sierpnia 14, 2018

Konkurs z Canpol Babies : wygraj zestaw kąpielowy!

Konkurs z Canpol Babies : wygraj zestaw kąpielowy!



ZADANIE KONKURSOWE : 

"Wakacje w i nad wodą. Czyli pokaż jak świetnie można bawić się z/w błękitnym żywiołem"

Wybór zwyciężcy zostanie przeprowadzony na zasadzie wyboru dwóch najbardziej urzekających prac:  zdjęcia, wpisu lub pracy plastycznej :) 

Wysyłka nagrody przez Canpol Babies w przeciągu 14 dni od zakończenia konkursu. 

Informacje dodatkowe : 

- w konkursie mogą wziąć udział osoby pełnoletnie, zamieszkałe na terenie Polski.
- konkurs przeprowadzony jest za pozwoleniem Canpolbabies
- Facebook nie jest w żaden sposób związany z naszym konkursem, nie sponsoruje ani nie przeprowadza go.
-Zapoznaj się z treścią oraz zaakceptuj zapisy Regulaminu poprzez umieszczenie 
odpowiedzi na pytanie konkursowe pod postem konkursowym na fb, na blogu lub wyślij do mnie na adres E-mail : zaneta.bomba87@gmail.com
- Konkurs skierowany jest do fanów profilu mother-and-son oraz Canpol Babies.
-  Wszyscy lubimy się bawić, dlatego zadbajmy o udostępnienie informacji o konkursie na FB oraz zaprośmy znajomych do wspólnej zabawy.
Dobrej zabawy :) 

sierpnia 09, 2018

Trzeci miesiąc strzelił Kacperkowi!

Trzeci miesiąc strzelił Kacperkowi!

Serduszko naszej drugiej Pocieszki bije już rok ! Dokładnie rok temu dowiedzieliśmy się, że zostaniemy drugi raz rodzicami. Pamiętam to oczekiwanie na wynik badania Beta Hcg i moje łzy radości przemieszane z uczuciem niedowierzania. 
A teraz patrzę na tą Małą Kluseczkę, która wchodzi w trzeci miesiąc swojego życia po tej stronie matczynego brzuszka i staje się coraz bardziej podobny do tatusia. Oj tak, Matka Natura tym razem zadbała o to, aby uszczęśliwić tatusia i przekazała więcej Jego genów. Nasz pierworodny to moja, mała kopia, natomiast Kapiś spojrzenie, oczka i póki co odcień włosków na głowie ma zdecydowanie taty. No i dobrze! Przynajmniej sprawiedliwie. 



Kacperek nosi już rozmiar ubranek 68, waży 6,640g. 
Wyczekiwanie na ten przełomowy trzeci miesiąc, który ma być ponoć graniczną linią odmiany powodującej lepsze, spokojniejsze zachowanie niemowląt było uciążliwe. 


Na chwilę obecną mogę stwierdzić, że mamy pozytywną zmianę w usypianiu. Nie ma już buntu (a jeśli jest, to zdecydowanie krótszy). Kacper usypia przeważnie na rękach (niestety). Myślę, że potrwa to do momentu, w którym nie kupimy łóżeczka i nie nauczy się w nim zasypiać. Póki co kołyskę użyliśmy może pięć razy i synek śpi z nami. Zajmuje coraz większą powierzchnie naszej kanapy i rozpycha się coraz bardziej przez co czuję mój kręgosłup co rano. Owszem, jest to wygodne ze względu na nasze karmienie i potrafi przespać ciągiem 4,5h (rekord dotychczasowy). Szukamy kupca na kołyskę, łóżeczko szczebelkowe mam już zaklepane i zobaczymy co będzie dalej ;) 

Kacperek próbuje się podnosić z półsiedzenia do przodu, pięknie trzyma główkę (najlepiej gadając przy tym do nas), udało mu się raz obrócić z brzuszka na plecki. 
Nie przepada za leżeniem na matą (czekamy na dowóz drugiej, może będzie atrakcyjniejsza), uwielbia gryźć pluszowe zabawki i spędzać czas na dialogach z mamą i braciszkiem.



Oj tak. Kiedy Bartek rano wstaje i przybiega do nas, Kacper kiedy Go zobaczy uśmiecha się od ucha do ucha. Uwielbia Go, to widać. Wypatruje Go jak siedzi gdzieś dalej, gadają sobie o swoich sprawach i jedno i drugie ma z tego ogromną frajdę.



Jedyne na co wciąż narzekam, to jazda w wózku. Robiliśmy przymiarkę do spacerówki. Wyglądało to całkiem nieźle, nie topił się w niej, nawet przysnął sobie, ale co z tego, bo jak tylko się obudzi i przed zaśnięciem jest to samo co w gondoli? Więc nie ma co męczyć kręgosłupa i wróciliśmy do wersji głębokiej. Póki co nie ma dla nas ratunku, musimy przetrwać ten trudny czas. 


Czekam, aż zaczną się przekręty, zabawy na macie aby móc spokojnie ogarniać codzienne obowiązki w domu, bo mała gaduła woli mieć mnie w zasięgu wzroku. 
Co więcej mogę dodać, że nasz syn potrafi zachować się w gościach. Jeździmy sobie to tu, to tam i zawsze wszyscy zachwycają się tym, jaki jest grzeczny i jak ładnie śpi. 
No! chociaż nie muszę się wstydzić za Niego u ludzi ;) Od najmłodszych trzyma fason. (hehe!) 

Wpadajcie z nami świętować pyszną tartą z owocami z działki - TRZECI MIESIĄC KACPERKA :) 




sierpnia 02, 2018

Jak radzić sobie z wymagającym niemowlęciem. Rady małżeństwa Sears z ich książki "Księga wymagającego dziecka"

Jak radzić sobie z wymagającym niemowlęciem. Rady małżeństwa Sears z ich książki "Księga wymagającego dziecka"
W tym temacie niewiele się zmieniło, mimo że zaraz nasz Kacperek będzie miał trzy miesiące. Nadal przejawia zachowania high need'owego bobasa. Po przeczytaniu książki poleconej przez znajomą mamę nabrałam do tego pewnego dystansu. Staram się pogodzić z tym, że póki co większą część dnia i uwagi muszę poświęcić właśnie Jemu. 



Co radzi małżeństwo Sears w swojej książce?

1. Pogodzić się i zrozumieć, że dziecko nie chce nas zmanipulować. Ono swoim zachowaniem stara się komunikować swoje potrzeby. Dobrze by było pogodzić się właśnie z tym, bo dzięki temu nasze wspólne dni, funkcjonowanie stanie się dla nas łatwiejsze, przyjaźniejsze, spokojniejsze..

2. Wymagające dzieci odbierają nam energię, dzięki której rozwijają się w harmonii. Musimy nauczyć się traktować te wyczerpujące dni jako takie, w którym najwięcej dajemy naszemu maluchowi. "Czujesz się trochę niewyraźnie, nie śpisz wystarczająco dużo, przez dłuższy czas funkcjonujesz na niskich obrotach. To tylko faza, przez którą przechodzisz więc staraj się z nią nie walczyć. Zamiast użalać się nad sobą, że znów się nie wyspałaś, obniż wymagania wobec siebie." Pogódźmy się z tym, że nie jesteśmy wypoczęte. Jesteśmy matkami dzieci, które ciągle nas potrzebuje.

3. "Płyń z prądem"
Częste karmienie, na żądanie (karmienie naturalne) wymaga dużo cierpliwości. Musimy przygotować się na to, że nasz wymagający maluch domaga się często piersi, bo pierś to nie tylko pokarm. To także smoczek - uspokajacz, bliskość, zapach który koi każdy strach, ból, czy nerwy. Wymagające maluszki pragną dotyku. Kontaktu skóra do skóry w ramionach. Próbują uzyskać tyle ile to tylko możliwe. Pragną też ruchu - nie wystarczy, że ktoś je trzyma, ta osoba musi być w ciągłym ruchu. Jeśli noszący chce usiąść, musi to być coś, co się kiwa lub huśta. 
Kołyska i karuzelka? Zapomnij. Dla hnb to mało atrakcyjne rzeczy. Najlepsze są ramiona rodziców, pierś mamy, huśtające ramiona zamiast bujaczka czy huśtawki. Lubią być noszone całymi godzinami, ponieważ mają ciągły kontakt z rodzicem i mogą obserwować wszystko dookoła z idealnie wysokiej pozycji. 

4. Brak umiejętności samodzielnego zasypiania. 
Przez te trzy miesiące Kacprowi zdarzyło się dwa razy zasnąć samodzielnie. Potrzebuje pomocy przy zasypianiu.
"Rodzic, którzy kołysze, nosi przed pójściem spać, działa jak amortyzator dla wszystkich bodźców i frustracji minionego dnia."
"To, że dziecko do uspokojenia potrzebuje towarzystwa ludzi a nie przedmiotów, z początku może być wyczerpujące, z czasem jednak przyniesie korzyść. Będzie ono lepiej zorientowane w relacjach międzyludzkich zwłaszcza jeśli chodzi o akceptację bliskości i intymności". 

5. Autorzy wymieniają 35 sprawdzonych metod na uspokojenie niemowlęcia. Fajnie, że jest ich tak dużo, bo jak wiadomo na każdego co innego zadziała. Możemy próbować i zmieniać metody. 
I tak np. : 
- Noszenie w chuście
- Taniec
- Odgłos płynącej wody
- Owijanie w pieluszkę
- Robienie min
- Masaż
- Wspólna kąpiel
- Ogień w kominku
- Spokojniejszy tryb życia matki 
- Kładzenie dziecka na piłce
- Naśladowanie płaczu dziecka

6. Jeśli masz wymagające dziecko, nie poleca się wchodzenia w dyskusje na Jego temat z rodzicami (i osobami), które nie mają o tego typu dzieciach pojęcia. Najlepiej zaciągać porad i szukać zrozumienia u osób, które wiedzą z czym się zmagasz. 

7. Wypalenie matki. Czyli ten krytyczny moment w którym masz ochotę uciec do lasu i zapomnieć, że masz w domu dziecko / dzieci. Za dużo i za szybko. Wiadomo, że my - matki nie zauważamy nawet kiedy codziennie dochodzimy na skraj cienkiej, czerwonej linii. Wiele rzeczy robimy machinalnie starając się jak najszybciej zaspokoić potrzeby naszego dziecka - często zapominając o własnych. Ile razy pijemy zimną kawę i zjadamy zimny obiad (o ile w ogóle mamy czas na jego zrobienie). Jak temu zaradzić? Tu kolejne wskazówki.
- Pobujaj się w hamaku
- Idź do fryzjera
- Spędzaj czas z osobami o wesołym usposobieniu
- Idź na szybki spacer
- Dużo odpoczywaj
- Naucz się karmić na leżąco
- Śpij kiedy dziecko śpi
- Nie patrz na zegar w nocy
- Obejrzyj komedię lub przeczytaj książkę
- Wyjdź na zakupy
- Zrób coś twórczego
- Ugotuj obiad rano
Nauczmy się planować z wyprzedzeniem i posiadajmy kilka planów awaryjnych, bo wiadomo jak bywa z planowaniem przy maluszku. 

8. Rozdział o zasypianiu. Szczerze myślałam, że bardziej rozwiąże nasze kłopoty. Małżeństwo podkreśla fakt, że trzeba pogodzić się z tym, że nasze dziecko ma z tym problem. Nie możemy frustrować się na niemowlę, które ma niedojrzały układ nerwowy (stąd częste wybudzanie i trudność z zapadnięciem w mocniejszy sen). Nasze metody, choć często nie takie jak byśmy oczekiwali - są skuteczne. 
Czekamy cierpliwie, kiedy nasz synek dorośnie do samodzielnego zasypiania, spania i wyreguluje sobie czas swoich drzemek. Póki co są one bardzo krótkie przez co do południa mamy dość marudzący czas. 

9. Wciąż mamy też problem z wózkiem. Kacper nie cierpi gondoli i przymierzamy sie do spacerówki. Wiem, szybko, ale co począć jeśli dziecko krztusi się zanosząc płaczem w wózku, na spacerze? 

Książka o wymagających dzieciach dała mi do myślenia. Co by nie mówić odpowiedziała na kilka moich wątpliwości i utwierdziła w tym, że moje metody wychowawcze są słuszne. 

Pozostaje korzystać, póki Okruch jest malutki i wypatrywać lepszych i spokojniejszych dni. 

lipca 21, 2018

Jakim starszym bratem jest Bartek?

Jakim starszym bratem jest Bartek?
Minęły już prawie trzy miesiące jak mam możliwość obserwowania tego jak rodzi się więź między moimi synkami. Powiem Wam szczerze - bałam się. Może to wydać się głupie, ale bałam się różnicy wieku, bałam się tej zmiany płci Kacpra, która spadła na nas tak niespodziewanie. Ale ostatnie dni i sytuacje, które na nas spadają najbardziej pokazują, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Jest dobrze! 


Chłopcy dogadują się na piątkę! Jasne, że słowo "dogadują" jeszcze jest trochę nad wyrost, ale Kacper reaguje uśmieszkami na wariactwa brata, Bartek reaguje radością "Zobacz, uśmiecha się!" kiedy Młodszy wyraża euforię z powodu pojawienia się starszego w zasięgu wzroku. 

Kacper od jakiegoś czasu jest pasjonatem grzechotek. Zatem kiedy tylko potrzebuję mieć dosłownie pięć minut wolnych rąk, mogę poprosić mojego Młodego pomocnika o to, aby pomachał bratu przed oczkami panem żabką albo misiaczkiem. Oboje mają radoszkę z tego. Bartek zazwyczaj bardzo chętnie przystępuje do pomocy, no chyba że jest bardzo zajęty swoimi sprawami, co zdarza się niestety niezwykle rzadko, bo woli spędzać czas z bratem jeśli tylko ten nie śpi i ze mną, kiedy śpi. 

Bartek to wulkan energii, dlatego wszelkie "zabawy" z Kacprem są bardzo intensywne. Sposob zwracania się do Młodszego brata jest nieco za głośny, nieco za mocno macha mu zabawką, rączkami, nóżkami. Za blisko zbliża twarz do twarzy. Dlatego pojawiają się wielokrotne prośby "Bartek nie tak mocno..", "Bartek delikatniej", "Bartek nie tak blisko". Wiadomo, że nie zrobi Mu krzywdy (chyba :P) ale Młodszy denerwuje się kiedy brat przegina dlatego wolę dmuchać na zimne.


Kiedy Kacpra męczyły wieczorne bóle brzuszka, Bartek bardzo to przeżywał. Interesował się dlaczego Małego boli, chciał Mu ulżyć. Podzielił się nawet tymi informacjami z paniami w przedszkolu. Proponował wielokrotnie, że Go ponosi, że pomasuje brzuszek. Bartek reaguje też błyskawicznie kiedy Kacper zaczyna jęczeć, biegnie by "poszumieć" Mu nad uszkiem, wyciera Mu buzie, kiedy uleje Mu się mleczko. Co by nie mówić jest bardzo opiekuńczy i troskliwy. 

Bartka zabawy (w drugim pokoju) bywają głośne, nie żyjemy jakoś w zawrotnej ciszy, jednak ze względu na hnb zapędy Kacpra pozwalamy spać Mu w spokoju. Zwłaszcza, że potrafi wybudzać się przy skrzypnięciu podłogi, lub z własnego widzimisia po sto razy, a niewyspany jest OKROPNIE marudny i płaczliwy. Staramy się, aby Bartek był wyrozumiały dla tych chwil, podczas których muszę po raz dziesiąty uśpić Małego. Niestety bywa, że wstępuje w Bartka mały złośliwiec i robi wszystko, żeby brata obudzić i radośnie stwierdzić, że "Ma już otwarte oczka!". Bartek najchętniej wziąłby już Kacpra za rękę i zaprowadził na boisko albo plac zabaw. Ostatnio na takowym stwierdził, że cudownie, że ma brata bo będzie miał z kim się bawić. I to właśnie wylało ciepłe masełko na moją duszę. To jeden z tych powodów dla których tak bardzo się cieszę, że jest ich dwóch. 

Barti od zawsze był radosnym urwisem. Dlatego przy karmieniu odstawia mi tańce w rytm pozytywki zawieszonej na macie edukacyjnej Kacpra. Na każdym zdjęciu z Kacprem robi śmieszną minę, śpiewa bratu wymyślone przez siebie piosenki. Widać, że już za moment, kiedy mniejszy będzie bardziej ogarniał będzie miał z Nim wesoło :) 

Kacper reaguje na konkretne zaczepki nasze "Kto ma takie serdelki?" :D , "Powiedz mama, tata" itp. to nasz stały repertuar, mający na celu wywołać pełnogębnisty uśmiech naszego Maluszka. Barti obserwuje a potem powtarza, bo doskonale wie, że wtedy braciszek uśmiechnie się i do Niego. 

Czy jest zazdrosny? 
Tu nie mogę powiedzieć jednoznacznie. Nie przejawia jakiegoś bezpośredniego smutku, lub złości, aczkolwiek sama wiem, że przez trudności ze spaniem Kacpra poświęcam bardzo dużo czasu Jemu, by go uśpić. Kiedy śpi muszę ugotować obiad, a Barti prosi o chwilę uwagi. Także latam tak na najwyższych obrotach, by chociaż te pół h z drzemki Młodszego wygospodarować na przeczytanie rozdziału książki starszakowi, czy zagranie w planszówkę. 
Barti jest wyrozumiały, chociaż boję się, że ta wyrozumiałość (jak wszystko) kiedyś się skończy. Mam nadzieję, że nastanie to później niż moment w którym Kacper przestawi się na "normalne" usypianie i spanie. 



Cieszę się, że Bartek jest właśnie taki. Oczywiście, że bywa męczący, kiedy mimo próśb przyjeżdża mi do pokoju z głośną śmieciarą i zaczyna pipać, w momencie kiedy Kacper właśnie usnął. Ale to dla Niego wciąż nowa sytuacja, dlatego mam dla Niego dość dużo zrozumienia i ciesze się, że już coraz więcej mogę liczyć na Jego pomoc przy młodszym bracie, nawet jeśli ogranicza się ona do pomachania maskotką przed oczkami. 

Oby taki właśnie został i oby ta miłość ich kwitła :) 

lipca 09, 2018

Dwa miesiące Pampuszka!

Dwa miesiące Pampuszka!
Minęły tak szybko, że nie zdążyłam się zorientować, a wraz z tym kolejnym przyszło sporo zmian. 

 1. Kacper przyjął pierwsze po-szpitalne szczepienia. Strasznie płakał, a ja razem z nim.
2. Lekarska waga pokazała 5,520 kg! To dlatego mój kręgosłup po całym dniu domaga sie gorącego masażu biczami wodnymi pod prysznicem. 
3. Cały czas karmimy się piersią. Kacper jest ogromnym wielbicielem mamusinego mleczka (co widać po wadze ;P) i w ciągu dnia wytrzymuje maksymalnie 2,5 godzinki. W nocy Jego dotychczasowy rekord to 4 godziny. 
4. Odłożyłam już większość ciuszków w rozmiarze 56 cm, wskoczył w 62, choć kilka par spodenek jeszcze pasuje :) 
5. Nosi 2-ki pampersy. 


Przechodzimy właśnie drugi skok rozwojowy. Kacper mało sypia w dzień, bardzo trudno nadal Go uśpić. Dni, kiedy pośpi dłużej dostają miano "Dnia Matki", bo to prawdziwe święto spokoju. Dodatkowo ciężko cokolwiek zrobić przy nim w domu, bo kiedy nie pośpi porządnie jest naczelnym Smerfem Marudą. Jeśli już uda Mu się zasnąć to najchętniej odbywa drzemki na brzuszku. 

Wczoraj nauczył się puszczać bańki ustami :) 


Przez problem z zasypianiem mamy problem z zaprzyjaźnieniem Go z kołyską. Nie ukrywam, że dwa miesiące spania pod dziwnymi kątami, które dopasowują się do 62 centymetrowego lokatora na mojej połowie łóżka dają mi sie we znaki, bo kiedy On idzie spać, ja muszę przygotować się na to, że muszę leżeć koło Niego, by czuł mój zapach. 

Pożegnaliśmy kolki. To jeden z tych największych plusów. Miesiąc z nimi był bardzo ciężki, wypróbowaliśmy Espumisan i Delicol i po żadnym tak naprawdę nie widziałam większej poprawy, a po Delicolu dodatkowo zaczął ulewać. 

Chciałabym aby wrócił spokój w wózku, ale mój mały wiercipiętka wciąż toleruje go do pewnego momentu. Już niejednokrotnie wracaliśmy ze spacerku czy sklepu na sygnale. Trochę się chustujemy, ale to też maksymalnie godzina kiedy śpi w niej. Więc ciężko zaplanować dłuższy i dalszy wyjazd, kiedy maluje się przed oczami wizja uspokajania Małego co pięć kroków. 

Pampuszek jeśli jest wyspany jest przesłodziachny. Dużo się uśmiecha, reaguje już na nasze twarze. Uwielbia, kiedy stroimy do niego głupie minki i wydajemy śmieszne dźwięki. 

Mama jest zmęczona - to oczywiste. Nie męczą mnie nieprzespane noce, bo do tego idzie się przyzwyczaić. Męczą mnie dni, kiedy spędzam bardzo wiele czasu na usypianiu Go, aby nie był małym marudziątkiem. Miło by było, gdyby w końcu polubił się z chociaż dwiema dwugodzinnymi drzemkami w ciągu dnia. 

Bądź co bądź na razie cieszymy się dobrym zdrowiem i sobą. 


czerwca 30, 2018

High need baby i matkowe samopoczucie.

High need baby i matkowe samopoczucie.
Zaczęło się. Minął spokojny, noworodkowy okres, kiedy to nasze Maleństwo tylko jadło i spało i było cichutko w wózku na naszych spacerkach. Nadszedł wielki bum, podczas którego zwaliło się na nas wiele objawów świadczących o tym, że Kacper to high need baby. 
Znalazłam bardzo fajny opis TUTAJ  na temat tego wyjątkowego przypadku, czyli oto kilka słów o tym jakie są hajnidowe bobasy. 



  • intensywnehajnidy wytrwale i donośnie manifestują swoje potrzeby i wyrażają uczucia. Nie kwilą pod nosem „pani matko, czy nadeszła już pora posiłku, gdyż przekąsiłbym co nieco?”, tylko ile fabryka dała krzyczą „JEEEEŚĆ! SZYBCIEJ!!!”. Gdy się śmieją, to aż do czkawki. Gdy płaczą, nawet skarpetki mają mokre.
  • domagające się: cecha, którą wiele osób określa jako „terroryzm” (okropne określenie, swoją drogą). High Need Baby nie zniechęca się brakiem reakcji rodzica, raczej napędza je to do zwiększenia intensywności wyrażania swojej dezaprobaty wobec Twojej opieszałości. Przeczekiwanie, aż hajnid się znudzi albo zrezygnuje? Zapomnij. Nasłuchiwanie, czy przestało nawoływać i już samo zasnęło? Powodzenia, poczekaj, aż całkiem się rozbudzi, a spędzisz pół godziny dłużej na usypianiu o 3 nad ranem. Wszyscy to uwielbiamy.
  • nadaktywne: ruchliwe, nielubiące krępowania i ograniczeń. Niejeden hajnid podłączony pod specjalistyczną aparaturę zasiliłby średniej wielkości miasto. Nawet trzymiesięczny.
  • łakome: wiele High Need Babies je tylko raz dziennie: od rana do nocy. I choć większość noworodków potrzebuje nawet kilkunastu karmień na dobę, to wymagające dzieci nie schodzą z tej ilości nawet przez następny rok. Ssanie i kontakt skóra do skóry, jest dla nich sposobem na uspokojenie się. Nie jest rzadkością, że idea „karmienie co 3 godziny” staje się realna w 10-11 miesiącu życia, po naprawdę konkretnym rozszerzeniu diety malucha.
  • często się wybudza: chce Ci się śmiać (a jest to raczej śmiech przez łzy), gdy znajoma narzeka, że tej nocy wstawała AŻ DWA RAZY? Masz opracowaną topografię mieszkania pod kątem desek, na które absolutnie nie wolno stawać, bo skrzypią? Na strzyknięcie w Twoim kolanie dziecko reaguje jakby nad uchem wystrzeliła mu armata? Gdy śpi dłużej niż pół godziny za dnia, martwisz się, że chyba jest chore? Przybij piątkę!
  • niezaspokojone: wymagające niemowlę sprawia czasem wrażenie, jakby było ciągle niezadowolone i w złym humorze. Stajesz na rzęsach, równocześnie karmiąc, skacząc na piłce, nosząc na rękach, śpiewając, stepując i recytując, a okazuje się, że nadal nie trafiłaś. I że to nie o to chodziło. I że to, co wczoraj działało, dziś już jest do bani, bo wymagające dzieci są…
  • nieprzewidywalne: Jedyną stałą rzeczą w życiu hajnida jest zmienność. Notowanie pór karmień, liczby pobudek, czasu aktywności i snu oraz próba odnalezienia jakiegoś rytmu, regularności powodują tylko Twoją frustrację. Czasem ziewa o 18.00, następnego dnia fika do 23.00. Akceptuje noszenie w chuście, by za tydzień obrazić się na jakiekolwiek próby zamotania. Te same sytuacje powodują u niego raz śmiech, raz łzy. W zależności od ciśnienia atmosferycznego, kursu franka i kto wie jeszcze czego.
  • nadwrażliwe: są czujne, szybko reagują na zmiany w otoczeniu. Świetnie odbierają emocje wszystkich wokół i silnie je współodczuwają. Dojrzą najmniejszy paproszek. Usłyszą najcichszy dźwięk (z tym strzelającym kolanem to nie żartowałam!). Nieobcięta w bodziaku metka urasta dla hajnida do rozmiarów włosiennicy. Wrażliwość na dotyk przejawia się też czasem niechęcią do przytulania, kontaktu fizycznego, masażu, choć w większości HNB są…
  • nieodkładalneja sądzę, że Twój biceps, triceps i kręgosłup wie, o czym ja mówię.  Wymagające dzieci nie lubią leżeć samotnie. Wiele z nich potrzebuje duuużo noszenia na rękach. Masz szczęście, jeśli akceptują nosidło lub chustę. Bezruch jest ich wrogiem – High Need Baby chce być kołysane, bujane, musi zwiedzać mieszkanie. Masz z nim tańczyć albo skakać na piłce, także podczas karmienia czy usypiania. Gdy wymagające niemowlę już zaśnie, trudno odłożyć je do łóżeczka, nie budząc. Lubi spać na rękach lub klacie, ewentualnie z piersią w buzi. Wymagające niemowlęta często nie znoszą również jeżdżenia w wózku i awanturują się w foteliku samochodowym.
  • nastawione na kontakt z rodzicem: żadna świecąco-grająca zabawka nie jest dla hajnida nawet w połowie tak interesująca jak drugi człowiek. Wymagające dzieci chcą być blisko cały czas, wspólnie z rodzicem się bawić, spać, obserwować świat. Nie potrafią zbyt długo zająć się same sobą. Rozpaczają, jakby przytrzasnęły sobie paluszek drzwiami, gdy wychodzisz na minutę do kuchni. W późniejszym czasie pełzają/raczkują za Tobą do toalety. „Jak usypia moje dziecko? Normalnie, gaszę światło, wkładam mu smoczka, odpalam króliczka z pozytywką, pokręci się chwilę i zasypia” – dla rodzica dziecka wymagającego te słowa brzmią jak science-fiction. HNB przez wiele miesięcy (a raczej, nie czarujmy się, lat) będzie potrzebowało pomocy dorosłych w zasypianiu. Niektóre z trudem tolerują innych opiekunów niż rodzice. Dużo czasu upływa, zanim zaakceptują obcych ludzi. Inne są wręcz namolne w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Moja córka sprawiała trudność podczas badania sprawności manualnej przez fizjoterapeutę, bo przez cały czas patrzyła mu głęboko w oczy i zagadywała, zamiast zająć się zabawą przedmiotem.
Niestety, albo stety zgadza się u nas wszystko. Kacper jest bardzo intensywny. Jak zaczyna płakać od razu przechodzi do najwyższych tonów. Nie rozumie, że czasem muszę iść siku, albo potrzebuje 10 minut na zjedzenie czegokolwiek. Najszczęśliwszy jest, kiedy się tulimy, rozmawiamy patrząc sobie w oczy. Nie lubi być sam. Zasypianie (pomijam fakt kolek) jest w ciągu dnia strasznie męczące bo Mały Diabełek potrafi zasnąć, po czym wybudzić się po 5 minutach i mieć oczy jak pięć złoty, by zaraz znów zacząć ziewać i marudzić o wszystko i z byle czego. 

Wczoraj zmieniliśmy lek na kolkę. Mały pierwszy raz zasnął nie bujany, nie tulony. Leżał tuż obok i głaskałam go naprzemiennie po rączce i główce. Widzę, że bardzo potrzebuje mojej bliskości. Kiedy już uśnie, przez sen potrafi złapać mnie za bluzkę bylebym tylko nie uciekła, byleby czuć moje ciepło i zapach. Nie ukrywam, że jest to męczące.. Na tyle, że .... 

Matkowe samopoczucie. 

Właśnie.. Wczoraj miałam apogeum. Dopadł mnie totalny brak sił. Znów wrócił atak wymiotów, miałam stan podgorączkowy, w nocy gorączkę. Bolały mnie wszystkie mięśnie, a w nocy przykrywałam się po same uszy, bo tak mną telepały dreszcze. A dookoła tylko słyszę "Doigrasz się, zwolnij..". Nie jest to łatwe. Ja nie narzekam, bo nie pomoże mi to. Zaciskam zęby i ciągne do przodu. Ogarniam do utraty tchu, kiedy to wieczorem odpływam razem z Kacprem o 20:00. Wtedy wyłączam silnik i pozwalam sobie na odpoczynek. 
Zrobiłam badania, morfologia ma trochę odchyleń, muszę wybrać się na kontrolę poporodową do ginekologa - mam nadzieję, że znajdę na to czas, że mój mały, intensywny człowieczek mi pozwoli ;) 

Barti aktualnie działkuje u babci. Zapragnął wakacji na działce, więc mimo dość popsutej pogody korzysta ze świeżego powietrza. Nie ma Go drugi dzień, a mi już Go strasznie brakuje, mimo, że jest to dość mocnym udogodnieniem, bo mam kilka dni na zminimalizowanie obrotów i zajęcie się tylko jedną pociechą. 

Wyczekujemy uspokojenia, zwolnienia, które powinno w teorii pojawić się w trzecim miesiącu naszego Maluszka. Za 9 dni stuknie Mu już drugi miesiąc, a ja nie mogę się nadziwić, że to tak szybko minęło, mam wrażenie, że dopiero jechałam do szpitala. Co by nie mówić, póki co radzimy sobie całkiem nieźle. Cieszymy się pierwszymi świadomymi uśmiechami, weszliśmy w rozmiar 62 ubranek i zamieniliśmy pieluszki w rozmiarze 1 na rozmiar 2. Ale o tym w następnej notce podsumowującej dwa miesiące ;) 




czerwca 22, 2018

Kompendium wiedzy - KOLKA NIEMOWLĘCA. Jak pomóc Maluszkowi?

Kompendium wiedzy - KOLKA NIEMOWLĘCA. Jak pomóc Maluszkowi?
Kiedy zwróciłam się do Was o pomoc w sprawie porady na bolesne kolki naszego Kacperka, ilość Waszych odpowiedzi przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dodatkowo potwierdza to fakt tego, jak częstym zjawiskiem (uprzykrzającym życie i dzieciom i rodzicom) jest ta okropna kolka.
Postanowiłam zebrać w całość Wasze odpowiedzi i rady, mając nadzieję, że przydadzą się też innym rodzicom. Prawda jest taka, że na każde maleństwo działa co innego. Mamy co najmniej trzy miesiące na to, aby przetestować wszelkie specyfiki dostępne na rynku. Jest tego naprawdę sporo, choć różnią się bardzo niewiele.

Po pierwsze, na ludzki rozum.


Czym jest KOLKA?
Jest to występujący u niemowląt ostry atak bólów brzuszka, wywołujący płacz i niepokój. Powoduje go skurcz mięśni gładkich przewodu pokarmowego, połknięte w czasie karmienia powietrze, czasem przekarmienie lub alergia. Kolkę powodują tworzące się w żołądku dziecka pęcherzyki powietrza. Z powodu wypełnienia powietrzem mięśnie brzuszka napinają się nadmiernie w następstwie czego dziecko zaczyna płakać. Organizm dziecka reaguje na wypełniony powietrzem żołądek tak jak w przypadku wypełnienia pokarmem, zaczyna niepotrzebnie produkować kwas, który drażni ściany żołądka powodując dodatkowy niepokój i jeszcze bardziej nasila płacz dziecka. Typowym objawem kolki jest również podciąganie do góry nóżek. Kolka przeważnie ustępuje po 8-12 tygodniach, ale czasem może trwać aż dziewięć miesięcy.

POMOC Z APTEKI {czyli kropelki, czopki itp.}
  1. Bardzo popularny niemiecki Sab Simplex, o którym wspominała bardzo duża liczba z Was. Jeden z ponoć najbardziej skutecznych. Prawda jest taka, że ma on identyczny skład jak Espumisan, choć jest dużo droższy i niedostępny w polskich aptekach (w teorii).
  2. Rurki Windi. Używaliśmy je sporadycznie przy problemach brzuszkowych u Bartusia. To taki cewnik, który ma za zadanie “udrożnić” drogę i przepuścić zatrzymane bączki. Jak używać?  Końcówkę kateteru powinno się natłuścić. Do tego celu można użyć zwykłej oliwki do ciała przeznaczonej dla niemowląt. Nogi maluszka należy unieść ku górze, jak przy zmianie pieluszki. Kateter delikatnie umieść w odbycie dziecka. Po kilkudziesięciu sekundach wyraźnie słychać uchodzące z jelit gazy. Może temu towarzyszyć wypróżnienie. Po zakończonym zabiegu trzeba usunąć przyrząd i wyrzucić go. Kateter jest przeznaczony do jednorazowego użytku. Nigdy nie należy pozostawiać go w ciele dziecka na dłużej. Zabiegu nie powinno się powtarzać częściej niż 3 razy dziennie. Ja polecam używać już w ostateczności bo ponoć “rozleniwia” to może się zdarzyć, że dziecko będzie potrzebować pomocy rurki przy każdym zagazowaniu.
  3. Bobotic Forte - 1 ml płynu zawiera 135 mg symetykonu, 3 krople zawierają 20 mg symetykonu. Zawarty w wyrobie symetykon skutecznie obniża napięcie powierzchniowe ścian pęcherzyków gazu znajdujących się w jelitach, ułatwia ich łączenie i pękanie. Usprawnia to wydalanie gazów i zmniejsza napięcie jelit, które jest przyczyną bólu. Symetykon po podaniu doustnym nie wchłania się z przewodu pokarmowego i jest całkowicie wydalany z kałem w postaci niezmienionej. Również polecany od 1 msc życia.
  4. Espumisan - Substancją czynną leku Espumisan jest symetykon. 1 ml (25 kropli) kropli doustnych, emulsji zawiera 40 mg symetykonu. Jedna dawka z pompki dozującej (2 ml kropli doustnych, emulsji) zawiera 80 mg symetykonu.
  5. Esputicon - Esputicon jest lekiem zawierającym dimetycon. Łagodzi wzdęcia i ułatwia usuwanie nadmiaru gazu z przewodu pokarmowego. Jedna kropla zawiera ok. 20 mg dimetykonu. Dimetykon zmniejsza napięcie powierzchniowe pęcherzyków powietrza, które dostają się do przewodu pokarmowego głównie z połykanym powietrzem. We wzmożonym nagromadzeniu się gazów w jelitach dimetykon rozbija pecherzyki powietrza, co ułatwia dalsze przesuwanie się powietrza w jelitach i likwiduje uczucie napięcia oraz związanego z nim bólu. Małe dzieci i niemowlęta w wieku od 1 miesiąca: we wzdęciach brzucha 1 do 2 kropli, 2 razy na dobę.
  6. Infacol - Łagodzi dolegliwości związane z nadmiernym gromadzeniem się gazów w przewodzie pokarmowym (wzdęcia, bóle kolkowe spowodowane gromadzeniem się gazów). Polecany u niemowląt od 1 miesiąca życia i u dzieci. 40 mg symetykonu na 1ml
  7. Debridat - Preparat muskulotropowy, przeciwskurczowy. Działa w przewodzie pokarmowym na motorykę jelit. Zawiesina na receptę.
  8. Delicol - Delicol w postaci kropli jest przeznaczony do postępowania dietetycznego w stanach przejściowych dolegliwości trawiennych spowodowanych nietolerancją laktozy w pożywieniu u niemowląt. Niedobór laktazy może skutkować przejściowymi dolegliwościami trawiennymi spowodowanymi nietolerancją laktozy w pożywieniu u niemowląt. Składniki Delicolu rozkładają laktozę zawartą w mleku i sprawiają, że staje się ono lepiej przyswajalne. dzięki temu eliminuje dolegliwości kolkowe.
  9. Viburcol - Czopki doodbytnicze. Polecane u niemowląt i małych dzieci związanych z: bolesnym ząbkowaniem, kolką niemowlęcą, dyskomfortem jelitowym – bóle brzucha, wzdęcia i zaparcia, infekcją, alergią, szczepieniem. Maksymalnie 1 na dobę.
  10. Gripe Water - w delikatny sposób usuwa gazy trawienne u niemowląt, przynosząc szybką ulgę, nie zawiera alkoholu.Podwójna formuła - Dual Action - Olejek koperkowy rozgrzewa i rozluźnia brzuch co powoduje uwolnienie uwięzionych pęcherzyków powietrza, wodorowęglan sodu neutralizuje kwas w brzuszku dziecka. Wynikiem działania GRIPE WATER są głośne beknięcia. Możliwe skutki uboczne: Stosowanie większych dawek niż zalecane może powodować odurzenie, podrażnienie błon śluzowych żołądka i jelit. Nie używaj tego produktu, jeśli wystepuja zaburzenia czynności nerek lub nadwrażliwość na konserwanty: E215, E217, E219

PRIOBIOTYKI.
U maluszków przyjmujących probiotyki zaobserwowano złagodzenie objawów kolki.  W łagodzeniu dolegliwości kolkowych potwierdzono skuteczność szczepu Lactobacillus reuteri Protectis.



ŚRODKI NIE-APTECZNE
  1. Masaż brzuszka na przemienny z podnoszeniem (delikatnym!) nóżek jak przy przewijaniu.
  2. Ciepła kąpiel
  3. Okłady z ciepłej pieluszki lub termoforku z pestkami wiśni
  4. Uspakajające dźwięki szumu. U nas działa z youtube dźwięk koszenia trawnika, u innych może to być dźwięk suszarki, odkurzacza albo pralki. Próbujcie!
  5. Spanie i leżenie na brzuszku.
  6. Noszenie w chuście
  7. Jeśli karmisz mlekiem modyfikowanym - spróbuj zmienić je na inne. Możesz też podawać herbatkę koperkową (zwróć uwagę aby była bez cukru)
  8. Noszenie na “leniwca” czyli na ręku - brzuszkiem do dołu.

Nim zaczniesz cokolwiek robić, stosować.. Uświadom sobie, że bardzo dużo dzieci i rodziców przechodziło lub przechodzi przez ten etap razem z Tobą. Ja cierpiałam z Bartkiem, teraz cierpię z Kacprem. Ich przejmujący krzyk i płacz, kiedy tak niewiele możesz zrobić bardzo rani rodzicielskie serce. Uzbrój się w ogromną dozę cierpliwości, bo maluszek wyczuje Twój niepokój a to dodatkowo Mu nie pomoże.

My od dwóch dni mamy wieczorny spokój. Stosujemy się do wypróbowanej zasady. Ciepła kąpiel, a po niej owijamy się szczelnie kocykiem, aby nie wychładzać brzuszka i ciałka. Stosujemy trzy razy dziennie Espumisan i zasypiamy w rytmie koszenia trawnika WYPRÓBUJ TEŻ !

Oby nasz sposób był trafiony i kolka już nie wróciła! I wam życzę odnalezienia Waszego sposobu i jak najmniej przepłakanych wieczorów.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger