie trzeba zaopatrzyć :) 
A poza tym : 

  • Wanienka
  • Ręcznik z kapturkiem 2 sztuki
  • Pieluszki tetrowe już zakupiłam :) 
  • Szczoteczka do włosów z miękkiego włosia
  • Nożyczki do paznokci
  • Gaziki 
  • Sól fizjologiczna 
  • Octenisept
  • Kosmetyki (balsam, krem do twarzy na słońce)
  • Pieluchy jednorazowe 
  • Nawilżane chusteczki tu zdecydowanie stawiam na przetestowane już Lula, o których pisaliśmy tutaj
  • Płatki higieniczne
  • Podkłady do przewijania
6. Rogal do karmienia. 
Nie wyobrażam sobie bez niego naszej drogi mlecznej :) 



7. Wózek.
Też kwestia cały czas otwarta, bo ciężko mi się na cokolwiek zdecydować. Aktualnie szukam wersji z samą gondolą i fotelik osobno, ale jeszcze na to mamy też trochę czasu :) 

Na naszej liście znajduje się jeszcze kilka rzeczy na później : 
- elektroniczna niania (ze względu na mój ubytek słuchu), jak już dzieciaki będą spać razem w pokoju,
- mata podłogowa 

Bujaczek odkreślony na razie, bo mam zostawiony po Bartku, jest nadpsuty i trzeba sprawdzić czy da się naprawić :) Podobnie z karuzelką nad łóżeczko, którą mamy :) 

Przed nami fajny czas! Zakupy, a zwłaszcza takie, zawsze cieszą :) 
A może o czymś zapomniałam? Podpowiedzi mile widziane, koniecznie!

grudnia 08, 2017

Świąteczne kartki DIY z dzieckiem.

Świąteczne kartki DIY z dzieckiem.
Stało się u nas tradycją coroczną, że w kalendarzu adwentowym pojawia się zadanie "Tworzymy świąteczne kartki dla pań z przedszkola". 
W tym roku poruszyliśmy moje zapasy z Biedronki. Filc, drapowany papier, gąbkowy papier kolorowy, zwykły kolorowy papier, wycinarki z kształtem gwiazdki, "falowane" nożyczki, guziczki. Nie stawiałam na jakieś mega trudne wzory bo zależało mi, żeby jak najwięcej zrobił Bartek. 
Ja przygotowałam materiały - powycinałam, a On kiedy wrócił z przedszkola wziął się za przyklejanie. 
Wyszło moim zdaniem bardzo fajnie. 
Wystarczy dopisać życzenia, "Wesołych świąt" i gotowe!



























A Wy robicie własnoręcznie kartki czy kupujecie gotowe? Lubicie wysyłać i tworzyć dla innych takie pamiątki z życzeniami? My bardzo lubimy :) 

grudnia 07, 2017

Mikołajkowy prezent.

Mikołajkowy prezent.
Od poniedziałku moje dzieciowe aplikacje dosadnie donosiły, że rozpoczęliśmy 17 tydzień ciąży. A ja wciąż pamiętam sierpniowe starania i moment, w którym z niedowierzaniem wykonywałam testy ciążowe. 17 tygodni to trochę ponad 4 miesiąc. Ciężko mi uwierzyć, że ten czas tak szybko leci. Mam wrażenie, że szybciej niż w pierwszej ciąży z Bartusiem. 

Ciąża z Bartkiem do 26 tygodnia była bezproblemowa. Nie wymiotowałam, męczyły mnie tylko mdłości. Zmagałam się z cukrzycą ciążową, ale udawało mi się ją regulować dietą. Zajadałam się kwaśnymi posiłkami (kapuśniak, kapusta, ogórki kiszone, sok z pomarańczy, mandarynki). I miałam przeczucie, że pod moim sercem rośnie mały mężczyzna. Wszystko potwierdziło się już w 14 tygodniu, kiedy pani doktor powiedziała, że na 80% widzi na ekranie siusiaka. Z imieniem nie mieliśmy problemu, od początku niemal obstawialiśmy oboje przy Bartoszu, Bartku. 



Teraz, choć zaczęło się podobnie, dość długi okres starań o same poczęcie, stymulacja lekami, monitoring przechodziłam początki dość uporczywie. 
Prócz mdłości, do 14 tygodnia zdarzało mi się wymiotować, odrzuciło mnie od kawy (co z Bartkiem nie miało miejsca), wcinam z ochotą także kiszonki i zmagam sie z cukrzycą, której nie udaje mi się tym razem regulować bez wsparcia insuliny. Słodka zmora jest moją przeklętą dolegliwością, którą gdybym mogła zapakowałabym w karton i wysłała w kosmos. Aplikacja insuliny w udo, mimo, że igiełka maleńka boli. Na samą myśl, że zbliża się 21 stawia mi się brzuch z nerwów. Nie jestem w stanie sama sobie jej podać. Zamykam oczy i czekam na "strzał" od małżonka. Co gorsza 4j nie wystarczają. Jutro idę do diabetologa i będziemy zwiększać najprawdopodobniej. 
W tej ciąży nie miałam żadnych przeczuć. Raz tylko śniło mi się badanie usg u lekarza i siusiak na ekranie. Moi panowie zażyczyli sobie braciszka i córeczki, więc byłam w kropce. Dodatkowo mieliśmy konflikt imienny, zabawnie, bo w pierwszej ciąży mieliśmy "gotowe" imię dla chłopca, i urodził się chłopiec. W tej ciąży nie potrafiliśmy znaleźć pasującego nam obojgu imienia dla facecika. Nie pochylałam się głębiej nad żadnym życzeniem moich panów. Było mi, a właściwie nadal jest wszystko jedno. Cieszyłabym sie zarówno z chłopca jak i dziewuszki. Nie nastawiałam się, dzięki czemu nie odczułabym rozczarowania. 

Wczoraj, w Mikołajki miałam wizytę. Śmiałam się przed lekarzem, że przyszłam po prezent Mikołajowo - Bożonarodzeniowy, bo kolejna wizyta dopiero w styczniu (połówkowe już!) Dodałam też, że nie wyjdę dopóki nie sprawdzimy, bo większość z moich znajomych w 17 tygodniu zna już chociaż przypuszczalną płeć. Lekarz się śmiał, ale nie stawiał sprzeciwu. Najpierw standardowe badania, sprawdzenie wymiarów, a potem zlecieliśmy między nogi. 

- Na co się Pani czuje? - zapytał.
Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że na nic. Raz śniło mi się, że będzie chłopak, poza tym nic nie przeczuwam. 
- W domu jest już chłopczyk, tak? - 
Wtedy coś mnie ukuło - będzie drugi do kompletu?- 
- Jak dla mnie to widzę dziewuszkę! - powiedział z przekonaniem, które ocenił na 80%. 



I tak najprawdopodobniej zostanę mamą chłopca i dziewczynki. Model idealny, o którym marzy chyba każda mama, każda rodzinka 2+2. 
Tatuś ucieszony, Bartek - starszy brat - zdziwiony, ale ucieszony, że będzie miał siostrę (najprawdopodobniej Julia lub Izabela). 

A ja? Ja jestem nieco przerażona. Bałam się różnicy wieku, która będzie dzielić dzieci i wydawało mi się, że lepiej byłoby gdyby w brzucholu mieszkał chłopiec, zawsze lepszy kontakt. Z drugiej strony myślę sobie, że Bartek jako mądry chłopiec będzie świetnym starszym bratem, obrońcą i wsparciem dla siostry. 
Przed nami skonstruowanie przestrzeni zarówno dla chłopca jak i dziewuszki. W domu pojawią się lalki (nie tylko samochodziki), sukienki, spineczki, gumeczki, będziemy bawić się kucykami Pony i pić herbatki z plastikowej zastawy. To nowość - ogromna. 

Oczywiście, że się cieszę. I wierzę, że wszystko będzie dobrze. Bo przecież musi, prawda? :) 

listopada 29, 2017

Poczuj magię tych Świąt. Wycieczka do Fabryki Elfów.

Poczuj magię tych Świąt. Wycieczka do Fabryki Elfów.
Fabryka otworzyła swoje drzwi w Gdańsku już po raz szósty. W zeszłym roku w TYM WPISIE opisywałam Wam nasze wrażenia. W tym roku ze względu na daleką podróż i moje samopoczucie wybrali się tylko moi mężczyźni. 

Dzieciaki wzięły udział w świątecznych przygotowaniach i pomogły Elfom upiec pierniczki. Odwiedziły 10 punktów z atrakcjami podczas których czekały na nie aktywności ruchowe, zręcznościowe i zagadki logiczne. 





W klimatycznie przygotowanym pokoju, przy stoliku mogły napisać (a potem także wysłać) list do Świętego Mikołaja. 


Tata zachwycał się właśnie klimatem, który panował w niemal każdym pomieszczeniu.
Widać, że każdy pokój został zaprojektowany z wysmakowanym przemyśleniem. Można pomyśleć, że naprawdę przenieśliśmy się do magicznego miejsca.



Bartek jak to Bartek. Na początku nieco zawstydzony, nieco przestraszony ilością dzieci. Jednak z każdą minutą rozkręcał się, uśmiechał i chętnie brał udział w zadaniach. Bardzo pomocne okazały się same Elfy. Ponoć jeden był bardzo (pozytywnie) nadpobudliwy :) 

Uwieńczeniem całej podróży po eksploracji fabryki było spotkanie ze Świętym Mikołajem. Na to chyba czekał każdy uczestnik. U nas Bartek nie wiedział, że w tym dniu jedzie do Fabryki z tatą, więc było to dla Niego dużą niespodzianką. W przedszkolu wszystkim kolegom i Paniom pochwalił się, że pierwszy zgłosił się żeby porozmawiać z Mikołajem :) Więc sami widzicie jak stopniowo wzbierała w nim odwaga i radocha z przebywania w tym miejscu. 


Fabryka Elfów stacjonuje w Gdańsku, Warszawie i Katowicach. Na stronie możecie zorientować się w jakich terminach. Każda lokalizacja ma inną tematykę. Z własnego doświadczenia polecamy zabrać wygodne kapcie lub tenisówki (czeka Was prawie 3h spacer, więc w kozakach może nóżka sie zgrzać), oraz nie ubierajcie sie za ciepło, a przynajmniej załóżcie pod spód krótki rękaw, aby móc się rozebrać. Bo rozgrzeje Was nie tylko klimatyzowane pomieszczenie, ale i atrakcje, atmosfera i buzujące emocje. My zdecydowanie kolejny raz polecamy! 


listopada 27, 2017

Nasz Kalendarz adwentowy 2017

Nasz Kalendarz adwentowy 2017
Najpierw miałam problem z tym jak ma wyglądać w tym roku nasz kalendarz. Przez zmieniające się jak w kalejdoskopie samopoczucie, nie chciałam porywać się na nie wiadomo jaki, by nie zostać potem bez niczego. Z pomocą przyszedł mi niespodziewanie kij, który stał na przedpokoju od lata i był zdobyczą/laską/różdżką naszego syna. Postanowiłam go wykorzystać. 





Wystarczyło zawiesić go równo na ładnej wstążce. Ewentualnie jak dojdę do piwnicy dołożę jeszcze kolorowe światełka by dodać mu blasku. 

Po wypełnieniu misji "Z czego?" przyszła pora na misję "Co do paczuszek?" 
Nie chciałam aby Bartek codziennie jadł słodycze. Nie robi tego w innych miesiącach, więc i teraz nie ma odstępstwa. Zatem na całe 24 dni pojawiają się dwa kinder jajka i jeden baton zbożowy. A co z resztą? 
Jest śnieżna kula ze Świętym Mikołajem, któremu pada na głowę biały puch. Jest bielizna - skarpety z reniferkami i majtasy z Minionkami. Jest kalejdoskop tworzący choinki i gwiazdki, jest wykrajaczka do pierników w kształcie renifera, są bilety do kina na 6.12, jest książka o zwyczajach i tradycjach Bożego Narodzenia i jest lampeczka na baterie w kształcie króliczka, która po włączeniu zmienia delikatnie kolory. Podsumowując różności. 



Jeśli chodzi o zadania, w tym roku w opakowaniach po kinder niespodziankach znajdują się : 
1 grudnia piątek.
Obejrzyj film od Mikołaja!
3 grudnia niedziela
Pieczemy pierniczki i o 12 wyruszamy na spotkanie z Mikołajami na motocyklach!
5 grudnia wtorek
Wykonujemy wspólnie bombkę na choinkę z masy solnej.
7 grudnia czwartek
Wykonujemy kartki świąteczne dla Pań z przedszkola.
9 grudnia sobota
Dekorujemy świątecznie mieszkanie. Wieszamy światełka i inne dekoracje.
11 grudnia poniedziałek
Wypożyczamy książkę z biblioteki o świętach i czytamy ją.
13 grudnia środa
Kolorujemy świąteczny obrazek
15 grudnia piątek
Zdobimy nasze upieczone pierniczki
17 grudnia niedziela
Wybieramy się na kiermasz świąteczny na halę i ubieramy choinkę.
19 grudnia wtorek
Oglądamy bajkę o świętach.
21 grudnia czwartek
Opowiadamy o zwyczajach wigilijnych.
23 grudnia sobota
Szykujemy wspólnie pyszne potrawy na świąteczny stół.



Jest różnorodnie i smakowicie :) Najbardziej nie mogę doczekać się pieczenia pierników, bo uwielbiamy je! A Wy, zrobiliście w tym roku swój kalendarz adwentowy? Pochwalcie się koniecznie!



listopada 21, 2017

Słodka zmora ciężarnej. Sprawdzone przepisy (skonsultowane z dietetykiem) przy diecie dla cukrzycowych mam.

Słodka zmora ciężarnej. Sprawdzone przepisy (skonsultowane z dietetykiem) przy diecie dla cukrzycowych mam.
Jakiś czas temu potwierdził się mój scenariusz, którego właściwie się spodziewałam, choć nie umniejszało to obawom, które towarzyszyły mi w momencie w którym usłyszałam od ginekologa "Zrobimy test obciążenia glukozą". Na samą myśl drżałam. Obudziły sie wspomnienia pierwszej ciąży, kiedy musiałam pić to świństwo trzy razy, bo dwa razy nie zdążyłam dobiec do łazienki z wymiotami. Nie przerażał mnie sam fakt wykonywania tego badania, ale także jego wynik. Pierwszym argumentem było to, że pierwsza ciąża też była z cukrzycą, a drugim że cały okres kiedy w ciąży nie byłam poziom glukozy ze względu na moją nadwagę też nie był zachwycający. Ok, biję się w pierś. Ale wraz ze wczorajszą wizytą u pani dietetyk postanowiłam, że kiedy stracę już kilogramy po porodzie nie pozwolę sobie na to, aby waga znów wskazywała tyle ile jeszcze kilka miesięcy. Wiem, że potrafię, bo porodzie z Bartkiem ważyłam dumne 60 pare i to mnie cieszyło. 


Kiedy już potwierdził wynik laboratoryjny, że ta słodka paskuda nie odpuściła mi także w tej ciąży.. w pierwszym momencie się podłamałam. Znów dieta, znów kłucie, znów odmawianie sobie wielu produktów, a przede wszystkim słodyczy. Najgorsze jednak było to, że wertując internet nie jest wcale łatwo znaleźć jadłospisy, które spełniały by dość restrykcyjne warunki diety. Znalazłam grupę na Facebooku, przewertowałam ją od A do Z. Podobnie zrobiłam z książeczkami informacyjnymi, które dostałam od diabetologa. I odetchnęłam z ulgą. Sporządziłam sobie menu z przykładami na posiłki, tak aby były urozmaicone i odpowiednio zbilansowane. Co ważne są też smaczne. 

Na wczorajszej wizycie u dietetyka sprawdziłam czy faktycznie nie ma gdzieś ukrytych pomyłek i teraz, kiedy mam już pewność mogę się z Wami podzielić tymi przepisami. 


1. Dwie kromki chleba, jajko na twardo, 3 plasterki drobiowej wędliny,  sałata, kilka rzodkiewek, szklanka mleka 1,5 %
2. Dwie kromki chleba, łyżka masła, 3 plasterki pieczonej piersi z indyka, 3-4 plastry białego chudego twarogu, sałata, pomidor, świeży ogórek, niesłodzona herbata.
3. Dwie kromki chleba, omlet z warzywami (2 jaja, 2 łyżeczki pieczarek pokrojonych, 2 łyżeczki papryki czerwonej, 1 łyżka masła), 1 średnie jabłko, herbata bez cukru.
4. Jajecznica z pomidorkami koktajlowymi, dwie kromki chleba z serkiem kanapkowym i sałatą
5. Dwie kanapki z pastą tuńczyka (4 łyżki tuńczyka w oleju, 1/2 ogórka, 1 łyżka zielonego groszku, szczypiorek). Na posmarowany chleb położyć pomidora.
6. Dwie parówki cielęce z chrzanem, 2 łyżki serka wiejskiego z rzodkiewką i szczypiorkiem, dwie kromki chleba. 

(Chleb jaki można spożywać :  razowy, graham, orkiszowy, żytni, oliwski). 


1. Jajeczne muffinki. 
Cztery jajka, pół czerwonej papryki, 3 łyżeczki masła, pół cebuli, około 10 rożyczek brokuła, 4 plastry szynki. 
Wykonanie
Warzywa umyć i obrać. Brokuły, cebulę, papryka i szynkę pokroić w kostkę. Na roztopionym maśle zrumienić cebulę. W misce rozmieszać jajka, dodać pozostałe składniki. Doprawić solą, pieprzem. Silikonowe foremki lub blaszkę do muffinek wysmarowac masłem i masę przelać do 2/3 wysokości. Piec w temp. 180 stopni przez 20 minut. 

2. Szklanka jogurtu naturalnego, 3 łyżki płatków owsianych, jabłko. 
Ewentualnie 2 łyżki płatków zalać na noc ciepłą wodą, potem dodać szklanke mleka rano, jabłko, cynamon. 

3. Placuszki z cukini i marchewki. 
Jedna cukinia, 2 marchewki, 1 jajko, 2 łyżki mąki pełnoziarnistej, sól, pieprz, przyprawy do smaku. Po usmażeniu można polać jogurtem naturalnym, posypać koperkiem. 


1. Zupa krem jarzynowa, gołąbek z mięsem z indyka, 2 średnie ziemniaki, surówka z papryki, woda
2. Ryby i mięsa pieczone w folii, surówka z marchwi, jabłka / kapusta czerwona / kiszona

3. Zupa rybna z kluseczkami. 
Wykonanie : Pęczek włoszczyzny pokroić w kostkę i gotować do miękkości razem z rybą. Ryba nie może się rozpadać (trzeba usunąć ości). Jeśli ryba ugotuje się szybciej niż rosół należy ją wyciągnąć. Dla smaku dodać liść laurowy, ziele angielskie. Woda powinna przykrywać warzywa i rybę. 
Lane kluski : 1 jajko, 2 łyżki mąki. Jeśli ciasto nie leje się swobodnie dodać trochę wody. Zagotować osolony wrzątek, do gotującej sie wody wylewać pomału ciasto, aż powstaną kluski. Zagotować do wypłynięcia i gotowe. 

4. Zupa kalafiorowa. 
Wykonanie : Włoszczyznę paski (marchew, pół pietruszki, selera, pora) zagotować w pół litra wody. Dodać 2 łyżki oleju, 2 łyżki kaszy mannej i 450 gram kalafiora. Gotować do miękkości, zabielić łyżką mleka kokosowego i dodać koperek. 

5. Polędwiczki z indyka w sosie z kaszą. 
Wykonanie : Pokrojone piersi opruszyć solą, pieprzem, czosnkiem. Można rozbić tłuczkiem. Podsmażyć na maśle. Dodać 2 łyżki serka mascarpone i 2 łyżki jogurtu naturalnego oraz przyprawy curry i kurkumę. Poddusić kilka minut. Do tego kasza np. orkiszowa. 

6. Schab w sosie.
Wykonanie : Plastry schabu doprawić solą, pieprzem i słodką papryką. Kłaść na mocno rozgrzaną patelnię bez tłuszczu. Smażyć do mocnego zrumienienia, dorzucić pokrojoną w kostkę cebulę, liść laurowy, ziele angielskie. Zalać wodą i przykryć. Dusić pod przykryciem 60 minut na małym ogniu. Pod koniec łyżkę mąki rozrobić z łyżką śmietany i dodać do mięsa. 





1. Ciasto marchewkowe.

Wykonanie :

- 2/3 szklanki mąki gryczanej (ok. 100 g)
- 70 g ksylitolu
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1/4 łyżeczki soli
- 100 g oleju rzepakowego
- 2 jajka
- 150 g posiekanych orzechów włoskich
- 200 g startej marchewki

Polewa:
- 125 g serka Philadelhia
- 4 łyżeczki ksylitolu
- 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
- orzechy włoskie do dekoracji

Przygotowanie:
W jednym naczyniu wymieszaj wszystkie suche składniki: mąkę, sodę, proszek do pieczenia,cynamon. W drugim naczyniu rozmieszaj jajka z olejem. Połącz zawartość obu naczyń i wymieszaj. Dodaj posiekane orzechy włoskie i startą na grubych oczkach marchew. Wymieszaj. Tortownicę o średnicy ok. 20 cm wyłóż papierem do pieczenia i wylej ciasto. Wyrównaj powierzchnię. Wstaw ciasto do piekarnika nagrzanego do 175 st. C i piecz 45 min. Po tym czasie wyjmij i wystudź ciasto.

Polewa: serek zblenduj (lub utrzyj) z aromatem waniliowym i ksylitolem. Posmaruj wystudzone ciasto i udekoruj orzechami.



2. Żytnie tortille
Wykonanie: W środku posmarować serkiem białym, do środka sałatę, ogórki kiszone, ogórki świeże, trochę majonezu, musztardy i ketchupu (majonez można pominąc i ketchup, wedle uznania), sprawdzona wędlinę, mogą być z masłem orzechowym.

200g mąki żytniej typ 750
200ml mleka
450ml wody
2 jajka
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru
1/3 łyżeczki soli
4 łyżki oleju rzepakowego (dodaję do ciasta i wtedy nie smażę na oleju, są mniej tłuste i lżejsze)

Do miski wsypać mąkę, wbić jajka, dodać olej i pozostałe suche składniki, zacząć miksować i stopniowo wlewać mleko, zmiksować na gładką masę, dolać całą wodę i całość jeszcze raz chwilę miksować. Odstawić ciasto na 10 minut, w tym czasie nagrzać bardzo mocno patelnię, delikatnie posmarować ją ręcznikiem papierowym nasączonym w oleju.




1. Makaron pełnoziarnisty z tuńczykiem, pomidorem, kilka oliwek, herbata bez cukru.
2. Makaron pełnoziarnisty z chudym serem twarogowym, łyżką jogurtu naturalnego, startym jabłkiem i cynamonem. 
3. Sałatka z jajkiem i kurczakiem. Pomidorki koktajlowe, papryka, szczypiorek. Łyżka oliwy lub sos czosnkowy na jogurcie. 
4. Sałatka z tuńczykiem. Sałata lodowa, pomidory koktajlowe, ogórek kiszony, cebula, szczypiorek, rzodkiewki i mała puszka tuńczyka. Doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny. 
5. Leczo. Cukinia, cebula, papryka, pomidor, łyżka koncentratu, czerwona fasola + 2 kromki chleba z polędwicą.
6. Kanapki z wędzonym łososiem.

I coś ekstra. Na co możemy sobie pozwolić np. w Świeta Bożego Narodzenia. 

sernik z malinami
Składniki :
- 1kg mielonego twarogu (użyłam sernikowy z Piątnicy w wiaderku)
- 100g masła (pół kostki miękkiego)
- 200g ksylitolu (szklanka niepełna)
- Aromat pomarańczowy do ciasta
- 8 żółtek (i 5 białek na pianę)
- 1 łyżka mąki kartoflanej
- 150g truskawek + 125g malin lub 250g malin
- Łyżka żelatyny

Sernik: ksylitol ucieramy z masłem na gładką masę, dodajemy po 1 żółtku i ucieramy na wysokich obrotach na konsystencję majonezu (uważam żeby się nie zważyło). Dodajemy po łyżce twarogu aż połączymy go z masą jajeczną. Dodajemy mąkę i aromat i jeszcze chwilę miksujemy. W drugiej misce ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Połączyć białka z masą serową delikatnie łyżką. Przełożyć do posmarowanej masłem średniej tortownicy i piec w 180 stopniach przez 50 minut. Nie otwierać i nie zamykać gwałtownie drzwi piekarnika, nie poruszać blaszką w trakcie pieczenia. Po 50 minutach delikatnie zrobić test patyczka jeśli ciasto wyrosło i jest rumiane na całej powierzchni. Jeśli nie odczekać 5-10 minut bez otwierania drzwi piekarnika. Przy suchym patyczku wyłączyć piekarnik i zostawić w nim ciasto do czasu wystudzenia piekarnika. I tak trochę opadnie, ale trykane i wietrzone może się "zapaść"

To przepisy i propozycje na które ja trafiłam. Jeśli macie jakieś sprawdzone strony lub inne przepisy - podzielcie się. Przede mną długa walka z cukrami. Mam problem z tymi na czczo i wisi nade mną widmo nocnej insuliny. Także trzymajcie kciuki.

Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam, posiłki wyglądają smacznie, więc powinno być dobrze, prawda? :)


listopada 13, 2017

Kołyska / dostawka czy łóżeczko?

Kołyska / dostawka czy łóżeczko?
Przez pierwszy rok (a może i dłużej) nasze drugie Maleństwo będzie spać z nami w dużym pokoju. Ze względu na to, że będziemy sie karmić naturalnie i dodatkowo dlatego, że nie wyobrażam sobie, aby Bartek był wybudzany ze snu kiedy o 7:00 wstaje do przedszkola. 

Wymarzyłam sobie kołyskę. Najlepiej z opuszczanym bokiem, aby w razie potrzeby móc pogłaskać maleństwo po główce nie wstając z łóżka. Na kółkach, co by w ciągu dnia móc nią jeździć np. do pokoju Bartka, którego w czasie pobytu w przedszkolu nie będzie używać. 

Minusem dla mnie takich kołysko - dostawek jest to, że można ich używać tylko do momentu w którym dziecko nie zacznie siadać, więc +/- 6 msc, a nie ukrywajmy, że ich ceny nie są niskie. Wydawać krocie na coś co będę używać pół roku? Deal życia by to nie był. 


W tego typu kołyskach co powyżej nie podobają mi się kompletnie te falbany, a większość z nich takie właśnie ma. 

Kompletną pomyłką dla mnie są tzw. kosze mojżesza. Pamiętam, że pracując w żłobku mieliśmy jeden i dziecko wybudzało się przy każdej zmianie pozycji, bo wiklina wydawała charakterystyczne, pękające dźwięki. 



Idealnym (ale wciąż drogim i krótko używanym) rozwiązaniem jest dla mnie cudo o Chicco, a właściwie dwa.


Next 2 me oraz 

LullaGo Zip


które można używać do 18 msc, bo po rozpięciu zamka łóżeczko staje się bezpiecznym miejscem także dla malucha samodzielnie wstającego.


Jedyny minus to jego cena. Jest dla mnie dość wysoka. A szkoda, bo brakuje mu tylko kółek i byłoby idealne ;) 

Etap zwykłego łóżeczka szczebelkowego chcielibyśmy pominąć, bo kiedy maluch skończy 18 msc chcemy go zintegrować na noc z Bartkiem i postanowione już zostało, że w pokoju stanie Ikeowska Kura. 





Pytanie do Was. Co używaliście? Kołyski / kosza? Może możecie polecić jakieś fajne, tanie rozwiązania? 



Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger